Jump to content
Dogomania

michalina88

Members
  • Content Count

    66
  • Joined

  • Last visited

About michalina88

  • Rank
    Advanced Member
  • Birthday 08/01/1988
  1. Nie to na pewno nie chodzi o to że coś ją boli. Przecież ja głaszczę i tarmoszę;) ją codziennie i nigdy mi tak nie zrobiła. Jak tak teraz myślę to ona chyba robi tak wtedy kiedy ktoś ją głaszcze po głowie i jest przed nią. W sumie to zawsze tak to wyglądało w stosunku do obcych osób, że ktoś był przed nią głaskał ją po głowie i po jakimś czasie ona zawarczała, kłapnęła zębami i odeszła. Tylko że nie zawsze tak robi, bo przecież ile razy mama ją tak głaskała i nic nie robiła. I to mnie właśnie dziwi, bo to że nie przepada kiedy obcy się do niej za długo przymilają to już wiem, ale że zrobiła tak mamie:-(. Już powiedziałam mamie żeby teraz głaskała ją po boku i żeby nie pochylała się nad nią. Może macie rację, że nie lubi głaskania po głowie chociaż ja tego nie zauważyłam, bo mi sama ją podstawia do głaskania, zresztą ona w ogóle uwielbia wszelkie mizianie. Jest strasznie przytulasta:loveu:. Chociaż może mi na więcej pozwala, bo ja ją szkolę, wychodzę na spacery, karmię i w ogóle najwięcej się zajmuję. [quote name='Greven']Dlaczego trzymacie Sabe na działce?[/quote] Wiedziałam że pojawi się to pytanie... Już na jednym wątku musiałam się z tego ostro tłumaczyć:cool1:. Saba mieszka na działce oddalonej o jakieś 100 metrów od naszego mieszkania na której pobudowaliśmy dom który teraz wykańcza tata. Mamy zamiar przeprowadzić się tam za jakiś czas. Tata spędza tam całe dnie, ja popołudnia, Saba zostaje tam sama praktycznie tylko na noc. Do tego ma codzienne spacery, szkolenie i zabawę. Wiem że to nie są idealne warunki i najlepiej by było gdybyśmy już tam mieszkali, ale chyba nie jest jej tak strasznie źle u nas. Może dodam jeszcze że Saba to duży, typowo "podwórkowy" pies. Przez jakiś czas przyprowadzałam ją do mieszkania, ale źle się w nim czuła, było jej za ciepło i ogólnie prawie biegiem wracała z niego na działkę;). A powiedzcie mi jeszcze jak mam zareagować gdyby znowu tak zrobiła? Chociaż mam nadzieję że to się już nie powtórzy...
  2. Może zacznę od tego, że chodzi tu o suczkę ok. 3 lata którą wzięliśmy 4,5 miesiąca temu ze schroniska. Saba (tak ma na imię) nie mieszka z nami tylko na działce, ale codziennie ma kontakt ze mną i moim tatą. Od jakiś 3 miesięcy prawie codziennie chodzi ze mną, mamą i naszym drugim psem na spacery. Problem polega na tym, że Saba czasami kłapnie zębami jak się ją głaszczę. Wygląda to tak, że Saba podchodzi do kogoś, czasami wręcz się przymila, ale nagle warknie, kłapnie zębami i odchodzi. To wygląda tak jakby pokazywała że jej się to głaskanie nie podoba. Tylko dlaczego po prostu nie odejdzie, jak już nie chce żeby ktoś ją głaskał, przecież nikt ją na siłę nie trzyma i nie głaszcze? Nigdy nie zrobiła tego w stosunku do mnie ani do taty i kiedy zrobi komuś tak przy mnie to podchodzi do mnie i się przymila. Sytuacja ta wystąpiła 5 razy. Początkowo myślałam, że Saba reaguję tak wobec obcych, bo 2 razy zrobiła tak wobec osób, które spotkałyśmy na spacerze. Co prawda to raz też wobec mojej mamy i siostry, ale wtedy Saba ich dobrze nie znała i można uznać że były dla niej obce. Najgorsze jest to że to zachowanie powtórzyło się wczoraj wobec mojej mamy:-(, a teraz już na pewno nie można powiedzieć że mama jest dla niej obca, bo chodzimy razem na spacery i zdarza się że mama ją karmi czasami. Właśnie tak było wczoraj, mama poszła na działkę, dała Sabie jeść i po jakimś czasie Saba do niej przyszła i mama zaczęła ją głaskać. Wtedy Saba warknęła, kłapnęła zębami i odeszła. Po jakimś czasie znowu przyszła do mamy i zaczęła się przymilać, mama zaczęłą ją głaskać a ona po chwili, warknęła i ugryzła mamę. Nie mocno, tylko lekko złapała ją zębami za palce. Potem Saba omijała już mamę. Mnie wtedy tam nie było i kiedy mama mi o tym opowiedziała to nie chciałam w to uwierzyć:shake:. Nie mam pojęcia dlaczego to zrobiła, bo ona naprawdę bardzo lubi mamę. Kiedy spotykamy się na wspólnym spacerze, to biegnie do mamy, przytula się i skacze z radości. Nie wiem czy to agresja i jak mam się zachować, gdyby takie zachowanie się powtórzyło. Do wczoraj myślałam, że ona po prostu nie lubi obcych i że nie mogę pozwalać, żeby się do niej przymilali, ale teraz nie wiem co robić....
  3. Dzięki za pomoc:). Jak teraz pooglądałam tollery to on jest do nich bardzo podobny. Tylko że zamiast rudy w białe łaty to on jest biały w rude łaty;).
  4. Nie, na szczęście nie jest w schronie:). Błąkał się po mojej miejscowości, więc go przygarnęłam, a dom znalazł u mojej cioci:multi:. Właśnie ciocia mnie pytała co to może być za mieszanka, bo jest ciekawa, a że ja się na rasach kiepsko znam to zapytałam Was;). Może te zdjęcia będą lepsze. Tutaj jego wielkość, [IMG]http://i44.tinypic.com/105obgl.jpg[/IMG] a tu mordka:) [IMG]http://i41.tinypic.com/35arv6a.jpg[/IMG]
  5. A co powiecie na tą bidę? Co to może być za mieszanka? Mi on nie przypomina żadnej rasy, ale ja się kiepsko na rasach znam... [IMG]http://i40.tinypic.com/2s01f06.jpg[/IMG]
  6. Phate25 ja się na rasach nie znam, ale to raczej będzie mały piesek. Mi przypomina trochę sznaucera;). Co do Szona i Saby to dzisiaj pierwszy raz się bawiły razem:multi:. Co prawda w mieszkaniu nie miały dużego pola do popisu, ale jutro pobiegają na działce. Z tej ich zabawy to ja się chyba bardziej cieszę niż one:lol:. Tak w ogóle to pewnie one by się dogadały prędzej tylko, że ze mnie jest taka bystrzacha, że dopiero ostatnio zauważyłam że jak Saba prędzej chciała z Szonem się bawić to ten dostawał od niej z metalowego kagańca i wtedy to nawet nie dziwne że zaczynał szczekać. Dzisiaj założyłam jej taki nylonowy kaganiec i dopiero teraz mogły się pobawić. Co prawda Szonowi jeszcze czasami odbija i trochę szczeka, ale teraz jak Saba nie będzie miała przy nim tego metalowego kagańca to pewnie przestanie sie jej bać:). Wiecie mam mały problem z Sabą... mam wrażenie że ona robi się coraz bardziej uparta. Ostatnio na spacerach to ona chce wybierać trasę, a jak się jej nie podoba ta którą ja chce iść to zaczyna się zapierać. I tu już raczej nie chodzi o strach, bo to są miejsca które już zna i chodziła bez problemów. Wczoraj na spacerze jak ją chciałam przetrzymać, to sobie skubana po prostu usiadła i w nosie miała to że ja chcę iść dalej:mad:.
  7. Taki zestaw będzie dobry? [URL="http://www.futrzakowo.pl/index.php?products=product&prod_id=2445"]Ami Play halti kantarek uzda NX różne wzory rozmiar 3[/URL] [URL="http://www.futrzakowo.pl/index.php?products=product&prod_id=2978"]Ami Play smycz regulowana NXRR różne wzory 160-300 cm[/URL] Tylko będę musiała dopytać o rozmiar haltera, bo tam pisze że ten jest na psa wielkości sznaucera... tylko się zastanawiam czy miniaturowego czy średniego. Wczoraj byłam na wspólnym spacerze z psami i było fajnie:multi:. Bez żadnego szczekania,ataków, zachowywały się tak jak na poprzednim. Tylko zastanawia mnie to zachowanie Szona jak Saba była w mieszkaniu, to chowanie się pod ławę. Skąd to zachowanie, myślicie że mu przejdzie? Wczoraj po spacerze nie wzięłam Saby do mieszkania, bo chciałam poczekać co powiecie, ale nie chciałabym w ogóle z tego zrezygnować. Poza tym to wczoraj byłam taka dumna z moich psiaków, że ho ho;). Spacer był bardzo fajny, chociaż było kilka sytuacji, które mogły skończyć się nie miło. I tak np. szłyśmy sobie z psami a tu nagle patrzymy brama w jakimś ogrodzeniu otwarta(uwielbiam to:angryy:) i lecą dwa psy. To ja już widziałam w myślach no tak Saba zaraz wyrwie mi spowrotem, a Szon zacznie się rzucać i szczekać i pewnie tamte zaatakują. Ale tu niespodzianka tamte psy na szczęście zostały w ogrodzeniu i ograniczyły się do szczekania(uff). Za to Szon nie szczekał, a Saba wcale nie wyrwała do ucieczki tylko zatrzymała się, trochę popatrzyła, a później ruszyła dalej:). W ogóle na tym wczorajszym spacerze to byłam z niej taka dumna, bo poszliśmy o wiele dalej niż zwykle i Sabie udało się przejść obok jeszcze kilku szczekających psów, czego wcześniej nie robiła. Nie wiem może trochę pomogło to że byłyśmy razem z Szonem i widziała że on jest spokojny i się nie boi, albo po prostu zaczyna się odblokowywać tak jak to było ze spacerami:). Po drodze jeszcze spotkałyśmy psa biegającego bez smyczy i właściciela niestety, ale tu też poszło dobrze. Na początku to już chciałam krzyczeć do mamy żeby brała Szona na ręce, ale pomyślałam że właśnie takim panicznym braniem go na ręce wypracowaliśmy u niego te reakcje na psy. Także mama Szona na ręce nie wzięła tym bardziej, że było widać że piesek nie agresywny, Szon się z nim spokojnie obwąchał, Saba oczywiście już chciała się z nim bawić, ale poszliśmy dalej:). Co prawda na końcu mieliśmy nieprzyjemną sytuację, bo jakiś pijak sie do nas przyczepił o to że stoję sobie z Sabą na ulicy a inne psy szczekają:mad:. Tak jakby to była moja wina że tamte nie mają nic innego do roboty poza szczekaniem. Oprócz tej ostatniej sytuacji to był naprawdę przyjemny spacer, przynajmniej dla mnie, bo dla mamy będzie bardziej jak kupimy ten halter;). Proszę napiszcie co z tym zachowaniem Szona kiedy Saba była w mieszkaniu, co mam z tym zrobić?
  8. Myślę że halter by się sprawdził tylko czytałam że pies może zrobić sobie w nim krzywdę(?) i sama już nie wiem. Chociaż masz rację Karjo że u Szona ciągnięcie jest tak utrwalone, że bym go nie wiem jak długo musiała uczyć żeby przestał i czy w ogóle udałoby mi się go nauczyć. U niego (wiem wstyd że w ogóle próbowaliśmy) nawet kolczatka nie pomagała, tylko sie bardziej dusił na niej. Może ten halter to dobre wyjście... tym bardziej że Szon rzadko by w nim wychodził, bo tak jak pisałam ja rzadko chodzę z nim na smyczy. A wiecie że Szon zaczął spokojniej reagować na inne psy:). Ostatnio to aż w szoku byłam, bo szłam z Szonem i zobaczyłam że z naprzeciwka biegnie jakiś najeżony jamnik oczywiście bez smyczy. Więc przeszłam na drugą stronę, jamnik cały czas się rzucał a Szon go olał, nawet nie szczeknął:). Chyba mu na dobre wychodzą te spacery z Sabą. Przechodząc do kontaktów między Szonem i Sabą to nie wiem czy wszystkiego nie popsułam... ale może zacznę od początku. Zaczeło się od wspólnego spaceru, Szon na widok Saby nie zareagował, nie szczekał tylko poszedł dalej. Poźniej poszliśmy z nimi na łąkę, pochodziliśmy trochę na smyczach, było ok. Potem ja wziełam Sabę na długą linkę, bo jeszcze nie jestem pewna czy by mi nie zwiała, a mama puściła Szona luzem. Psy biegały razem, Saba nawet zaczepiała Szona do zabawy, tylko że ten chyba nie wiedział o co jej chodzi i zaczynał wtedy trochę szczekać, ale odwracałam jego uwagę i przestawał. Ogólnie było fajnie, bez ataków i dużego szczekania. Pobiegaliśmy z nimi trochę, zmęczyłyśmy i postanowiłyśmy przyprowadzić Sabę do naszego mieszkania. Szon wszedł pierwszy, poźniej Saba. Na początku wszystko było ok Szon nie szczekał, psy spokojnie obok siebie przechodziły, przebywały w swoim towarzystwie. Tylko że Szona cały czas drażnił kaganiec, próbował go zdejmować, a w końcu poszedł do kuchni i schował się w kącie pod ławą. Siedział tam poźniej cały czas, a jak Saba wchodziła do kuchni i podchodziła do niego to Szon zaczynał szczekać. Tak to wyglądało jakby się jej bał... tylko że Saba cały czas była spokojna, ani razu nawet na niego nie szczekneła. Nie wiem skąd ta zmiana zachowania i dlaczego poźniej się schował pod tą ławą. Mam nadzieję, że nie popsułam wszystkiego tym że wziełam Sabe do mieszkania, myślałam że skoro na spacerach sie akceptują, to już będzie dobrze.. ale ja głupia jestem:-(.
  9. Szczerze to ja nigdy z Szonem nie pracowałam nad luźną smyczą:oops:, znaczy może jakoś tam kiedyś próbowałam, ale wtedy nie wiedziałam jak to trzeba robić i nie widząc rezultatów rezygnowałam i wołałam chodzić bez smyczy. Właśnie ja z Szonem rzadko chodzę na smyczy, za blokiem jest spory teren gdzie nie ma psów i ludzi i tam go puszczam luzem. Chociaż wiadomo że czasami trzeba iść gdzie indziej i bez smyczy się nie obejdzie i nie chce żeby takie spacery wyglądały tak jak dotychczas. Myślałam że na szelkach będzie go łatwiej nauczyć. Tym bardziej że nie tylko ja wychodzę z psem na spacery i wiem że kto inny nie będzie z nim pracował:cool1:. Dlatego jakbym ja go zaczęła oduczać ciągnięcia na obroży, a kto inny by mu na to pozwalał to by to nie miało sensu. Stąd pomysł żeby wtedy kiedy ja z nim wychodzę, to wyprowadzać go w szelkach i uczyć chodzenia na luźnej smyczy. Karjo ja naprawdę zaczęłam pracować z Szonem, wprowadzać reguły i już widzę poprawę na lepsze wiem że nie jest super ale o jakie cackanie Ci chodzi? Co według Ciebie znaczy ustawić do pionu?
  10. [quote name='karjo2']Michalina, dlaczego myslisz, ze na szelkach spacer z rozpuszczonym psem przestanie byc koszmarem? Na czym teraz jest on wyprowadzany?[/quote] Karjo jeśli myślisz że wierzę w cuda i w to że jak założę mu szelki to przestanie ciągnąć, to tak nie myślę:razz:. Po prostu czytałam że jeśli pies już jest przyzwyczajony do ciągnięcia na obroży to łatwiej go będzie nauczyć np. w szelkach. Słyszałam że takie założenie szelek to nowa sytuacja dla psa i wtedy go łatwiej nauczyć nieciągnięcia na szelkach niż odzwyczajanie od ciągnięcia na obroży. U niego takie uczenie luźnej smyczy przy dalszym wyprowadzaniu na obroży raczej nie dałoby rezultatów, bo przez tyle lat ma to chyba za bardzo zakodowane;). Żaba a o co chodzi z tą obrożą pół zaciskową? Bo jeśli chodzi w niej o zacisaknie się na szyi psa to na pewno nie zda egzaminu. Muszę się przyznać że kilka lat temu nawet kolczatki próbowaliśmy:oops:, ale oczywiście bez nauki nic to nie dało i szybko zrezygnowaliśmy. Czyli rozumiem że szelki lepiej kupić na miejscu i dobrze dopasować? Chyba wezmę skórzane, bo takie porządniejsze się wydawały.
  11. Oj Szon to akurat wręcz przeciwnie, jak mu coś jest to musi to wszystkim pokazać i trzeba się nad nim poużalać;). Chociaż po spacerze lub zabawie mu od razu przechodzi, cudownie zdrowieje:mad:. Możecie mi doradzić w wyborze szelek dla Szona? Dzisiaj byłam z nim na spacerze na smyczy i to był koszmar, dlatego zaczynam szukać szelek dla niego. Jakie firmy są godne polecenia? Bo ja się na tym nie znam i nie chce kupić byle czego. Chociaż pewnie na takie najlepsze to mnie nie stać. Może jakaś firma nie jest szczególnie droga, ale dobra? A da się w ogóle dopasować szelki dla psa kupując przez neta? Co prawda byłam dzisiaj u nas w zoologu i były szelki jedne parciane, a drugie skórzane. Skórzane chyba są bardziej wytrzymałe, ale czy nie będą obcierać psa? Obcięłam dzisiaj Sabie włosy na ogonie, bo miała strasznie skołtunione. Na początku to nawet chciałam je tak zostawić, bo żal mi było ścinać, ale już nie mogłam na te kołtuny patrzeć. Mam tylko nadzieję, że jej szybko odrosną, bo tą kitę to śliczną miała i bez niej tak dziwnie wygląda:roll:.
  12. Oj dziewczyny, ale mnie teraz nastraszyłyście. Szon wydaje się być zdrowy, ale macie rację lepiej zrobić badania niż później żałować:shake:. A czy takie badania zrobi każdy weterynarz? Na czym one polegają i mniej więcej ile kosztują? Przykro mi z powodu Waszych psiaków, ja już teraz mam poczucie że sporo czasu straciłam... Tym bardziej że Szon to bystry psiak, chętny do pracy, ale mam nadzieję, że jeszcze nadrobimy stracony czas i jeszcze sporo zdążę go nauczyć:).
  13. Witam po przerwie;) Saba coraz ładniej chodzi na smyczy, tylko czasami jej się zdarza że mocniej napręży smycz:). Jak tak zobaczyłam że da się z psem normalnie wyjść na spacer bez ciągnięcia, bolących rąk, charczenia. To zaczynam zbierać kasę na szelki i będę uczyła Szona chodzić na smyczy, bo u niego przez pierwsze dwadzieścia minut spaceru na smyczy to koszmar:cool1:. Dzisiaj był pierwszy wspólny spacer z psami po przerwie i muszę powiedzieć że myślałam że będzie gorzej, a wcale nie było:). Saba jak zwykle wykazywała małe zainteresowanie Szonem, ale nie protestowała jak ten ją obwąchiwał. Szon owszem trochę poszczekał, ale sporadycznie i na pewno bez jakiejś histerii. Szkolenie z oboma psami idzie coraz lepiej:). Saba jest coraz chętniejsza do ćwiczeń, bo na początku była trochę oporna. Muszę powiedzieć że z niej to czasami jest uparta bestia:diabloti:. A z Szonem to czasami wystarczy że po prostu jakąś komendę utrwalę, bo okazuje się że on kilka rzeczy umiał tylko potrzeba mu było to usystematyzować. Szon dwa dni temu skończył 11 lat:multi:. Z jednej strony się cieszę, że jest z nami tak długo, ale z drugiej strony niestety robi się coraz starszy i z tego się akurat nie cieszę:cool1:. Mam do Was pytanie w związku z jego wiekiem. Czy ja powinnam na niego jakoś specjalnie uważać? Nie wykonywać jakiś ćwiczeń? Chodzi mi głównie o skakanie, bo on lubi skakać ( w szczególności na mnie:mad:). Chciałam to wykorzystać i dlatego robimy jakieś ćwiczenia ze skakaniem, ale nie wiem czy nie lepiej dać sobie z tym spokój... Co myślicie? Wiem że nie prośiliście żebym wstawiała jego zdjęcie, ale może zobaczcie o jakim niewychowanym (na razie:diabloti:) diable mowa. [IMG]http://i41.tinypic.com/2hs19oo.jpg[/IMG]
  14. Fakt to przekupywanie smaczkami to raczej nie był dobry pomysł:oops:, dlatego dzisiaj jak zaczęła szarpać i się wycofywać to po prostu ją przytrzymałam i przeczekałam. Chwilę to zajęło, ale Saba chyba zrozumiała że nie odpuszczę i poszłyśmy dalej:). Na szczęście taką akcję z zapieraniem się i zatrzymywaniem zrobiła tylko raz, a tak to tylko czasami miała lekkie zawachania;). [quote name='WŁADCZYNI'] Spotkaj się z dobrym szkoleniowcem, podpowie co robić z Szonem i Sabą oraz jak to robić żeby nie wzmacniać zachowań niepożądanych.[/quote] Wiem że tak by było pewnie najlepiej, ale na razie spróbuję sobie poradzić sama, a raczej z Waszą pomocą:). Na razie chyba nie mam takich problemów z psami żebym nie mogła sobie z nimi poradzić... Nie jest może idealnie, ale jest coraz lepiej:). Chyba że nie uda mi się ich zapoznać to wtedy będzie trzeba pomyśleć o szkoleniowcu.
  15. Z luźną smyczą idzie nam coraz lepiej:). Saba chyba powoli łapie o co chodzi bo jak ją zatrzymuję to ona też się zatrzymuje, a jak zluzuje smycz to zazwyczaj czeka aż podejde ze smakiem i rusza dalej. Po za tym to ostatnio zaczął mnie zastanawiać jej sposób wycofywania się w pewnych sytuacjach. Bo kiedyś to robiła w tył zwrot i mnie ciągnęła za sobą. Teraz jak już się jej zdarzy zatrzymać, to na początku stoi w miejscu, a jak zauważy że ja chcę iść dalej i ją zachęcam to wycofuję się cały czas patrząc na mnie, cofa się tyłem, zarzuca głową i w ten sposób próbuje mnie przeciągnąć. Tak się zastanawiam czy to ma jakieś znaczenie w jaki sposób ona się cofa? Nie jestem pewna czy dobrze robię w takich sytuacjach:oops:. Kiedy Saba zaczyna się tak tyłem wycofywać to ją zatrzymuję i później smakiem kuszę żeby do mnie podeszła, kiedy zostaje przy mnie wyciągam kolejnego smaka, odsuwam się i kuszę, ona znowu podchodzi itd. Tak jest zazwyczaj w sytuacjach gdy sie przestraszy psa lubo po prostu jeszcze czasami zatrzyma. Tylko że teraz mamy problem z takim jednym miejscem a raczej wejściem na chodnik i przejściem nim przy ulicy. Saba kilka razy przeszła tamtędy bez większych problemów tylko że pewnego dnia jak tam szłyśmy to się kilka razy przestraszyła samochodów. Pewnie dlatego teraz Saba nie chce tamtędy iść i wygląda to tak, że Saba owszem po smaczka podejdzie, ale prawie od razu cofa się do tyłu i zaczyna znowu ciągnąć tyłem. To wygląda tak jakby mi mówiła że nie przejdzie tamtędy i koniec! Jak teraz widzę że takie przekupywanie nic nie daje to odpuszczam i idziemy tam gdzie Saba chce i wtedy idzie ładnie dalej inną drogą. Pewnie powiecie że powinnam z nią chodzić tamtędy gdzie ona chce tylko że ja chciałam z nią iść na łąki, i w ogóle żeby spacer był długi to musimy przejść przez tą ulicę. Problem jest z tym, że Saba zaczyna kojarzyć każde dojście prowadzące do tej ulicy i się zapiera i wycofuje. Pewnie jakbym jej nie ustąpiła i do skutku próbowała z nia tamtędy przejść to by się udało, ale czy to ma sens? Nie chce żeby skojarzyła że ja ją do czegoś zmuszam jak się boi. Mogłabym jej zmienić trasę spacerów tylko że to by się wiązało z chodzeniem przy jeszcze bardziej ruchliwej ulicy plus szczekające psy w co drugiej bramie i pewnie tam też by nie chciała iść. Tak w skrócie chodzi mi o to czy ja Sabę mam tak do skutku przekonywać i czy dobrze to robię? Czy raczej zmienić trasę spacerów chociaż wiem że ta nowa będzie bardziej stresująca (pewnie w ogóle nie będzie chciała tam iść) ? Doradźcie co robić w sytuacjach kiedy ona boi się (chyba?) z konkretnego powodu, a nie tak jak kiedyś po prostu sie bała tego co nie znane.
×
×
  • Create New...