Search the Community
Showing results for tags 'panika'.
-
Dzieńdoberek wszem i wobec :) Dawno się nie udzielałam na tym forum, ale znowu potrzebuję Waszych rad... wiem, że temat obcinania pazurów był już wałkowany w każdą stronę, ale chciałabym przedstawić indywidualną sytuację mojego Cezara. Cezar jest aktualnie pieskiem grzecznym, ułożonym, ma około roku. Jest niesamowitym pieszczochem, a kastracja chyba jeszcze wzmogła tą cechę charakteru :) Nie ma problemu z większością zabiegów pielęgnacyjnych - mogę mu do woli gmyrać w uszach, czesać go, kąpać (chociaż te dwie czynności nie są jego ulubionymi), podnosić go, ściskać, przewracać, itd. itp. Nawet z pielęgnacją tylnych łap nie ma problemu, pazurki same się pięknie ścierają, a nawet jeśli już muszę chwycić tylną łapkę, to Cezar nie sprawia przy tym problemów. Schody zaczynają się przy łapach przednich... Pierwsze trzy przycięcia pazurów wykonałam sama, w domu. Nie zraniłam go, nigdy nie poleciała krew, obcinałam ostrożnie. Przed zabiegiem przedstawiłam mu obcinacz z dużą ilością przysmaków, w trakcie obcinania też otrzymywał smakołyki (nawet swojską kiełbasę :P), do niczego go nie zmuszałam. Niestety, mimo tego z każdym razem było coraz gorzej, aktualnie mogę mu przyciąć pazury z prędkością 3 pazury na 2 tygodnie... Cezar panikuje, ucieka, jeśli za długo trzymam jego łapkę w ręce zaczyna się wyrywać i skamleć (za długo, czyli więcej niż 2 sekundy) a potem ni chu-chu nie mogę wykonać drugiego podejścia. Z obcięciem pazurów nie poradziła sobie nawet Pani w salonie psiej pielęgnacji. Próbowałam tabletek ziołowych aby go nieco uspokoić i raz a dobrze obciąć pazury, jednak tabletki w ogóle na niego nie podziałały, więc cały plan mogłam sobie ostatecznie schować do.. kieszeni. Wiem, że w skrajnych przypadkach ludzie biorą psy do weterynarza, gdzie zwierzak otrzymuje narkozę albo ma obcinane pazury na siłę (już sobie wyobrażam te wrzaski i późniejszą traumę...). Proszę, poradźcie coś - stosowane przeze mnie pozytywne metody chyba nie działają, a rozwiązań radykalnych mogących spowodować dalsze problemy z psią traumą chciałabym uniknąć :( A pazurki rosną... pomimo spacerów nie chcą się same ścierać, jak w przypadku łapek tylnych.
-
Moja Zojka /2 rasowa suczka/ ma 5 lat i nigdy niczego się nie bała! Niestety jakiś miesiąc temu została potrącona przez samochód. W sumie wyszła z tego bez szwanku jeśli chodzi o ciało! Jest mocno potłuczona, rentgen nie wykazał większych obrażeń. Jedynie łapka zahaczyła o śruby w aucie ale minął miesiąc i po lekach przeciwzapalnych łapka jest prawie wyleczona. Po wypadku 3 dni była w domu załatwiała się na mate. Potem jednak chętnie wychodziła...przez kilka dni na spacerki. Jeden raz poszłyśmy trochę dalej od domu i wpadła w panikę! / Małe skrzyżowanie ale było tam sporo samochodów/ Obecnie kilka dni wychodzi tylko raz dziennie się załatwić. Mieszkam obok ruchliwej ulicy a przez osiedle auta też jeżdżą :-/ Co powinnam zrobić by Zoja na nowo oswoiła się z ruchem ulicznym ? Czy trzeba ją odizolować od hałasu np. przez wyjazd na wieś - żeby uspokoiła nerwy? czy też czekać aż sama poradzi sobie ze strachem? Proszę o fachową poradę w tej sprawie bo jest to mój pierwszy piesek a popełniłam sporo błędów na początku. Ogólnie to bardzo się wczuwam w jej emocje i przeżywam jak drży na całym ciele... Albo biedna ucieka gdy zawarczy jakiś samochód... :-/
- 7 replies
-
- wypadek
- nie wychodzi
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Cześć, szukam porady. Dziś byłam z Melą (3 miesieczna mieszanka husky) u weterynarza (3 raz- dwa poprzednie przebiegły bez stresu) z zamiarem obcięcia pazurków. Podczas zabiegu weterynarz skaleczył ją do krwi, wtedy zaczęła się wyrywać i nie było mowy o kontynuowaniu zabiegu. Jednak pan zawołał koleżankę do pomocy, pani trzymała mojego szczeniora a ten wył, skomlał i piszczał :( nie dałam rady na to patrzeć, a ona była przerażona całą sytuacją... Jak już ją puścili od razu pobiegła do mnie i czym prędzej do wyjścia. Boję się teraz tylko tego, że będzie miała traume. Wcześniej do gabinetu wchodziła bez strachu, wąchała wszystko a teraz wyszła z podkulonym ogonem. Poradzcie, czy powinnam jakoś z nią pracować, tworzyć dobre skojarzenia z gab. weterynaryjnym, żeby kolejna wizyta (która czeka nas w styczniu) nie była powodem do stresu? :(
- 2 replies
-
- strach
- weterynarz
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Dzień dobry, mam poważny problem. [IMG]http://picsrv**********/images/smiles/icon_sad.gif[/IMG] Moja dwu letnia suczka (kundelek) boi się dosłownie wszytskiego. Nie mówie tu o czasie 'fajerwerkowym', do tego już przywykłam, że wyjscie z domu to tylko 'na siku' przed blok, ale teraz ma takie same objawy! Tzn... może po kolei. Mniej wiecej od miesiaca jest przerazliwie lękliwa. Puknięcie w stół, oderzenie butami o podłogę, czy najmniejszy trzask na dworze doprowadza ją do obłędu. Chowa sie z podkulonym ogonem albo w łazience albo (czesciej) wchodzi miedzy tapczan a kaloryfer i siedzi tam czasem godzinami. Ponadto trzesie się, wali jej serce niesamowice szybko i praktycznie w ogole nie wychodzi stamtąd. Do tego nie chce jeść ostatnio, mieso i inne dobrze rzeczy stoją w misce nieruszone, a wywalanie do smieci dobrego jedzenia i robienie innego nic nie daje. Na dworze zachowuje sie dosyc normalnie, tzn. jak cos trzasnie to podkuli ogon ale jej mowie 'Idziemy dalej' i chwile niepewnie a potem juz normalnie idzie. Prosze, powiedzcie mi co robić, czy iśc do weterynarza z tym, czy co... w sumie co weterynarz pomoże, moze i da jakies tabletki, ktorych i tka pies nie zje bo nie je praktycznie nic. Są dni, że nie je KOMPLETNIE NIC, to tak 1-2 dni, potem je normalnie i znow to samo... Na dworze nic nie zjada, żeby nie było.
- 11 replies
-
- chowanie się
- nie je
-
(and 3 more)
Tagged with: