-
Posts
11174 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
4
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Martens
-
A to tego o cebulkach nie wiedziałam. Wetka powiedziała, że jeśli bardzo mi zależy na tym, żeby psica zarosła, to można podać sterydy, ale jej zdaniem nie warto, bo więcej z tego szkoda dla zdrowia niż pożytku z obrośnięcia. Zresztą jak suczyslo stoi to wygląda zupełnie normalnie, tylko jakby miała portki od dołu trochę zgolone - gorzej od spodu.
-
Z komentarzy pod artykułem (wypowiada się właścicielka psa między innymi) wynika, że nie mieli możliwości powrotu. Z psem był TZ właścicielki, proponował celnikom, że zaczeka kilka godzin na prom powrotny i wrócą do Polski lub rano ona sama przypłynie na promie i psa zabierze do kraju. Nie zgodzili się, psa uśpili, podobno lekceważąc całą sprawę i twierdząc, że to nie pierwszy pies jakiego usypiają. Ile w tym prawdy - nie wiem.
-
A Ty też tak czujesz? Może warto skonsultować się z innym wetem? Rozumiem Twoją decyzję, ale ja naprawdę nie wyobrażam sobie uśpienia psa, który cieszy się życiem i jeszcze nie cierpi. Choć w tym wieku na operację bym się już nie zdecydowała. Poza tym rozumiem Cię doskonale - jako dziecko bylam przy uśpieniu mojej świnki morskiej - płakałam u weterynarza, a później cały dzień w domu. Nie wiem jak zareagowałabym przy moim psie, ale na pewno chciałabym być przy nim do końca, zaciskając zęby żeby się z nim w miłej atmosferze pożegnać - potem już bym mogła lamentować na całą dzielnicę ;)
-
To mogą być objawy niewydolności serca. Ale na forum nikt ci nie postawi diagnozy, kaszel może mieć dziesiątki przyczyn, począwszy od zarobaczenia, przez stan zapalny dróg oddechowych, zadławienie, po problemy z sercem. Myślę, że bardziej pomoże Ci weterynarz niż ludzie na forum - tu można co najwyżej snuć domysły, zgadywać. Postawić diagnozę i zaordynować leczenie może tylko weterynarz. Co za tabletki dostał pies? Wet zalecił EKG?
-
A w jakim stanie jest pies? Piszesz, że bawi się, jest w dobrym humorze, na razie jak rozumiem nic go nie boli. Dlaczego chcesz go uśpić już teraz? Może ma przed sobą jeszcze choć kilka miesięcy szczęśliwego życia?
-
[quote name='DG32']na razie leczenie spowodowało minimalne zarośniecie wyłysienia, w zasadzie zarosło tylko to co powiększyło się u nas a leczymy psa rok.[/QUOTE] Moja suka z niedoczynnością jest leczona już prawie 3 lata, a jeśli chodzi o zarastanie, to były tylko niewielkie postępy na początku. Właściwie gdzie była łysa, tak została, tyle, że skóra na wylysieniach nie jest już pociemniała, tylko różowa. Wyniki na leczeniu ma w normie. Też zastanawiam się, czy nie dolega jej coś więcej.
-
I ja się podpisuję pod tym - moja suka od kilku lat już miała na zębach osad, który usilnie ścierałam watką z sokiem z cytryny; mimo to w wieku 7-8 lat pojawiły się początki kamienia. Już nastawiałam się psychicznie na zabieg pod narkozą... No ale przeszła na BARF i po 2-3 miesiącach zaglądam w paszczę, a tam.. piękne białe ząbki, kamień zniknął, osadu też nie ma :-o Po co utrudniać sobie i psu życie myciem zębów albo narażać zdrowie narkozą co kilka miesięcy, skoro jest tak prosty i naturalny sposób na czyste zęby ;)
-
A zadawalaś pytania na ten temat hodowcy? Ogród ok - jeśli psy przebywają i w domu (a powinny), to raczej są nauczone sikania na zewnątrz - trzeba by było tylko poświęcić kilka dni na nauczenie psa pór spacerow. Gorzej z socjalizacją, wychowaniem... Tu hodowca może sobie nazmyślać co mu się żywnie podoba, dlatego na Twoim miejscu pojechałabym tam wcześniej, żeby na własne oczy zobaczyć, jak on się zachowuje na spacerze w mieście - nie wierz w nic w tym temacie tyko na słowo. Niewielu jest tak dobrych hodowców, którzy mając ogród i stadko psów (właśnie, jak duże?) będą codziennie zasuwać na spacer i skzolić psa, z którym i tak docelowo ma męczyć się kto inny.
-
W przypadku wyuczonego zachowania zawsze jest ryzyko, że po kastracji nie minie ;) Ale tydzień to bardzo mało, żeby cokolwiek powiedzieć; po kastracji zachowanie psa normuje się w ciągu kilku miesięcy.
-
Myślę, że pomysł ok, tylko pytanie w jakich warunkach przebywa pies u tego hodowcy. Jeśli to osoba z pasją, która nie zaniedbała ułożenia psa, to świetna okazja, żeby dostać zwierzaka nauczonego czystości, odchowanego, pewnie już trochę podszkolonego. Gorzej jeśli psiak się po prostu hodowcy nie sprzedał i przechowywał on go na zasadzie wegetacji do czasu znalezienia nabywcy. 4-5 miesięczny pies, którego socjalizacja i układanie zostało zaniedbane będzie o wiele bardziej problematyczne niż wychowanie sikającego po kątach szczeniaka. Bądź bardzo ostrożna, jedź najpierw obejrzeć psa, zapytaj hodowcę jak z nim pracuje, czego pies jest nauczony, w jakich warunkach przebywa. Najlepiej wybierz się z psem i hodowcą na spacer i zobacz jak reaguje na ruch uliczny, ludzi, zwierzęta. Bo szkoda by było dac kupę kasy za lękliwego, zdziczałego, niczego nie nauczonego podrostka, którego ktoś jak najszybciej chciał się pozbyć - a tak niestety często wyglądają przerośnięte nabytki z kiepskich hodowli.
-
Najdroższe niekoniecznie znaczy najlepsze. Reszty nie skomentuję, bo znowu będzie, że się czepiam :roll:
-
To zależy też od warunków w jakich wychował się pies. Moja suka od szczeniaka wychowywana przeze mnie, która głodu nie zaznała, nie ruszy nic co jest powyżej podłogi lub niskiego stołka - mogę zostawić żarcie na łóżku, biurku, stoliku, etc. i nie ściągnie. Miała kilka wybryków w okresie dojrzewania ale na tym koniec. Zupełnie co innego kiedy miałam psa z ulicy lub tymczasowiczów z wątpliwą przeszłością - przy nich nie zostawiałam jedzenia, żeby nie kusić losu. One kradły jedzenie, bo nie zdawały sobie sprawy z tego, że coś, co leży bez opieki może być czyjeś. I niestety nawet po "dogadaniu się" z nimi, że co wysoko to moje, pokusa była silniejsza niż moje wychowanie. Możesz sprowokować sytuację, w której zostawiasz coś smacznego na stole i z ukrycia obserwujesz sytuację - w momencie próby kradzieży (gdy pies zabiera się do wlezienia na stół, a nie już ma coś w pysku) odwracasz uwagę hałasem czy innym niemiłym bodźcem, po czym wołasz psa i nagradzasz z ręki czymś lepszym niż to co bylo na stole. Próbować możesz, ale w przypadku psa po przejściach nie nastawiaj się na sukces - że będziesz mogła zostawić psa sam na sam z pachnącym obiadem na stole.
-
A no to ja się nie dziwię, ze pies kradnie, jak jedzenie tak samo leży :evil_lol: Do głowy by mi nie przyszło przy psie ze schroniska/ulicy zostawiać bułki/kiełbasę w zasięgu zębów. Masz psa ze schroniska - dla niego to nie jest kradzież, tylko zakodowana walka o przetrwanie. Skarcenie psa ma sens, gdy ładuje się na stół w celu gwizdnięcia żarcia - wtedy można narobić hałasu, rzucić koło psa przykładowo pękiem kluczy... Tak, żeby skojarzył przykrość z faktem wejścia na stół, a nie z Twoją osobą - w przeciwnym razie nauczysz psa po prostu kraść sprytniej i nie dać się nakryć :evil_lol: Karcąc go w czasie jedzenia możesz sobie napytać poważnych kłopotów, z agresją wobec Ciebie włącznie.
-
Jesli nie złapaliście psa na gorącym uczynku, karcenie nie ma najmniejszego sensu. Najprościej byłoby nie zostawiać jedzenia bez opieki w zasięgu psa.
-
[quote name='eve86']Porównanie psa do dziecka miało uświadomić że każdy pies czuje ból i tez cierpi. [/QUOTE] Myślałam, że na tym forum nikomu nie trzeba tego uświadamiać ;)
-
A to przepraszam, źle zrozumiałam. Po prostu do głowy mi nie przyszło, że przygarnięcie psa może być tu przez kogokolwiek uważane za coś złego. Psa porównano do ciuchów i samochodów, bo i psa, i te rzeczy nabywa się za pieniądze. Kupowanie psa w pseudohodowli ma się z kolei do osieroconego dziecka jak piernik do wiatraka; nie wiem czemu miał niby służyć ten "argument". Jeszcze co do ciuchów i samochodów - wybaczcie, ale to nie osoby przygarniające psy ze schronisk czy z ulicy, albo tacy, dla których hodowla to życiowa pasja, traktują owe psy jak ciuchy i samochody - tylko właśnie bezmyślna klientela pseudohodowli.
-
Teoretycznie tak, chociaż mogą trafić na policjanta o podobnym sposobie myślenia co oni :roll:
-
[quote name='Nati28']Nie rozumiem waszej duskusji i chcialam tylko napisac ze ja rowniez mam yorka bez rodowodu, poniewaz Pani zadzwonila do mnie i powiedziala ze albo ja po niego przyjade (jechalam na drugi koniec polski) albo ona go uspi, to co mialam powiedziec ze go nie wezme poniewaz nie ma rodowodu i niech go uspi? :crazyeye::mad: Jestem przeciwna pseudo ale czasami los jest inny niz bysmy chcieli[/QUOTE] I uwierzyłaś?? Myślisz, że ktoś uśpiłby psa, którego może sprzedać za kilkaset złotych?? Jakby baba chciała się psa pozbyć to by oddała za darmo, a nie wydawała kasę na uśpienie. A tak łądnie sobie zarobiła na naiwnej :roll: i pewnie interes dalej się kręci. Los losem, ale jak ktoś w pełni świadomie, mając wybór, kupuje psa z pseudo, to trudno to nazwać przypadkiem losowym. I proszę, nie porównujcie psa bez rodowodu do dziecka, które nie ma ojca, bo to niesmaczne :roll: Btw nie zauważyłam, żeby ktokolwiek napisał, że brak rodowodu to wina psa i, nie wiem, odbiera mu prawo do życia? Każdy pies ma prawo żyć i być kochany, ale kupując psy bez papierów, działacie na szkodę psów w ogóle; sprawiacie, że coraz więcej psów nie otrzymuje miłości, bo psów w ogóle jest za dużo, zwłaszcza tych w typie rasy. Stwarzanie popytu na takie psy powoduje, że coraz więcej jest ich rozmnażanych - błędne koło. Dziwię się, że nawet niektórzy rzekomi miłośnicy psów nie potrafią zrozumieć tej zależności i wyjrzeć poza czubek nosa swojego ukochanego psiapsiulka.
-
[quote name='Aleksandrossa']Czy według prawa możemy mieć jakieś nieprzyjemności?[/QUOTE] Jeśli sąsiedzi pójdą na policję, to standard - odwiedziny policjanta w celu wyjaśnienia sytuacji. Jeśli sąsiedzi pójdą do sądu - konieczność przyjazdu na sprawę. Raczej bezstresowego, bo sprawa dla sąsiadów nie do wygrania.
-
Z jednej strony macie rację - pies sąsiadów był niedopilnowany, wychodził samopas, wszedł na Waszą posesję. Ewidentnie niedopilnowanie psa przez sąsiadów plus bezczelność, ale tacy już są ludzie... :roll: Inna sprawa, że ogrodzenie u Was nie wystarczyło, by na wasz teren nie dostało się czyjeś zwierzę. Nie wiem dokładnie jak to wygląda ze strony prawnej, ale może to być potraktowane jako nieodpowiednie zabezpieczenie terenu. Na Waszym miejscu zadbałabym o to na przyszłość, żeby zapobiec kolejnemu nieszczęściu. Mimo to w świetle opisanych faktów raczej nic ze strony sądu/policji Wam nie grozi. Co nie znaczy, że psy sa bezpieczne... Uważajcie na nie, bo po ludziach naprawdę można się wszystkiego spodziewać, i ktoś może wpaść na pomysł na przykład wrzucić trutkę... Jeśli nadal będą problemy, zgłoś sprawe na policję, nie czekaj aż zrobi to sąsiad - opisz wszystko od początku plus zaznacz, że sąsiad po zdarzeniu grozi Ci lub naprzykrza się.
-
[quote name='taka-jedna']Mam prawo oceniaać jeśli już na wstępie widzę nieprawidłowości. Nikt nie nie wmówi, że 2 osoby dorosłe są w stanie w odpowiedni sposób zająć się (i zadbać) kilkoma (sześcioma, siedmioma) sukami oraz ich miotami. Z takich warunków wychodzą potem psy z wypaczoną psychiką. O krzyżowaniu spokrewnionych ze sobą (np. w linii dziadków) psów chyba nie muszę wspominać bo to powszechny proceder.[/QUOTE] Sama ilość psów nie jest moim zdaniem nieprawidłowością (pomijając skrajne przypadki). Jeśli dyskwalifikujesz hodowlę z miejsca tylko przez to, że jest w niej 8 psów, a nie 3, to strasznie płytko podchodzisz do tematu. To, czy dwie dorosłe osoby sa w stanie ogarnąć 6-7 psów to kwestia po pierwsze jakie to psy, po drugie tego ile czasu tym psom poświęcają, po trzecie, czy mają dorastające dzieci, które być może też są pasjonatami kynologii i mogą pomóc przy opiece nad psami. No i zupełnie czym innym jest zapewnienie ruchu, zajęcia i socjalu 7 owczarkom (ogrom pracy), 7 husky (wybiegać mozna je stosunkowo bezproblemowo razem, przy wózku/saniach; nie mają dużej potrzeby uczestniczenia w życiu rodzinnym) czy też 7 pekińczykom (tu chyba nie musze pisać o co chodzi). O kojarzeniu krewniaczym i jego sensowności już napisano - nie wiem, po co oburzać się czymś, o czym jak się okazuje, nie ma się pojęcia.
-
Gdy kończymy zabawę to sika i ucieka...co robić?
Martens replied to oranginaab's topic in Nauka czystosci
Przede wszystkim szczeniaka należy wyprowadzać na dwór po zabawie, bo to jedna z sytuacji, kiedy zazwyczaj zachciewa mu się siku (podobnie po przebudzeniu ze snu lub jedzeniu/piciu). Kiedy załatwi się na zewnątrz, pochwalić, dać nagrodę. Inna sprawa, że cwana bestia mogła się nauczyć, że zrobienie kałuży wywołuje zamieszanie i można w ten sposób zwrócić na siebie jeszcze uwagę, spowodować, że pani macha fajną szmatką, która można jej powyrywać, i ogólnie jest frajda. Na to jest tylko jedno lekarstwo. Po zrobienu kałuży w takiej sytuacji, totalnie nie zwracać na psa uwagi. Nie patrzeć, nie mówić do niego, sprzątnąć, a zaczepki psa zignorować. Jeśli bawi go przeszkadzanie w sprzątaniu kałuży - wynieść na kilka minut w odosobnieniu do drugiego pokoju. Jak zauważy, że lanie w domu się nie opłaca, bo nikogo to nie interesuje, za to siku na dworzu wywołuje pochwałę, smakołyk, zabawę, sam dostosuje swoje zachowanie do Twoich oczekiwań. -
olga7, ale chyba zapomniałaś o tym, że wieczne oszczędzanie jamnika powoduje osłabienie mięśni grzbietu i, paradoksalnie, zwiększa ryzyko urazu kręgosłupa... Jamniki powinny być wysportowane i mieć silne mięśnie właśnie po to, by chronić kręgosłup. Całe życie psa nie upilnujesz, a przy skoku z wysokości, większe szanse na wyjście z tego bez szwanku zawsze będzie miał pies wysportowany. Logiczne, że jamnik nie powinien kręgosłupa nadwerężać, nie są wskazane dla niego forsowne skoki i chodzenie po schodach, ale jak bieganie może nadwerężyć kregosłup?! Przecież wiele jamników, zwłaszcza szorstkowłosych, to nadal psy pracujące, myśliwskie, a nie kaleki, których nie powinny dotyczyć żadne sporty naziemne ;) I traktowanie jamnika jak maskotki do wożenia w koszyku na rowerze jak widać może mieć gorsze następstwa niż bieg przy tym rowerze - oczywiście nie mówię tu o intensywnych treningach jak ze sportowym husky, ale kilkukilometrowej rekreacyjnej wycieczce z właścicielem.
-
[quote name='Paulina87']A dlaczego pies nie może jeść gotowanych kości? Teraz to się przeraziłam, bo moje psy jedzą gotowane.[/QUOTE] Gotowane kości drobiowe mogą spowodować przebicie przewodu pokarmowego, bo rozszczepiają się na ostre igły. Gotowane kości wieprzowe czy wołowe są bardzo ciężkostrawne; gotowanie pozbawia tkankę kostną większości jej frakcji organicznej, elastycznej - to co zostaje to właściwie bezwartościowe odżywczo sole mineralne; prawie że cement, który może spowodować zatwardzenia, a nawet czopy kostne w jelitach, do leczenia operacyjnego (był gdzieś na weterynarii watek o tym). Psu można podawać tylko i wyłącznie kości surowe; pieczone czy poddane jakiejkolwiek obróbce termicznej to tak jak gotowane. Generalnie gotując kość dla psa pozbawia się ją wartości odżywczych i czyni niebezpieczną dla zdrowia.
-
Haszczaka to ja tam na pewno nie widzę; raczej ONka z czymś o bardziej limfatycznym typie budowy - coś molosowatego albo wyżłowatego, co dało taką mięsistą skórę i tą strzałkę z cetkami na pysku. Gdyby to był husky/ON budowa ciała bylaby o wiele bardziej sucha, smukła, zwłaszcza w tym wieku. Myślę, że to będzie naprawdę spory pies, na pewno więszky od mojej suki (24 kg, 56 cm w kłebie), bo ona w wieku 4 miesięcy była mniejsza i przede wszystkim drobniejsza od tej.