Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. Siła natury :diabloti: [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/D7_zps039533c9.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P5090045_zpsae131e23.jpg[/IMG] I terenówka w Ładzy z botaniki użytkowej, na której nie mogło zabraknąć Herci ;) Polecam Murów, Ładzę, Pokój i inne miejscowości w Krajobrazowym Parku Stobrawskim, tereny są przecudowne, można spotkać łosie, bobry, wydry, rzekotki, mnóstwo ptaków... ;) Pełno tam strumyków, cieków, stawów. Jak akurat tam byłam (wczoraj i przedwczoraj) to całe połacie lasu były zasłane pachnącymi konwaliami :loveu: [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P5150068_zps7a5f5c7f.jpg[/IMG] Budkowiczanka :) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P5150083_zpsf7741436.jpg[/IMG] I Hercia wśród kosaćców ;) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P5150089_zps4d4d2be4.jpg[/IMG] Tyle, miłego weekendu (deszczowego :roll:)!
  2. Na razie biedny piesek z braku ruchu nakręcił się na jedzenie i to w sposób maniakalny :roll: Trochę fotek z odległych czasów przed ulewą... Szkodnik rzepaku :diabloti: [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/D52_zpsdacc84a4.jpg[/IMG] Stadko ;) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/D32_zps32fccb13.jpg[/IMG] [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/D1_zpsb838ab44.jpg[/IMG] Piłkowcy :) [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/D51_zps65d016df.jpg[/IMG] Towarzystwo namateracowe, czyli "spadaj pańcia, nie ma miejsca" :mad: [IMG]http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Spring/P5130051_zpsf5212e64.jpg[/IMG]
  3. Się Zu przyzwyczaiła trochę widocznie do Raven, może czuje się pewniej przy niej :cool3: Jeszcze się baby polubią, jak Raven dorośnie, u mnie też była niechęć na linii Luka-Chibi, aż młoda nie dorosła. Chociaż teraz Luka ma w doopie Chibi, a Chibi bez Luki żyć nie umie :diabloti: No, dobra, jak Chibi polezie w krzaki, to Luka jest oburzona, że ja idę dalej i ją zlewam, staje w połowie drogi między mną a młodą i szczeka albo jęczy, że przecież tamta została i jak to tak :roll::cool3: Ciekawa jestem, czy Raven taka zostanie ;) Ja pamiętam, jak ogłaszałam Herę jako "psa o charakterze owczarka belgijskiego" (że niby wymagająca i trudna plus mega aktywna), bo taka właśnie była. Mowa o piesku, który właśnie śpi pod kocykiem i odmawia spacerku, bo pada deszczyk, a w sumie wstawanie rano to durny pomysł i najlepiej leżeć do 11 co najmniej...:diabloti: Z moich psów najbardziej aktywna jestem ja :roll: Co mnie mocno wnerwia, bo mi deszcz nie przeszkadza w dwugodzinnym spacerze (mimo że parasola nie biorę i moknę równo z psami), ale pieseczki są z cukru i przecież nie wyjdą, jak jest mokro...:roll:
  4. Haha, ja kiedyś szłam z Fro i Herą, mija mnie dziewczyna z chłopakiem i ona na cały głos do niego, takim zmartwionym tonem: "Boże, jakie brzydkie psy..." :evil_lol: Powiedziałam równie głośno: "Dziękuję" :diabloti:
  5. A u nas leje okropnie od kilku dni :( Piękne fotki, samo słoneczko na nich jest piękne, i jeszcze świetne psiaki :loveu: [URL]http://i62.tinypic.com/2co1tso.jpg[/URL] Chodź, szepnę Ci coś na uszko...:evil_lol: Mi się takie kudłate, nieobcięte podobają :loveu: Leśne stworki :p
  6. Pomyślimy... Na razie jest lepiej, sterydy działają, choć wet kazał ruch ograniczyć... Domyślcie się, co na to piesek :roll:
  7. [quote name='4Łapki']To ja może coś wesołego wstawię. Jakiś czas temu stoimy z Viki na światłach, a za plecami słyszę komentarz starszego pana: "Chłopa by se znalazła, a nie z psem chodzi" :lol:[/QUOTE] Mój sąsiad mi to zawsze mówił, ale odkąd widuje mnie z chłopem (i psami) jakoś zamilkł :diabloti:
  8. [quote name='Baski_Kropka']Powiem Wam jak to u nas na chwilę obecną wygląda... Najpierw wymiana auta na kombi. Przez wakacje muszę zrobić prawko i pomyśleć o jakimś małym piździku dla siebie. Musimy wynająć większe mieszkanie i wtedy dopiero będziemy myśleć o drugim psie :) To wszystko jak już pisałam na przestrzeni roku może się pozmieniać :P Wiecie najpierw muszę być mobilna z dwoma psami, bo pociągiem z dwoma bydlakami nie pojadę :P Co do użytków to pokochałam szczerze, ale lubie też maliniaki, z tym, że ona juz są nieco mniej stabilne i trudniejsze....:|[/QUOTE] Aj tam, pojechałabyś z dwoma - duża, materiałowa, rozkładana klatka do przedziału bagażowego, psy do środka i heja ;) Ale fakt, że przy większej ilości psów auto to ogromna wygoda. Coś wiem, bo prawka mimo 3 prób nie zdałam i jestem zdana na pociągi albo łaskę TZa/brata :roll::evil_lol: Ja znam dwa tak walnięte belgi, że mi OB przeszły na wieki wieków... Wiem, że dwa osobniki nie przesądzają o rasie, ale mimo to, straciłam do nich serce ;) Za to zakochałam się w użytkowych ONach, mimo że w życiu bym nie pomyślała, że mi się użytek spodoba :loveu:
  9. Ja właśnie czytam "Zrozumieć psa" Bradshawa i on bardzo boleśnie rozprawia się z teorią dominacji ;) Nie ma ona żadnych naukowych podstaw. Bradshaw przytacza kilka argumentów, których poza książką nie słyszałam, a które są bardzo logiczne - np. to, że TD została ukuta na bazie obserwacji zachowań dzisiejszych wilków (już pomijam to, że to była grupa nierodzinna i w zoo, duży stres itd.). A nasze psy pochodzą od wilków sprzed 30 tys. lat co najmniej. Wilków, które wykazywały na tyle przyjazne zachowanie, by dać się udomowić... Potem był etap obławy na wilki, tłuczono je i wybijano. Wszystkie mniej bojaźliwe, bardziej otwarte na człowieka i chętniej podchodzące do niego zwierzęta zostały wybite. Zostały tylko te bardziej wylęknione, nieufne, zupełnie odmienne niż protoplaści naszych psów. Więc na podstawie współczesnych wilków niewiele można powiedzieć o psach - a psich przodków już niestety nie ma. No i do teorii dominacji jest potrzebne abstrakcyjne myślenie u psa... Do TD pies musi mieć swój obraz, obraz pozostałych członków w rodzinie, musi sobie ułożyć jakąś drabinkę hierarchii w głowie, musiałby mieć możliwość przewidywania (jeśli TERAZ pozwolę człowiekowi przejść przede mną to on ZECHCE mnie zdominować), musiałby mieć zdolność "wczucia się" w sytuację i sposób myślenia innych. Na to nie ma żadnych dowodów - pies jak każde zwierzę reaguje na konkretną sytuację, w konkretnym momencie i według schematu, którego kiedyś się nauczył, czyli na podstawie wspomnień i skojarzeń ;) Elementy TD dają efekty, bo bazują na psim uczeniu się, na budowaniu nowych skojarzeń (człowiek staje się asertywny, nowe skojarzenie - właściciel = osobnik mocny psychicznie i wymagający = muszę okazywać uległość), ale nie dlatego, że pies w przebiegłym łbie zaczął przebudowywać misterny schemacik hierarchii... Psy się od wilków różnią głównie tym, że żyją w grupach mieszanych, nierodzinnych, a u wilków to się zdarza bardzo, ale to bardzo rzadko. U wilków nie musi być walk o dominację, bo to grupa rodzinna - rodzice + starsze dzieci + młodsze dzieci. Rodzice są "alfa" z zasady, prokreacja byłaby niewskazana w grupie rodzinnej, a jak młody wilk chce mieć swoje młode, to się odłącza i zakłada inne stado - stając się "alfą" dla swoich młodych. I tak dalej. Więc wszelkie dominacje to bajdurzenie niepoparte naukowo, co nie znaczy, że asertywność, pewność siebie, okazywanie siły, tak typowe dla TD, nie działa... Ano, działa, dlatego jeszcze ta teoria nie legła w gruzach. Ale podwaliny są inne niż hierarchiczność i walka o władzę.
  10. [quote name='gojka']Przypuszczam,że na egzaminie gimnazjalnym poległbyś na czytaniu ze zrozumieniem:)[/QUOTE] Myślę, że ten egzamin jest jeszcze przed nim...:diabloti:
  11. [quote name='wronka']Dla mnie to, o czym piszecie (czyli pies na krótkiej smyczy, przy nodze, grzeczny, a tu nagle ktoś zaczyna się pieklić[COLOR=#000000])[/COLOR], jest o tyle dziwne, że w ciągu dwudziestu lat z ASTami (od 1994 roku) jedynie dwa razy zdarzyła mi się sytuacja, w której ktoś poprosił, aby na chwilę zejść z psem na trawnik (wąski chodnik) albo przytrzymać psa jeszcze krócej. A jaką reputację mają ASTy każdy z nas wie doskonale. Owszem, mieszkam w Polsce. Tyle, że nie dopuszczam do sytuacji podobnej do opisywanej powyżej - że zacytuję "[COLOR=#000000]Albo mania schodzenia z roweru tuż przy psie - moje psy na rowerzystów nie reagują, ale jak ktoś im ni z tego ni z owego tupnie przy pysku to powąchają nogę". Swoją drogą - czy wypuszczenie bulla (albo i obu), aby sobie "powąchały nogę" też spotkałoby się z pobłażaniem i aprobatą? :)[/COLOR][/QUOTE] W moim poście nie było mowy o "wypuszczaniu psa" - mówiłam o sytuacji, gdy chodnik jest tak wąski, że nie da się uniknąć kontaktu. Gdyby chodziło o kilkumetrową ścieżkę, to bym nawet nie zauważyła, że ktoś zszedł i moje psy też by to olały ;) Mamy takie miejsca, gdzie chodnik jest wąski i nie ma gdzie uciec przed rowerzystą, który schodzi TUŻ koło psiego pyska. Żeby nie doszło do kontaktu psów z rowerzystą, musiałabym zwyczajnie odciągnąć psa na ulicę - po której jadą auta. W tej sytuacji wybieram zdrowie/życie moich psów niż komfort bezmyślnej osoby. Bo zeskakiwanie koło pyska psa, kiedy nie ma możliwości ucieczki, jest bezmyślnością, szczególnie, jeśli ktoś się panicznie boi. Widzisz psa i się boisz, schodzisz z roweru prędzej... Najlepiej, gdyby ktoś nie schodził z roweru wcale, bo moje psy totalnie leją na rowerzystów, nawet takich, którzy je prowokują, udając szczekanie albo cmokając. Najgorsze sytuacje mam wtedy, gdy jestem na wiadukcie. Akurat to jest przelot między wsią a miastem, biegam tamtędy do lasu. Wszystkie te akcje z rowerzystami (zwykle starszymi osobami ze wsi, ale nie tylko) są właśnie tam, w miejscu, gdzie nie mogę zejść ani uciec przed rowerzystą. Z jednej strony barierka i przepaść, z drugiej ruchliwa ulica, chodnik ma 1,5m. Przejeżdża obok mnie rowerzysta, psy na krótkiej smyczy... I nagle łup, zeskakuje prosto na psy ze słowami "niech pani je trzyma" albo coś takiego :evil_lol: Swoją drogą, ten wiadukt się ciągnie kilkadziesiąt metrów, naprawdę można by przeprowadzić rower, a nie jechać na i tak wąskim chodniku, ryzykując mijanki z ludźmi z psami, osobami prowadzącymi wózki z dziećmi itd. Ja i moje psy jesteśmy takimi samymi użytkownikami chodnika - wręcz z większymi prawami niż rowerzysta, który na chodniku jest "gościem". Ale tu nie chodzi o to, żeby się czepiać, ale o pokazanie, że ludzie bojący się psów działają tak, że prowokują kontakt z nimi zupełnie bez powodu. Dla mnie nie jest śmieszne, że ktoś się boi, nie jest śmieszna też osoba, która zatrzymuje się na środku chodnika metr przed psami, wybałusza oczy, nachyla się i mówi "ja się boję psów"! To jest smutne, że nikt tej osoby nie nauczył, jak się zachować, oraz denerwujące, kiedy chcesz szybko przejść miastem, a ktoś robi takie akcje :roll:
  12. [quote name='Aneta Nowak']Ujme to inaczej...odradzam KŚ na trasie Bielsko-Katowice(i oczywiście w druga stronę)..Tu ogólnie 2/3konduktorów to gbury(pomijając już jazdę z psem)-wyglądaja na wiecznie obrażonych i tak się również zachowują. Ogólnie unikam jak moge jadąc do i z Katowic-bez psów również,ale tym razem ..no nie było innego wyjścia. Zmierzchnica,nie zostałam ukarana..Napisałam do przewoźnika,bo mnie wkurzyło..dziamganie tej baby przez wiekszość trasy. To własnie jest ciekawe,że nie mówiła do mnie.Tylko...obok mnie :D. I jakoś nie próbowała ukarać czy to mandatem :).[/QUOTE] Mi chodziło o "ukaranie" symboliczne - nawet jeżeli nie było realnych sankcji, to napiętnowanie społeczne uważam za karę taką, jak każda inna ;)
  13. [quote name='Majkowska']Mi tak Amor kiedyś skoczył do baby - szłam przez most a baba prawie włazi w barierkę i zaczyna wrzeszczeć do mnie "bierz go! Bierz go! Trzymaj go!" Sama się przestraszyłam co się dzieje, a pies mimo że szedł zamknięty w swoim świecie to natychmiast się uruchomił i usiłował spełnić życzenie :evil_lol:[/QUOTE] Haha, no właśnie, ludzie sami tworzą problem ;) Albo mania schodzenia z roweru tuż przy psie - moje psy na rowerzystów nie reagują, ale jak ktoś im ni z tego ni z owego tupnie przy pysku to powąchają nogę :diabloti: Ja wiem, że czasem ludzie się boją, ale jeśli chce się zejść z roweru to najlepiej przed psem, a nie jak już się jest na wysokości jego głowy :evil_lol: Ja uwielbiam tych, którzy stają na środku chodnika, nachylają się, wgapiają w psy i mówią "boję się psów, nie zrobią nic?" - noo, jak pani daje im taki sygnał grożący, tarasując przejście i wgapiając się w pyski to ciężko powiedzieć :cool3: Fakt, że moje psy praktycznie codziennie są na mieście i już nie reagują na takie akcje. Najgorsze są dni "targowe" (kiedy w moim mieście jest bazar dwa razy w tygodniu) i przyjeżdżają ludzie z okolicznych wsi... Reakcje na stadko psów są rozmaite, ale odbiegają od "normalnych" :diabloti:
  14. [quote name='Baski_Kropka']Ja nigdy przenigdy nie chciałam ONka pod żadną postacią :P No i cóż...wyszło jak zwykle, z haszczakiem było to samo... nigdy nie chciałam mieć takiego psa... zawsze chciałam dobermana...:P I spędziłam 8 pięknych zaprzęgowych lat z Baskim.. a teraz ponownie odkrywam uroki pieskiego życia z ONkiem... ale przy użytkach już pozostanę nie chcę już psa nie zależnego. Chociaż pewnie życie napisze swój scenariusz :D[/QUOTE] Ano, na pewno, ale jeśli celujesz w użytka to bardzo polecam :) Znam jednego z Dorplantu i nie mogę wyjść z podziwu :)
  15. [quote name='magdabroy']A nie da się zrobić prześwietlenia bez usypiania? Może leżałaby spokojnie na stole ;)[/QUOTE] No właśnie nie wiem, ciężko powiedzieć... Też zależy czy na boku czy na grzbiecie - na grzbiecie spokojnie nie uleży na 100% :roll: Pewnie najpierw spróbujemy bez narkozy ;)
  16. Ooo, Dex! Jak to nie ma zmiany w wyglądzie - jest ogromna ;) Wiadomo, że to nie to samo, co ogolenie kupy kłaków, ale nie powiedziałabym, że to ten sam pies ;) Strasznie smutny jest na tym zdjęciu przed adopcją...
  17. Super fotki! :loveu: [URL]https://lh5.googleusercontent.com/-Wqqs6sCkrpA/U2-i9G_LRbI/AAAAAAAABSU/EksSVrrywCQ/w640-h360-no/DSC01485.jpg[/URL] Jakbyś napisała, że to znaleziony w lesie trup psa to bym uwierzyła :evil_lol: [URL]https://lh6.googleusercontent.com/-9NzzA_QoMpw/U2-l93nt98I/AAAAAAAABbA/tmm7lcevOQ8/w640-h360-no/DSC01577.jpg[/URL] Najdłuższy jęzor świata :diabloti: Dex skacze świetnie, w ogóle na fotach wygląda jak typowy użytkowy ON ;)
  18. [quote name='evel']Wybrałyśmy się ze Sraką w sobotę na IPO i jak tylko dziunia wyszła na plac, zobaczyła wielkiego chłopa pana pozoranta i GRYZACZEK to poszła jak burza, jakby to robiła przez całe życie. W życiu nie słyszałam chyba tyle komplementów na temat psa :evil_lol: Co ciekawe, dziewczynki moje się oczywiście nie lubią :diabloti: ale jak Raven szalał i darł japiszona na placu to Zu w samochodzie też darła pałę, jakby ją zagrzewała do walki :roflt:[/QUOTE] Gratulacje ;) Aj tam, nie lubią się, to taka szorstka babska przyjaźń widocznie :evil_lol:
  19. [quote name='Pani Profesor']mi szkoleniowiec kazał tego unikać póki co,tj. motywowania na żarcie,bo Pat się do tego przyzwyczaił, a musi respektować co mówię i BEZ żarcia, skoro smaczki nie zadziałają na mózg w sytuacji stresowej. zaliczyliśmy spacer, Patryk lazł luzem za mną albo przy nodze, jeśli wyprzedzał i miał minę pt. "gdzie bójka" i się stroszył,to dostawał EEJ! i..uspokajał się :cool3: uwaga - minęliśmy luzem yoraska :multi: bo go po prostu nie zauważyłam :oops: i co prawda Pat był w kagańcu, spojrzał na niego najeżony, dałam mu 'nie wolno'.. i odpuścił. nie wiem na ile to przypadek i czy normalnie też by go nie minął,no ale fakt faktem - zero odgłosu. wygląda trochę na zbitego, ale na razie staram się o tym nie myśleć, że to smuteczek i straszna tragedia - traktuję to jako element celu :cool3:[/QUOTE] Może być też tak, że poczułaś się pewniej dzięki temu szkoleniowcowi, wydajesz komendy z większą pewnością siebie i pies bardziej się słucha ;) Ja to u Frotka zauważyłam, z czasem, gdy się mnie bardziej słuchał, moje odruchy i głos były mocniejsze i pewniejsze, a pies tym bardziej był posłuszny. To takie pozytywne, samonakręcające się koło ;) Jeśli metoda działa, to jest najważniejsze. Powodzenia!
  20. [quote name='magdabroy']Mojego brata teściowa leczy się już kilka lat i ciągle ma nawroty choroby :( Miałam też szczęście, że trafiłam na fajną lekarkę na pogotowiu :) Pewnie, gdybym widziała tego kleszcza na nodze, to sama bym o nim powiedziała. Ale ten paskud musiał mi się wbić i odpaść, zanim go zauważyłam :roll: A najśmieszniejsze jest to, że to był mój pierwszy kleszcz w życiu. I od razu mi taki prezent zrobił :mad: Potem, w trakcie brania antybiotyku, znalazłam jednego świeżo wbitego na łydce. Tel. do lekarza do PL, ale mnie pocieszył, że dostałam surowicę, biorę antybiotyk, więc jestem bezpieczna :) Od tamtej pory, kleszczy już na sobie nie znalazłam :)[/QUOTE] Ja kilka miałam, ale nic się nie rozwinęło... Mam nadzieję :cool3: W pierwszym roku podobno borelioza jest w pełni uleczalna, ale potem im później tym gorzej... Niestety, akurat Opolszczyzna to raj dla boleriozy, chociaż nie ma babeszjozy. Znowu w Warszawie i okolicach króluje [I]Babesia [/I]:roll: A jeszcze pamiętam czasy, kiedy kleszcz to było wielkie halo...
  21. [quote name='evel']Raven przy zabawie wydaje demoniczne dźwięki, warczy, ryczy, burczy, czasem podszczekuje. Od czasu do czasu zdarza jej się złapać smycz w pysk i zrobić triumfalne demoniczne kółeczko z w/w dźwiękami - oczywiście oduczam, przekierowuję na zabawki itd., jednak czasem się jej zapomina. Idzie ostatnio przed nami dwóch wielkich facetów i jeden się odwraca przez ramię, mówiąc do drugiego: Ty, zobacz, jaki pies! W tym momencie Raven łapie smycz, zaczyna swoje pląsy i ryczy, zupełnie nie zwracając uwagi na kolesi, na co drugi koleś: nooo, weź się odsuń, bo już warczy :evil_lol:[/QUOTE] Czyste zło :diabloti: Ostatnio idę z całą czwórką miastem, psy po spacerze zmęczone. Mijamy jakąś panią, psy totalna olewka, a ona patrzy na nie, staje i mówi: "idźcie sobie, idźcie sobie!" :cool3: Gdyby nie to, że moje psy przyzwyczaiły się do takich akcji, to właśnie wtedy by się nią zainteresowały :razz:
  22. [quote name='Baski_Kropka']Ehh masakra jakaś :( mam nadzieje, że sie poprawi... Ja co do sterylki nie mam jakiegoś bardzo złego zdania... tzn nie mam też złych doświadczeń. Bo Kropka po sterylce nie zmieniła się nic a nic. Jedynie odeszły problemy z ciążą urojoną, a Kropa znaczy jak pies.. ale to nie kłopot. Mam nadzieje że psica się wyliże :)[/QUOTE] Hera też znaczy jak pies, a nie jest wysterylizowana ;) Wczoraj cieczkę dostała. No właśnie nie na każdego psa sterylka źle działa... Dlatego wszystko zależy od okoliczności. Ja uważam, że jeśli nie ma potrzeby ciachać, to nie warto. Dziś Chibi troszkę weselsza, ale dalej zarzuca tyłkiem. Nadal dostaje wit. B w zastrzykach, ale musimy się umówić na prześwietlenie. Martwi mnie narkoza, ona ma słabe serce,a usypiana była już 2 razy w życiu :roll: Może przy okazji zrobimy czyszczenie zębów..
  23. [quote name='magdabroy']Tylko wiesz, on nie wiedział skąd ja to mam :eviltong: Dopiero lekarz na pogotowiu nas uświadomił ;) Potem miałam taką schizę, że przez kilka tygodni, wieczorem po kąpieli, Bogdan musiał mnie całą obejrzeć czy nie mam gdzieś tego cholerstwa wbitego :mad:[/QUOTE] Miałaś szczęście, że się rozwinął rumień ;) Wbrew pozorom jest tylko w 30% przypadków... Ludzie nie mają rumienia, chorują na boreliozę, a lekarze ich leczą na stwardnienie rozsiane albo reumatoidalne zapalenie stawów przez lata :roll:
  24. [quote name='Majkowska']Zasłyszane dziś : Idą dwie dziewczyny takie trochę "krejzi lans" i patrzą na mojego Waldka. Odzywa się jedna : " ej! jaki ładny pies!" druga : "Sebek ma takiego samego" pierwsza : " a co to za pies?" druga : "nooo yyy amstaf!!" Usłyszałam też jak jestem chłopak mówił do kumpla " o , gończy" wskazując na mojego pointera. Ale rano to mi babka pokolorowała dzień - idę z psem a ona staje na chodniku z bananem na twarzy i czule do męża : "ojej!!! On ma na głowie kropeczkę!!!!" , na to mąż gburowatym znudzonym tonem "nooo...":loveu: Przypomniała mi się też moja ostatnia rozmowa z sąsiadką, wychodzimy z windy i patrzy na mojego psa i " fajną ma tą kropkę na głowie, równiutka". Mówię : "noo, a jego brat miał serduszko. Idealne serduszko, jak odmalowane sprejem." Na to sąsiadka zrobiła na mnie wielkie oczy : " to one namalowane są?!" :evil_lol: Wczoraj tez jakiś chłopczyk mówi do mamy coś w stylu " a to dinozaur z ...{skądśtam}?". Na to mama " to przecież pies nie dinozaur!". Chłopczyk " a ja myślałem że dinozaur...".:loveu:[/QUOTE] Dinozaur debeściak! Może moje kundle to też są jakieś gady, warany na przykład... Dlatego takie zamieszanie się robi, jak idę z nimi miastem :evil_lol:
  25. Nie macie w okolicy jakiejś spokojnej agroturystyki? ;) Zawsze to oderwanie się od codzienności, przecież nie musi być morze i piasek ;) Wynająć domek nad jakimś strumykiem i gra :loveu: Shina jest urocza, z opisu wygląda mi na połączenie Chibi z Herą :diabloti: A przynajmniej sprawnej Chibi, bo od tygodnia mała nie jest już tym psem co kiedyś i kiepsko wygląda jej zdrowie :( Hexa jest w wieku Lusi ;) Sto lat! Te dziesięciolatki mają coś w sobie, Luka nadal szaleje niesamowicie, jakby była o 5 lat młodsza ;)
×
×
  • Create New...