Jump to content
Dogomania

sleepingbyday

Members
  • Posts

    23762
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by sleepingbyday

  1. kropka ostro przytła, odkąd ja rok kilka miesięcy temu widziałam. no, ale to standard. schudnie, babun. ania, nowi pensjionariusze, nowa polka galopka, no nie? jeza, jeszcze nie zmieniłam tytułu! idę!
  2. dostałam jedną paczkę, z sopotu gdzie były min perfumy gabrieli sabatini. maiła to być paczka od beti.r aniołek się zbił i napisałam do niej, co w związku z tym, ale nie odpisała. w tą niedziele miałam wardroby z koleżankami, wystawiłam te rzeczy tam z cenami i całym opisem sytuacji oraz ,logiem fundacji biafry (wiem, ze bez pozwolenia, ale niepublicznie, no i żeby było porządnie). kilka rzeczy poszło, wsumie ma 30 zł w pudełku i bazarek szybciej zrobię.
  3. och, to prawda, sa tacy artysci niepowtarzalni. jakis wyróżniający talent. chocby i do murarki :-). a że nie masz chapkowych łapek odbitych w wylewce - to łosiu jesteś, bedziesz sobie pluc w brode do końca zycia, zobaczysz.
  4. aj nie wiem, nigdy tam ni robiłam, napisz do marlenki, ona wie, jak to robic. wiem, że te, które sa odświeżane, mają wieksze szanse na druk. i to jakaś konkretna pora dnia się liczy.
  5. ja jeszcze deklaracji nie slałam, wsyztsko bede puszczac za jednym zamachem....
  6. czy on jest na cafeanimal? jak tak, to tzrebaby go odświeżac w celu wciśnięcia do metra....
  7. elmira, ktos na pewno w swoim czasie godnie poprowadzi kontynuację dzieła chaplina - czyli deptanie grządek. ach kurdę, powiem wam, że i ja nie moge uwierzyc. pewne psy, mimo tego, ze wiadomo, że mają już swoje lata, zdaja się wieczne. tzn człowiek niby wie, ale i tak nie wierzy, że to był juz czas...
  8. soema, oj tak, na pewno masz ciaputkę - rozpoznaję po kłapaniu ;-). ale to przejdzie, jestem pewna, ż eprzyczyna jest po prostu nieznajomośc człowieka i tyle. sliczny szorściak, co nie? słuchajcie, jest awaria, sunia szorstka, taka trchę ciaputkowa, ale większa, i jedynie ruda, bez balejażu,siedzi do czwartku w lecznicy na grochowie, a potem schron. dt bez psów, bo jest podejrzenie nosówki. kaszle.
  9. [B]W SPRAWIE CYWILKI -[/B] ok ewa, dzięki z anjusa, to daj znac, jak ida naciski ;-)
  10. drugi raz po prostu pojade i baraka odbiorę i znajde mu jakis odpowiedzialny dom.... ;-) ewatonieja, ato, to tak, tylko że niezbyt czetso. tam net działa niefajnie (ech, znam to, roczna wojna z tepsa zakończona moja rezygnacją z netu w domu).
  11. no i udało się! aga pewnie zachwycona jesteś? jeszcze dupelek i kto ci został z ulubieńców? aha, agusia przecież :-0. ale musisz sobie nowych znaleźć ;-) ide zmieniac tytuł. mam nadzieje, że rawianin nie ma wiekszych problemów zdrowotnych....
  12. jak nie bedzie chętnych na kilowego pieska, o slicznym umaszczeniu, to ja juz nic nie rozumiem...
  13. nie, skąd. odbiorę. ale rozmawiac będziesz naprawdę z wulgarna wolontariuszka. pieszczotliwie wuwo :-). wiecie, przeglądałam dzis wątek, początki kajka u mnie. i byłam w szoku, tyle rzeczy nie pamiętałam. te jego fazy, 3 tygodnie tak będe miał, a potem nie, potem cos innego. i tak non stop. to jest trudne do opisania, bo charakter mu sie nie zmienia, to jest cały czas kajut, ale pewne elementy on sobie zmienia, pewne zachowania, tak jakby miewał hobby na miesiąc. nie pamętałam tego wyskubanego ogonka. że miał etap całkiem chetnego spacerowania.... no, ale to na samiutkim początku.... no i radocha, jak zaczał patrzeć w oczy... mówię wam, wstaję rano i dziwię się, ze kajko nie przylata się witac. wychodze z zoska po pracy i zamiast od razu do parku skręcam odruchowo na podblowoy skwerek... jak kajko trafił do poprzedniego domu, to tak nie tęskniłam. pewnie dlatego, że on najwięcej postępów w umiejętności kontaktu zrobił w drugiej połowie tego roku, co był u mnie, więc było się do kogo w końcu przyzywczaić, hehe. i w ogóle to jest bardzo dzielne kajko. jestem przekonana, ze wczesniej w życiu nie był socjalizowany. taki kaspar hauser. wykonał kawał porządnej roboty. @natalia - a ja nawet im poradziłam wymuszanie kontaktu w pewnie sposób. ja raz na jakis czas podchodziłam do niego (jesli nie chciał podejść, jka go wołałam, a często nie chciał, drań) i podnosiłam na chwilę, a stawiałam na podłodze, jeśli sie nie szarpał. no i cały czas głask w bok głowy i delikatnie do niego mówiłam, że dobre, dzielne kajko i takie tam. w ten sposób załapał, ze w tym domu robię, także Z NIM, co chcę. no i załapał, ze to jakos nie jest straszna sprawa, może to i nawet przyjemne???? oczywiście, jak sam zaczynał kontakt , to nie tak często go podnosiłam. no i jasne, że teraz to troszke potzrebuje taryfy ulgowej, ale bez pobłażania i z ustalaniem relacji od razu. ale widać, że z zupełnie innego poziomu zaczynają, niz państwo z łodzi, bo kajko łatwiejszy.
  14. świetne njusy! wiedziałam! weiedziałam, ż eitulec jest rozpuszczony tak, ze sie go z kliniki pozbyli w te pędy :-).
  15. wcale nic takiego nie mówiłam, co kłamiesz, podstępna wolontariuszko..... co do kajkuta jestem ostrozna, żeby za magiczne dwa tygodnie rogów nie pokazał, ale z kolei widze, ze po prostu złapał opiekunkę za serce. a w końcu psy to czuja. no i inaczej podchodzi się do swojego psa, którego się kocha, w kwestii problemów. więc nawet jak będą jakoweś, to tak mi to wygląda, że nie dramatyczne i dadzą sobie rade. więc jestem dobrej mysli (choc nie ukrywam, ze jako panikara i paranoik, boję sie mimo to).
  16. dota, toteż własnie, nie chcesz kasy, ale jak piesek ma nie miec szansy, bo wymaga leczenia, yto skoro na leczenie cie nie stać, "opiekunowie prawni" po prostu pomagają opłacając leczenie. to jest rozwiązanie. lepiej miec psa na dt niz nie miec. tzn dla psa na pewno lepiej ;-). absolutnie nie proponowałam ci pobierania opłat za dt... ja miałam umowę na dt kajka. i konkretnie było opisane: ja go karmie, robie szczepienia, podtsawowe badania. a większe wydatki na leczenie - po stronie fundacji. jakos to szło, nie liczymy sie co do grosza, ale wiedziałam, że jkaby co, to nie zostane bez jedzenia.
  17. Madallena, nie pisałam o interwencji BEZ uprawnień. a że nawet te inspeltorskie nie zawsze coś dają to jasne. ale ludzie uczą sie, ze na ich działanie będzie reakcja. i kolejny raz, i kolejny... to walka na pokolenia, ale bez interwencji nie zaswita im w głowie, ze robia źle, bo nie usłysza nani jednego komentarza, nie zoabczą ani jednego mandatu./ i smiem twierdzić, ze mamy obowiązek ryzykowąc zycie takiego psa. dla następnych psich pokoleń. bo inaczej nic się nie zmieni. skoro ludzie męczący i zaniedbujący psy nie poczuja zmiany w ocenie swojego postepowania. tyle. rudy pies wymaga pomocy, to na pewno.
  18. będzie dobrze, tfu tfu. wklejam fragment mejla od kajka :-) "Własciwie to Kajutek nie sprawia nam problemów. No, moze tylko maly dyskomfort;), bo niewiem czemu ale budze sie ok.2 w nocy- jak on sie budzi- no i jak zobaczy ze nie spie to musze z nim isc na dwor (merdnie ogonkiem i gapi sie na mnie, a ze czuje ze sie gapi to i tak nie moge zasnac :) Dobrze ze mamy podworko pod nosem:D. Szybko robi co chce i wracamy na gore. A i jeszcze skowronek z niego, do tej pory spalismy z psami spokojnie do 8, a teraz pobudka o 5-6 i plan na rano: szybkie siku i drapanie :) Ale jest taki slodki, ze wybaczam mu kazda pobudke :) Juz biega z podniesionym ogonkiem:) -rano, bo pozniej sobie odsypia, wstaje zeby cos zjesc, wyjsc na dwor, chwile sie ze mna pokreci i znowu sie kladzie - a ja taka niedospana ;) Podsumowujac: jest swietnym psiakiem, sliczny i sypatyczny :) I wyglada na to, że nas polubil:) {odpukac, zeby sie nie zbiesił;)} Z Buba juz byly noski-noski, a wczoraj Cherka spala obok niego (tuz przy pontonie) to nawet polozyl sie na tym koncu i wygladal na zadowolonego. Poza tym ciagle pilnuje, zeby nie ganialy przy nim, bo to gamonie;) i nie chce zeby sie wystraszyl albo ucierpial fizycznie Na "spacerki" chodzi juz bez smyczy Najpierw sprawdzilam czy w razie "w" da sie złapac i nie bylo z tym problemu. Własciwie sam wychodzi i wraca (ja tylko wychodze za nim zeby sprawdzic czy wszystko w porzadku), a poniewaz jest cieplo to drzwi do domu sa otwarte. Czasem jest troche spiety, jak "cos głosnego" dzieje sie na innych podworkach albo przejedzie glosne auto- ale zawsze moze sie schowac w domu, a jak sie "zawiesza" to sama go biore. A przy okazji, wielkie dzieki za pokazanie jak go podniesc- sama bym tego nie wymyslila, a zadzialalo niesamowicie - przynajmniej na mnie ;) Na poczatku mialabym napewno stresa zeby go podniesc, choc teraz nawet nie musze klasc reki na karku - jest spokojny. Chyba tak mu wygodnie, bo nosze go po schodach (czasami sam schodzi, jak nie chce mu sie na mnie czekac;) nie chce zeby spadl, bo sa troche strome a on taki malutki:) Zdarzyło sie tez pare razy ze sie wyrywał jak go trzymalam (ale nie na schodach:) ale pogadałam do niego i go nie postawilam poki nie przestał (tak robilam z kotem i Frycia szybko sie nauczyla ze puszcze ja jak bede chciala:) Jestem juz w nim zakochana po uszy:) i naprawde zszokowana ze tak szybko pokazal jaki jest czaderski. Myslalam, ze bede musiala czekac tygodnie. Wyglada na to, ze zdzialalas cuda w jego socjalizacji - GRATULUJE I DZIEKUJE! Ale naprawde nie chce zapeszyc, wiec juz wiecej go nie chwale ;) bo jeszcze zmieni zdanie i pokaze nam wszystkim... ;) Zeby nie bylo tak rozowo, to oczywiscie kilka razy mi burknał, ale "nie wolno" wystarczylo. Wlasciwie mialam nadzieje, ze w koncu to zrobi, bo wczesniej byl baaaardzo ulegly, az niepokojaco ;) Jestesmy tez po pierwszej kłótni;) w poniedzialek albo wtorek rano (dokładnie nie pamietam) siknal na dywanik w kuchni, krzyknelam "nie wolno, niedobry pies", a ze stalam blisko to sie wystraszyl i zaczal bardzo odszczekiwac - spuscilam troche z tonu i kazalam do siebie podejsc i nawet mnie posluchal!!! (ku mojemu wielkiemu zdziwieniu;) Poglaskalam go, no i po kłótni :) A teraz pytania- Jak sie z nim bawic? Tak niesmialo probuje gryzc zajaczka na kapciu, ale poza tym wlasciwie nie wiem jak :/ I drugie: kiedy byl odrobaczany? Nie pamietam czy jeszcze cos chciałam:) Ale jak cos sobie przypomne to napewno dam znac. Wogole postaram sie "raportowac" czesciej,ale na razie nie jest to łatwe, mam niewiele wolnego czasu, ale nie narzekam ;) Mam nadzieje ze mozna tu znalezc jakis sens, bo staram sie pisac szybko - piesy spia a to oznacza, ze ja tez mam szanse sie polozyc (a do 2 tak malo czasu zostało;) A, zapomniałabym napisac: troche skrociłam mu imie, wlasciwie jakos tak samo wyszło (zdrabniam imiona zwierzatkom) i zostało. Wolam na niego Kajus albo Kajo, ale dla niego to chyba nie roznica ;) Pozdrawiamy gorąco !" aha, wysłałam opiekunom linka do wątku, myśle, ze poznanie dokładne jak się rozwijała historia kajka i jego socjalizacji może byc pomocna.
  19. dokłądnie, po owocach. a marlenka to sie podlizuje, bo wczoraj miałam zgłoszenie od agentury, że barak do drzewa przywiązany stoi na podwórku. to teraz mysli, ze jak sie podliże to ja jej baraka w asyście policji nie dobiorę. a gucio, odbiorę.
  20. pewnie ja odciął od netu, bo za dużo sie hazardowała ;-)
×
×
  • Create New...