Jump to content
Dogomania

Martens

Members
  • Posts

    11174
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Everything posted by Martens

  1. U mnie w dawnym bloku mieszka kobieta, która ma średniego pudla, i po jakimś czasie wzięła jeszcze pogryzionego kundelka z ulicy, ten już nie żyje. Dużo z nimi spacerowała i w ogóle często dokarmiała bezdomne psy. Boże, co też ludzie o niej nie gadali - sąsiedzi, jakieś znajome mojej matki.... Że jest stuknięta, że dziwnie jej z oczu patrzy, że to przez nią są bezdomne psy na osiedlu (jakby to ona je wyrzuciła), że ona tak z tymi psami to na pewno ma coś nie tak z głową :roll: A znam ją i jest zupełnie normalna, jest świetną pielęgniarką, jej córka miała super osiągnięcia w kolarstwie i w zasadzie jest dość znana w Polsce... Zastanawiam się, co Ci sami ludzie mówią o mnie, też długi czas miałam tam dwa psy, jestem jeszcze dziwniejsza, bo je szkoliłam, etc. Ale dla mnie to ogólnie szok z jakim podejściem otoczenia spotykają się miłośnicy psów. I nawet nie chodzi już o to czy pies jest na smyczy, szczeka, przeszkadza, robi kupę, tylko najzwyczajniej w świecie multum ludzi uważa, że posiadanie więcej niż jednego psa, pomaganie bezdomnym czy robienie z psem czegoś poza wyjściem siku to jakieś zboczenie, choroba. Ludzie, którzy pomagają zwierzętom są uważani za świrów, są czasem gorzej traktowani niż pijaczki pod osiedlowym sklepem- a powinno być odwrotnie, bo żeby pomóc zwierzęciu bardziej niż mówiąc "biedny piesek" trzeba mieć serce, odwagę, umieć sie poświęcić i zrobić coś dobrego bez korzyści dla siebie. Na zdrowy rozum takie osoby powinny być wyjątkowo szanowane za to co robią, że próbują naprawiac świat po innych, ze wyręczają gminę w jej obowiązku - a jak jest to każdy tu chyba wie :roll:
  2. Mogą się zrobić przebarwienia od marchwi ale musiałabyś jej podawać naprawdę dużo. Ja mimo wszystko przy podawaniu gotowanego dodawałabym jakiś preparat mineralno-witaminowy - jeśli dodajesz dużo naturalnych dodatków, możesz go dawać np. połowę porcji. W gotowanym pożywieniu, mięsie bez kości jest bardzo dużo fosforu i trzeba go wyrównać dużą ilością wapnia, żeby nie obciążać nerek. Nie ma potrzeby przyprawiania psu czymkolwiek jedzenia, pies i tak ma nieporównywalnie gorszy od nas zmysl smaku i wystarczy, że jedzenie ładnie pachnie i jest ok. Możesz wrzucić czasem kilka listków bazylii, pietruszki, etc. ale ja bym nie eksperymentowała za bardzo, bo pies nie potrzebuje przypraw, a można mu czymś zaszkodzić, uczulić. Owoce możesz dawać w posiłku, możesz jako smakołyki.
  3. Moim zdaniem na whippeta to w ogóle za wielka, nawet dla dorosłego. Ja mam dla staffika o jakieś 20 cm mniejszą w wymiarach i w sumei też jest odrobinę za duża.
  4. I tak chyba produkujemy się niepotrzebnie, bo autorka wątku zniknęła :roll: Ja nie neguję całkowicie istnienia czegoś takiego jak problem dominacji, bo zdarza się to, szczególnie u samców niektórych ras, ale przypisywanie każdemu problemowi dominacji jako przyczyny zalatuje mi paranoją i może być zwyczajnie szkodliwe. Dominowanie psa, którego stresuje czesanie (z mnóstwa możliwych powodów) zamiast zbudowania dobrych skojarzeń może po prostu skończyć się pogryzieniem - szczególnie w wykonaniu niedoświadczonej osoby. Z ciekawości - jak psa dominujesz, jakich metod używasz, skoro z Twojego posta wynika, że robisz to zanim zrobisz z nim cokolwiek innego?
  5. Za bardzo nie ma jak ingerować w coś takiego - co najwyżej wyćwiczyć na maksa odwołanie.
  6. [quote name='Gosia9712P'] A właśnie - jakie psy mogą jeść owoce? Mogą one być wrzucone do miska z resztą? Jak to jest z jajkiem? Co ile pies może je dostawać? Czy tylko żółtko, czy całość? Gotowane, czy surowe? Może dostawać jakiś nabiał (typu jogurt naturalny)? Jeśli tak, to jak często? Martenes, a ten wapń dałoby się jakoś dostarczyć nie suplementując?[/QUOTE] Owoce wszystkie prócz winogron, rodzynek. Jajko całe, może być ze skorupką lub bez, surowe lub ze ściętym białkiem. Dla takiego małego psa max 1 w tygodniu. Pies może jeść kefir, jogurt naturalny bez cukru, twaróg. Kilka razy w tygodniu jako dodatek. Możesz z wapniem kombinować podając surowe kości, nabiał oraz sproszkowane skorupki jajek, ale nigdy nie będziesz pewna, ile wapnia dostarczyłaś, bo i skorupka skorupce nierówna... Czemu w ogóle tak wzbraniasz się przed kupieniem preparatu mienralno-witaminowego? Nawet jeśli urozmaicasz dietę, straty witamin przy gotowaniu są duże... Ja bym nie ryzykowała karmienia gotowanym bez suplementacji - preparaty witaminowo-mineralne to nie trucizna i "chemia"; na pewno są o niebo zdrowsze od suchej karmy, a nią karmić nie miałaś oporów ;)
  7. Widziałaś kiedykolwiek owczarka przy pracy, szkolonego pozytywnie? Radość w jego oczach, skok do góry na półtora metra, kiedy bierze się linkę treningową? Te pewnie nie byłyby tak szczęsliwe, bo nikt im nigdy nie pokazał jaka to może być frajda, a szkoda. Zresztą oceniasz po jednym sielskim obrazku - a tak naprawdę w sumie nie wiesz, jak wygląda życie tych psów, jak same organizują sobie czas i jak reagują na to własciciele.
  8. A jednak musiałam poczytać, bo bym nie wytrzymała z ciekawości :evil_lol: Sorry, naprawdę wierzyłyście, że pozwoli Wam porozmawiać z matką? Pewnie z butów by kobieta wypadła, gdyby dowiedziała się o twórczości córki. Ale po tym co dziewczyna napisała o tym, jak zamierza traktować psa to faktycznie już nie sprawa dla ciotek z dogomanii, tylko "wyższych instancji"...Poróbcie screeny, żeby czasem nie edytowała postów, choć z tego co wiem, i tak moderatorzy będą mogli je odzyskać mimo edycji. Aż mnie żałosny śmiech ogarnia po tym, co pisała - jak kocha tego psa, i co teraz zamierza z nim zrobić... Dziecko ma problem ze sobą, albo po prostu zrobiło sobie z mnostwa chcących jej pomóc ludzi pośmiewisko i kilkutygodniową zabawę na wakacje. Po prostu brak słów.
  9. [quote name='chi23']Zresztą zapewniam was że te psy nie chciałyby wykonywać grzecznie komend. Bo kto to lubi? [/QUOTE] To ja mam dziwne psy, bo kiedy idziemy na spacer i wołam, żeby coś poćwiczyć czy ogolnie wydaję jakieś polecenie, lecą uśmiechnięte mało łap nie pogubią. Ale widać dla niektórych szkolenie to smutna musztra na kolczatce... Naprawdę uważasz, że te psy nie byłyby szczęśliwsze mając codziennie godzinę czy dwie pracy z człowiekiem, podczas której są chwalone, nagradzane, cementują więź z przewodnikiem (wszak to zwierzęta stadne, społeczne)?
  10. Raczej niestrawność albo nuda. Wszelkie "witaminy" z patyków i trawy są dla psa nieprzyswajalnie niemal w ogóle.
  11. Moja cierpliwość z ostatnimi postami chyba się właśnie skończyła... Rady wychowawcze co do psa nie mają najmniejszego sensu, bo Weronika wprowadzanie ich w życie kończy po kilku dniach, jeśli nie widzi oszałamiających efektów, i to nie w psie jest problem, a nie czuję się na siłach uprawiać psychoterapii na nieznajomej nastolatce. Ogłaszanie pieska też nie ma sensu, dopóki ktoś na miejscu nie porozmawia z mamą dziewczyny. Niniejszym ja z wątku znikam, bo pisanie z Weroniką to jedna wielka strata czasu i nerwów. Mam wrażenie, że jej wręcz daje satysfakcję to, że wciągnęła w sprawę tyle osób i budzi takie emocje, w końcu wakacje, nuda :diabloti: - szkoda tylko, że dla psa i tak nie ma z tego żadnego pożytku. I nie mogę oprzeć się wrażeniu, że po wszystkich negatywnych reakcjach na początkową chęć oddania suni, ta cała wielka praca nad nią, miłość i rzekoma poprawa służyły tylko temu, żeby zamydlić nam oczy, i żebyśmy zrozumiały, że Rutka naprawdę jest wstrętna i nie ma innego wyjścia, niż ją oddać. Cóż, w końcu ciężko polansować się po mieście czy wyrwać fajne ciacho na poszczekującego lękliwie kundelka w kagańcu - tyle ode mnie.
  12. [quote name='Weronika1995']Poczułam się bezsilna: najpierw ta kobieta nas zwyzywała, potem jakiś facet się dziwnie na nas gapił, ludzie dziwnie komentują i odechciewa mi się z nią pracować skoro wszyscy patrzą na nas jak na istoty z kosmosu. Ona i tak nie znajdzie domu..jak ktoś przyjdzie ją zobaczyć a ta zacznie się drzeć-kto ją weźmie? Nikt Moja mama teraz wogóle nie chce jej oddać, z każdym dniem jest coraz gorzej z jej przywiązaniem do niej... Popróbuje jeszcze z nią ,,pracować" ale pewnie znowu uslysze głupie komentarze typu- czy to pies obronny? pewnie gryzie, zabierz tego psa. Albo jak jakaś osoba przechodzi koło nas z dzieckiem- popatrz ma kaganiec, napewno jest groźny od takich jak najdalej. :([/QUOTE] Polecam: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/122495-Najdziwniejsze-komentarze-dotyczace-waszych-ps%C3%B3w-%29-2[/URL] Żebyś nie myślała, że jesteś jedyna, którą ludzie komentują. I że pies musi się źle zachowywać, żeby ludzie docinali. Nie chce ci się pracowac z psem, bo się go wstydzisz?! Po prostu z każdym wynajdowanym przez Ciebie problemem i pretekstem coraz bardziej mnie osłabiasz. Straszne, jakas baba skomentowała że masz psa w kagańcu :( Idź do kąta i się popłacz, i skrzycz tego wrednego kundla, że taaaki wstyd Ci robi. JESTEŚ ŻAŁOSNA! I jeszcze jakiś facet się gapił! Olaboga! Pewnie Ci dziury w skórze wypalił wzrokiem! I to taaakie ważne co sobie myślał - może akurat podziwiał, że ktoś coś z psem próbuje robić? Ważniejsze jest dla ciebie, co myśli obca głupia baba na ulicy niż Twoj podobno kochany pies? PUKNIJ SIĘ !! Po prostu skończ pier**lić i wciskać kolejne wymysły. Dla mnie jedyna nadzieja w tym, że Twoja mama jest odpowiedzialną osobą, i psem się zajmie, bo Ty się zwyczajnie nie nadajesz do opieki nad żadnym żywym stworzeniem. Nawet jak na swój wiek jesteś totalnie niedojrzała, zmieniasz zdanie 3 razy dziennie, i nie wiem, jak Twój pies ma czuć się z taką osobą dobrze i bezpiecznie. Czy do Ciebie nie dociera to, co tu pisano? ŻE TEN PIES WYCZUWA TWOJĄ NIECHĘĆ, WROGOŚĆ, FIKAJĄCE EMOCJE?? ŻE PRZEZ TO TEŻ ZACHOWUJE SIĘ ŹLE?? Nie, do Ciebie nie dociera nic, poza tym, że piesek nie jest taki jak chcesz, że Twoje błędy z x miesięcy nie naprawią się w kilka dni, że po prostu masz w d***e z nim pracować, jak nie dlatego, że się nie da, to dlatego, że nie ma efektów w dwa dni, to znowu dlatego że Ci głupio. Po prostu w pale mi się nie mieści, jak można wstydzić się swojego psa do tego stopnia, żeby chcieć go oddać, mimo tego że nas kocha. Czego Ty u licha chcesz? Pracować z nią? No nie, bo nie chce ci sie, bo wstyd. Oddać - no nie bo piszesz, że nikt jej nie weźmie? To może idź ją uśpij? Zabij ją i tyle, bo nie spełnia Twoich oczekiwań :roll: Chryste panie, przez ponad 3 lata na dogo NIKT mi tak nie podniósł ciśnienia... :angryy:
  13. Klatka powinna być taka, żeby weszło do niej posłanie i woda. Jak jest za duża, to pies nie będzie odbierał jej całej jako posłania, tylko jeden kąt do spania, drugi do srania ;) Przy whippecie jednak chyba powinno być ok, to nie są wielkie psy, więc i ta klatka chyba nie jest gigantyczna. Aczkolwiek, jeżeli przywozisz szczeniaka w transporterku, tzn, takim małym odpowiedniej wielkości, to on może na samym początku służyć jako klatka.
  14. Pies nie ma przeziębionego pęcherza? Bo od tego bym zaczęła, od złapania moczu do zbadania. Skąd jest piesek, w jakich warunkach był odchowywany? A klatka nie jest za duża? Żadne karcenie nie wchodzi w grę, szczegolnie kiedy dopiero po powrocie zastajesz kałużę. Nagradzaj załatwienie się we właściwym miejscu i tyle. Przede wszystkim Twój szczeniak ma dopiero 2 miesiące, to jak kilkuletnie dziecko - w tym wieku wpadki gdziekolwiek są całkowicie normalne, bo taki szczeniak nie ma jeszcze takiej kontroli nad zwieraczami jak starszy zwierzak. A może pies po prostu siedzi w klatce za długo? Jeśli zamknięty jest zmuszony do niej nasikać, to potem niestety jest mu już wszystko jedno, gdzie naleje, skoro raz tam nasikał i czuje zapach moczu. Szczeniak 2-miesięczny to max 2-3 godziny w klatce, o ile pies tuż przed zamknięciem się załatwił.
  15. I ja rozumiem zwykłych ludzi - że zachowują ostrożność widząc "psa mordercę z okładki", że się boją, etc. - choć niektóre naprawdę chamskie komentarze mogliby sobie darować. Gorzej, kiedy osoby uważające się za miłośników psów, twierdzące, że się nimi interesują, że kochają, reagują niewiele lepiej niż staruszki, które czytają za dużo Faktu. Jak poszukasz, to i na dogomanii znajdziesz takie osoby :roll:
  16. To ja bym jednak pomyślała nad psiakiem płci przeciwnej. Jest dużo mniejsze ryzyko, że dojdzie do jakiejkolwiek bójki, takze pod twoja nieobecnosc. Niby bullowate suki są bardziej tolerancyjne wobec innych suk niż samce wobec samców, ale przy takiej dysproporcji siły i braku doświadczenia, nie ryzykowałabym doczepiania suki bulla do już zadomowionej suni. Inna sprawa, że bullterrier to nie łatwy pies, specyficzny, moim zdaniem trudniejszy niż staffik czy nawet amstaff, stąd pomyśl, czy czujesz się na siłach pracować z takim psem. Najpierw poobcuj z rasą, z hodowcami, popytaj, porozmawiaj, poradź się i dopiero pomyśl o bullu, szczególnie, jeśli miałby to być dorosły pies po przejściach.
  17. Kurna, aparat powędrował z siostrą TZta w góry, a mi się ostatnio tak złożyło, że na spacery z psami chodzę od dłuższego czasu sama i doskwiera mi brak trzeciej ręki... Ale zaraz cosik wrzucę z ostatnich dni, tylko jakość pewnie taka sobie będzie, bo fotki made in telefon. Sesja z moją koleżanką, bo Bucefałek to piesek nakolankowy i lubi kobiety :p [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0068-1.jpg[/IMG] Nie mam pojęcia, kiedy zrobiła mu się taka wielka klata... gdzie mój szczurek?? :cry: [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0069-1.jpg[/IMG] [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0070.jpg[/IMG] Mina maczo... [IMG]http://i302.photobucket.com/albums/nn104/Blackpoint/IMG_0067.jpg[/IMG]
  18. [quote name='alunia']danie 70%ryzu[/QUOTE] Może mu się z paszą dla świń pomyliło :roll: Na takich proporcjach, to będziesz miała kwadratowego psa z paskudną sierścią. Już lepiej darować sobie ten ryz w ogóle, jeszcze przy tak małej rasie...
  19. To chyba jeszcze trochę zależy od rasy - bo staffiki to ogólnie raczej odważne psy, rzadko się chyba u nich spotyka lękliwość? Z kolei psy o słabszym charakterze, bardziej pobudliwe, skłonne do lęków, łatwe do zepsucia to już znacznie większe ryzyko przy zakupie w starszym wieku. No i kwestia do czego chcemy psa, bo kupowanie np. owczarka belgijskiego do sportu i pracy, w wieku ponad pół roku, nawet układanego przez kogoś w miarę starannie, to już nie będzie to co ten przyrośnięty do nas od 7 tygodnia... Ja sama chyba zresztą drugiego staffika za jakiś czas kupie starszego - sunię na wystawy. Mój kupiony w wieku 8 tygodni jako wystawowy, po półtora miesiąca zamienił się w pieska na kolanka z powodu zgryzu. Nie chciałabym drugi raz się rozczarować, tylko kupić dziewczynkę po wymianie zębów, ale z drugiej strony strasznie mi szkoda ominąć ten szczylkowy okres, mój ulubiony, który tak szybko mija, a tak miło go wspominam :) więc może zaryzykuję.
  20. Jeżeli chcesz podawać mięso + ryz + warzywa, to koniecznie musisz suplementować wapń. Najlepiej do takiej porcji dorzucaj jakiś preparat mineralno-witaminowy wg dawkowania na opakowaniu, no i jakiś olej na sierść by się przydał. Zmieniaj rodzaje mięsa (w zasadzie każde się nadaje - z wieprzowym ostrożnie bo tłuste, kurczaka nie podawaj na okrągło, ale na zmianę z innym mięsem), czasem zastąp je wątróbką; jeśli pies dobrze toleruje zmiany wypełniacza, możesz dawać też makaron (ostrożnie, tuczący) i płatki jęczmienne. Warzywa możesz dawać wszystkie, poza cebulą, czyli typowa włoszczyzna, buraki, zmiksowane ogórki, pomidory, rzodkiewka. Co do proporcji. Przy kastracie ze skłonnościami do tycia minimum połowę porcji powinno stanowić mięso, druga połowa to wypełniacz i warzywa, warzyw zdecydowanie więcej niż wypełniacza. Jeśli pies łatwo tyje, wypełniacz możesz wywalić w ogóle, albo dawać co kilka dni łyżkę albo dwie. Ilość musisz ustalić sama patrząc, czy pies nie chudnie ani nie tyje. Domowe jedzenie jest o niebo zdrowsze niż karma, bo podajesz wszystko świeże, nieprzetworzone na brązowe nieokreślone bobki, oszczędzasz psu konserwantów, polepszaczy smaku... No i przede wszystkim pies ma wreszcie radochę z jedzenia. Gotować codziennie nie musisz; spokojnie możesz ugotować porcję na dwa dni i przechowywać w lodówce. Czytałaś o BARFie? W moim odczuciu jest jeszcze zdrowszy od gotowanego jedzenia, nie trzeba podawać kompleksowych suplementów, no i nie ma roboty z gotowaniem, jest dużo szybciej.
  21. Też polecam dobrego weterynarza, który orientuje się trochę w problemach z psychiką, neurologicznych. Z tego co piszesz, pies nie jest w stanie normalnie funkcjonować, na forum nikt Ci wiele nie poradzi, bo to za poważna sprawa - przypuszczam, że bez leków się nie obejdzie. Chyba, że tak jak pisze ewtos, przyczyną jest jakaś choroba, ból.
  22. Jedyne do czego przekonała mnie wypowiedź Abrakadabry, to że i na dogo nawiedzonych właścicieli yorków nie brakuje :roll:
  23. [quote name='Anna&Tosia']wpadła między nas i zaczęła skakać i obcałowywać nasze psy[/QUOTE] Po prostu nie wszystkie psy lubią taką wylewność... Przez te bardziej cierpliwe jest odbierana zgodnie z zamiarami młodego psa, ale nie przez wszystkie. Jak byś się czuła, gdyby daleka znajoma wskakiwała Ci na ulicy na plecy, ściskała za szyję targając włosy i obcałowywała po całej twarzy: :p Moja suka na takie niedelikatne karesy od młodych psów reaguje identycznie - ryk, zęby i usadzenie przytulaska - ale o dziwo obrażeń też nie ma. To po prostu normalne, stadko chce nauczyć młodą, że takie zachowanie do uprzejmych nie należy i sobie nie życzą. I w sumie dobrze dla niej, bo obcy agresywny pies może odebrać takie zachowanie jako bezczelny atak i zrobić jej naprawdę dużą krzywdę.
  24. [quote name='diuna_wro']Wiesz co Weroniko. Może kiedyś jak będziesz miała chłopaka, to on Cię rzuci i oczerni przy Twoim pierwszym, lepszym gorszym dniu. Wtedy odczujesz. OK, spotkam się z Tobą i jeszcze raz zobaczę. Ale jeśli znów pokażesz mi Rutkę, która sobie szczeknie 3 razy na coś/kogoś i nazwiesz to totalną agresją to chyba ja Ci sama agresję pokażę, ale moją.... Szukaj domu, rób ogłoszenia, wydrukuj te ogłoszenia i roznoś po skrzynkach pocztowych - Ty jako opiekun psa to faktycznie nie ma sensu. Pomogę zrobić Ci selekcję ludzi i domów, zrobię wizytę przed-adopcyjną i dołożę wszelkich starań, by znalazła człowieka odpowiedniego. Ale najpierw, to warunek bezwzględny, chcę porozmawiać osobiście z Twoją Mamą.[/QUOTE] Całkowicie popieram. Życie jest mściwe, niestety, i pewnie Weronika jeszcze kiedyś się przekona, jak to jest być kochanym tylko wtedy, gdy ma się dobry humor i nie sprawia kłopotów... Szkoda, że po tylu wypowiedziach tylu osób, którym zależało chyba na losie suni bardziej niż jej, pożal się boże, pani, do Weroniki nadal nic nie dotarło.
  25. To chyba trochę jak mój Bucefał - jak zmienia miejsce gnicia albo jest obrażony, powłóczy po ziemi łapami, jakby mu się ich do góry nie chciało podnosić. Dodajmy jeszcze spojrzenie spode łba z wydętą dolną wargę - leżę i kwiczę ze śmiechu :lol:
×
×
  • Create New...