Do decyzji , że gazika nie da się usunąć , też trzeba miec wiedzę . A za tę się płaci. Oczywiście kpię sobie.
Przypomniał mi się kawał jeszcze z czasów PRL. Do popsutego telewizora przyjechał majster. Pooglądał, z każdej strony . Poprosił o młotek , walnął z góry i telewizor naprawiony. Właściciel pyta ile jest winien ,a ten mówi 200 zł . Panie, za co ? za walnięcie moim młotkiem? Za walnięcie nic pan nie płaci tylko za to , że wiedziałem gdzie :)