-
Posts
23614 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by maciaszek
-
[quote name='JOMA']:roflt:lampka:roflt:[/QUOTE]Tak, lampka :obrazic::obrazic:. ;)
-
7-mio tygodniowe szczeniaki znalazły już domy! :)
maciaszek replied to Klucha's topic in Już w nowym domu
A Rufus to ten czarny czy rudy? Wrzucę go na schroniskową stronę (może tam go ktoś wypatrzy?) tylko muszę wiedzieć, który to :). -
TZ w końcu dotarł :multi: :multi: :multi: :loveu: :loveu: :loveu:. Pociągiem, bo z autobusem również były atrakcje, a raczej autobusu po prostu nie było :shake:. Ale najważniejsze, że już jest :multi:. Próbowałam zrobić fotki z powitania psio-ludzkiego, ale bez skutku. Nie nadążałam za białasem, który zresztą dość szybko doszedł do wniosku, że skoro pan przyjechał to....... należy się jakaś nagroda :evil_lol: i poszedł wymuszać do kuchni. Podejrzewam, że pełna radość z przyjazdu pana przyjdzie potem, jak się do siebie przytulą w łóżku :loveu:. Ja na razie nieco poza nawiasem społeczeństwa, żeby TZta nie zarazić (najgorszemu wrogowi nie życzę tego choróbska, a co dopiero komuś kogo lubię...). Ach dlaczegóż właśnie teraz muszę być chora? :placz:
-
[quote name='JOMA']No to może wygaszacz ekranu ?[/QUOTE]Nie :eviltong:. To lampka :). Kiczowata, ale nie mogłam się opanować. Zastanawiałam się nad zakupem 2 miesiące (no bo niby po co mi to?), łaziłam pod wystawę, oglądałam. Aż w końcu wymiękłam. Miałam lampkę w rybkami jako małe dziecko. Oczywiście inaczej wyglądającą, ale zasada działania ta sama - w środku słaba żarówka, wokoło folia z rybkami, która się obracała (w tej nowej jest jeszcze plastikowa obudowa, odpowiednio "wymodelowana", co sprawia wrażenie, że rybki naprawdę się ruszają :evil_lol:), rybki sobie pływały. Bardzo lubiłam tę lampkę i powiem Wam, że po zakupie nowej wspomnienia odżyły. Normalnie jak sobie włączam rybki to od razu się odprężam i uspokajam. Czary-mary ;). Ot, cała tajemnica akwarium :). A TZ znów ma podróż z atrakcjami :shake:. Autobus, którym jechał do Warszawy spóźnił się i TZ nie zdążył na pociąg. Do kolejnego pociągu go (i innych osób) nie wpuścili, bo był już tak zatłoczony. Na autobus biletów w kasie nie sprzedają (trzeba u kierowcy kupować), więc pewnie bitwa przy drzwiach była :shake:. Beznadzieja jakaś :shake:. A ja wczoraj wieczorem już się cieszyłam, że ból gardła mniejszy, ale przyszła noc i cała radość poszła precz :placz:. Dzisiaj nie jest lepiej. To chyba jakiś badziewiasty wirus, skoro nic na niego nie działa. Trzeba czekać aż samo przejdzie...
-
Hugo już w DT.Szukamy najlepszego domu na świecie!
maciaszek replied to Jasza's topic in Kotki już w nowych domach
Powodzenia w nowym domku, Hugo :). -
[quote name='furciaczek']ale jak nie beda mogly diagozy postawic w najblizszych dniach albo nie bedzie poprawy po zastosowanym leczeniu to i na koniec swiata pojade. [/QUOTE]Ja polecam dr Szymańskiego, z Tychów. Specjalista kardiolog. Świetny wet. Z ogromnym sercem do zwierząt, na głowie stanie, żeby je ratować (najlepszym przykładem opieka nad naszym poschroniskowym pudlaskiem Zulusem), a do tego nie zdziera. No i zna się na sprawach sercowych. Jakby co to się odzywaj.
-
Bejdula i Tobołki. Dziesięć stóp dookoła Hugobergu.
maciaszek replied to Jasza's topic in Już w nowym domu
[quote name='Jasza']Reksio za każdym razem tylko drapie pazurkami, potem siada i jęczy, żeby mu dać. [/QUOTE]Podejrzewam, że Bazyl robiłby to samo, tylko zamiast jęczenia byłby wrzask pełen wyrzutu ;). No i w jego wypadku to bym musiała jakąś naprawdę wielką i ciężką michę znaleźć, bo te mniejsze i lżejsze to potraktowałby siłą i nie miałabym już osprzętu kuchennego :evil_lol:. A może jakieś zdjątka z zabawy uda Ci się zrobi? :) -
Bądź szczęśliwy Mszczuju, tam za TM... :(
-
[quote name='JOMA']Fototapeta :razz:[/QUOTE] [quote name='Jasza']Rybki...zgaduję dalej...a właściwie nie zgaduję, bo chyba JOMA napisała to co ja chciałam...:razz:[/QUOTE]Nie zgadłyście :eviltong:. [quote name='Jasza']A wczoraj bawiliśmy się jeszcze inaczej, zaglądnij do Miśki....;)[/QUOTE]Zaraz zaglądnę :). [quote name='Jasza']Uściski dla Tąby Zylowej.:eviltong:[/QUOTE]Uściskana :loveu:. I uświadomiona, że jutro TZ wraca. Ale będzie radość :multi::multi::multi:. [quote name='rufusowa']jak dzisiaj się czujesz? Mam nadzieję, że opuchlizna wzięła i sobie poszła :cool3:[/QUOTE] [quote name='Jasza']Mam nadzieję, że dzisiaj już lepiej w "gardłowej" sprawie.[/QUOTE]Opuchlizna wzięła i sobie częściowo poszła. Ale za to ból gardła obrzydliwie się nasilił. Nie pomaga nic. Od pastylek do ssania, przez płukania, inhalacje, po środki przeciwbólowe (!), a nawet psikacze ze środkiem znieczulającym! Koszmar :placz:. Mam wrażenie, że mam tam żywą, otwartą ranę. A do tego jeszcze wzmaga mi się kaszel. Kaszleć muszę, bo mam zawalone oskrzela i płuca. A kaszel przy takim bólu to wątpliwa przyjemność, jeśli samo oddychanie boli :shake:. Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej... Co to za badziew mnie złapał? Nie mogłam się normalnie przeziębić? :shake: Pozdrowienia od białasa :). [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/743/7ac5f6e6c822b9b1.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/743/8b36d2e40ce17b7a.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/743/3bca0178a1c6b01b.jpg[/IMG][/URL] [SIZE=1](chyba pora umyć ścianę... :oops:)[/SIZE]
-
BINGO - 5 kilo lęku i głodu. Ma dom i nazywa się KUBUŚ!
maciaszek replied to Bjuta's topic in Już w nowym domu
Mnie on tam nie bardzo ratlerka przypomina ;). Ale tekst jest ok. Wrzuciłam go na katowicki wątek. -
[quote name='rufusowa']Jak się czujesz? [/QUOTE]Na razie jeszcze średnio. Opuchlizna krtani wciąż duża i ciężko się oddycha. Spać nadal nie mogę. Ale liczę na to, że to się wreszcie (czytaj: szybko) zmieni. [QUOTE]Kiedy TZ wraca? [/QUOTE]W czwartek :multi: :multi:. [QUOTE]Dobrze, ze dostałaś już antybiotyk no a jeśli w grę wchodzą wirusy, to najlepiej gdybyś ciągle leżała w łóżeczku a tu trzy spacerki trzeba zaliczyć echhh[/QUOTE]Ale powiem Ci, że w pewnym sensie to nawet lepiej mi na dworze. Tam zimne powietrze, lepiej się oddycha, opuchlizna maleje. Tylko łazić się nie chce... :roll: [QUOTE]no... to problem nudów Bazyla się skończył, bo pani w domu :evil_lol:[/QUOTE]Powiedziałabym, że tym bardziej się zaczął :evil_lol:. Bo zabawić białasa czym innym niż żarcie to graniczy z cudem, a jak ktoś jest w domu to on bardziej marudny jest. [QUOTE]duuuuuuuuuużo zdrówka![/QUOTE] Dziękuję ! [QUOTE]p.s. o co chodzi z tym akwarium? :)[/QUOTE]Jeszcze nie powiem :eviltong:.
-
[quote name='Jasza'][SIZE=1]Akwarium na ekranie monitora, oj,tam, oj tam...[/SIZE][/QUOTE]A właśnie, że nie :eviltong:. Nie zgadłaś. [QUOTE]No, tak Białas odsypiał Twoje niespanie.[/QUOTE]Już odespał, a teraz domaga się jakiegoś zajęcia. Czy to szukanie smaków to to, co myślę (a myślałam kilka postów wyżej ;))? [QUOTE]To może spróbuj tak jak on, głową ( chciałam napisać "pyskiem" :evil_lol:) w dół.[/QUOTE]Niestety z wszelkich doświadczeń wychodzi, że najlepiej jest na stojąco albo siedząco. Dość niewygodne raczej pozycje do spania :evil_lol:. [QUOTE]napisałam więci się zastanawiałamm co to jest TĄBA ZYLOWA...;)[/QUOTE]Jak to? Nie wiesz co to jest tąba zylowa?! No wiesz co? To mnie rozczarowałaś :eviltong: :evil_lol:. [QUOTE]A na poważnie - Maciaszku - zdrowia moc![/QUOTE]Dzięki. Mam nadzieję, że dziś w nocy będzie lepiej...
-
Jakoś dotrwałam do rana. Z drugim rzutem duszności. Spania zero. Przed 7.00 wyprowadziłam zdziwionego białasa (czego ona ode mnie chce o tej porze?) na krótki spacer (nigdy nie wiadomo jaka kolejka u lekarza będzie) i koło 7.30 byłam przed rejestracją. Udało mi się szybko wejść. Ostre zapalenie krtani + zajęte wszystkie dolne drogi oddechowe - "uhuhu, ale pani gra w tych płucach". Wszytko rozwinęło się w ciągu 24 godzin :roll:. Dostałam antybiotyk. Pomoże jeśli to nie zapalenie na tle wirusowym. Pani mnie "pocieszyła", że opuchlizna krtani zejdzie po jakichś 3-4 dawkach (czyli 2 dniach). Kolejna nieprzespana noc? :shake: Białas odsypia nocno-poranne zamieszanie. [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/743/2ff0a7cb2281549a.jpg[/IMG][/URL] Zazdroszczę mu, że może... A mówiłam Wam już, że mam akwarium? :evil_lol: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/743/c710f5a888a91777.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images8.fotosik.pl/743/ac3909f12a46b1cf.jpg[/IMG][/URL]
-
Dodałam Tolę na katowicki wątek.
-
Mieliście kiedyś ostre zapalenie krtani? Nie polecam. Zwłaszcza jak jest się samemu w domu, zaczyna mieć problemy z oddychaniem i zastanawia jak wezwać pomoc, gdyby zaszła taka potrzeba :shake:. Doznanie bezcenne :roll:. O 22.30 jeszcze tylko bolało mnie gardło (ale za to jak... jakby ktoś mi tam kwas wlał, każde przełknięcie/oddech to ból). A o 22.45 już mówiłam jakbym miała mutację, aż w końcu zaczęłam tracić głos. Pomyślałam "świetnie, oczywiście nie mogło mi się zaostrzyć w ciągu dnia, tylko na noc... No nic to, jutro odwiedzę najwyżej lekarza, jeśli nie przejdzie". Zagotowałam obierki z ziemniaków (ziemniaków już nie było ;)), poinhalowałam się, zawsze pomagało na ten koszmarny ból. Zaczęłam wykrztuszać to i owo i było jakby lepiej. Possałam (kolejny dzień z rzędu) cosik na gardło, zrobiłam płukanie solą. W końcu wzięło mnie na spanie, więc się położyłam. I tu zaczęły się schody. Okazało się, że jak tylko zaczynam przysypiać pojawiają się duszności. W końcu po 2 godzinach przewalania się z boku na bok wzmogły się. A przez moment spotęgował je dodatkowo mój strach (jakoś tak niekomfortowo się człowiek czuje, gdy złapać oddechu spokojnie nie może :shake:). Ale przemówiłam do swojego rozumu, policzyłam do 10 i jakoś opanowałam stres. Ale problemy z oddychaniem zostały. Na szczęście nie tak duże, żebym doszła do wniosku, że po pogotowie muszę dzwonić. Ale tu pojawiło się właśnie to bezcenne doznanie, o którym wspominałam na początku :shake:. To normalnie jakaś złośliwość losu jest, że choroby, które wymagają interwencji lekarskiej mam zawsze w weekendy albo wtedy, gdy jestem sama :shake:. Jakoś pewniej bym się teraz czuła, gdyby TZ był obok... W ruch poszły kostki lodu (do ssania), wapno do wypicia, szeroko otwarte okno i wdychanie zimnego powietrza oraz włączony na full nawilżacz powietrza. Jest trochę lepiej. Ale oddychanie przez otwarte usta wciąż sprawia problem :shake:. Czekam z utęsknieniem do 7 rano (chyba pierwszy raz w życiu czekam na tą godzinę :evil_lol:), wtedy będę mogla zarejestrować się do lekarza. Ciekawe czy będę mogła powiedzieć o co mi chodzi, bo z upływem czasu coraz bardziej tracę głos :evil_lol:. Wezmę ze sobą notesik :evil_lol:. A białas chrapie przy kaloryferze. Zadowolony. Niewzruszony. Ciekawe jak będę go teraz przywoływać do porządku? :evil_lol: Siłą woli? :mad: I ciekawe jak u mnie w pracy zareagują :shake:. Tak czy inaczej pracować nie mogę, bo tam gadać trzeba. Będzie musiała zastąpić mnie zmienniczka. A "nie wolno" nam w tym miesiącu robić nadgodzin, bo koniec roku, koniec okresu rozliczeniowego, itd. Zadowoleni pewnie nie będą i pewnie podejrzewać będą, że wolne na Sylwestra sobie robię. A ja tu, cholerka, nawet szampana w Sylwestra nie będę mogła się napić (no chyba, że symboliczny łyk), bo alkohol tylko wzmaga krtaniowe dolegliwości, a nie sądzę, żebym do piątku cudownie ozdrowiała. Ech... Niech mnie ktoś przytuli i za rączkę potrzyma :placz: :evil_lol:.