Tez na to licze,bo te gnaty to mu sie zastały od tego ciagłego lezenia.Tam gdzie jest,ruchu ma mało.To co sie poruszał troche,to to,co był na "gigancie"I bezczelnie powiem,ze jak juz sie dał złapac,to sie cieszyłam jak wariatka,ze sobie połaził miesiac,po tylu latach lezenia w dołkach.Jak łaził to sie mniej cieszyłam....martwiłam sie razem z Wami....Potem,potem sie cieszyłam,jak wszystko sie dobrze skonczyło.