Wielka szkoda, a koła łowieckiego też tam w okolicy nie ma?
Z tym sedalinem trzeba być ostrożnym. I jakoś to rozpracować, żeby jedno nie zjadło dwóch dawek.
A jak zjedzą to trzeba je później znaleźć. Tyle czasu tam mieszkają, że pewnie jakąś jamę czy inną norę wykopały. Jak się schowają to szukaj wiatru w polu.
Kurcze, nie mam innego pomysłu.
Może jednak się uda i do tej klateczki wejdą.