enia, niby masz rację, ale - znam alę od ponad roku. jej nerwowość wyprzedza moją o lata świetlne (a nerwusem jestem niezłym). cierpliwość traciłam wiele razy - jednak widzę ją, jak sama boryka sie z tym wszystkim, bez żadnej realnej, instytucjonalnej, stałej pomocy - może liczyć tylko na nas. więc nawet, jak sie denerwuję i z czyms nie zgadzam, to jednak zaciskam zęby i nie chcę jej zostawić samej. bo po pierwsze to nie jest żadna kolekcjonerka, psy mają całkiem niezłą opiekę jak na jej możliwości, jest czysto, zdrowo... ma swoje myki bez sensu, ale co zrobisz? człowiek nie maszyna. wiele fundacji odmawia adopcji szczeniaków poza województwo, w którym działa. racjonalne? też można polemizowac.
zatem bardzo was proszę - dopóki naprawdę ostro nie zalezie wam za skórę - nie zostawiajcie jej. wyobraźcie sobie, ze żyjecie same, z bardzo starą i chora matką, 40 psami, gmina i sąsiedzi mają was za wariatke i wykorzystują, co chwila jakieś dramaty psie i wszystkie wam podrzucane - nawet te, które maja właścicieli - kto by wytrzymał?