Noc minęła spokojnie. Zabraliśmy Gusię na górę. Kilka pierwszych schodków pokonała sama,a potem włączyła hamulce i oczywiście wniosłam ją. Na szczęście nie obrobiła się.Musieliśmy zastawić boki schodów, bo nie mamy zabezpieczenia i bałam się ,że może spaść bokiem.
Od razu położyła sie na posłanku i spaliśmy sobie w pokoju w 7 osób psio-koto-ludzkich.
Rano otworzyła oczy i zobaczyłam jak mała tupta po pokoju machając ogonkiem.Gdy zobaczyła ,że patrzę, to ogon pod siebie i na posłanko. Ona zachowuje się jak Tami. Do zwierząt przyjazna, boi się ludzi.
Zeszliśmy na dół, ona też samodzielnie ,ale prowadzona na smyczy. Uciekła pod drzewka ,ale za chwilę wróciła do kuchni i położyła się na posłanku. Rano oczywiście była na sioo na ogródku i sama wraca pod drzwi i wchodzi do domu.
Dałam jeść wszystkim zwierzakom i jej postawiłam w kuchni, blisko nas, ładnie zjadła. Oczywiście sprawdziła czy Poker ma lepsze i dojadła resztki z jego miski.
Potem poszłam na górę i słyszę tuptanie ,a tu Gusia sama weszła na górę i zajrzała do mnie ,ale uciekła do sypialni. Potem już sama zeszła na dół.
Coraz rzadziej ucieka pod drzewka, częściej leży w kuchni lub salonie.
Po południu pójdziemy do parku z trójeczką.