-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Martens
-
[quote name='kredka']znam jednego psa z rodowodem(nie osobiście),który ma klapnięte jedno ucho,ale na wystawy właściciel wkłada mu taką usztywniającą wkładkę żeby pies lepiej wyglądał ;)[/QUOTE] A to przypadkiem nie jest oszustwo? ;) Wiem, że farbowanie psów wystawowych żeby poprawić barwę czy kryć plamki innego koloru jest niezgodne z regulaminem; sztuczne usztywanianie ucha chyba też?
-
Ja też mam zwyczaj przeglądania psa dokładnie przynajmniej raz dziennie ;)
-
Studia behawiorystyczne jako takie są tylko za granicą. W Polsce z psich studiów masz do wyboru weterynarię, zootechnikę (hodowlę zwierzat) oraz różne studia ogólnie psie - kynologiczne, z tym, że dopiero podyplomowe. Na SWPS w Warszawie są studia podyplomowe zoopsychologiczne, ale traktują one bardziej o życiu mrówek niż rozwiązywaniu problemów z domowymi zwierzętami. Tak więc jeśli chcesz pracować z psami, behawiorystą z prawdziwego zdarzenia zostaniesz tylko po studiach zagranicznych. Wszelkie polskie kursy behawiorystyczne, niektóre o zgrozo korespondencyjne, to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Ja na Twoim miejscu zrobiłabym tak: liceum profil biol-chem, a później albo wyjazd za granicę na studia, albo studia w Polsce typu zootechnika plus kursy i staże w ośrodkach szkolenia - DOBRYCH! - za pośrednictwem Związku Kynologicznego, ale niekoniecznie.
-
To ja nie wiem, jakim cudem mój pies jedzący prawie codziennie kości, jeszcze w ogóle żyje - pewnie już ma same krwawe strzępki w brzuchu :roll: [B]Suciune[/B], jedź do weta, żeby sprawdził, czy kość na pewno przeszła dalej, ale bez paniki... Jeśli pies je i wydala normalnie, to nie ma powodu do obaw. Jeśli notorycznie zbiera śmieci na spacerach, polecam wygodny kaganiec plus RumenTabs do łykania - uzupelnia florę bakteryjną i zmniejsza apetyt na nadpsute paskudztwa.
-
Popieram - im szybciej sterylka w takiej sytuacji, tym lepiej.
-
Do weterynarza - stanu zapalnego sama nie wyleczysz, a jest bardzo bolesny dla psa, może mieć powikłania, z głuchotą włącznie.
-
[quote name='Patisa']a gdzie tam, jaki tam mak :lol: jakiś fioletowy chwast - ale piękny, prawda? :cool3: [/QUOTE] Ja wiem co to ja wiem co to!! KĄKOL!!! (Botanika z zeszłego semestru nie poszła w las :cool3: )
-
[quote name='smerfetka123']dziwne, bo skoro komuś się chce rozmnażać, to czemu nie chce iść na wystawę za rogiem, bo w wielu miastach są, to już lenistwo, zresztą są potem takie psy, które nie potrafią chodzić, boją się innych psów, bądź są agresywne, nie są obeznane z większą ilością bodźców, a potem dziwić się, że takie emocjonalne kaleki są ze szczeniąt, a co jest takiego strasznego w wystawach, dla psa w pełni zdrowego psychicznie, nie agresywnego, nie strachliwego, poprawnie wychowywanego i stymulowanego, dla którego zabiegi weterynaryjne są normalne?[/QUOTE] Mój pies nigdy nie był na wystawie, ale potrafi chodzić na smyczy, nie mam problemów z jego zachowaniem w obecności innych psów, itd. itp. Szczeniąt 8-12 tygodniowych i tak się nie wystawia, więc nie wiem co to za argument, że z braku wystaw są emocjonalnymi kalekami. "Na wystawę za rogiem" - ja na najbliższą wystawę mam ponad 80 km ;) Znam osobę w moim mieście, która ma rodowodową amstaffkę, bardzo ładną i zrównoważoną, miała miot, ale hodowlanki nie zrobili właśnie dlatego, że musieliby się tłuc z nią po kilku wystawach. Na jeden przegląd w konkretne miejsce, na konkretną godzinę raczej by pojechali. Uprzedzając argument - wystawy niestety nie pełnią roli selekcji psów nadmiernie lękliwych czy agresywnych, bo wyrzucenie z ringu nawet przy naprawde źle zachowujących się psach jest rzadkością. Ja wiem, że to wszytsko powinno być idealnie - psy selekcjonowane na x wystawach, badania na wszystko, testy psychiczne, szkolenia... Ale prawda jest taka, że dla wielu ludzi, którzy chcą rozmnażać psy, to za dużo zachodu. Moim zdaniem powinno być rozgraniczenie na hodowlę z prawdziwego zdarzenia i system wydawania rodowodów tylko i wyłącznie jako świadectw pochodzenia psa, dla tych Kowalskich. Pewnie, że najlepiej, gdyby się w ogóle za to nie brali, skoro na wystawy im się nie chce jeździć, ale ludzie robią to i będą robić - jeśli nie znęcają sie nad psami, nikt nie ma prawa im zabronić... Więc moim zdaniem lepsza jakakolwiek kontrola nad tym "procederem" niż udawanie, że tego nie ma.
-
Jak zobaczyłam tą fotkę to od razu pomyślałam że kradnę na pulpit... Ale już mnie uprzedzili :evil_lol: A może będziesz tak miła i podeślesz mi pełną wielkość na [email][email protected][/email] ? :cool3: TZ pyta jaki masz aparat :p
-
Ogólnie się zgadzam, ale mam 2 zastrzeżenia ;) [quote name='NatiiMar']Psy szkolone do walk to kiepski przykład,bo one nie są wyprowadzane. Nie chodzi się z takim psem po ulicy... Nie można na nich uczyć się behawioralnych zachowań socjalnych,ponieważ są zaburzone.[/QUOTE] Byłabym ostrożna ze stwierdzeniem, że nie spotka sie takiego psa na ulicy. Psy po walkach często trafiają do schronisk, są porzucane, jakiś ich procent trafia do nowych domów, niekoniecznie świadomych przeszłości psa. Do walk nierzadko szkolą psy blokersi, i bynajmniej nie trzymają swoich psów w szopie za miastem. One są zaburzone i nie ma ich na ulicach na pęczki, ale to nie znaczy, że nie istnieją, że takiego psa na pewno nigdzie nie spotkamy i nie zaatakuje bez owego ostrzeżenia. [quote name='NatiiMar']Psy polujące, czy wilki to również niezbyt trafny przykład,ponieważ poruszamy problem porozumiewania się w gatunku. [/QUOTE] Mówiłam o agresji łowczej w stosunkach pies-pies. Niestety niedostatecznie zsocjalizowane lub uczone agresji większe psy są w stanie wziąć yorczka, shih tzu za zwierzynę, i zwyczajnie zaatakować i udusić jak królika, i wtedy też sygnałów ostrzegawczych nie będzie. Wiem, że trudno to nazwać problemem porozumiewania się w gatunku, bo tu nawet właściwego rozpoznania gatunku brak, ale ja mówię o tym z szerszej perspektywy, nie tylko właściwych dla psa zdrowych zachowań socjalnych.
-
[quote name='Chefrenek'] Poza tym to też super pole do popisu dla nieuczciwych. Co z tego, że psa oceni x, y, z jak to są np. znajomki z ZK i nie ważne jaki nie byłby pies to i tak zaliczy u tych osób przegląd bo "się znamy".[/QUOTE] A na wystawach jest inaczej? :evil_lol: Nie mówię tu o przykładowo sędziach zagranicznych, ale rzadko kiedy osoba zainteresowana tylko odbębnieniem hodowlanki kieruje sie na wystawy takiej rangi. I nie mówię tu o likwidacji wystaw jako takich - jeśli ktoś chce znaleźć super repa, jeździ na wystawy i przebiera w psach które na nich są pokazywane i wygrywają. Chodzi mi po prostu o ograniczenie "szarej strefy" chociaż o te osoby, które hodowlanki nie robią tylko ze względu na te 3 wystawy. Nie podoba mi się pomysł skandynawski, że rodowód jest wydawany tylko na podstawie rodowodu rodziców - takie pośrednie rozwiązanie o jakim pisałam, bardziej mi się podoba. Ewentualnie rodowód wydawany wszystkim psom po rodowodowych rodzicach, ale przegląd miotu i wpisywanie adnotacji o wadach, cechach nietypowych dla rasy. Myślę że lepsza jakakolwiek piecza ze strony ZK niż totalna samowolka.
-
[B]NatiiMaar[/B], nie zgodzę się, bo są psy, szczególnie ras bojowych, po walkach, które nie ostrzegają. Chyba, że weźmiemy pod uwagę wzrost adrenaliny czy przyspieszenie pulsu przed atakiem. Ostrzeżenie ułamek sekundy przed atakiem jest trudno nazwać ostrzeżeniem, bo żadne zwierzę nie będzie w stanie na nie zareagować, o ile w ogóle je wychwyci. Wiem o czym mówisz, bo miałam psa, który według wielu osób atakował bez ostrzezenia, ale ja te "ostrzeżenia" widziałam - np. minimalne drżenie skóry na pysku. Ale psy bojowe, które celowo atakują z zaskoczenia, czy psy kierujące się agresją łowczą, sygnałów ostrzegawczych nie wysyłają. Z tym, że to pierwsze nie jest normalnym psim zachowaniem, tylko wrodzoną predyspozycje danej grupy ras rozdmuchaną do skrajności przez postępowanie człowieka. Właściwie chyba chodzi nam o to samo, tylko pytanie, czy ostrzeżenie niewidoczne jest tak naprawdę ostrzeżeniem. Moim zdaniem nie, bo pies ostrzegający ułamek sekundy przed atakiem i tak nie pozostawia ofierze szansy powstrzymania tego ataku; to raczej szczątki tych właściwych zachowań ostrzegawczych, które powinien mieć normalny pies, i w żaden sposób nie spełniają swojej roli.
-
[quote name='Karmi']Do tego testy psychiczne + wymagane badania.[/QUOTE] Otóż to. I w zupełności wystarczy. Na wystawach i tak prawie każdy pies bez naprawdę poważnych wad bez problemu dostaje hodowlankę, więc nie wydaje mi się żeby ta ocena 3 różnych sędziów byla taka konieczna. Zwłaszcza że komisja na przeglądzie niech sobie liczy tych sędziów i siedmiu, ale naraz. A ja rozumiem, że nie każdy musi mieć ochotę na wystawy, bo to specyficzny klimat, tłum, wyjazd, zamieszanie. Nie każdy musi chcieć to przeżywać 3 razy. [quote name='madeleine']swoją drogą to nie rozumiem.. przeciez sterylka wyjdzie taniej niż utrzymanie miotu z 8 szczeniat :/ [/QUOTE] Uwierz, że są ludzie, których odchowanie miotu kosztuje mniej niż 100 zł, o ile w ogóle. Resztki i suchy chleb wiele nie kosztują, a weterynarz? Fanaberia :cool1:
-
4 i 5 lipca mogę jechać do W-wy i od ok. 10.00 rano pomóc w klinice i przy psiaku. Tylko po przeczytaniu postów właściciela Barego mam mieszane uczucia, czy i mi się nie oberwie wyrzutami, chociaż sprawe znam od kilku dni i nic nikomu nie obiecywałam. Szukam kogoś kto mógłby pomóc wcześniej, ale niestety właściwie wszyscy pracują, mają swoje obowiązki i niezbyt to wychodzi. BTW nie wiem, jak w klinice sggw można się zgubić. Tylko psa w tym wszystkim szkoda.
-
[url]http://img98.imageshack.us/img98/2865/dsc08253.th.jpg[/url] Super mina :D [url]http://img98.imageshack.us/img98/3523/dsc08307.th.jpg[/url] :loveu: Śliczny maluch, jestem ciekawa co z niej wyrośnie ;)
-
Wydaje mi się tylko, że do otrzymania uprawnień hodowlanych mógłby wystarczyc jeden przegląd hodowlany przez uprawnioną osobę, a nie 3 wystawy.
-
Normalny psychicznie pies nie rzuca sie bez ostrzeżenia. Natomiast psy szkolone do walk, czy spaczone karaniem za sygnały ostrzegawcze niestety często atakują bez ostrzeżenia.
-
[quote name='madeleine']też nie popieram kupowania psa na targu, ale myślę, że lepiej jak ktoś te pieski kupi nawet za niewielką cenę bądz przygarnie byleby tylko miały dobry dom..[/QUOTE] W przypadku regularnej pseudohodowli dla tych szczeniaków pewnie lepiej, gdy ktoś je kupi, ale dla ich rodziców i przyszłego rodzeństwa niestety o wiele gorzej... Pisząc poprzedniego posta miałam raczej na myśli osoby, które kupują pseudorasowce z nieznanego źródła, za wcale pokaźne kwoty (bo 600-1800 zł to pokaźne kwoty a za tyle widziałam sprzedawane szczeniaki w typie), by potem kłócić się ze wszystkimi, że pies jest rasowy. Miłośnicy rasy, którzy przygarniają psy z pseudohodowli bądź z ulicy to zupełnie inna bajka; dla szpanu tego raczej nie robią ;)
-
[quote name='leepa']Gryziecie się jakby kawał mięsa rzucono... [/QUOTE] Bo jesteśmy na dogomanii, tu nie o takie rzeczy sie prawie krew lała na wątkach :evil_lol: [B]LakusiowaPani[/B], przeczytałam wszystko dokładnie, ale nie cytowałam całości, bo nie widzę sensu, wybrałam fragmenty do których konkretnie się odniosłam. Ja na nikogo nie naskakuję, jak można myć psa raz na tydzień czy raz na miesiąc, bo w niektórych przypadkach jest to wskazane. Ale nie rozumiem, dlaczego kąpanie psa 2-3 razy w roku jest szokujące.
-
Tak się wyciera nocha w pościel po spacerze :-x [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/Obraz026-1.jpg[/IMG]
-
Aaaa jakie piękne zbożowe foty! Ta najlepsza: [url]http://img35.imageshack.us/img35/8616/1003302.jpg[/url] A tu jakie mordy zziajane :diabloti: [url]http://img269.imageshack.us/img269/9426/1003403.jpg[/url]
-
[quote name='LakusiowaPani']Na skórze i we włosach psa żyje wiele drobnoustrojów, które zwykle nie są chorobotwórcze. Ale kiedy tylko pies będzie osłabiony lub zraniony, ujawniają swoje drugie, groźniejsze oblicze, wywołując wtórne zakażenie skóry. W podobny sposób owe drobnoustroje mogą zaatakować człowieka. Dla zdrowego kontakt z brudnym psem jest tylko nieprzyjemny, ale wystarczy zadrapanie, by wdała się infekcja.[/QUOTE] Więc kąpmy psa jak najczęściej, zmywajmy bezlitośnie jego naturalną powłokę lipidową ze skóry i sierści (która pełni funkcje ochronne przed grzybami i innymi drobnoustrojami chorobotwórczymi). Wtedy owe drobnoustroje na pewno staną się przyczyną choroby. Sama sobie przeczysz. [quote name='LakusiowaPani']Po drugie: Nawet najbardziej wypielęgnowanym psom trudno ustrzec się pcheł czy kleszczy, ale zwykle są to pojedyncze osobniki, szybko likwidowane przez czujnych właścicieli.[/QUOTE] A co mają pchły i kleszcze do zwyczajnej kąpieli psa? Na żadnych z tych pasożytów zwykła kąpiel nie robi wrażenia. [quote name='LakusiowaPani']Trzeci wreszcie powód, dla którego warto poświęcić czas na systematyczną pielęgnację sierści, to znakomity efekt psychologiczny przeprowadzanych zabiegów. (...) A szczotkowanie jest dobre do czasu, pies nawet ze swoim specyficznym psim zapachem nie powinien SMIERDZEC. Jak sie wchodzi do domu i czuc psa to znaczy ze czas go wykapac. [/QUOTE] Rozmawiamy o kąpieli, a nie szczotkowaniu i czesaniu; to dwie oddzielne sprawy. [quote name='LakusiowaPani']Dzisiejsze szampony dla psow i kotow mozna uzywac spokojnie raz w miesiacu bez zadnej szkody dla "bariery ochronnej" i tak przez kogos wzgardzone odzywki sa calkiem wazne aby pomoc w natluszczeniu siersci. [/QUOTE] Że szampony nijak nie szkodzą barierze ochronnej, to akurat wymyślili producenci owych szamponów i opłacani przez nich specjaliści ;) Odżywki można stosować i bez kąpieli. Nie wiem, skąd wytrzasnęłaś ten tekst, ale wygląda na to, że z ludzi którzy kąpią psa rzadko, próbuejsz zrobic brudasów, którzy nie tylko go nie kąpią, ale i nie czeszą, pozwalają by skakły po nim tabuny pcheł i kleszczy i w ogóle się nim nie zajmują. [quote name='LakusiowaPani']na litość Boską niech nikt nie pisze ze kąpie psa 3 razy do roku.:crazyeye:[/QUOTE] Myję psa szamponem o wiele rzadziej niż 3 razy do roku. Może raz na rok, albo i to nie. Jest regularnie szczotkowany, codziennie ma dokładnie przeglądaną sierść pod kątem kleszczy, raz w tygodniu jest psikany olejkiem norkowym, bo wskutek problemów tarczycowych ma przesuszoną sierść; prócz tego nie przetłuszcza się i nie śmierdzi, również ze wzgledów hormonalnych. Nie mieszkam w dużym mieście, na psie nie osiadają tony spalin - najstraszniejszy brud jaki na nim bywa to zwykłe błoto z łąki, które wykrusza sie po wyschnięciu i wyszczotkowaniu, rzadko muszę je wypłukiwać wodą w wannie. Pies śpi ze mną nieraz w łóżku i nie śmierdzi, nie przyklejam się do niego z brudu ani nie jest zaniedbaną kupką nieszczęścia. Ale ze mnie brudas :cool3:
-
[quote name='aina155'] A po co mi w takim razie rodowod? Bo musze miec 100% pewnosc ze pies nie ma dysplazji i jest zdrowy (...) Bo to dwarantuje tylko rodowod.[/QUOTE] Tego to niestety i najlepszy rodowód nie zagwarantuje na 100%. Ale zawsze kupując psa po przebadanych rodzicach, z dobrej hodowli ryzykujemy mniej, no i dobry hodowca poczuwa sie zwykle do pomocy czy zwrotu cześci ceny szczeniaka, jeśli okaże się że ma on poważną wadę dziedziczną. Wystawianie rodowodowej wysterylizowanej suki (psa nie można z powodu braku jajek ;)) też ma moim zdaniem sens. Zawsze piękny pies z przydomkiem danej hodowli jest jej super reklamą; jest również reklamą swoich rodziców, rodzeństwa, ich potomstwa - w taki sposób można docenić trud włożony przez hodowcę w wyhodowanie naszego psa - pokazać światu efekty jego pracy ;) Wcale nie trzeba do tego robić hodowlanki, rozmnażać dalej. Co jeszcze chciałam powiedzieć - nigdy nie zrozumiem wielkich miłośników rasy, kupujących psa bez papierów na bazarze. No bo jaka to miłość do rasy? Pies w typie, niewiadomego pochodzenia zazwyczaj ze "swojej rasy" ma tylko mniej więcej zbliżony wygląd. Więc co - miłośnicy kupują sobie psa dla wyglądu? Dla szpanu? Bo im zależy żeby miał kropki czy niebieskie oczy, i to wszystko? Dla mnie to tak jak wzięcie sobie kobiety za żonę tylko dlatego, że ma pokaźne piersi, i trąbienie o "wielkiej miłości" :p Może dziwne porównanie, ale tak właśnie mi przyszło do głowy.
-
STERYLIZACJA ZAMIAST EUTANAZJI!!!Film Roberta Valentine "W nadziei..."
Martens replied to lewkonia's topic in Sterylizacje
Bo sterylizacja nie jest rozpowszechniona w świadomości społecznej. Gdyby trąbiono o tym w radiu i telewizji, gdyby było więcej akcji na wsiach - podejście ludzi by się zmieniło. Teraz większość ludzi podchodzi do zabiegu nieufnie - i myślisz że da się ich do sterylizacji zmusić? Trzeba zmienić podejście ludzi, bo bez tego żaden nakaz ani nie odniesie skutków, ani nie zostanie wprowadzony, na szczęście, bo protesty będą ogromne. Moje zdanie jest takie: rozpowszechniać, ułatwiać, propagować, ale nie zmuszać. Dużo już jest takich odgórnych nakazów w Polsce i niestety więcej z nich szkody niż pożytku, bo przestrzegają ich tylko ludzie odpoiwedzialni. Choćby szczepienie przeciw wściekliźnie - też jest nakaz i to nie z widzimisię miłośników psów, ale ze względów sanitarnych. I chyba wiesz, jak wygląda jego przestrzeganie tam, gdzie jest najbardziej potrzebny. O to, że sytuacja psów w Polsce jest tragiczna to nie jest efekt braku nakazu sterylizacji, tylko ludzkiej głupoty, ciemnoty i nieodpowiedzialności. -
A może on po prostu nie lubi wody? Nie wiem, po co psa na siłę przyzwyczajać do czegoś, co nie jest mu do życia potrzebne... Oswajajcie psa z kąpielą smakołykami, ale zabawy w jeziorze już mu darujcie ;)