Jump to content
Dogomania

maciaszek

Members
  • Posts

    23614
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Everything posted by maciaszek

  1. A Rufus nie brał udziału w poobiedniej drzemce? :)
  2. Co tam u was słychać? :)
  3. No nie wiem... Myślałam nad tym, ale w jego wypadku to zakrawałoby wręcz na dręczenie :shake: :evil_lol:. Ale że od dręczenia jestem specjalistką (:shake:) to może jednak się skuszę? :eviltong: Teraz jestem w pracy. Dowiem się potem od Tzta jak wygląda sytuacja (czy była jakaś poprawa) i zadecyduję. Myślałam też o tym, żeby mu ryż ugotować, a nawet rozgotować. Może go zaklajstruje? :diabloti:
  4. Dodałam Zośkę na katowicki wątek, na stronach zmieniłam opisy, zdjęcia.
  5. Dodałam Suzi na katowicki wątek. Poszerzyłam opis na stronie.
  6. Przyszłam pomarudzić, poskarżyć się, ponarzekać. Uprzedzam, żeby każdy kto nie chce czytać smęcenia mógł uciec ;). Od wczoraj białasa męczą jakieś sensacje żołądkowe. Najpierw przez 2 wcześniejsze dni przelewało mu się w jelitach jak nigdy. Takich hałasów to chyba w życiu nie słyszałam ;). A od wczoraj go goni. Jak tylko coś tam te jelita przerobią to od razu bieg na spacer. Nie spieszy mu się jakoś wybitnie, robi normalnie w trakcie spaceru, ale brzydkie wodniste kupalony. Wychodzić z nim trzeba tak średnio raz na 2,5-3 godziny. Nie powiem żeby to było fajne... Kiedy wstałam o 6.53, ubrałam się (noc, zima), pospacerowaliśmy (dość długo), wróciliśmy, rozebrałam się, przebrałam w piżamę, weszłam do łóżka i ledwie się otuliłam kołderką to białas powędrował pod drzwi i zaczął stękać to myślałam, że go ubiję :mad:. Ale kiedy zobaczyłam jak się cieszył po zrobieniu kupalona (normalnie hopkał z radości), jak mu ulżyło to mi przeszło. Nie wiem co to. Raczej nie sensacje po zeżarciu czegoś, bo wtedy ma większą sraczkę i goni go częściej. No i leki działają. A teraz nic. Może to jakiś rodzaj wirusówki? Takiej żołądkówki ludzkiej? Jak mu do jutra nie przejdzie to idziemy do weta. Na szczęście je i pije normalnie. Lenistwa ciąg dalszy. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/513/f0f687423ab0ad39.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/513/b00f1ee395ed3c89.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/513/21def74f0f9aedad.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/513/8889b4f158cc8da9.jpg[/IMG][/URL] Leniuch mój kochany :loveu: [FONT=PrimaSans BT,Verdana,sans-serif]Ma to ogromne szczęście, że nie potrafi mówić, ma mały rozumek i żyje swoimi przyziemnymi sprawami - jedzeniem (na pierwszym miejscu, a jakże! ), miłością do pani i pana, spaniem, spacerami, poszukiwaniem kotów i ich gonieniem, wąchaniem ciekawie pachnących rzeczy i jeszcze kilkoma innymi rzeczami. Naprawdę czasami bardzo mu zazdroszczę. I chętnie bym się z nim zamieniła. Świat ludzi tak często jest okropny, niezrozumiały, rządzi się jakimiś chorymi zasadami. Człowiek robi się coraz bardziej nerwowy, zmęczony. Tak trudno czasami być ok, tak trudno coś zmienić. Nawet w sobie. Nie ma motywacji, siły. I tylko wszystko psuje się jeszcze bardziej. A polityka (w szerokim tego słowa rozumieniu - czy to bycia politykiem czy zaangażowania w nią) to już w ogóle jest bagno. Rodzi złe, niepotrzebne emocje. Budzi w wielu ludziach (zwłaszcza w Polakach) wściekłość, napastliwość, postawę typu "albo jesteś ze mną albo jesteś moim wrogiem", niechęć do zrozumienia drugiej strony, niechęć do zaakceptowania tego, ze można być poza, narzucanie swojego (jedynego i słusznego) zdania. Zaślepia, zaciemnia to, co najważniejsze. Psuje wszystko. Ludzie zaangażowani są jak w amoku, jak wyrwani z kontekstu, jakby nic wcześniej nie było. Są w stanie zerwać przyjaźnie, znienawidzić innych, rozwalić wszystko, bo jeden myśli tak a drugi albo inaczej/albo w ogóle nie ma zdania. Nagle wszystko inne przestaje się liczyć. Nagle kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt lat wspólnych przeżyć, przyjaźni traci znaczenie, znika. Albo jesteś ze mną albo jesteś moim wrogiem. Przerażające jest to do jakiego stopnia te emocje, złe emocje, mogą człowiekowi zablokować myślenie, przestawić hierarchię wartości, jak Ci ludzie potrafią, w ciągu sekundy się wściec i z tego wścieku długo nie wyjść, jak potrafią za cenę realizowania misji, zniszczyć wszystko naokoło... A choćby nie wiem jaka ta misja słuszna była to są przecież (przynajmniej dla mnie) jakieś granice. Zawsze wtedy mnie zastanawia czy takie osoby będą kiedyś ze swojego postępowania dumne. Czy będą potrafiły spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć zachowałam/zachowałem się dobrze, warto było zapłacić tak ogromną cenę. Ja tego nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem. I dlatego czasami wolałabym być takim Bazylkiem, który śpi słodko, przytulony do kaloryfera i nie ma żadnych zmartwień. Bo czasami muszę się zetknąć z tym chorym politycznym światem i nie wiem jak się wtedy zachować. Kiedy ma się do czynienia z człowiekiem politycznie zaangażowanym, a samemu zaangażowanym się nie jest to nie ma dobrego wyjścia :shake:. Zawsze będzie się tym złym. No chyba, że się jednak pójdzie w całości, bądź częściowo, tą samą drogą, co on. To wtedy ok. Ale jeśli nie to wyjście jest chyba tylko jedno. Odwrócić się, odejść i nie słuchać krzyków za plecami jakim to złym człowiekiem się jest, jakim komuchem, Żydem, świnią, sprzedawczykiem, itd., itp. (bo.... albo jesteś ze mną albo jesteś moim wrogiem.). :( [/FONT]
  7. Czyli Goliat został bez opiekuna czy ktoś go po Darku przejmuje?
  8. Carboxylaza i syrop robiony na padaczkę - jaki to koszt?
  9. A cóż to za komenda "kółeczko"? Sunia kręci się w kółko? ;)
  10. No to cieszę się, że pierwsze lody przełamane i że poprawki tekstu się podobają :).
  11. Jestem i ja. Jakie wieści? Udało się? Tam niedaleko lasy... :(
  12. Jestem. Opisy na stronach zmienione. Zdjęcia też (na jednej). Juki dodana na katowicki wątek :).
  13. Zrobiłam kilka poprawek. Może być? :) [quote name='Gisic87']Przedstawiam historie Agry: Agra miała kiedyś dom, swojego pana oraz psiego przyjaciela. Była szczęśliwa. Szczęście to trwało 10 lat. Jednak nagle, z dnia na dzień, zostało przerwane - sunia straciła właściciela, trafiła do schroniska. Razem ze swoim czworonożnym przyjacielem z którym razem się wychowywała. Ale i to szczęście w nieszczęściu zostało przerwane - przyjaciel także odszedł, nie dał rady przeżyć w schroniskowych warunkach… Agra została całkowicie sama, świat jej się zawalił, mimo to nie poddała się. Mimo utraty wszystkiego co kochała dzielnie znosiła, jak na damę przystało, ciężkie schroniskowe warunki, nie miała krzty pretensji do świata. Jednakże do czasu, bo ile można spać na zimnym betonie?! Jak długo można liczyć na to, że kiedykolwiek jeszcze ktoś pokocha i z nadzieją w oczach wyczekiwać tej jedynej osoby?! Agra zaczęła się poddawać, z dnia na dzień iskierka nadziei w jej oczach gasła... "Ratując jednego psa nie zmienimy świata, ale świat zmieni się właśnie dla tego jednego psa.” Znalazła się osoba, która zabrała Agrę ze schroniska do domu tymczasowego, która pozwoliła jej na nowo uwierzyć w człowieka, w szczęście, poczuć ciepło i miłość. Jednak to dopiero półmetek szczęścia suni. Agra z utęsknieniem wyczekuje na ten jeden jedyny dom i tego jednego jedynego człowieka. Wierzymy, że są jeszcze na świecie ludzie którym los zwierząt nie jest obojętny, którzy nie patrząc na wiek psa zdecydują się na jego adopcje. Agra ma około 10 lat. Ktoś powie, że jest już staruszką nie wartą adopcji, bo na co komu pies, który niedługo odejdzie, ale nie zgodzę się z tym, bo nie ważne ile razem lat się spędziło, a to jak one zostały spędzone! Ważne jest, że pomogło się uratować psie istnienie, że zapewniło się mu się godną starość, daleką od betonowej podłogi, krat, samotności. Agra na pewno na to zasługuje! Mimo swych lat jest wesołym psem, potrafi wykonywać podstawowe komendy, ładnie chodzi na smyczy, dogaduje się z psami, grzecznie zostaje sama w domu i potrafi zachować czystość więc czego chcieć więcej? A wiek co ma do rzeczy? My też kiedyś się zestarzejemy, ale czy to oznacza, że mamy zostać całkowicie sami bez jakiejkolwiek pomocy? Agra tęskni za kontaktem z człowiekiem, potrafi godzinami tulić się do człowieka, nadrabia to czego w schronisku w ogóle nie dostawała. Decydując się na jej adopcję mają Państwo świadomość uratowania psiego istnienia, pozyskują Państwo wspaniałego towarzysza na kilka najbliższych lat, a co najważniejsze otrzymacie Państwo miłość jakiej nie będzie w stanie Państwu ofiarować nikt inny jak tylko pies, którego los się odmieni, który poczuje się bezpieczny, kochany a co najważniejsze szczęśliwy…
  14. [quote name='rita60']Sprawdzałam na stronie,nie ma na kwarantannie airedale teriera:shake:może wrócił do domku:roll:[/QUOTE]Jeśli jest w schronisku to na stronie pojawi się dopiero w 2 połowie nast. tygodnia, bo dopiero wtedy zawitam do schroniska, celem zrobienia zdjęć. Najlepiej więc zadzwonić i zapytać czy taki psiak do schroniska trafił.
  15. W schronie są 2 dobermanowate. Jeden mini: [url]http://www.katowice.schronisko.net/adopcja-id-60879.html[/url] I jeden duży, miśkowaty: [url]http://www.katowice.schronisko.net/adopcja-id-55029.html[/url]
  16. Miejmy nadzieję, że to było jednorazowe starcie. Takie ustalenie hierarchii czy cuś. Rana nie jest straszna, szybko się zagoi :). A chowanie się przed aparatem jest po prostu....wzruszające :loveu:.
  17. Jakieś nowe wieści? Udało się znaleźć jakieś lokum dla biednego Bazyla?
  18. Dzięki za ciepłe słowa :loveu: :loveu:. Się trzymię ;), choć różnie mi to wychodzi. A białas śpi i poleguje. Dwa ostatnie zdjęcia z poprzedniej serii. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images8.fotosik.pl/513/238752012cdce1d5.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images8.fotosik.pl/513/27eb0c7b988c80aa.jpg[/IMG][/URL]
  19. A może ktoś, kto ma konto na Facebooku tam by porozsyłał info?
  20. Jestem. Ale bez pomysłu. :( Skąd wytrzasnąć dla niego jakieś lokum? I to tak szybko...
  21. Ale, jak widzę, wszystko ładnie pomieścił na dywanie ;). Nic poza nim :).
  22. Dzięki za odwiedziny, pozdrowienia i wszystkie miłe słowa. Nie obraźcie się jak nie będzie mnie tu przez jakiś czas, choć postaram się wpadać, żeby choć fotki białasa powrzucać. Życie układa się jakoś nie tak :(. Do bani. Jest stresująco i smutno :(. Jestem zmęczona i najchętniej bym z domu w ogóle nie wychodziła, tylko spała, spała, spała (zawsze tak reagowałam na stres, mam to chyba po tacie). Spadam. Ale wrócę. Z fotami.
  23. Nie dziękuję, żeby nie zapeszyć... Ale za miłe słowo podziękować mogę :).
×
×
  • Create New...