Jump to content
Dogomania

maciaszek

Members
  • Posts

    23614
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by maciaszek

  1. Sorrki, to ja pomyliłam z tą wizytą przedadopcyjną. Kenny jednak tam nie była. Próbowałam babsztyla zrozumieć, naprawdę. Długo z nią spokojnie rozmawiałam, prosiłam, tłumaczyłam, mówiłam, że rozumiem, że stres, że nerwy, że stajemy na głowie, żeby coś zdziałać, że tylko ta 1 wizyta, żeby sprawdzić czy pies jest chory i jeśli jest to mu pomóc. Nic, jak głową w mur. Nawet nie spróbowała nic wytłumaczyć. Naprawdę rozumiem, że może mieć uraz, może się bać przykrych sytuacji, ale jak ktoś mi mówi, że nie pójdzie do weta, bo chce sobie z córką pogadać, to naprawdę nie mam już żadnego wytłumaczenia choćbym bardzo chciała. Czy może zadzwonić do niej ktoś inny niż ja? Ona jest obrażona na mnie, bo powiedziałam, że jej nie rozumiem i mi się to w głowie nie mieści. Podam numer na PW.
  2. Kenny nie spisywała umowy, bo pies szedł do dt a nie do ds. Gdyby dt przeszedł w ds, wtedy podpisywana byłaby umowa. Może niech zadzwoni do tej baby ktoś z kim ona pogada (ze mną nie chce). Ona chce się pozbyć problemu, więc pewnie chętnie poda adres, żeby oddać psa.
  3. Ona jest w tej chwili w Krakowie i razem z nią jest Stupi. Nawet jak znajdziemy jakąś lecznicę w Krakowie to ktoś musi go tam zawieźć a potem gdzieś (gdzie?!) zabrać... Nadal rozsyłam info z prośbą o pomoc po ludziach w Krakowie.
  4. Nie wiem _Laro. Kenny robiła u niej wizytę przedadopcyjną w sprawie innego psa. Babka i dom sprawiały świetne wrażenie. Niektórzy potrafią grać i ściemniać... Biedna Kenny wyrzuca sobie, że to jej wina. Niepotrzebnie. Tego nie dało się przewidzieć.
  5. [B]Halbino[/B], podasz mi numer do Formiki? Zbieram wszelkie propozycje. Może coś się wyklaruje. Mam nadzieję. Zaraz mnie z roboty wywalą. Już nawet szefowa pytała czy coś znowu z pieskami się dzieje... Najchętniej pojechałabym do tego Krakowa, wzięła Stupiego i dała babie w pysk.
  6. [quote name='Patia']A gdzie psiak jest teraz ? Jaka to miejscowość ?[/quote]Zadzwoniłam w tej sprawie do pani. Okazało się, że wróciła do Krakowa (podejrzewam, że w ogóle nie wyjeżdżała). Jest w domu. Z psem do weta nie pójdzie, bo przyszła do niej córka z wnuczkiem i chce sobie z nimi posiedzieć i pogadać. Próbowałam tłumaczyć. Nic. W końcu mocno się z nią ścięłam. Dowiedziałam się, że specjalnie jej daliśmy chorego psa i w ogóle nie będzie ze mną gadać, tylko z Kenny. I wcale nie było umowy, że w razie czego da nam kilka dni na znalezienie lokum psu. :angryy:
  7. Ona jest poza Krakowem, nie wiem dokładnie gdzie. Psa dzisiaj nigdzie nie będzie wozić. Ja z kolei mam kołomyję dziś w pracy, do 21.00. Z kompa mogę korzystać (cichaczem i nie zawsze), ale dzwonienie (np. po lecznicach) odpada. Rozsyłam info po dogomaniakach z Krakowa, wszystkich, którzy przychodzą mi do głowy. Może ktoś coś wymyśli? Do amikat, w sprawie Brynowa, dzwoniłam (udało mi się wyłuskać chwilę między jednym ludziem a drugim). Ma wyłączony telefon. Nagrałam się na sekretarkę.
  8. Mnie się to w głowie nie mieści... A takie dobre wrażenie sprawiała. Ech :(.
  9. Ale nie chce mieć problemu na głowie i nie chce mieć umierającego psa, więc proszę go zabrać i już. Szukam dalej, rozsyłam wici, myślę.
  10. Ale ona nie zawiezie i już. :( Próbowałam wytłumaczyć, przekonać. Nic... Wiem, ze jeśli to babeszja to jutro może trzeba będzie psa uśpić, bo tak będzie dla niego lepiej :(. [B]Dario[/B], dzięki. Zadzwonię do tej fundacji. A Wiewiórka wyjechała teraz na 10 dni. Poza tym wciąż ma zajęty tymczas. A ja jeszcze, jak na złość mam kołomyję dziś w pracy i z trudem wyrywam chwilę.
  11. Kopiuję to, co wpisałam w pierwszy post: [SIZE=4][COLOR=Red]BŁAGAM O POMOC !!! [SIZE=2][COLOR=Black]Stupik pojechał do dt. Od 2 i pół dnia nic nie je, nie pije, nie załatwia się, jest apatyczny. Opiekunka poinformowała nas o tym dopiero dziś z "pięknym": "proszę psa zabrać". Już, natychmiast. Ona nie chciała i nie chce chorego psa. Mimo tego, że umawiała się z nami, że jak coś będzie nie tak to da nam kilka dni na znalezienie lokum, to kazała psa zabierać od razu. Po rozmowie z Kenny i ze mną zgodziła się łaskawie przetrzymać go do jutra. Do weta z nim nie pójdzie, bo jest na wsi poza Krakowem i rzekomo w okolicy nie ma weta. Jutro też go nie weźmie, bo jak wróci to idzie do pracy. Mamy sobie sami psa zabrać i leczyć. Kenny nie może go wziąć, bo dziś w nocy zmarł jej dziadek :-( i jedzie do domu. Ja dzisiaj i jutro pracuję. Wziąć go nie mogę. Mam dużego psa, który nie toleruje innych, zwłaszcza samców. jest agresywny. Na dodatek ma chore serce i każdy stres, emocje mocno odchorowuje :-(. A mieszkanie malutkie, możliwość odizolowania kiepska. Do tego w trakcie ostatnich wojaży padła rura wydechowa w samochodzie moich rodziców, samochód jest w warsztacie i nie mam czym jechać. Pani psa może kawałek podwieźć, ale przecież do Katowic (gdzie mieszkam) wieźć go nie będzie... Błagam, pomóżcie nam coś wymyśleć. Nie wiadomo co psu jest. Do końca pobytu u Kenny (i wcześniej) zachowywał się normalnie (poza stresem w podróży), nie miał żadnych objawów choroby. Jadł, pił, żył. Jak na razie opcje są 3: - babeszjoza (i tu niestety liczą się minuty, tempo reakcji, leczenia psa :placz:). Pies latał po lesie, mógł go jakiś kleszcz użreć... - reakcja poszczepienna (ale tak długa?) - stres, depresja, kolejna zmiana. Próbowałam babce wytłumaczyć, żeby dała mu jeszcze chwilę, że może on musi się przyzwyczaić, ale ta rozmowa to jak walenie głową w mur... [B]Niewątpliwie pies musi zaliczyć KONIECZNIE wizytę u weterynarza. [COLOR=Red]Ale przede wszystkim musimy DO JUTRA znaleźć dla niego jakieś lokum.[/COLOR][/B] Jestem załamana... :placz: :placz: :placz:. Może udałoby się go umieścić na 3 doby w lecznicy na Brynowie w Katowicach. Tylko co potem? I jak go tu przywieźć? Moja mam obiecała pokryć koszty transportu jeśli znajdzie się ktoś, kto go do Katowic przywiezie. Najlepszy byłby jednak dom, w którym ktoś się nim zaopiekuje, okaże mu miłość. [SIZE=4][COLOR=Red][B]RATUNKU !!!!!!!! [/B][/COLOR][/SIZE][/COLOR][/SIZE][/COLOR][/SIZE][SIZE=4][COLOR=Red][SIZE=2][COLOR=Black][B]godz. 18.30[/B] Psiak zjadł coś i wypił troszkę. Jeśli będzie z nim źle pani pojedzie na nocny dyżur wet. Zabrać mamy go jednak nadal. Mamy czas do jutra, do wieczora. [/COLOR][/SIZE][/COLOR][/SIZE]Moim zdaniem Stupik jest po prostu mocno zestresowany i teraz ten stres z niego schodzi powoli. Boję się tylko, że takie przerzucanie go, brak jednego człowieka tylko pogorszy sprawę :-(. Najlepiej byłoby dać go od razu do jakiegoś sensownego dt (wiem, wiem... marzenia...), a nie rzucać na chwilę tu, na chwilę tam (bo tak będzie)... Dt byłby potrzebny na 2 tygodnie. 17.09. Kenny będzie go mogła wziąć do siebie (w nast. tygodniu ma ważny wyjazd) i będzie mógł u niej czekać na kochający, cierpliwy domek. [COLOR=Red][B]Potrzebujemy więc lokum na 14 dni! Ciotki z Krakowa, błagam, pomyślcie.[/B][/COLOR] Może jakiś hotel? Chociaż to dla jego psychiki niezbyt chyba dobre...
  12. Skończyła się karma. Zaczął się dramat ;). Dramat wylizywania resztek... [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images8.fotosik.pl/78/ce1c48a55824979c.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images6.fotosik.pl/519/078833f27be1e74b.jpg[/IMG][/URL] A gdy zostały do szczętu wylizane, wyczyszczone, wciągnięte, zjedzone to przyszła chwila zamyślenia nad ciężkim losem białego psa... [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images6.fotosik.pl/519/592a8058d6474be8.jpg[/IMG][/URL] A potem moment buntu. Najpierw delikatnego. No bo jak tak można psa głodzić! DAJCIE MI JEŚĆ! [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images6.fotosik.pl/519/cfb63891e10f78e4.jpg[/IMG][/URL] Aż w końcu... na barykady ludu roboczy.... JEEEEEEEEEEEEEEEŚĆ !!!!!!!!!! [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images6.fotosik.pl/519/f288c68753c8d87d.jpg[/IMG][/URL] Na koniec była obraza i foch, bo jedzenia nie udało się wywalczyć ;).
  13. Nie odzywałam się wcześniej, ale doszłam do wniosku, że jednak powinnam napisać co myślę. Z jednej strony rozumiem _Larę, bo wiem, że czasami trafiają się takie domki, że TO się czuje, ale z drugiej strony wolę dmuchać na zimne. Żeby mieć spokój wewnętrzny, że psina naprawdę dobrze trafiła. Nawet jeśli taka wizyta to ma być tylko czysta formalność. Poza tym też uważam, że Perełka powinna być wydana (gdziekolwiek) po sterylce. Zwłaszcza Perełka, która nie jest nijakim, szarym kundelkiem. Ludzie są tylko ludźmi i tak, jak napisała Joma, mogą się ugiąć np. za 2 lata pod presją sąsiadów, którzy marzą o takim ślicznym piesku. A resztę przecież się rozda/sprzeda. Poza tym nie mamy gwarancji, że państwo ciachną Perełkę, a to wieś i jak będzie miała cieczkę to zlecą się psy z okolicy, nietrudno o "wpadkę". Myślę, że jeśli państwu zależy na suni to poczekają aż znajdziemy kogoś na wizytę i ciachniemy sunię. Z Ostrołęki (Różan jest 27 km obok) jest: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/members/91748.html"]bebcik[/URL] Z Makowa Mazowieckiego (ok. 20 km) jest: [URL="http://mapapomocy.dogomania.pl/profile.php?id=33"]malagos[/URL] Jest zmotoryzowana. Na mapie dogo napisała, że do 50 km może jechać. A może te dziewczyny znają kogoś kto mieszka bliżej?
  14. No nie wiem... Ciężko mi jakoś uwierzyć w taką nagłą przemianę (po tym wszystkim co usłyszałam) i oddanie suki bezpłatnie. Nie uwierzę dopóki nie zobaczę. Czekam na fotki z nowego domu.
  15. Byłam, widziałam :). Biegnę dalej. Ale wpadnę jeszcze :).
  16. Nie wycofał. Ktoś kupił sukę... :(
  17. To może weź te 60 zł jak będziesz odbierała Perełkę i przelej na katowickie konto, co? [I]Edit: teraz przeczytałam Twój pis na katowickim wątku ;).[/I]
  18. [quote name='Kenny']postaram się o to ;)[/quote] Dzięki :).
  19. A może uda się jednak załapać na pierwszy odcinek? Fajnie by było :).
  20. [quote name='Kenny'] Podziękowania należą się Tobie Maciaszku :Rose: razem z rodzicami uratowałaś tego bidaka :calus:[/quote]Dzięki :oops:. Przeczytałam mamie wczoraj wieczorem Twój post z przekazania Stupika, miała płacz na końcu nosa ;). Ze wzruszenia oczywiście. [quote name='leni356'] Jamniś śliczny, ale taki smutny na pierwszych zdjęciach :-( [/quote]Kenny, jak myślisz, będzie jakaś szansa na fotki od pani?
  21. Pieniądze za allegro przelane :). Mamy teraz [B]1527,85 zł[/B]. Sunia berneńczyk będzie czekać. Tak powiedzieli mi w schronie.
  22. [B]Kenny[/B], Twój post to miód na moje serce :loveu: :loveu: :multi: :multi:. Nawet nie masz pojęcia jak się cieszę :multi:. Choć na razie (przez rozsądek...) nie cieszę się do końca, ale :cunao::cunao: :multi::multi::multi:. Wzruszyłam się... Zaraz dam znać rodzicom, niech też się cieszą (TZ cieszy się już ze mną :lol:). Bardzo Ci dziękuję za pomoc, za to, że wpadłaś na pomysł, żeby do tej pani dać jamnisia i w ogóle :loveu::loveu::loveu:.
  23. Wiewiórka wyjechała, a koleżanka Wiewiórki chyba nie jest zarejestrowana na dogo.
  24. I ja zaglądam :).
×
×
  • Create New...