Jump to content
Dogomania

zmierzchnica

Members
  • Posts

    5174
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zmierzchnica

  1. Cztery odsłony leżącej Misi :evil_lol: O ile się nie mylę, w tym samym miejscu? :eviltong: Słooodki Miś ;) A braciszek też, tylko nieco grubiutki :evil_lol:
  2. Misia w ogóle długa jest - i ogon i jęzor i kufa i uszyska... :evil_lol: Standardowo ratuję galerię (ciechociemna, wrzuć coś w końcu :mad::eviltong:): Misiowy uśmiech:loveu: [IMG]http://img115.imageshack.us/img115/8475/dsc00350r.jpg[/IMG] Misia w (prawie) całej okazałości :diabloti: [IMG]http://img115.imageshack.us/img115/2907/dsc00349c.jpg[/IMG]
  3. Ja miałam taką przygodę jak zajmowałam się duuużą suczką koleżanki. Miałam ją tylko wyprowadzać, bo była sama w domu na trzy dni. Sunia jednak miała biegunki z krwią, zdołała zabrudzić nimi trzy pokoje, dywan, szafę... Ścieranie tego to dopiero była zabawa, szczególnie, że dom nie mój i nie wiedziałam, co mogę użyć do czyszczenia, a co nie :diabloti: Raz jej się zdarzyło, starłam, częściej ją wyprowadzałam. Ale biedactwo przez noc nie wytrzymało... Kiedy weszłam po nią, myślałam, że padnę :cool3: Roboty było mnóstwo. Poszłam z nią do weta i okazało się, że to zarobaczenie, potem było wszystko okej już :p
  4. Ja miałam przygodę życia. Poszłam z sukami i mamą do weta po preparaty na kleszcze. Mama stoi z psami w poczekalni, wet ma drzwi otwarte, ja staję w progu i mu mówię, że chcę takie a takie środki. W tym momencie jego pies (pseudobokser z giełdy, o wiele większy od przeciętnego, raczej łagodny, ale nadpobudliwy) zrywa się ze smyczy, przebiega przez lecznicę, przebiega przez poczekalnię, sieje popłoch wśród moich suk :razz:, i na koniec oblewa całą podłogę w poczekalni. Wet wyskakuje z lecznicy, wrzeszczy na psa, żeby wrócił (pies cały w CSach, oblizuje się, kładzie, ogon pod siebie), jak to nic nie daje to łapie go za kolce i leje po tyłku, po czym zaciąga go na posłanie i wrzeszczy, że ma warować. Pies się kładzie, ale cały czas próbuje się podnieść do mnie (zawsze go miziam), na co wet wrzeszczy "waruj!!!". Próbowałyśmy z mamą zainterweniować, ale nie dało się, skwitował "jak ma jeździć ze mną do pracy to się musi zachowywać". Jasne, facet, tylko najpierw naucz go tego. Nie mówiąc o tym, co to za pomysł, żeby trzymać psa w lecznicy, tam gdzie może ktoś przyjść z innym samcem, agresywnym, albo nawet bojaźliwą suczką (taką jak moje). Do kolesia zazwyczaj nie chodzę, chciałam tylko po preparaty, ale więcej nie będę dawać wariatowi zarabiać. Szkoda, że u mnie nie ma kompetentnych weterynarzy. Ten to w ogóle masakra - przyszłam z psem przyjaciółki, dużą suką w typie ONka, to zdjął jej kaganiec i zaczął głaskać po łbie... A na pobudzone i przestraszone psy obcych mu ludzi zdarza mu się wrzeszczeć. Nienormalny jakiś.. Czy na weterynarii nie uczą obchodzenia się ze zwierzętami? :roll:
  5. Ludzie nie mają wyobraźni :shake: Ja znowu mam problemy z tą samą babą, co ma trzy dziamające podkolanówkowce. Teraz ma nową taktykę - wypuszcza kundle osobno, coby razem nie atakowały, bo tak to niby mniej groźne są. I znów musiałam się opędzać od jej psa, który z dzikim jazgotem atakował sukę husky'ego mojego kumpla. Nagrałam ten atak na komórkę, jeszcze złapię wszystkie trzy atakujące razem (a to dopiero wygląda makabrycznie) i dzwonimy na policję. Kobieta darła się do mnie i kolegi "no idźcie, idźcie, to on nic nie zrobi". Pewnie, pies wrzeszcząc biega tam i z powrotem po ulicy którą szliśmy, ale mamy iść... Nie mam słów. Dowiedziałam się, że miała wcześniej psa, agresywnego małego mieszańca, który gryzł ludzi i pogryzł wiele dzieci. I też latał luzem. Jak to koleżanka opisywała - trzeba było najpierw się rozglądać po ulicy, czy nie ma Kajtka, żeby wyjść z domu...:shake:
  6. Głaskanie po głowie dla wielu psów nie jest przyjemne. Jeśli Saba uznała, że to Ty jesteś tą jej "najważniejszą osobą" i Tobie ufa najbardziej, to może Ci na to pozwalać, ale dla innych jest to wg niej niedozwolone. Nic na siłę... Ja w ogóle unikałabym sytuacji, w których to ona wymusza kontakt. Nie chodzi o pokazywanie dominacji, tylko o ustalenie zasad - głaskanie wtedy, gdy człowiek ją zawoła, a nie kiedy ona chce. Więc mama woła Sabę, daje smakołyk, głaszcze. Albo Saba podchodzi - mama mówi jej, żeby usiadła i dopiero wtedy głaskanie, i to najlepiej nie po głowie. Wiesz, nie jestem pewna czy to nie ból albo złe skojarzenie z bólem właśnie. Mieszaniec kaukaza mojej koleżanki miał ranę na głowie. Teraz już się zarosła, ale kiedy ktoś obcy lub mniej znajomy zaczyna go głaskać po głowie, pies reaguje tak jak Twoja sunia... Ale kiedy koleżanka go głaszcze tam, to raczej nie reaguje, choć czasem "się zapomina" i kłapnie zębami lub warknie. A tak to jest przytulak dla każdego, kocha pieszczoty itd...
  7. Przypomnę się tylko, żeby powiedzieć, że u nas wszystko gra. Mała nie ma już szwów (większość sama usunęła:mad:), wet stwierdził, że bardzo dobrze jej się to goi. Teraz ograniczamy ruch trochę (co dla Chibi oznacza dostawanie do głowy i robienie ogromnych kółek z zawrotną szybkością jeśli tylko zostanie spuszczona ze smyczy :razz:). Tak było przed sterylką: [IMG]http://img257.imageshack.us/img257/6149/dsc00224t.jpg[/IMG] [IMG]http://img381.imageshack.us/img381/9966/dsc00190.jpg[/IMG] [IMG]http://img152.imageshack.us/img152/3979/dsc00235k.jpg[/IMG] Tak zaraz po: [IMG]http://img89.imageshack.us/img89/2156/dsc00293.jpg[/IMG] A tak wczoraj: [IMG]http://img522.imageshack.us/img522/1583/dsc00319m.jpg[/IMG] Pozdrawiamy :p
  8. Ja tylko przypominam potfora :diabloti:: [IMG]http://img22.imageshack.us/img22/5971/dsc00225y.jpg[/IMG] [IMG]http://img259.imageshack.us/img259/227/dsc00228m.jpg[/IMG]
  9. [quote name='agata_lodz']Wczoraj miałam okazję ocenić wartość komendy "do mnie". Na wieczornym spacerku spotkaliśmy jeża. Moja suczka tak się go przestraszyła że uwolniła się z obroży i zaczęła uciekać... na ulicę... pod nadjeżdżające auto. Szybko ukucnęłam i zaczęłam przywoływać. Przestraszona, z podkulonym ogonkiem przyszła na komendę. Miałam dosłownie zawał! Mało brakowało a nie miała bym już jednego z psów.[/quote] Straszna sytuacja :shake: Mi raz suki poleciały, dzięki Bogu nie pod auto, na Wigilię... Ktoś uznał, że Wigilia to to samo co sylwester i puścił petardy, a moje sunie akurat biegały w śniegu. Wtedy jeszcze "do mnie" nie było u nich tak utrwalone, więc jedna uciekła w długą (ale schowała się w pobliskich krzakach), druga wróciła. Trzeba przyznać, że "do mnie" to jedna z najważniejszych komend, jeśli nie najważniejsza.
  10. [quote name='taks']Cioteczko zanim do reszty spanikujesz;):evil_lol: poczytaj jeszcze raz spokojnie o działaniu frontline - to, że znajdujesz zywe kleszcze, które dopiero się wbiły i srodek jeszcze ich nie usmiercił to normalne - ten preparat tak ma działać i spoko - kleszcze padną ZANIM zaczną pluć swinstwem. Mają na to nawet kilkanaście godzin przez które nic się psu nie stanie.[/quote] Uf, to się nieco uspokoiłam, bo niezłe słowa pod adresem wszelkich preparatów leciały, kiedy dziś znalazłam na swoich sukach łącznie 10 kleszczy (wbitych i nie) po krótkim spacerze po parku :razz: I tak psiaki dokładnie sprawdzam i pozbywam się każdego pasożyta... Ale marzę o zimie, kiedy spokojnie do lasu się szło, bez strachu o zdrowie swoje i psa :roll:
  11. Moje psy są zakroplone frontline, ale i tak znajduję na nich wbite, ŻYWE kleszcze... :roll: Drugą sucz zakropliłam potem innym preparatem (nie pamiętam nazwy:oops: na P...) i też znajduję na niej wbite, żywe pasożyty. Ona jest długowłosa, ma sierść bardzo gęstą, może dlatego mało co na nią działa... Jak na razie jedynie Advantix był skuteczny (kleszcza nawet nie znalazłam, żaden po niej nawet nie chodził), ale na niego jak na złość ma uczulenie :roll: Muszę wypróbować Preventic, bo już do głowy z tymi kleszczami dostaję, pełno tego wszędzie, nawet u mnie w ogródku :angryy:
  12. [quote name='goska i zwierzyniec']Pomóc można na wiele sposobów, niekoniecznie burząc czyjś spokój i porządek. Schron ma przepisy, dla nich wolontariusz to pewnie dodatkowe obciążenie. Stąd mało entuzjazmu.[/quote] Dodatkowe obciążenie? :roll: A nie raczej dodatkowa para rąk do roboty, i to jeszcze za darmo? Są schrony, w których wolontariusze są witani z radością. Jeśli inne nie życzą ich sobie, to jak dla mnie - coś jest nie tak...
  13. [quote name='Agneska']No to tak... zastanawiam si na shetie. Muszę o nim teraz duuuużo poczytac, poszperać. Co do psa ze schroniska to mam wrażenie, że furciaczek ma racje. Taki pies może sprawić o wiele,wiele więcej problemów! Zastanawiam się nas shetie poważnie :D. ___ Takie pytanko, co to DT, bo się gubię w skrótach ...[/quote] Sheltie są świetne, ale ta ich szczekliwość, brr... Ja też polecam na pierwszego psa kundelka z domu tymczasowego. Domy tymczasowe to zwykłe domy, które przetrzymują psa przez jakiś czas do znalezienia mu domu. Pies żyje w normalnych warunkach, więc zachowuje się też tak, jak będzie się zachowywał w swoim docelowym domu... Dlatego osoby z DT są w stanie powiedzieć dokładnie, jaki piesek jest i określić jakie problemy sprawia/ będzie sprawiał. Sama na pierwszego psa miałam typową kundliczkę o wyglądzie kundliczki ;) I naprawdę wiele się "na niej" (i z nią;)) nauczyłam, a wszelkie błędy nie odbiły się tak na niej, bo nie ma żadnych "ekstremalnych cech" (tj. nie jest nakręcona np. na pracę, nie ma silnego instynktu pogoni, nie ma skłonności do zaganiania albo stróżowania, jest taka wyważona po prostu). Druga suczka, też kundliczka, ma charakter beagle'a i była dla mnie o wiele trudniejsza... Wybiła mi z głowy wszelkie psy myśliwskie :diabloti:
  14. U mnie po frontline rzeczywiście psy przynosiły kleszcze do domu, tak że zdarzało im się złazić... Nigdy żadnego od nich nie złapałam, przynajmniej tyle ;) Ale po Advantix żaden kleszcz na mojego psa nawet nie wszedł. Kiedy działał ten preparat - nie znalazłam ani jednego pajęczaka choćby łażącego po moim psie przez cały miesiąc. Ale żeby nie było za dobrze, ta sucz, która wiecznie łapie więcej kleszczy (czarna i o bardzo długiej i gęstej sierści) ma na niego uczulenie :shake: Sama się też pryskam ludzkimi preparatami odstraszającymi insekty, chociaż co prawda nie do snu... A może powinnam? :cool3: Na razie czeszę psy po każdym spacerze, oglądam tyle, ile się da, otrzepuję ją po każdym przejściu przez wyższe trawy/krzaki... Mam tego dość, ale trzeba jakoś wiosnę i lato przeżyć :roll:
  15. [quote name='Arlula']Nie oglądałam tego programu i nie wiem czy dobrze zrozumiałam, że nie można odebrać psy, bo nie mają rodowodów, czyli że gdyby miały rodowody można by było odebrać je właścicielowi ?? Jakiś absurd jak dla mnie.[/quote] Niestety to prawda. Pity w ogóle nie są uznawane w Polsce za rasę, więc rodowodów nie mają. A na liście niebezpiecznych ras są właśnie one, a nie amstaffy. Ale nawet, jakby asty były, to w sumie bez różnicy - ja osobiście nie znam ani jednego asta z rodowodem, a w typie znam około 20... Ukłony w stronę urzędnika-"znawcy", który tą ustawę wymyślał. Bo tak w sumie to ani pity (u nas są kundlami) ani asty nie są uznawane za niebezpieczne :razz: Ta lista to też absurd - moim zdaniem każdy stwarzający realne zagrożenie pies powinien być odebrany właścicielom i uśpiony/wydany do adopcji komuś odpowiedzialnemu po stwierdzeniu przez behawiorystę, czy da się go wyszkolić i kontrolować. A nie tylko psy z listy. Nie mówiąc o tym, że sam ten nakaz starania się o pozwolenie na psa rodowodowego zachęca ludzi do kupowania psów w typie, które bez problemu można dostać :roll: [QUOTE]Ale jeśli policja nie reaguje, to trzeba po prostu złożyć skargę wyżej... Rozumiem, że policja bywa jaka bywa, ale to nie znaczy, że w ogóle nie powinno się zgłaszać takich rzeczy... [/QUOTE] Też tak uważam. Do szału mnie doprowadza moja mama, która wiecznie stwierdza, że policja nic nie zrobi, że trzeba nie reagować, żeby samemu nie mieć problemów. Czyli super, dajemy przyzwolenie na zachowania poniżej wszelkiej krytki? Tak jak to, które opisywałam, gdy pseudoast pogryzł szczeniaka laba? Jego właścicielowi nie stało się nic...:roll: A to, że policja nie zawsze chce/może zareagować - bywa tak, niestety... Ale zgłaszać i tak się powinno.
  16. To możliwe niestety, że przeszły... Ja po każdym spacerze oglądam psy uważnie i wyczesuję. Preparatów przeciw tym insektom stosowałam już mnóstwo, żaden jak na razie nie działa (jeden jedyny Advantix, na którego moje psy mają uczulenie :shake:). Teraz znowu szykuję się do kupienia jakiegoś środka, teraz chyba obrożę kupię, bo już z tymi kroplami nie daję rady...:roll: A lepiej psa zabezpieczyć, jest coraz więcej przypadków babeszjozy. Jak na psa kleszcze nie będą włazić, to na Ciebie też nie przejdą ;)
  17. [quote name='Martens']No.. Nie dziwota, skoro w 90% przypadków policja/SM są fatygowane dopiero przy poważnym pogryzieniu. Naprawdę nie rozumiem niektórych osób - duży agresywny pies wybiega na ulicę i atakuje, podwórko rozdziawione... Aż się prosi żeby zadzwonić gdzie trzeba. Ale nie, po co, najważniejsze samemu sie zmyć, co z tego że za jakiś czas przejdzie tamtędy następna niczego nieświadoma osoba z psem, który być może zostanie ciężko pogryziony, ona też... Co z tego, że telefon na policję doprowadziłby przynajmniej do zamknięcia psa w domu/kojcu/zamknięcia bramy... Nie wierzę, żeby policja nie przyjechała do wychodzącego na ulicę atakującego was psa, gdy wiadomo dokładnie kto i gdzie jest za niego odpowiedzialny... Brawa za obywatelską postawę :shake:[/quote] Z jednej strony racja. Ale na TVN24 pokazywali babkę, która swoje pity puszczała na boisko szkolne, żeby się wybiegały. Psy POGRYZŁY dwoje dzieci! Rodzice zadzwonili na policję, która twierdzi, że jest bezradna bo psy nie mają rodowodu i nie może ich odebrać :crazyeye: Przyjechał koleś z TVNu i gadał z babką - kobieta jakaś niepełnosprytna, mówiła tylko do pogryzionego dziecka, całego w bandażach - "ojej, pogryzły cię? to straaasne... ojoj... biedne dziecko... pewnie się przewróciłeś i mówisz że to pieski.. ale one łagodne..." Szczerze mówiąc, ja tej kobiecie bym zrobiła krzywdę w takim momencie. Nie mówiąc o tym, że cała sytuacja jest absurdalna, przecież te psy są groźne jak jasny gwint... :angryy:
  18. Nie ma za co :cool3: Ja o młodej mogę pisać i pisać, aż Was zamęczę :diabloti: Dzisiaj byłyśmy jeszcze raz w klinice, mała dostała zastrzyk przeciwbólowy, wet stwierdził, że nie ma żadnych obrzęków, choć potwór zdołał sobie trochę ranę wylizać :mad:Wszystko ładnie się goi, a mała w kaftaniku jest atrakcją turystyczną mojej dzielnicy :evil_lol: Odezwę się jeszcze po zdjęciu szwów po długim weekendzie. Pozdrawiam :p
  19. Mi już ręce i nie tylko opadają. Kolejni sąsiedzi wzięli kolejnego psa - agresywną minisukę. Mają już jedną, wiecznie rzuca się na moje. A teraz mają dwie, obie bez smyczy, obie agresywne. Jak kiedyś ich sukę postraszyłam tupaniem (leciała z jazgotem do moich) to się śmiali :roll:. Więc na jednym małym osiedlu mamy 5 agresywnych, latających luzem minipsów plus labka, który ma głęboko w tyłku swojego pana i ciągnie go na spacerach. Nie liczę hord samców latających w mojej okolicy i szukających okazji... Jak tu się dziwić ludziom, że nie lubią psów? :shake:
  20. Kibaa - a gdybyś szkoliła klikerowo sunię tylko na spacerach? Kliker możesz kupić za swoje pieniądze, jak dostaniesz na jakąś okazję... Współczuję, bo to tak głupio, kiedy ma się zacięcie do pracy i chęć do robienia czegoś z psem, a nie można :roll:
  21. Wojowałam z małą całą noc, żeby nie ściągała sobie kaftanika i nie lizała rany, ale i tak zdołała się uwolnić jakoś i rano już śmigała bez... Założyłam jej znowu i jest nieszczęśliwa (nie uznaje żadnych rzeczy do ubierania - szelek, apaszek i tym podobnych, jak ma ubrane to zachowuje się jak zombie :razz:). Ale jest lepiej o wiele, szczeka, cieszy się na widok Luki i tak dalej... Jutro do weta na kontrolę. Teraz może być tylko dobrze ;)
  22. Dzisiaj Chibi (vel Laura :cool3:) miała sterylkę. Jest osowiała i obolała, ale twardo próbuje wszystkiego, żeby iść na spacer, zdołała też zepsuć kaftanik jakimś cudem. Wetka mówiła, że może być po sterylce mniej aktywna (na dogo zauważyłam, że w praktyce to się nie sprawdza...), ale średnio w to wierzę - ona jest najbardziej hiperaktywnym i enegricznym psem, jakiego znam :razz: Prosimy o trzymanie kciuków, żeby dobrze się goiło..
  23. paulinka12344 - nadal nie rozumiem, po co brać drugiego psa, skoro jest już jeden i wymaga pracy. Oczywiście, że nie da się tak szybko zmienić psa "dziamający na wszystko histeryk" na "opanowany towarzysz spacerów", ale na miłość boską, po co tu drugi pies? Żeby się pogryzły albo nienawidziły, bo tamten będzie widział "intruza" tylko poprzez kraty? Lepiej najpierw wyszkolić pierwszego, żeby mieć pewność, że nie będzie żadnych kłopotów, gdy przyjdzie drugi.
  24. [quote name='Azer']no chyba to nie jest normalne jak za przeproszeniem suka mnie rucha jak pies[/quote] Jest normalne. Masz psa, a nie miniaturkę człowieka. Czytaj odpowiedzi uważnie. To jest sposób na rozładowanie napięcia, nie ma nic wspólnego z seksem. Suka jest pobudzona, więc rozładowuje to w ten sposób - tak to już jest. Moja też tak robiła (na drugiej suce - więc co, miałam myśleć, że jest lesbijką? :roll:), więc jej nie pozwalałam i tyle, skończyło się. Szczególnie młode suczki wykazują takie zachowanie. Nic nienormalnego, takie są psy. Poczytaj trochę o nich, zanim zaczniesz wypisywać na forum niemądre pytania.
  25. Znam to, niestety... Wypluwanie (!) smaczków, olewanie zabawek i obowiązkowe "zaczytywanie się" w tropach czy psich zapachach bez żadnej reakcji na przewodnika, który dwoi się i troi żeby pies zwrócił na niego uwagę. U mojej suczy takie fatalne zachowanie się pojawiło gdzieś tak w 7-8 miesiącu życia i uspokoiło się gdzieś wtedy, kiedy dostała pierwszą cieczkę... Mimo że miałam ochotę zrobić jej coś... bardzo niedobrego, to non stop ćwiczyłam z nią, linka, komendy, coraz to nowe smaczki i teraz jest o niebo lepiej (a na zaczytywanie się w tropach działa wspomniane już wrzeszczenie "juhuuu, heeej" piskliwym głosem, odbieganie w drugą stronę w podskokach, a potem szalona zabawa, kiedy pies zaciekawiony podbiegnie :razz:). Jednak u mnie to chyba był po prostu okres młodzieńczego buntu, ale miałam przy niej nerwy w strzępach ;) Wiem jednak, że ćwiczenia, intensywne, ale nie nudne, dużo dają - chociaż czasem efekty pojawiają się późno (u mnie po 2-3 miesiącu intensywnej pracy). Ja już straciłam nadzieję na spokojny spacer bez złości, a tutaj naprawdę efekty przerosły moje oczekiwania... Więc wierzę, że i wam się uda. Trzymam kciuki :cool3:
×
×
  • Create New...