Jump to content
Dogomania

Nalewka

Members
  • Posts

    267
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Nalewka

  1. Czyli to jest chłopak? Wiadomo jakiej jest płci? DT mogę zaoferować dla dziewczynki, dla chłopczyka może być kłopot, bo Prot natychmiast zabiera się za wychowywanie dzieci i robi to w mało delikatny sposób :( A już nie daj Boże szczeniak dochodzący do 8-10 miesięcy, wtedy zaczyna być konkurentem i nie ma zmiłuj :( Dlatego pytałam na początku czy to dziewczynka...
  2. Nasz węgier (chłopak) przeżył z nami w pełnym zdrowiu 19,5 roku szczęśliwego życia :) Był radosnym, ciekawskim, oddanym, inteligentnym, łagodnym, posłusznym i lojalnym psem :) Uwielbiał kiedy całe nasze stado było w razem, uwielbiał być z nami, gdziekolwiek by to było, nawet w niewygodzie, zawsze ważny był jego człowiek, dopiero potem on sam. A my wzajemnie uwielbialiśmy być z nim, rozmawiać z nim, głaskać, uczyć, spać z nim i być na dobre i na złe. Aż do samego końca, kiedy odszedł na naszych rękach, patrząc nam w oczy... Nie znosił przemocy, ta chodząca łagodność przy najmniejszej oznace agresji, ze strony nawet swojego pana czy pani, stawał jak lew i warczał na tego, kto krzyczał, czy brał zamach... wspaniale więc łagodził obyczaje w domu :D Kiedy przyszedł na świat mój syn, pies miał dwa lata i przyjął nowego domownika z wielką ciekawością, ale i wielkim szacunkiem dla małego, ale jednak Człowieka :) Pozwalał dziecku pakować sobie palce do oczu, nosa, czy wyjadać z miski smakołyki, ujeżdżać na grzebiecie, czy pokładać się na posłanku. Reagował na komendę dwuletniego szkraba "Pies, do nogi!" :D Kiedy dzieć zanadto wychylał się z kojca, czy wózka, pies nosem delikatnie popychał go do środka, jakby mówił "Siedź na pupie" :) Idealny, uważny i cierpliwy opiekun... Nie lubił munduru, trudno powiedzieć dlaczego, bo znałam go od urodzenia i wiem z pewnością, że nic złego od osoby mundurowej go nie spotkało. Tak po prostu miał i już. Nie nadawał się do pracy, przy pierwszym "ostrzelaniu" zwiał w chaszcze, a potem każdą burzę z piorunami, każdy Sylwester odchorowywał ciężko, w stresie chował się do wanny, do szafy, gdziekolwiek... środki uspokajające nie pomagały... Ostrzelanie prowadzone było z zachowaniem wszelkich reguł, ale pies był zbyt wrażliwy, po prostu się do polowań nie nadawał i .. i bardzo dobrze :) Miał tylko jedną słabość. Kochał dziewczyny, wszystko jedno jakiej wielkości, rasy, koloru czy wieku. Był bardzo wrażliwy na wdzięki suniek z cieczką, trudno nam było wytrzymać nocne serenady przy oknie balkonowym, czy urywanie się ze smyczy, bo gdzieś tam z daleka zapachniała kolejna "narzeczona"... A jak się udało zwiać, to psa nie było i dwa dni, bo się "lampartował" :D Wracał głodny, zmarnowany, zgoniony, ale spełniony i szczęśliwy :/ Hm, gdybym wtedy wiedziała tyle, ile wiem teraz... Na szczęście suczki nie mają takich ciągotek. Był radosny, opiekuńczy, oddany swojej rodzinie i bardzo kochany. Zupełnie różny niż Prot, szorstki niemiec po przejściach, który jest teraz z nami. Niby to wyżeł, i to wyżeł, a różnica miedzy nimi ogroooomna. Z tego co słyszę od właścicieli, węgry - dziewczynki są nieco delikatniejsze, nie tak waleczne :D W odróżnieniu od samca wyżła niemieckiego, węgierki są "miękkie". Co nie znaczy, że należy im odpuszczać czy pobłażać. Chodzi raczej o to, żeby nie robić nic na siłę, nie "łamać" psa przy szkoleniu. Węgra, moim zdaniem, można nauczyć wielu rzeczy posługując się tylko i wyłącznie metodami pozytywnymi. Skoro niemca można, to chyba węgra tym bardziej... Węgier (nawet ten nie nadający się do pracy) uwielbia być czymś zajęty, jeśli mu się nie zapewni odpowiedniej stymulacji, ilości bodźców i ruchu, będzie się nudził i sam znajdzie sobie zajęcie, niekoniecznie takie, jak nam odpowiada. Zgryzie buty, książki, czy kwiatki doniczkowe, potnie na paski kupkę gazet, albo naostrzy zęby nogą od naszego stołu... A więc szkolenie jak najbardziej, zabawa i praca jak najbardziej, długie spacery i mozliwość wybiegania jak najbardziej. Po prostu wyżeł węgierski to według mnie pies idealny :)
  3. Jeśli to dziewczynka, to mogę ją wziąć na DT. Chłopaka nasz Prot pewnie zmiętosi, nie lubi męskiej konkurencji we własnym domu...
  4. Mój Prot został pokrojony :( W ostatni wtorek rozcięto mu powłoki brzuszne, wet pogrzebał w jelicie, ale na szczęście go nie rozcinał, wymasował "ciało obce" i zaszył ranę. Teraz Prot ma piękny szef o długości prawie 15 cm. I zaczynają się schody... Dziś rano, w trzeciej dobie po operacji, pies czuje się nieźle, nie ma gorączki, siusia, nawet zjadł pierwsze cztery kluski leniwe, ale z rany zaczęła się sączyć krwawa śmierdząca ropa. Nie z całego szwu, tylko z odcinka tak + - półtora cm w samym środku między pępkiem a penisem. Brzuch nie jest napięty, obolały, tylko ten środkowy kawałek szwu i jego najbliższa okolica jest nieco zaogniony. Do tej pory dawałam doustnie antybiotyk osłonowy, środek p. bólowy i p. zapalny (dwa w jednym) i psikałam AluSprayem. Teraz robię dodatkowo okłady z sody oczyszczonej, a wieczorem zacznę używać Rivanolu. Trochę już tego czegoś wyciekło, samo wycieka, ale można tez przyspieszyć proces wyciekania, jeśli się nieco naciśnie tkanki dookoła. Nie wyciskam palcami, a tylko delikatnie uciskam wacikiem. Na stronie [url]http://www.psyimy.pl/weterynaria/Chirurgia/137,Opieka_nad_psem_przed_i_po_zabiegu_operacyjnym/[/url] znalazłam taki oto tekst: === [B]Po zabiegu:[/B] - w dniu zabiegu - nie podawać karmy. Jeżeli nie będzie wymiotów można podawać małe ilości letniej wody do picia. Jeżeli pojawią się wymioty - skontaktować się z lekarzem weterynarii. Dzień po zabiegu można wprowadzić lekkostrawną "mokrą" karmę - gotową (np. Eukanuba Intestinal lub Eukanuba High Calorie) lub przygotowaną w domu, chyba, że lekarz zaleci inaczej. - należy umieścić zwierzę w przygotowanym wcześniej miejscu - pilnować, żeby zwierzę nie lizało rany - zastosować kołnierz ochronny lub osłaniający ranę fartuszek - kontrolować ranę 2 razy dziennie aż do całkowitego wygojenia, w razie potrzeby przemywać roztworem Rivanolu. Po zabiegu może utrzymywać się niewielka ilość krwistego wycieku i niewielki obrzęk rany. Jeżeli wyciek lub obrzęk będzie się utrzymywać, należy skontaktować się z lekarzem weterynarii === Moje pytanie brzmi - co to znaczy "będzie się utrzymywać"? Tzn. po jakim czasie mam się niepokoić? Czy może po jakiej ilości tego wycieku? Tzn. niepokoić i tak się niepokoję, ale że do weta mam lekko licząc 35 km, to muszę sobie w prostych sprawach dać radę sama. Dopiero kiedy problem mnie przerośnie pojadę po raz ósmy do kliniki :( Tylko kiedy to ma być?
  5. Nalewka

    padaczka

    A dlaczego na pw? Ja też chciałabym się czegoś na ten temat dowiedzieć...
  6. Nalewka

    padaczka

    Jeśli pies dostaje Luminal codziennie, to właśnie po to, żeby utrzymać w miarę jednolity poziom leku w organizmie. Czasem którąś dawkę się ominie (z powodu zeżartej trawy na ten przykład :D ), ale poziom substancji tylko lekko się obniży, a nie spadnie do zera. Jeśli Prot robi taki numer w ciągu godziny od podania Luminalu, to powtarzam akcję podawania prochów, jeśli później, to nie powtarzam. A jeśli ma atak, to podaję całą setkę, albo i dwie naraz, wet potwierdził, że przy 43 kg wagi mogę dać nawet do czterech setek na dobę. Normalna dawka: pół setki na dobę.
  7. Prot ma zdiagnozowaną padaczkę pourazową i leczony jest Luminalem (pół "setki" dziennie na 42 kg wagi). Na stałe dodaję to tego Vit B Compositum i Arthrostop Rapid (na lepszy "poślizg" - sztuczny staw biodrowy). Teraz dostaje też ziołowy preparat na poprawę działania wątroby, bo okresowe badania wykazały nieco gorsze wyniki. W czasie ataku daję mu jeden, max trzy (bardzo rzadko) Luminale. Przy tej dawce (50mg) ataki skończyły się na rok z dużym okładem. Zimą zmniejszyliśmy więc dawkę Luminalu o 25%, ale po miesiącu ataki pojawiły się i powtórzyły (mniej więcej co kwartał), dlatego wróciliśmy do dawki skutecznej. Przeciwko kleszczom stosuję od lat Sabunol w kroplach (4ml), jest niezwykle skuteczny w przeciwieństwie do innych sprawdzonych wcześniej środków (też w kroplach). Bardzo polecam! A sprawdziłam go w warunkach łąkowo-leśnych, wilgotno-mazurskich :) Kleszczy tu u nas mnóstwo i po 4 tygodniach od smarowania pies miewa po kilka na sierści. Sprawdzam go jednak codziennie, krople stosuję równo co miesiąc i kleszcze nie mają szans! Nawet te znalezione na sierści nie są wczepione w skórę, a więc skuteczność Sabunolu mogę potwierdzić empirycznie :) Nie stwierdziłam jakiegokolwiek związku ataków padaczkowych Prota z czymkolwiek. Ani gorąca, parna pogoda, ani zmęczenie całodniową wycieczką, ani niskie chmury i ciśnienie atmosferyczne, ani przejedzenie (goście dokarmiający smakołykami), ani mróz, ani zmiana diety (na kolację Prot je suchą karmę, czasem zmieniam weterynaryjną na zwyczajną dla dużych psów RC), krótko mówiąc nie znalazłam jakiegokolwiek powiązania ataków z czymkolwiek. Przychodzą z zaskoczenia, podczas porannej drzemki na podłodze koło fotela, albo wieczoru wigilijnego na psim posłanku, na trawniku na działce i w samochodzie. Żadnej regularności, żadnej prawidłowości, nic. A zdjęcia / film może robić tzw. osoba trzecia, niekoniecznie właściciel czy opiekun psa :eviltong: Naciskałabym jednak na stałą współpracę z wetem, najchętniej z własnym, zaufanym i znającym psa wetem. Nic bez niego i jego "klepnięcia" nie robię i to samo doradzam Wam. Samodzielnie to sobie można krem do rąk zmienić na inny, ale nie lek przeciwpadaczkowei!!! Konsultacje z innymi lekarzami - owszem, czemu nie, ale stały opiekun powinien być jeden.
  8. Miałam węgra (ponad 18 lat wspólnego pożycia :D), teraz przykleił się do nas szorstki niemiec i jesteśmy razem ponad trzy lata. Na początku byłam przekonana, że wszystkie wyżły są do siebie podobne pod względem "charakteru", krótko mówiąc wyżeł, to wyżeł, wszystko jedno który... A to nieprawda! Każdy jest inny, nie ma porównania między naszym węgrem, a obecnym niemcem, a spotykane na spacerach weimary czy fouski to już kompletnie inne psiaki. Mam na myśli porównanie tylko dorosłych niesterylizowanych samców, z suniami nigdy nie miałam do czynienia, no, może kilka razy głaskałam jakąś wyżliczkę :) Jeśli mam wybierać w ankiecie takiej, jak ta powyżej, to głosuję na węgra :) Niemiec jest trudniejszy w układaniu, bardziej samodzielny (to indywidualista, twardy i czasem krnąbrny), wymaga więcej pracy i ogromnej konsekwencji, więc choć uwielbiamy się z Protem i wiele się razem nauczyliśmy, to właśnie węgier dla mnie jest ideałem psa :)
  9. Obie czarne dziewczynki są już w DS :) Szczęściary!!!
  10. Może i nie są rasowe, ale szukają domu, więc podrzucam wyżej :)
  11. Matko jedyna, co to się porobiło!!! Graal ma dom, a to chyba najważniejsza sprawa, czyż nie? Co z tym sprzętem medycznym? Naprawdę nie można się zająć tym, co może pomóc psu? Drogie panie, nawołuję do zawarcia pokoju!!! Tyle już zrobiłyście dla niego, czapki z głów!!! Teraz jeszcze ten jeden ruch, dla niego naprawdę bardzo ważny! Papiery, swary, ambicje i przytyki zostawcie na nudniejsze czasy, nie niszczcie moich złudzeń, że ciotki na Dogo są wspaniałe i mają złote serca! Proszę! Poproszę o info, czy potrzebne są nadal pieniądze dla Graala i jeśli tak, to proszę o nr r-ku bankowego z wyjaśnieniem czyj to r-k i dlaczego... Może należałoby wpłacać na r-k nowego domku Graala?
  12. Dzięki za skierowanie na nową drogę poszukiwań. Prześledzę temat tej jednostki chorobowej, przygotuję się na ew. filmowanie (mam nadzieję, że kolejny atak nie nastąpi zbyt szybko...), zamówię konsultacje u pana doktora (kiedy już będę miała dokumentację filmową), poczytam, popytam, zawsze to nowa nadzieja na zdrową wątrobę u psa :) A jak z Twojej perspektywy wygląda choroba Mieniera versus jazda samochodem? Nasila, nie ma wpływu, nie ma związku?
  13. Nalewka

    padaczka

    Trzymaj się mocno!!! Pewnie u was padaczka jest skutkiem czegoś większego i stąd taki problem... Napisz jeszcze coś o psie (wiek, wielkość, zdrowie) i czy próbowaliście różnych środków, czy tylko ten jeden? Od jak dawna ma ataki?
  14. No i co tam u Baxia? Jakieś wieści? Jakieś zdjęcia? Cokolwiek?
  15. Nalewka

    padaczka

    Coś w tym jest, że nadmiar wrażeń powoduje atak :( W Wigilię 2009 Prot tak się zestresował naszymi przygotowaniami do rodzinnej kolacji, potem tłumem gości (znanych mu doskonale ,ale jednak to było kilka dodatkowych osób wprowadzających zamieszanie w spokojne życie domu), a na koniec pewnie i tym, że miał przecie wystąpić o północy z przemową do ludzi w ich języku, że za kwadrans dwunasta zmógł go atak. Nie za ciężki, taki do opanowania własnymi siłami, ale jednak było to pół godziny wycięte z życia... Po siedmiu miesiącach od poprzedniego! Fakt, miesiąc wcześniej po konsultacjach z wetem, zmniejszyliśmy dawkę Luminalu, ale jak widać było na to za wcześnie. Teraz znowu mamy dawkę 1/2 setki dziennie (43 kg) i jest ok. Prot nie jest osowiały, biega z kumplami, podszczypuje suńki na spacerach, ma wesołe oczy i wszystko wróciło do normy. Przesyłam głaski i mizianka wszystkim psiakom z padaczką :) Jak widać da się z tym żyć :)
  16. Nalewka

    padaczka

    No tak, założyłam, że chodzi o setki... Dlaczego? Bo mój Prot dostaje setki... Więc oczywiście wszystkie psy muszą dostawać setki :/
  17. Nalewka

    padaczka

    Naserva, przepraszam z góry za trudne pytanie, ile przeciętnie żyją jamniki? Czy 14 to nie jest bardzo zaawansowany wiek, jak na jamnika? Pytam, bo nie wiem (wstydzę się, ale naprawdę nie wiem...). Może padaczka pojawiła się wcale nie w czasie czyszczenia kamienia na zębach, tylko z jakiegoś innego powodu? Właściwie, to nasz wet mówił, że powodów może być mnóstwo, a czasem nie daje się takich powodów ustalić w ogóle. Więc nie krzycz na weta, bo może on nic nie winien... 3/4 Luminalu 2 x dziennie? To bardzo dużo, jak na jamnika. I nie pomaga? Hm, dziwne. A jak długo mu to dajesz?
  18. Ale fantastyczna wiadomość!!! Trzymam kciuki, żeby się wszystko udało. Jeszcze nie mam śmiałości cieszyć się szaleńczo, jeszcze poczekam, ale piąstki już zaciskam "na szczęście" :) Graal, mar.gajko i reszta ciotek (i wujków) - to niezwykłe co Wam się przytrafiło. Bardzo Was podziwiam i dziękuję za ten wątek. Wiara w ludzi mi wraca...
  19. A może ta karma byłaby odpowiednia? - [URL]http://www.zooexpress.pl/go/_info/?id=301[/URL] [B]Royal Canin Maxi Sensible 15kg[/B] [SIZE=2]Karma dla psów bardzo wrażliwych . Waga psa od 26kg do 44kg.[/SIZE] Akurat jest spory rabat, jakby co :) Ściskam Graala i wszystkie wytrwałe opiekunki!!!
  20. Bandosku, jak ci się żyje? Pokaż się, proszę!!!
  21. Nalewka

    padaczka

    Prot nie miał ataku od kwietnia :multi: Jest na kaszy jęczmiennej, jarzynach i mięsku (głownie kurczak ugotowany i oskubany) z siemieniem lnianym i ziołami suszonymi róznymi. Na kolację suchy RC, jeśli chce. Czyli 43 kg psa = dwa posiłki dziennie, jeden po porannym spacerze, ok. 9 rano, tuż po podaniu prochów, potem dwie godziny snu, a posiłek wieczorny po spacerze ok. 20, czyli przed snem. Jak widać na Prota dobrze to działa, więc po co to zmieniać ;) Kości Protowi nie wolno, surowiznę trzeba przygotować codziennie na świeżo, dla mnie wygodniejsze jest gotowanie na trzy-cztery dni, przechowywanie porcji w pojemnikach po lodach w lodówce, a jeśli psu to też pasuje, to znaczy, że jest dobrze :fadein: Czy wasze psy są meteopatami? Kiedy rano są niskie chmury, pada czy siąpi, ciśnienie spada albo już spadło, Prot nie chce się ruszyć z domu, śpi o wiele dłużej, niż przy ładnej pogodzie i jest taki jakiś rozlazły. Ja piję rano mocną kawę, on niekoniecznie ;) Ciekawe, czy jest, i jeśli tak, to jaki jest wpływ niskiego ciśnienia atmosferycznego na psa z padaczką?
  22. Nalewka

    padaczka

    Robimy badanie krwi na poziom luminalu, bromku nie daję, więc nie wiem, czy się to oznacza, badanie wątroby, kompletną morfologię, co tylko można wyciągnąć z badań krwi. Co pół roku. Na razie jest ok. Badania typu tomograf, rezonans, czy tp. można zrobić, ale właściwie nie ma po co, bo co z takim wynikiem potem zrobić, skoro znalezienie fachowca chętnego na zrobienie operacji graniczy z cudem. Nie mówiąc już o jakiejkolwiek gwarancji sukcesu i o wysokich kosztach. Wiem, wiem, nikt nie może dać gwarancji, że pies zostanie wyleczony, jeśli wytnie mu się coś z głowy, że to co wyszło na ew. prześwietleniu, to jest właśnie przyczyna padaczki. Nie o to mi idzie. Raczej o to, że pies w ogóle zostanie zoperowany, przez fachowca, chirurga neurologa weterynarza który wie czego szuka i wie jak to się robi, i że pies w ogóle przeżyje operację. A z kolei oddawać swojego psa komuś, kto chce się dopiero uczyć fachu - na to mnie nie stać emocjonalnie. A więc może i lepiej, że "głębsze" badania neurologiczne są trudno dostępne. Tzn. są możliwe, ale mało jest takich miejsc, które dysponują odpowiednim sprzętem i wykwalifikowanym personelem, i badania są drogie, co razem daje słaby dostęp. Trzymaj się!!! I często przytulaj swojego psa, to pomoże i jemu, i tobie :)
  23. Nalewka

    padaczka

    Trzymaj się ciepło :) Dziękuję za wyczerpujące info, szczególnie, że potwierdza moje dotychczasowe doświadczenia. I utwierdza mnie w wyborze naszego weta, czyli że wet jest świetny i że wybrał dobrą terapię. Podrap swojego psiurka pod brodą, on tego bardzo potrzebuje, prawda? I nie martw się, na pewno będzie lepiej, zdrowotnie (może da się tę parszywą padaczkę ułagodzić, czy jakoś obłaskawić), albo ... no nie, nie napiszę tego, wierzę, że na pewno uda się podleczyć psia. Czy tam, u ciebie robi się jakieś inne badania, niż u nas? Napisz coś więcej, pls.
  24. Podnoszenie tylnych łap agresora ze szczękościskiem nie ma sensu, pies i tak nie puści złapanej zdobyczy. Wiem, bo widziałam. A pisanie o innych psach, jakby wszystkie tylko czyhały na naszego milusia z zębami gotowymi do strzału, to jakas fobia, czy co? Tak jakby na spacerach tylko agresywne psy i agresywni ludzie nas otaczali. I żadnych innych naprawdę nie spotykacie? :crazyeye: U nas są dwie łąki do chodzenia na spacery. Mniejsza z psami i właścicielami. którym się nie chce daleko chodzić. Tam najczęściej młode, egzaltowane panienki z daleka wrzeszczą, że "Ojej, pies się zbliża, ratunku!!!", "Niech pani zabierze tego psa, bo nauczy mojego agresji!!!", zamiast pomyśleć logicznie i nauczyć siebie i swojego psa komunikacji z innymi psami. Wrzaski, kopy profilaktyczne, to właśnie jest agresja, którą psy takich panienek chłoną szybko. Pani krzyczy, czyli to co przed nią na pewno jest groźne i trzeba to zaatakować. W ten sposób pojawia się pies histeryk, szczekacz, czy z inną wyuczoną nerwicą. To horror i wolę tam nie chodzić, to nie na moje nerwy :P Na dużej łące są za to ludzie i psy, którzy nie zabraniają swoim psom zaznajamiać się ze sobą, biegać luzem, obwąchiwać, przewracać i zachowywać się po psiemu. I jak jestem tam trzy razy dziennie po kilkadziesiąt minut, a po południu nawet koło dwóch godzin, tak jeszcze nie widziałam tam psiej awantury, o jakich tu piszecie. Żaden pies nie pogryzł innego, nie mówiąc o zagryzaniu. Dlaczego? Bo tam psy mają możliwość ćwiczenia psich zachowań. I rozwiązywania psich konfliktów. I okazuje się, że konflikty te naprawdę rzadko są krwawe czy mordercze. Niewiele psów czuje przymus zagryzania innych zwierząt, to są wyjątki i patologia. Ale ile jest takich sytuacji? Mało! Są głośne, owszem, ale właśnie dlatego, że jest ich mało. Przy milionach psów w Polsce - znacie jakieś statystyki pogryzień, zagryzień, ataków pies - pies? Edit: Nie mam zamiaru nikogo do niczego przekonywać, powiedziałam swoje i tyle. A krytykować moje zdanie możecie bez oporów, ja już o tego wątku nie zajrzę :P
  25. Czy nie trzeba zmienić tematu? Dodać info, że pies MA już dom?
×
×
  • Create New...