Jump to content
Dogomania

sleepingbyday

Members
  • Posts

    23762
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by sleepingbyday

  1. oj ania, czy ja mówię, że łańcuch? nie podejrzewam ich o nic, nie tędy idzie moje rozumowanie. ale lecę, bo mnie dzis czas goni, trzymta się. jutro chyba zmienie tytuł, co? na taki z zapowiedzią przenosin do innego działu ;-)
  2. jeden pomysł mam. jesli sprawą zajmuje sie jakas fundacja, przynajmniej firmuje działania wolontariatu, to możecie zgłosic sprawę w siepomaga.pl. to wam da od strony finansowej jakies wsparcie. a na zgody pana nie ma co czekac. tam powinna się pojawić inspekcja i psy zacząć odbierać w miarę mozliwości. oczywiście njapierw dawac zlaecenia poprawy sytuacji psów. na pismie. i pan ma na to jakiś określony czas. może być asysta policyjna, anwet chyba dobrze. jak spełni zalecenia, to ok, ale kontrola co jakis czas musi byc. jka nie spełni, to odbierać na mocy ustawy. czyli szukac dt, ale to wiecie sami. w duzych sprawach, typu krężel, pisane były mejle (albo wykonywane telefony) do zaprzyjaźnionych schronisk z całego kraju, czy moga lub będa mogli przyjąć jakiegos psa. wiem, ze przynajmnije cichy kąt miał ze 3 psy z krężela.
  3. Renata, niektórzy dorośli sa tylko przez metrykę i tez nie sa w stanie nieść odpowiedzialnej posługi moderatorskiej ;-). i na odwrót. ale przeciętnie to chyba masz rację. jak tam ze srednią wieku naszych modów, saint ;-)?
  4. bardzo ładnie chodzi na smyczy - stwierdzone. zachowuje czystość - stwierdzone. jest przyjazny na spacerach do innych psów - stwierdzone. niektóre mu nie przypadają do gustu - zapewne. ma zdrowy, przyjazny,a le nie ciapowaty charakter - stwierdzone. lubi ludzi - stwierdzone. myśle, ze takie wnioski można wyciągnąć spokojnie. co do reszty - malawaszka chyba dobry kompromis osiagnęła, no nie? bo moge wejść w dyskusje o przyczynach oddania na paluch, myślałam, ze wszyscy jasno widzą sytuację i zdziwiłam się tym stwierdzeniem. mala czarna, dyskusje juz były w poprzednim wątku ;-), wiec jakbyś chciała, to pogadajmy na pw, żeby tu nie kurzyć, ok?
  5. to tym bardziej , skotro jest tyle czasu, wysłałabym osobe na miejscu na spotkanie. co to szkodzi, nie rozumiem, przecież takie sa zasady. do białegostoku i tak mozecie sie przejechać, "na pusto", jkaby co.
  6. mala czarna - dalej sie upieram, ze gracjanowi sie należy raczej więcej o nim napisac , niz wrzucac do ogłoszenia nieprawdziwe wyjasnienia dotyczące przyczyn oddania do schronu.
  7. kopiuj kopiuj :-). trzeba załatwic jakis większy transporterek. u donacji jest ewy i flatki taki większy, ale to tzreba zahaczyc o donacje, moze by dało rade pożyczyć skądś na 1 dzień?
  8. o, gagata kuta na dwie nogi, świetny pomysł :-)! dziewczyny, o jakim hipciu wy piszecie? o moim ukochanym słoniu? oj, chyba nie..? aha,[B] podajcie mi na PW tel. do p. józefa (o ile on będzie o tej 9 w niedzielę w schronie).[/B] kurka, co zrobimy z sushi, abrakadabra?
  9. mówię ci mała, podaj tez do NijASe, dwa namiary sie przydają. w tekście zostawiłabym tak: niestety los postanowił inaczej i tak oto Gracjan znalazł sie w schronisku...... a potem - Gracjan to pies uwielbiający ludzi, ale nie jest psim niedorajdą. potrzebuje mądrego... itd. to sa moje uwagi, tak na cito ;-)
  10. byc może będe miec dom dla pieska spokojnego,łagodnego, małego, moz ebyc starszy, dla pani, która ma koty i kóra chodzi o kuli. jka będe pewna, to dam znac, ale jka wam cos na widok tego postu przyjdzie na mysl, to pchnijcie pw z imieniem, żebym jakby co sie o psa dopytała.
  11. kurczę, czyzby w końcu ciaput wychodził z boguszyc? próbowałam sie nie podniecac, ale teraz to juz mogę! w końcu, w końcu. kwote swojej deklaracji ustale, jak będziemy pewni, ze riki ma ds, bo jej wysokośc od tego zależy.
  12. no to by była wielka niesprawiedliwość, jakby sie okazało, ze na takiego kajka jest chętny, a na lisa nie ma. kazda potwora znajdzie swego amatora, alis sroce spod ogona nie wypadł. ([I]znam jeszcze inne powiedzenia ;) [/I])
  13. ewa, dzieki! jkaby co będę ścigac donację.
  14. aa, w tym sensie. no i widzisz, polegli. moim zdaniem z powodu zbyt łagodnych osobowości. asia, oni tak często, hehe.
  15. hehehe. a abrakadabra jak dzwoniła powiedzieć, ze w ten weekend (czyli ten, co był ostatnio) nie jedzie, to usłyszała, ze będziecie kombinowac z pati c albo jakoś. własnie ma dziś do ciebie dzwonic, zeby się upewnić, czy sushi wciąż czeka na transport. pisałam wczoraj mejla do agi, ale dziewczyna chyba znów atakuje pracowników schronu i nie ma czasu ;-). to tak: wyjeżdżamy w niedzielę najpewniej o 7, więc w boguszycach będziemy jakos kole 9.00. czy sushi jest mała? wejdzie do kontenerka? abrakadabra ma mały kontenerek na swoje jorasy. w sobotę jak będziecie, przygotujcie suszkę do transportu. papiery, chip, umowa w dwóch egzemplarzach podpisana przez fundację, no wiesz, standard. jak się da, zeby sushi nie jadła (moze zamknąć ja w przyoperacyjnej z rawianinem?) to będzie super. zalezy nam bardzo, zeby to poszło sprawnie na miejscu, bo czeka nas 400 km w jedna stronę, dwie wizyty, na kórych trzeba troche czasu spędzić przecież no i powrót. a zjeść też tzreba i kości rozprostowac. więc musimy oszzcędzać czas, jka się da. ale jajka, że dwa psiaki jadą do tej góry, no nie?
  16. układ został zwalczony przez słuszne czynniki ;-)
  17. sonbikowa mi mówiła, ze jak tzreba, to ania bierze piesa do domu i psrawdza oraz uczy trzymania czystości. bo socjalizacja (której z ludźmi ciaputce baaardzo potrzeba) oraz smycz - to standard. jesli aniu możesz ogarnąc tzrymanie czystości przez ciaputke, to uważam, ze nie ma co dywagowac. były inne propozyjce, ale logistyka (ania i tak jedzie po boguszaki do kojca soemy) zmniejsza nam koszty no i full service dla dzikusa w cywilizowaniu. to mnie przekonuje.
  18. Biafra, a co u dziewczyn? idzie ocieplenie, stare kości w końcu sie ogrzeją. przeszły im zimowe niedomagania?
  19. koosiek, debatujemy nad projektami graficznymi ulotek, plakatów itd -projekty zrobiła graficzka wolontarystycznie robiąca takie rzeczy dla vivy. jak tylko dopracowane zostana detale i wersje róznych formatów, rzecz bedzie drukowana. po tyhch uzgodnieniach zstana wprowadzone tez zmiany w układzie i grafice strony internetowej. debatujemy, gdzie by sie tu pokazać z akcja, mamy cicha nadzieję na wyrobienie sie na dzień ziemi, ale troche sie obawiam, ze proces moze zbyt długo trwac. chcemy zrobic objazdową wystawę, zdjęc i histoprii trochę mamy. zbieramy i spisujemy pomysly na wydarzenia, na kórych moglibysmy sie pokazywac (jakby coś u was takiego się działo, chętnie dołączymy do listy - problem - nie dojedziemy wszędzie, każdy pracuje,. byc może wolontariusze akcji by sie jacys do współpracy regionalnej zgłosili?). to tak po krótce...
  20. dorzucam 5 zł deklaracji, na zasadzie "ziarko do ziarka". prosze o umieszczenie w pierwszym poście aktualnego spisu deklaracji no i nr konta, dobrze? biedny psiak. burmistrz - ćwok.
  21. czytam ta historię i w szoku jestem. w sumie miałam nie pisac, bo po co, ale nasuwa mi się refleksja ogólna, związana z niejedną osobą zajmująca sie bezdomnymi psami od lat i "mającą zasługi na polu". zażywni obrońcy używają argumentu tych zasług, czego w ogóle nie rozumiem, zwłaszcza, ze nikt ich nie umniejsza, tylko krytykuje KONKRETNY CZYN. idąc dalej takim tokiem rozumowania można dojśc do wniosku, ze matka teresa, jako wielce zasłuzony i dobry człowiek, miała prawo do czynów strasznych, skoro jest taka dobra i tyle zrobiła dobrego. zacierają sie nam granice. co wolno, a czego nie, nie zalezy od prawa czy etyki, ale od tego, kim sie jest. jakby coś takiego zrobiła, powiedzmy biedrzycka, to byłoby ogólne potępienie. skoro robi to osoba ze świetną reputacją, to na pewno miała powód. halo, tu ziemia! niepokoi mnie, że wiele osób najwyraźniej nieświadomie uważa, że musi mieć rację ze względu na staż i nie uznaje za stosowne konfrontować swoich decyzji. nawet nie chodzi o ambicje, ale o automatyzm przyznania sobie racji. ale przecież jestesmy panami zycia i smierci! nie wszyscy sa w stanie udźwignąć w każdym przypadku takie brzemie. poza tym, ze decyzja o eutanazji, chocby ślepych szczeniąt, jest trudna, to jakos staje się trudna automatycznie. rutyna. nieunikniona, ale niepokojąco wpływająca na nasze możliwości krytycznego spojrzenia na swój osąd, który zaczynamy traktowac automatycznie jako słuszny. generalnie cała ta historia przestraszyła mnie. jaka ja jestem? w którym miejscu powinnam sie sobie przyjrzeć?
  22. jestem w końcu. w nerwach cała, ale jestem. może nie po kolei odpwoiem i chaotycznie, ale jakos się zorientujecie. przede wszystkim asia ginger dzięki za wizytę. abrakadabra zgodziła sie pojechac z rozhisteryzowana olą i kajkiem - dzięki! mam nadzieję, że nic nas nie przytrzyma w ten weekend. ludzie sprawiali przez telefon b dobre wrażenie, wizyta tez pomyslna, nie ma co sie zastanawiac, tzreba dać im i kajkutowi szansę. martwię sie o tyle, ze kajko bardzo źle znosi zmiany no i zamyka sie i reaguje róznie. ale wszystko to w górze opowiem. ze względu na to, że kajkut jest dziwny, chce go zawieźć do ds osobiście. raz, że chce ludzi poznać osobiście, a dwa, ze chce im na spokojnie opowiedziec, co i jak. no i trzy, żeby kajko sie mniej stresował. on tak wszytsko pzreżywa i tak dziwnie to pokazuje. ewatonieja, nie pamiętam argumentu, zę nie mają kasy na kajka ci ludzie w łodzi!?!?!? kajko zrobił sie osttanio słodki jak karmel. moze cos przeczuwa? nie będę brać żadnego tymczasa dopóki nie upewnimy sie, że ds jest faktycznie ds. jakby co, musze mieć miejsce dla kajkuta. pamietam, jka wrócił z poprzedniej adopcji. przez pierwszy dzieńz achowywał sie jka popapraniec, próbował na mnie swoich sztuczek. ale szybko sobie przypomniał, że ja nie negocjuje z terrorystami i błyskawicznie sie uspokoił. kajko nie cierpi rządzić, jest wtedy pobudzony niezdrowo i niespokojny. jednak zycie go nauczyło, ze jka nie weźmie spraw w swoje ręce, to sobie nie poradzi,więc jak tylko wyczuwa, ze człowiek nie jest capo di tutti capi, to czuje się zmuszony przejąć ster. ale wcale tego nie lubi. myśle, ze to cała tajemnica ogarnięcia kajka. bo poza tym to bardzo cichy, nieinwazyjny psiak, który pragnie jedynie spokoju i frolica i żeby go pomiziać rytualnie w określonych momentach dnia. ja robie to o wiele częściej. już wiem, kiedy warczy odruchowo, z przyzwyczajenia, a kiedy na serio. moge go dotykać gdzie chcę, nawet od tyłu, przewracać na plecki, moge go przytulić do twarzy, mogę w sumie wszystko. najpierw nauczył sie, ze JA a nie ON robię, co chcę, a potem, że to nawet nie jest taka zła sprawa, jak człowiek psa pomizia. ale tzreba wziąć poprawkę na to, ze kilka miesięcy pracy mielismy do tyłu, bo organizm, azwłaszcza mózg, nie pracował jak powinien, ze względu na długotrwałe wygłodzenie. a ds bedzie zaczynał z zupełnie innego poziomu. więc mam nadzieję, ze wszystko będzie gites. ciesze się zwłaszcza, że kajko nie będzie musiał chodzic na znienawidzonej smyczy, wyskoczy sobie do ogródka i wróci, kiedy bedzie chciał. generalnie - trzymac mocno kciuki!!!! a tak w ogóle, to patrzcie, jak złapałam zoske i kajka. zdjęcie nazywa się "wespół w zespół" ;-) [attachment=663:3671.attach]
  23. łazi, bo to jeszzce nie jego dom i tzryma się osoby, z którą czuje się njapewniej. jak przestanie łazić, to będzie ważny sygnał osowjenia z domem. będzie dobrze, tyko tzreba pani powiedziec, zeby często teraz się odzywała, co i jak, żebyśmy mogli szybko pomóc, jkaby sie nie uspokajało. dobre wieści, nie?
  24. dopiero pożyczyłam kabel do komórki, więc dopiero teraz wklejam pysię z dnia przekazania do ds :-). o ile dogo foty pokaże ;-) [attachment=662:3670.attach] [attachment=661:3669.attach] [attachment=660:3668.attach] ooo, pokazało!!!
  25. nie wierze... myslałam, ze p. marzena się względnie uspokoiła.... ech.... Anna, plis, przyslij mi na pw jeszcze raz namiary na dobczyce, dobrze? zadzwonie, ale szczerze mówiąc - jesli będzie chętny na wizyte przedadopcyjną. inaczej nie ma co zawracać głowę. sowją drogą - czy wy jesteście w kontakce z abrakadabrą w sprawie sushi?
×
×
  • Create New...