Jump to content
Dogomania

sleepingbyday

Members
  • Posts

    23762
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by sleepingbyday

  1. olgaj napisała do mnie pw. faktury sa za stare (duplikaty maja być), a co do transportu musza wiedzieć, ile przejechałysmy km i jka sie dzielimy kosztami z innym psem. EDIT: dostałam smsa od kajka: "brudzi juz o wiele mniej. jest słodkim kochanym swirem :-). jak tylko sie uda wyslę maila". nie jest źle chyba, no nie? no to czekamy, aż net zadziała.
  2. cześć wam :-) to miejsce spacerowe mam pod nosem, specjalnie sie przeprowadzałam. dwa psiolubne parki, jeden przylegający do drugiego. zosioblog na szczęście nie jest super długi. jak znajdziecie konkurs "znajdź róznicę", to dajcie znać. może dostrzeżecie jakies róznice, których inni nie widzieli ;-)
  3. no własnie on ma takie etapy, ale sikające zdarza się długo, ze trwaja. tez myslałam o np. heparenolu. fyndacja zmieniła go na w nowym domu? no to faktycznie, wiedząc, ze szybko maja załatwić sprawę (sama olgaj tak mówiła, kdsięgowe sprawy i data księgowania), raczje fair byłoby sie odezwać, co i jak z rozliczeniem (142 zł plus czy załatwiać sprawę z transportem. niby obiecane i byle dostarczyc fakturę, ale skąd ja mam wiedziec, czy aby na pewno? od tego zlaeżą ruchy na koncie...). :-(
  4. dobrywet (bobrowiec) zaraz odpowie, czy tak, czy nie, ale nadzie sobie nie robimy. mmd dała namiary na łódź, tzreba tam dzwonić o 18.00, ale kto ją do łodzi zawiezie. gosia była (sorry za szczegóły) pół godziny temu pierwszy raz w kibelku od rana. tzn krótko mówiąc- ma naprawde zachrzan w pracy a do tego wisi na telefonie. kończy pracę ok 17.00. nie ma cudów. bobrowiec ma jakaś szope, w kórej ewentualnie... ale jeszcze zdecyduje (gra na zwłokę). władysławów ma jakis budyneczek, w którym podaje kroplówki babeszjakom, maja zdecydować. moim zdaniem obydwie lecznice zdecyduja na nie, niech im pies z babeszja jeszcze dostanie nosówki, to dopiero polka galopka by była. jedni sprawdzają w ksiązkach, jakie sa objawy nosówki i jak to sie leczy (serio), inni chca koniecznie testu i pytają dlaczego nie zrobiony. no nie zrobiony i cześć, umarł w butach, od tgeo zaczynamy ifnromowanie, nie urodzi sie cudem po 5 minutach rozmowy... psa traktowac tzreba jak nosówkowego bez tego testu i tyle. samochód firmowy juz dla gosi niedostepny dziś, za późno. nawet na paluch nie wiadomo, jka pojedzie. moż elecznica na grochowie jeszcze sie zgodzi na noc? nie wiem, czy gosia będzie miała siły pytać i tak jest tam znienawidzona. nie ma w stolicy europejskiego kraju miejsca, w którym można przechowac i leczyć stacjonarnie psa z chorobą zakaźną. jedyne takie wiedząc, ze jest jedyne, stosuje cenową polityke monopolistyczną. robią to lekarze! z których jeden nic nie wie,ale obieca, a dtrugi nakrzyczy na klienta i powie, ze facet od zakaźnych chorób będzie dopiero w czwartek (serio, w klinice weterynarii).
  5. o jeja, taaka. a spróbuj to z tapicerki samochodowej odkurzyc, zero szans. kiedyś z takim wielgachnym odkurzaczem na stacji walczyliśmy z jednym małym kłaczkiem zaczepionym samym końcem o siedzenie - ani drgnął, drań! a było takich kłaczków setki....
  6. już długo jest cicho.... mówicie, co chcecie, ale tęsknie za wpisami JoSi. Oby wszystko się dobrze skończyło tam u niej.
  7. o to jest nas wielu, tulipanów nie starczy ;-). dzieki :-) :-)
  8. sunia wdomku, dostałam smsa, ze atakuje kota. obaczym na miejscu, po pracy tam wpadne.
  9. marysiu, rób co chcesz, tylko się nie daj. a jakby trzeba było jakos pomóc, to każdy z nas ma jakies talenty, ten umie PITy robić, tamten błaznuje, a ktos inny ma drukarkę albo namiary na prawnika, czy jeszcze coś innego.
  10. ewa marta, juz nie naciskałam mówiąc, a obiecywaliście, a prosze mi pwoiedziec kto obiecał. to nic nie zmieni. i mi nerwy zszarga. sggw nie dzwonione dziś było, dobrywet byl dzwoniony i są na NIE, ale niby ustalą do 16.00. ale brzmia niechętnie. jeszcze jedna klinika została i wolontariuszka do ktorej nie moge sie dodzwonic.
  11. namiary na kwl, jakies ogłoszenia były robione. 1 post?
  12. ta ewentualna wolontariuszka nie odbiera. dwie lecznice jeszzce mają być obdzwonione wymyslone przez przytul psa (mające umowę, mamy się powoływać) oraz prezes gosi gada własnie z emirową, która rano stwierdziła, ze nic nie wykombinuje, bo lecznice są zatkane babeszją.
  13. nic nie wiem o śreniawitów.....???? przeoczyłam cos chyba.
  14. toyota, moge wydrukować dwa egzemplarze umowy przekazania psa, wpisze tam dane ze zrzeczenia, właścicielka machnie parafkę i wylsemy do ciebie po podpisy, co ty na to? jak przywitanie, wiesz coś? dziś tam się zapowiedziałam poznać sucz :-)
  15. czad! alez dostała przyspieszenia. jak tak dalej pójdzie, to zaraz będziemy ją ogłaszać ;-). odpukać oczywiście.
  16. strzeleckiego raczej nie, pytali się z kim to było usta;ane, powiedziałam, ale niestety nikt o obietnicy nic nie mówił. jednak babka obiecała pogadac z szefem, mam zadzwonic za godzinę. duzo jej opowiadałam, więc może ją zmiękczyłam? oby... za godzine dam znac.
  17. rany, jakże sie cieszę! legitke ponoć mam miec po świętach. ale myslałam nad tą sprawą i jeszcze zanim pójdziemy to mamy kilka rzeczy do przygotowania, pogadamy na zywo o co kaman, ok?
  18. pax, pax! nie mówie, że strzeleckiego nie wyszło, mówie, ze przez świeta było tyle nadzei i tyle rozczarowań i to dobija. gosia miszką zajmuje sie od marca, kiedy ją znalazła. i psychicznie wymieka (o finansach nie mówiąc), nauczyła się nie cieszyć z dobrych njusów, bo okazywały sie niewypałami, więc woli, dopóki sprawa nie będzie przyklepana, nie cieszyc sie z gory. dziwne? nie śpi w nocy, w lecznicy jej niecierpia,z rozumcie miszka wszytsko rozwlaa, drzwi, bambetle, osttanio okno otworzyła, siki, kupa, wszystko zmieszane z tynkiem ze sciany, codziennie to samo, codziennie na spacerach szał i szrapanie i skoki na goskę. pamiętajcie, ona nie zna sie na psach absolutnie, nigdy nie miała, to teraz wystaw sobie jak to jest? codziennie 3-4 spacery (4 w świetą), przynajmniej jedne po 1 godzinę), mąż obrażony, rodzina tez, bo na święta nie pojechała, finanse w strzępach, totalny brak pewności co do miszki sytuacji... my jesteśmy uodpornione, raz, znamy psy, dwa inaczej sie zabieramy do sprawy, ona przez minimum 2 tygodnie była sama, bez pomocy psiarzy, zanim do mnie sie odezwała.\ teraz oceniaj jej stan psychiczny.
  19. Przywilej "rasy", no nie ;-)?
  20. no, faktycznie bardzije chaplinkowy, uroczy :-). anetek, jka oczko wojtka, tak swoją drogą? nie pogorszyło sie, mam nadzieję, a drugim dalej widzi, prawda?
  21. nie mam :-(. czasem troche to trwa, zanim okazja sie nadarzy. tzreba trzymac oko i ucho na pulsie transportowym... ale ale, napisz do marlenki, ona czasem ma jakichś facetów jeżdżących na róznych trasach...
  22. cisza w sprawie finansów. dostałam smsa w piatek, że pani od wtorku próbuje wysłac mejla. do dzis nie dała rady. kłopoty z kajkiem - posikuje (co denerwuje mężą) i nie chce chodzić po schodach 9strome są). ale wszystko z smsa, a jak wiadomo nie da sie dokładnie opisać sytuacji, więc czekam na mejla.
×
×
  • Create New...