znamy ulv ;-).
ta sunia, która szuka tymczasu - mam panią ewę, która ma psy na dt w domu - dt płatne. mogę spytać, czy przyjmie sunie jeszcze, chcecie?
maxi już do adopcji od dawna, już powinna dziewczyna znaleźc dom- jest energiczna, sliczna, młoda, zgrabna - trzeba zrobić wszystko, żeby znalazła dom, ona jest w płatnym dt od grubo ponad roku.
lutosław dogadałby się z lisławem, on tez jest podwórkowy.
abra, w sobotę odbębniam przedślubne zakupy z panną młodą - moją matką emerytką :-).
niestety wyjazd odpada. ale może w niedzielę....?
a tam, co tu się cieszyć, masakra, nikt go nie chce, pół telefonu nie było, ile psów można by przetymczaswować przez ten rok, ech...
trochę to trwało, ale bardzo drania polubiłam, gnojek jeden :-)
[quote name='mestudio']O moim, który jest od dwóch lat i dwóch miesięcy u nas? Panna Fąfel chyba u nas już zostanie bo przeterminowana jest okropnie. Muffin - najbrzydszy staruszek świata też już półtora roku się u nas wyleguje, Brina stara podhalanka ma wątpliwą szansę na dom itd.........o dzikusce Krówce to już w ogóle nie wspomnę. A reszta, cóż - mam nadzieję, że część domy znajdzie.[/QUOTE]
z radością konstatuję, ze masz gorzej, ha!
a jak tam widoki na ds dla sylwestra?
co do obowiązkowego chipowania - to było do przewidzenia, ta fala porzuceń, ale uważam, że trudno, trzeba to przetrzymać, bo ci, co wyrzucali, juz żadnego spa więcej nie unieszczęśliwią - nie będą brali! to wyjdzie w sumie na lepsze.
no no, trzymam kciuki za sensownie brzmiącego autora pytania o zorkę :-).
jak znajdzie dom, nic nie będzie stało na przeszkodzie, zebyście adoptowali lisława, skoro szukacie wielgachnego psa ;-)
bardzo pozytywne wieści, ale niemniej jednak dopadł mnie ogrom pracy i czasu, którego te psy wciąż potrzebują. psiaki z kliniki na puławskiej powinny być w dt. koszty utrzymania w klinice to kilka miesięcy utrzymania (leczenie, karma) w dt. nie mówiąc o szybkości postępów.
przyznam, że ogarnia mnie pesymizm. nie ze względu na możliwości psó, tylko ludzi. czy damy radę pomóc wszystkim?
no cóż, widzę, że dosia nic nie napisała, to chyba wam zdradzę - malutka zapoznała się z pewnymi panami i chyba przypadli sobie do gustu.....
najpewniej w czwartek żelazna męczydusza sbd spotka się z nimi przemaglować w tą i z powrotem na okoliczność.... adopcji.
nie zapeszać, spluwać przez lewe ramię, nie pukać w malowane drewniane przedmioty i generalnie trzymac kciuki!
a ja myślę, że przy porządnych wizytach poadopcyjnych i odpowiednim podejściu ludzi - warto takie próby podejmować. jesli się uda - to cala rodzina przekabacona na odpowiednie podejście do zwierząt.
poniedziałkowe dzień dobry.
Malutka skończyła już pechowy rozdział w swoim życiu, teraz zaczyna farciarski.
pomagają różni ludzie i na różne sposoby :-).