-
Posts
23614 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by maciaszek
-
Młody jamnik z lasu. ZOSTAJE NA STAŁE U KOCHANEJ TAKS !!!! :)))))
maciaszek replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
Witaj Jaszo :multi:. Odpoczęłaś?! -
Młody jamnik z lasu. ZOSTAJE NA STAŁE U KOCHANEJ TAKS !!!! :)))))
maciaszek replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
Stupisław i obleśny uśmiech? :crazyeye: :razz: No wiesz?! :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: A kubraczek tak, koniecznie. Przecież pogoda w naszym kraju taka szalona. nie wiadomo co pod koniec września dziać się będzie. A później... to już w ogóle ;) :evil_lol:. -
Młody jamnik z lasu. ZOSTAJE NA STAŁE U KOCHANEJ TAKS !!!! :)))))
maciaszek replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
Zgadzam się z przedmówczynią w 100% :loveu:. -
Młody jamnik z lasu. ZOSTAJE NA STAŁE U KOCHANEJ TAKS !!!! :)))))
maciaszek replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
Wpadam, tylko przelotem. Świetne wieści. A Stupisław jak zawsze kochany. A to zdjęcie z nowym legowiskiem... :loveu: -
A możesz coś więcej powiedzieć o tym domku? Jakie pani zrobiła wrażenie? No i w ogóle...
-
Kielce-4 mies. maluch - nicnieumiejący szorściak MA DOM!!!
maciaszek replied to andzia69's topic in Już w nowym domu
Też pomyślałam o wsparciu SOS. Wątpię, żeby rozmowa coś dała. Trzeba chyba doprowadzić do odebrania im psa... :angryy: -
szczenieta 7 tyg- BLAGAM POMOCY ZA TYDZIEN SCHRON I SMIERC!!!!!
maciaszek replied to Dorothy's topic in Już w nowym domu
Musimy poczekać na Dorothy albo samemu zadzwonić do właścicielki szczeniąt. -
W katowickim schronisku nie czipuje się psów. Nie ma nawet czytnika do czipów.
-
dramat suni...została sama po śmierci właścicieli w nowym domu!!!!!
maciaszek replied to Glutofia's topic in Już w nowym domu
Ja robię tylko allegro i alegratkę. Na inne nie mam już czasu... -
dramat suni...została sama po śmierci właścicieli w nowym domu!!!!!
maciaszek replied to Glutofia's topic in Już w nowym domu
Może ktoś mógłby porobić jeszcze jakies ogłoszenia? -
TINA biedna sunia TUŁAJĄCA SIE POTRZEBNY DT
maciaszek replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
Zdjęcia są tylko te, co na wątku się pojawiały. No chyba, że ktoś podskoczyłby do Ani porobić nowe. -
Verter wyciągnięty ze schronu.Nareszcie ma swój dom!!!!
maciaszek replied to MartynaP's topic in Już w nowym domu
Ale jak to za duży? Przecież on jest takim średnim psem raczej. Duży to jest dog czy bernardyn... -
Verter wyciągnięty ze schronu.Nareszcie ma swój dom!!!!
maciaszek replied to MartynaP's topic in Już w nowym domu
Straszna tu cisza... -
TINA biedna sunia TUŁAJĄCA SIE POTRZEBNY DT
maciaszek replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
Ponieważ cisza, to ja napiszę.[COLOR=Red] [/COLOR][B][COLOR=Red]Sprawa jest BARDZO pilna. [/COLOR][COLOR=Black]W ciągu 2 tygodni trzeba znaleźć psom dom, jakieś lokum[/COLOR][/B]/zabrać je od Ani. Nie będę się wdawać w szczegóły, nie czuję się upoważniona. W zasadzie nawet i tego, co napisałam nie powinnam pisać, ale czas leci... -
Fundacja SOS dla zwierząt - Chorzów - Maciejkowice!!!
maciaszek replied to sosiczka's topic in Fundacje i stowarzyszenia
Poszła kolejna wpłata - 53,50 zł :). -
Wiewiórka odpowiedziała - że Iskierka toleruje koty.
-
Z takim białasem to byś się niczego nie bała ;). A na pewno nie myślałabyś o strachu, tylko o tym jak tu uciszyć psa, żeby nie ogłuchnąć :evil_lol:.
-
Ratlerkowata rodzina Katowice - oba pieski mają już domy!
maciaszek replied to __Lara's topic in Już w nowym domu
Naprawdę maleńka nie mogła lepiej trafić :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu::loveu:. -
Młody jamnik z lasu. ZOSTAJE NA STAŁE U KOCHANEJ TAKS !!!! :)))))
maciaszek replied to maciaszek's topic in Już w nowym domu
[url]http://img30.imageshack.us/img30/7743/stupi7.jpg[/url] - mina powalająco-rozczulająca :loveu: [quote name='taks']( tak na prawdę to było "leci, leci samolocik")[/quote] :roflt::roflt::roflt: -
No skoro sama Rufusowa we własnej osobie tu zawitała (bez urazy Furciakowa, ale Rufusowa dość rzadkim gościem ostatnio na dogo), to nie pozostaje mi nic innego jak opowiadać ;). Wyszliśmy rano z białasem z mieszkania, celem pospacerowania. Wsiedliśmy do windy. Jedziemy. Na parterze winda stanęła i nawet nie zamierza otworzyć drzwi... A winda to nowa, taka metalowa puszka, z odsuwanymi na bok drzwiami. Wciskanie wszelakich przycisków, pchanie drzwi, błaganie, wrzeszczenie (Bazyla większe niż moje ;)) nie pomogło. Zadzwonić z komórki też nie bardzo się gdziekolwiek da, bo w tej puszce sygnał zdechły i przerywa tak, że nikt by nic nie zrozumiał. Włączyłam zatem przycisk alarmowy. Zawył tak, że mało nie ogłuchliśmy. I co? Nic... Przypomnę tylko, że mamy w bloku ochronę... Zaalarmowałam więc drugi raz. Zanim ktokolwiek zdążył dojść ktoś wciągnął nas na górę. Dojechaliśmy do 11 piętra, drzwi się nie otworzyły, ktoś zrezygnował i poszedł sobie (szczęśliwiec) zawołać druga windę. Zjechaliśmy na parter, usłyszeliśmy 2 głosy i zastanawianie się czy "ktoś tam jest?!". "Tak, jestem" wrzasnęłam. Nie raz. Prawie mnie nie słyszeli. "Nie da się tych drzwi otworzyć z zewnątrz?" wywrzeszczałam pytanie przy akompaniamencie wycioszczeku Bazyla, dla którego każde zatrzymanie windy oznaczało wreszcie wyjście i spacer... Usłyszałam tylko, że zadzwonią po obsługę techniczną, a co dalej to nie dosłyszałam, bo znowu nas ktoś wciągnął na górę. I znowu nic nie wyszło z otwierania się drzwi. Ponownie zjechaliśmy na parter, gdzie dalej trwały zastanawiania (już 3 głosy!) czy ja jeszcze tam jestem i co zrobić. Wkurzyłam się już na maksa (dobrze, że nie mam klaustrofobii...), wcisnęłam pierwszy lepszy przycisk, wjechałam na 6 piętro, powiedziałam drzwiom co o nich myślę, dałam im potężnego kopa i jeszcze poprawiłam rękami, co razem dało tak zmasowany atak, że wreszcie ustąpiły. Okazało się, że w ogóle stoimy z jakieś 20 cm poniżej 6 piętra, ale byliśmy tak zdesperowani, że wyskoczyliśmy. Aż strach pomyśleć co by było, gdyby w tym momencie winda ruszyła... Jak zeszliśmy na dół to już byli technicy, ale zamiast otwierać, zastanawiali się czy ktoś tam jeszcze jest. Oświadczyłam, że już nas tam nie ma, bo potraktowałam windę z kopa. Zdziwili się, bo oni w trójkę próbowali te drzwi otworzyć i nic. A ja sama :evil_lol:. Chyba byłam mocno zdeterminowana :evil_lol:. Opuściliśmy panów (przy okazji okazało się, że drzwi da się otworzyć z zewnątrz, ale specjalny klucz mają tylko technicy, więc trzeba zawsze w takich wypadkach na nich czekać...:roll:) i poszliśmy na spacer.