Jump to content
Dogomania

Nalewka

Members
  • Posts

    267
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Nalewka

  1. A czy dodajesz mu do jedzenia siemię lniane? Dobrze robi na skórę, sierść i jeśli podasz mielone w postaci czegoś w rodzaju kleiku (czyli zaparzone wrzątkiem), to i na żołądek dobre, oblepia śluzówkę i troszkę łagodzi nietolerancję róznych gatunków mięska. Ja Protowi daję w kaszy z jarzynami mięso kurczaka, indyka, wieprza, oddzielnie, albo mieszane. Czasem są to żołądeczki, czasem pierś, czasem pół kurczaka ugotowanego i oskubanego z mięsa, czasem tzw. biodrówka (dużo mięska, mało gnatów), czasem pokrojona łopatka czy inny kawał nie za bardzo tłustego mięcha. Po wołowinie w dowolnej postaci Prot miał biegunkę, więc szybko z niej zrezygnowałam. A najlepiej "wchodził" mu konina, spytaj w sklepie mięsnym, może mają mrożone kawałki na gulasz, albo specjalnie dla ciebie sprowadzą. Kosztuje to niecałą dychę za kilogram czystego mięsa, bez kości, podrobów, czy innych śmieci, więc się opłaca, a jest bardzo chude i nie uczula. Powodzenia :)
  2. Nie "łojowe", a "łojotokowe" chyba :roll: A z drugiej strony podobnie objawia się alergia pokarmowa, może powinieneś zmienić Dropkowi dietę? Czym dokładnie go karmisz? Suchym? Jakim? Gotowanym? Co dokładnie je twój pies?
  3. Dziękuję za odzew, teraz wiem więcej, chociaż wygląda na to, że rozumiem jeszcze mniej :D Czy to oznacza, że te mityczne "przepisy sanitarne" stosuje się w zależności od widzimisię decydenta? I że chodzi tylko o kasę (mandaty)? Czy te karane osoby miały do czynienia ze strażą miejską czy z policją? A może inspekcją sanitarną? I na koniec, czy ta zgoda zarządcy lasów państwowych była wydana na piśmie jako odpowiedź na prośbę / podanie czy jakie tam pismo skierowane do niego? I pochowaliście psa w lesie państwowym? Przepraszam, że się tak dopytuję, ale nic zdrożnego nie mam na myśli, po prostu chciałabym wiedzieć.
  4. [quote name='gops']o kagancach mysle to samo co wladczyni chociaz moja kella nosi kaganiec ale to inna sytuacja jest szczeniakiem i zjada wszystko z ziemi dlatego ;)[/quote] O ile dobrze doczytałam, to Kella ma agresywnego ojca i sama do łagodnych nie należy, więc kaganiec jest całkiem dobrym pomysłem z obu powodów, i wciągania śmieci jak odkurzacz :cool3: i ew. ostrych wejść z zębami :eviltong:. [quote name='Martens']A mnie ostatnio zastanowiło, że ludzie boją się mojego psa :hmmmm:[/quote] A może nie twojego psa, a ciebie? :lol: :lol: :lol:
  5. [quote name='Daga & Maks'](...) któryś z tych chłopaków zaczął ryczeć : " Oddawaj piłkę kundlu" i zaczął rzucać patykami w mojego psa:angryy:(...)[/quote] Pewnie jako dziecko był straszony psami i bał się podejść :eviltong:
  6. Przeczytałam. Zawsze czytam to, na co chcę odpowiedzieć. Ale za radę dziękuję, może inni forumowicze skorzystają :/ Problem nie w ilości twoich kolejnych psów, tylko w tym, że chcesz panować nad wszystkim, sama tak piszesz. Nie neguję twoich umiejętności i dobrej woli, ale przyjrzyj się co wyboldowałam z twojej wypowiedzi.
  7. [quote name='smallpati'][B]Ja swojej suczy nie pozwalam [/B]na zabawy z dużo cięższymi psiakami (pisałam dziś o historii z labem) [B]suka się boi psów[/B], ale jeśli nawet byłaby chętna do zabaw dla jej bezpieczeństwa [B]nie puszczałabym[/B] ją z dużymi psami, nawet które byłyby przyjaźnie nastawione, bo nie każdy psiak jest świadomy swojej masy i nawet w zabawie mógłby zrobić suce krzywdę. Może twoja suka jest nauczona życ z dużym psem ale nigdy nie wiadomo jak się zachowa obcy pies, dlatego [B]zawsze staram się dobierać znajomych mojej suce[/B] :p[/quote] To nie suka boi się psów, tylko TY! Duże psy są jak najbardziej świadome swojej masy, mój ma kumpli wśród dużych i małych, i bawi się z nimi zupełnie inaczej, zależnie od gabarytów. I jeśli już ktoś tu może skrzywdzić psa, to mały dużego, np. jazgoczący terierek łapie za męskość dużego psa... A duży wystarczy, że prychnie, nie musi nawet zębów pokazywać. Bierzesz swoją sunię na ręce. Psu, który podchodzi dajesz sygnał, że jeśli nadal chce powąchać suńkę, to musi podejść bliżej, podnieść nos i wetknąć go tobie w ręce. Suni dajesz sygnał, że cały świat dookoła jest zły i groźny, należy się przed nim bronić. A zbliża się inny pies, to znaczy, że to on jest dla was zagrożeniem. Błędne koło.
  8. "Niech no tylko cos... Niech no uslysze zebym brala tego psa bo ona nie utrzyma...." "a moze gaz??i jak babsko bedzie wysiadac z psem z windy i pies tlyko nos zmarszczy gazem trafiac?" "Mnie się zdaje, że z kimś takim - ta baba - to pewnie nie da się normalnie dogadać." "tak sie sklada ze tu calkiem niedaleko jest sklep z bronia :mad:" Ależ się nakręcacie nawzajem. Lepiej wam, jak się tak wspieracie w złości? Agresja aż kipi z waszych postów, wcale się nie dziwię, że macie wciąż kłopoty z innymi właścicielami i ich psami. Żółć i wściekłość czuje się z daleka i rzadko komu się to podoba. A nie łatwiej byłoby dogadać się z kobietą, zamiast skarżyć na nią, obmyślać zemstę, tupać nogami i wierzgać? Z każdym można się dogadać, chociaż z młodymi jest o wiele trudniej, niż ze starszymi :( A może kobieta potrzebuje pomocy, porady, może życzliwa rozmowa pomogłaby i jej, i tobie, i waszym psom? Mieszkać tam będziesz nadal, sąsiadka również, nie lepiej mieć z nią dobre kontakty? I nie krzycz od razu, że stara baba, że głupia, że próbowałaś, ale ona nie słucha. Jeśli się poucza ludzi wściekłym tonem, to wywołuje to identyczną reakcję i kobieta pewno tez się wścieka. I cel nie zostaje osiągnięty czyli psy się nie lubią. Nie musisz się z nią od razu zaprzyjaźniać. Wykaż tylko trochę dobrej woli i spróbuj zrozumieć nie tylko siebie i swojego psa (sukę), ale też ją i jej psa (sukę).
  9. [quote name='psiara1996']no wiesz u mnie to przewarznie walnięte pierniki[/quote] Czytam i czytam, i z radością myślę, że każdy kiedyś dorośnie i TEŻ zostanie uznany przez młode pokolenie za "walniętego piernika" :loveu: Ciekawe jak szybko wam się to przydarzy :cool3: Myślisz, psiaro, że młody ma monopol na rację, a stary już nie? Zapewniam cię, że tak nie jest, a rzeczywistość nie jest czarno-biała. Właściciel to "Super Idiota" - bo pies podbiega do innego psa? Bo sąsiad krzyczy, że obcy pies łazi mu pod oknem i może się chce tam wypróżnić? "Jak się nie umie psa odwołać, to się go nie spuszcza!" To może powiesz mi, jak mam nauczyć psa przychodzenia (czyli odwoływania, patrząc na to z drugiej strony), jeśli nie będę go spuszczała ze smyczy? Drogie forumowiczki, dajcie na luz, trochę tolerancji dla innych, dla psów, a nawet dla ludzi, od razu zrobiłoby wam się przyjemniej na świecie ;)
  10. Nalewka

    padaczka

    Myślę, że wiem co czujesz, bo nasz poprzedni pies przeżył 18 lat z kawałkiem, po trochu sypało mu się zdrowie i w końcu trzeba było podjąć TĘ decyzję :( Byliśmy z nim do końca, trzymaliśmy jego łepetynę na kolanach, głaskaliśmy, a wet zrobił ostatni zastrzyk (a właściwie dwa). Jeszcze chwila i pies przeniósł się do swojego psiego nieba, do nowego lepszego świata, gdzie już nic nie boli, znowu można ganiać za patyczkiem i kąpać się w jeziorze... Na pewno tam psu było lepiej. Niezależnie od naszej miłości, długiego wspólnego życia, całej tej walki o zdrowie, a potem o życie psa. To JEMU miało być lepiej, chociaż nam było strasznie. Ty też myśl o swojej suni, nie o sobie, chociaż wiem, jak okrutnie to może brzmieć. Tylko o niej i jej nieszczęśliwym życiu, które możesz, a może nawet musisz zmienić. Jest tylko jeden sposób. Bardzo mi przykro :cry:
  11. Nalewka

    padaczka

    Prawdopodobnie ma tak duże zmiany w układzie nerwowym, czy uszkodzenia mózgu, że zachowuje się trochę jak człowiek chory na Alzheimer’a albo innego Parkinsona. Ona niby patrzy, ale pewnie ma mocno zawężone widzenie, na pewno ma kłopoty z koncentracją, myśleniem (jeśli psy myślą, bo znam różne opinie na ten temat), pamięcią, pewnie boi się rzeczywiście, na pewno nie wie, co się z nią dzieje, a więc tym bardziej się boi, biedna sunia. Coś mi wygląda na to, że nie macie innego wyjścia :( Co mówi wet? Daje jakąś szansę na cokolwiek?
  12. Tak, dzięki, widziałam. Ale tu chodzi o co innego, o "przepisy sanitarne", ich brzmienie lub chociaż umiejscowienie.
  13. Gwizdek jest super!!! Ale tylko wtedy, jeśli w okolicy nie ma jakiegoś zająca. Jeśli się jednak pojawi, to pies najpierw załatwia swoje sprawy (goni zająca), a potem wraca rozanielony i bardzo grzeczny do nogi, siada i patrzy przymilnie "Już jestem, wołałaś mnie?" Instynkt jeśli został rozbudzony, to raczej nie ma szans na przygłuszenie, pies naprawdę nas nie słyszy, ma cel i pędzi do niego w amoku. A co z tym można zrobić? Nie wiem :(
  14. I co, nikt nie zna tych przepisów, nikt nie jest w stanie mi pomóc? Podnoszę, może ktoś z obyciem w przepisach znajdzie chwilę i dla mnie...
  15. Nalewka

    padaczka

    Straszne, przykro mi :( Może rzeczywiście najlepszym wyjściem dla psa jest najgorsze wyjście wg. ludzkiej miary :( Trzymaj się mocno i podrap suńkę pod brodą. Mojego Prota nawet w czasie ataków (a podobno pies traci wtedy świadomość) uspokaja gładzenie po głowie i grzbiecie, i mój spokojny głos. A jeśli już nic nie można zrobić, to chociaż pozostaje głaskanie i uspokajający szept...
  16. Nalewka

    padaczka

    [quote name='yuli_']o ile nie jest to padaczka ponosówkowa, której wyleczyć się nie da.[/quote] Pierwszy raz słyszę o takiej "odmianie". Poproszę o więcej szczegółów. Dlaczego? Bo jeden z wetów ze stanu nosa i poduszek łap mojego psa wywnioskował, że Prot kiedyś przechodził nosówkę i dlatego ma takie szorstkie łapy i często suchy nos. Zawsze to jakieś kolejne szczegóły z nieznanego etapu życia mojego psa...
  17. Nalewka

    padaczka

    [quote name='Witokret']No niestety jesteśmy własnie po kolejnym (tym razem 20-minutowym) ataku :shake: Jesteśmy na jutro umówione z naszą wetką i zaczynamy badania... A przede wszystkim musimy chyba cos zacząc podawać.[/quote] Przykro mi, współczuję Wam bardzo:-( Powiedz, czy wiesz już, jakie badania będziecie robić? Tak między nami, to żeby zdiagnozować padaczkę żadnych badan robić nie trzeba. Ale należałoby jakieś badania zrobić, żeby wykluczyć konkretne przyczyny ataków, bo ataki nie muszą być skutkiem padaczki, a wielu innych przypadłości. Czyli padaczka może być samodzielną chorobą i objawiać się atakami, albo ataki mogą nie być objawem padaczki, a czegoś zupełnie innego. Czyli pies może mieć padaczkę i ataki, które można łagodzić czy eliminować lekami, albo zupełnie inną przypadłość, którą trzeba będzie dopiero zdiagnozować i ew. leczyć farmakologicznie czy chirurgicznie. Hm, naprawdę Wam współczuję, bo ta niepewność przed diagnozą jest okropna, zjada nerwy i nie pozwala jasno myśleć. Pomiziaj psiulkę między uszami :buzi:
  18. Nalewka

    padaczka

    Pamiętaj, że to wcale nie musi być padaczka! Równie dobrze może to być reakcja na zatrucie, czy na wiele innych przypadłości. Bardzo Wam współczuję, bo zanim się sprawa wyjaśni, będziesz cała w nerwach, jak przypuszczam :( Ale ataki mogą się już nigdy nie powtórzyć, może to jednorazowy epizod i nic złego się nie będzie działo. A jeśli nawet jest to padaczka i weci to potwierdzą, to jak widać po wielu psach z Dogo można z nią żyć :)
  19. Takie pieseczki biorą sobie młodzi i silni ludzie, którzy w nie-za-długim czasie zaczynają mieć inne, o wiele ciekawsze rzeczy do robienia, niż opieka nad psem. A pies siusiać musi... I kto wtedy ma z nim wychodzić? Z reguły matka, albo inna babcia, która ma miękkie serce, a na psach się nie zna... Nie krzyczcie więc na babcie, tylko pomyślcie "ciepło" o właścicielu bez wyobraźni!
  20. [quote name='maxxel'][FONT=Times New Roman][SIZE=3]Zgodnie z przepisami takiego psa powinno sie dostarczyc do zakladu utylizacyjnego.Zakopywanie samodzielne psa w dowolnie przez siebie wybranym miejscem jest lamaniem przepisow sanitarnych.Tak byc powinna,ale czy jest to juz inna historia.[/SIZE][/FONT][/quote] No właśnie, ale szukam tych przepisów i już drugi dzień nie mogę znaleźć :crazyeye: W Inspektoracie Sanitarnym są tylko tytuły Ustaw o higienie, bez odnośników i tytułów, a jak ja mam tego szukać, skoro nawet nie wiem, jaki zwrot mam wpisać do wyszukiwarki? Szukałam już "usuwanie zwłok zwierząt domowych", "cmentarz dla zwierząt", "pochówek zwierząt domowych" itd plus "przepisy" i znalazłam mnóstwo artykułów prasowych, w których znowu przywołuje się hasło "przepisy sanitarne", a ani jednego uregulowania prawnego. Tak, znalazłam Uchwały porządkowe Gmin czy miast, a tam znowu jest przywołane hasło "przepisy sanitarne" bez konkretów i koło się zamyka. Czy może mnie ktoś skierować, gdzie mam tego szukać? Tych nieszczęsnych przepisów sanitarnych?
  21. Poproszono mnie o sprawdzenie, jak wg. prawa wygląda sytuacja od śmierci dużego psa (naturalnej, w domu) do [B]zgodnego z prawem[/B] pochówku? Znam już adresy cmentarzy dla zwierząt, ale czy są jakieś inne możliwości? Lecznice wet? Co one moga zrobić z ciałem psa i na jakich warunkach? Proszę o podpowiedzi.
  22. Na stronach TOZ znalazłam taki tekst: === [B]Myśliwy zastrzelił psa swojej sąsiadki – za co odpowiedział przed Sądem[/B] [IMG]http://www.toz.pl/fotki/interwencje/wstep/interwencja_5.jpg[/IMG] Do zdarzenia doszło 9 lutego 2005 r. w pobliżu budynków mieszkalnych w sąsiedztwie lasu w miejscowości Leśna Woda. Mieszkanka tej miejscowości wyszła ze swoim psem na spacer. Wyjeżdżając z lasu myśliwy, nawet nie wychodząc z samochodu, przez otwarte okno oddał strzał w stronę psa raniąc go tak, że pies konał w bólach przez klika godzin. [B]Dzięki sprawnej interwencji Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce, sprawca zbrodni trafił na ławę oskarżonych.[/B] Przed Sądem nie przyznawał się do winy i twierdził, że nie był w ogóle w dniu zdarzenia w tym miejscu i czasie. Twierdził również, że względów zdrowotnych w ogóle od jakiegoś czasu nie polował. Zapis w księgach leśniczego mówił coś innego. Myśliwy został także rozpoznany przez naocznych świadków zdarzenia jako sprawca zabójstwa psa. Sąd pierwszej instancji na podstawie z art. 35 ust.1 Ustawy o ochronie zwierząt w świetle zebranych dowodów przez Prokuraturę Rejonową w Brzegu uznał myśliwego za winnego i skazał sprawcę zabójstwa psa na 6 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem kary na okres 2 lat. Sprawca przestępstwa ma także zapłacić nawiązkę dla Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce w wysokości 800 zł i koszty sądowe w wysokości 2500 zł. Sprawca zbrodni na zwierzęciu, korzystając ze swego prawa do obrony odwołał się do Sądu Okręgowego w Opolu, który odrzucił jego apelację i w pełni potwierdził jego winę. Wyrok jest już prawomocny. Może wyrok teki jak ten przyczyni się do ukrócenia bezkarności niektórych myśliwych bezprawnie strzelających do psów. Wyrok ten jest także znakiem czasu, który dowodzi, że cywilizacja miłości do zwierząt dotarła wreszcie do naszego kraju. Na przykładzie tego przypadku musimy wszyscy mieć świadomość, że nie ma już równych i równiejszych, lecz wszyscy są równi wobec prawa. [COLOR=#888888] interwencja przeprowadzona przez: Koło w Brzegu data interwencji: 2005-02-09 ===[I][COLOR=Black] źródło: [url]http://www.toz.pl/interwencje.php?wm=wybrana_interwencja&interwencja=5[/url][/COLOR][/I] [/COLOR]
  23. No jasne, że agresor :evil_lol: Zawsze, kiedy się zbliża awantura, każde zachowanie, jakiekolwiek by było, będzie źle odebrane. Dziś paniusia (babcia) idąca z 2-letnim wnusiem i małym białym terierem wrzeszczała, że mój pies jest agresywny i powinien chodzić na smyczy, w kagańcu i tam gdzie nie ma psów, i ludzi. I miała rację. Bo... ... Prot był na smyczy, byłam z nim na łące pod lasem i widziałam w zasięgu wzroku tylko tę paniusię i jej psa. Zrobiłam więc wszystko to, co paniusia uznała za bezpieczne. Tyle tylko, że terierek warczał, szczekał i rzucał się na większego od siebie, a paniusia złapała go na ręce, więc mały jeszcze wzmógł rwetes! Prot z zainteresowaniem wyciągał szyję, bo małe białe pachnie jak pies, wrzeszczy jak pies, a lata na wysokości 1,5 metra :crazyeye: Panusia złapała wnusia za kaptur, drugą ręką podtrzymywała wierzgającego psa na swej piersi i kręciła się jak fryga, żeby wnusio się w końcu nie wyrwał i nie spadł z wału, po którym szliśmy, żeby wózek nie spadł, albo nie odjechał, żeby pieseczek nie wyrwał się i nie odgryzł mojemu męskości... Na koniec wrzasnęła, że skoro ja ściągnęłam smycz swojemu psu, to znaczy, że to mój jest agresywny. Zapytałam grzecznie, czy miałam go puścić :evil_lol: Dodam jeszcze, że jestem dużą dziewczynką, a wyobraźnia podpowiedziała mi taki oto obraz: Mój Duży Pies rzuca się z zębami na Małego Psa na rękach u paniusi, zgryza ze szczętem małego psa, przy okazji gryzie paniusię, a po drodze tratuje wnusia. Horror? Nie, tak mogłoby być, bo paniusi zabrakło wyobraźni, zapomniała, albo nie wie, jakimi zaczepnymi psami są z reguły teriery, wsparła go swoimi wrzaskami i zachowaniem, po czym zasłoniła się małym bezbronnym wnusiem :cool3: A przecie kiedyś może spotkać naprawdę agresywnego psa, bez smyczy, kagańca i właściciela...
  24. Super! Dzięki za namiar, sprawdzę na pewno :D Wołowe to i owszem, pycha, ale do tej pory dawałam "normalne" mięcho, a nie podroby, bo np. same serca to niekoniecznie, biegunka jak złoto :shake: Ale może mieszane będzie ok. Kiedyś miałam wołowe flaki, też były super, ale tylko raz trafiłam na dobre a tanie... Najgorzej było z wątróbką, ani surowa, ani podduszana, ani gotowana, każda wchodziła ładnie, ale wychodziła jeszcze szybciej :angryy:
  25. [quote name='znikam']można wiedzieć gdzie to kupujesz? :cool3: jeżeli to market akurat, to chętnie się wybiorę co prawda ja w mięsnym swoim kupuję, ale jak to coś taniego i mało pracochłonnego, to się wybiorę...[/quote] Kłania się Tesco na końcu metra :) Zakupy robię + - co tydzień, dwa i część mięska gotuję od razu, a część zamrażam na później. Trafia się czasem jakaś promocja i mięso w porcjach po parę kilogramów można kupić po parę zł. mniej niż normalnie. Ktoś pisał też na Dogo o hurtowni drobiowej w okolicach ul. Poleczki, że można tam kupić tanio części kurczaków czy indyków, i jest o wiele taniej niż w sklepach (bo w cenach hurtowych, mimo ilości detalicznych), ale tam jeszcze nie byłam. Może niedaleko Ciebie tez jest jakaś hurtownia, zerknij w googlu czy zumi.
×
×
  • Create New...