Aha...chciałam jeszcze powiedzieć, że przed wyjazdem z Sonią na spacer byłam w schronie poznańskim. Wciaż mam nazieję, że znajdę Puszka. Obeszłam całe schronisko i nic. Za to napatrzyłam się na różne inne bidy. Dwa psy zapadły mi w szczególnej pamięci. Oba olbrzymie. Skołtunione do granic wytrzymałosci i agresywne (oczywiście w czasie tych kilku chwil co przy nich stałam). Sami wiecie jak to często z tą agresją jest. Ten jeden to jakiś olbrzymi, zatłuszczony mix kaukaza. Nie wiedziałam jeszcze takiego niedźwiedzia.
Poza tym nie mogłam znaleźć tej suczki huski z chorym okiem. Co się z nią stało? Chyba jej nie uśpili? Martwię się.
Jest za to inny, śliczny huszczak, wilczasty, błekitnooki.