J też znam taki przypadek...
Michu, którego z Karoliną wyciagałam ze schronu bo go suka onkowata zgryzła paskudnie, jak się chłop zadomowił u Karoli to "huzia na Józia..."
Znaczy sięna każdego obcego. Taki siębohater zrobił. :cool3:
Cioteczce Lupe jak zwykle nieocenionej w tej branży, dziękuję za banerki!!
:Rose: :Rose: :Rose: :sweetCyb: :sweetCyb: :sweetCyb:
Musiałam jednak dokonać niełatwego wyboru, którego psiaka wyrzucić w sensie banerkowym. :cool1:
Wiesz, ona nie jest przebojowa dziewczyna. Raczej sie chowa. :-(
Jest bardzo kochaną psinką, ale trzeba jązachecić..samemu przytulić.
Tak to ona nie potrafi się przyjsć połasić. :-(
w Kościanie na Bączkowieskiego kiedyś na terenie gazowni było takie..niby schronisko. Znaczy sie kilka klatek.
Ale pewnie jak już, to do Poznania .... Biedny psiak