Jump to content
Dogomania

Lidan

Members
  • Posts

    5887
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Lidan

  1. Ja nawet potwierdzenia przeczytania wiadomości nie dostałam :mad: Pewnie już przestał sprawdzać pocztę :razz:
  2. To co najpierw zobczyłam na banerku sprowokowało mnie do przeczytania tego wątku, czego okropnie żałuję. Wiem, że to egoistyczne podejście, ale mam wrażenie że do końca życia nie pozbędę się widoku koszmarnych zdjęć tego nieszczęsnego psa :placz: Ludzie wyrządzili już tyle zła niczemu nie winnym stworzeniom, że powinniśmy żywcem spalić się ze wstydu. Dziwię się, że nie zesłano na nas kolejnego potopu bo jak widać niczego się nie nauczyliśmy od tamtej pory. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że zdecydowana większość naszego chorego narodu nazywa siebie katolikami. Chodzimy do kościoła, na religię, modlimy się, bierzemy śluby kościelne, chrzcimy nasze dzieci i chowamy naszych bliskich w poświęconej ziemi, ze wszystkimi ceremoniałami... Więc dlaczego zachowujemy się jak barbażyńcy, dzikusy i potwory z piekła rodem? Wszystko to zdaje się w myśl powiedzenia "Modli się przed figurą, a diabła ma za skórą" Czy nasza wiara pochwala przemoc, poniżanie słabszych, znęcanie psychiczne i fizyczne? Napewno nie. Nie rozumiem skąd tyle agresji i psychopatycznych zachowań ani dlaczego tak niewiele robi się w naszym kraju, żeby temu zapobiec. Skoro ludzie zachowują się jak w epoce kamienia łupanego to może i nasze sondy również powinny zacząć karać tak jak w tamtych czasach... Jak ochłonę to spróbuję sklecić coś do pana prezydenta.
  3. Przepraszam, że odświeżam stary wątek, ale... co z tą Strażą dla Zwierząt w Krakowie? Jest czy jej nie ma? Podane wcześniej linki do stron nie otwierają się, na innej stronie gdzie podane są terenowe oddziały, ale Krakowa nie ma :niewiem:
  4. Takie półdługie futerko jest urocze :-) Wiem coś na ten temat bo samam mam kudłacza :loveu:
  5. Istnieje prawdopodobieństwo, że nie podałam krakvetowi nr telefonu Olgi. Szkoda, że mogli dzwonić do mnie 3 razy z innych powodów, a nie powiadomili wcześniej o tym, że nie mają jak dostarczyć przesyłki. Proszę zwrócić uwagę na daty: zamawiałam 1 września, a dzisiaj jest 22! Prosiłam, żeby wysłali najszybciej jak się da. 3 tygodnie to nawet zwykłą przesyłką pocztową zdążyłoby dojść. Ja równiez czytałam kilka niezbyt pochlebnych opini o tym sklepie, ale wyszłam z założenia, że nie myli się tylko ten co nic nie robi i zaryzykowałam. Nie ma po co ciągnąć dalej tego tematu, ale uważajcie u kogo zamawiacie, zwłaszcza gdy czas nagli.
  6. Poczta tak robi, ale nie wiem co zkurierami. Krakvet jest chyba obsługiwany przez GLS (którego nie cierpie bo rozwożą przesyłki chyba tylko do 15)
  7. Miałam szczery zamiar choć w minimalny sposób przyłączyć się do pomocy psom zabieranym z Krężela. W odpowiedzi na apel, że potrzebne są obroże, smycze i preparaty wspomagające odrastanie sierści zamówiłam 1.09.2008 w krakvecie kilka obroży, smycz i jedno opakowanie preparatu DOLFOS Beta karoten & biotyna forte. Do wysyłki podałam adres z pierwszej strony do Olgi Grąziewicz. Najpierw zadzwoniła pani z Krakvetu, że nie mają Dolfosa w proszku i czy może być w tabletkach. Odpowiedziałam, że może być. Następnego dnia ta sama (chyba) pani zadzwoniła z wiadomością, że nie ma takich obroży jakie zamówiłam (i za jakie już zapałciłam) i czy mogą być inne. No cóż... czas leci, 3 dni juz zmarnowane, psy czekają... niech dają co mają i niech już to wysyłają. Już zdążyłam zapomnieć o tych zakupach gdy dzisiaj nagle zadzwonił pan z krakvetu i oświadczył, że kurier już trzy razy próbował dostarczyć przesyłkę pani Oldze Grąziewicz i że nie może nikogo zastać w domu. Nie pozstało mi nic innego jak zrezygnować z tej wysłki bo nic innego do głowy mi nie przyszło. W domu sprawdziłam, że adres podałam dokładnie taki jaki widnieje na pierwszej stronie. Przykro mi, że tak to wyszło... Jeśli krakvet zwróci mi pieniądze za te obroże wpłacę je na konto z pierwszej strony. Jest mi podwójnie przykro, bo po pierwsze chciałam w miarę swoich skromnych możliwości pomóc psiakom, a po drugie pierwszy raz robiłam zakupy w krakvecie... i chyba ostatni...
  8. Teraz pewnie ma już dłuższe futerko, które ochroni troszkę Hektorka przed zimnem :-(
  9. Odrosło piesiowi futerko, więc jest mu pewnie cieplej. Podobny jest teraz do mojej Gapy, jest śliczny :loveu:
  10. Hi hi... Nie wątpiłam ani przez chwile że się puszeczki przydadzą :lol: Ostatecznie wiele jest psów w potrzebie :diabloti: Trochę tylko mi miejsca w kuchni zajmowały i Gapę intrygowały dochądzące z reklamówek zapachy. Ale cieszę się, że w końcu trafią jutro do Mopika :loveu: Szkoda tylko, że z powodu pracy nie poznam pieska osobiście, ale może Yorija zaproponuje mi jeszcze kiedyś wspólną wyprawę do Mopka :roll:
  11. Brawo dla Bajki i gratulacje dla nowej pańci Kosi :multi: A Kosi życze dużo, dużo szczęścia w nowym domku :loveu: Ciężka sprawa z tymi domkami albo ich nie ma, albo są do kitu. Ludzie to dziwne stworzenia :razz:
  12. Całkiem ładny i sympatycznie wyglądający piesiu :-) Tylko dlaczego nikt go nie chce zabrać do domu :-(
  13. Lidan

    Metamorfozy

    Zachęcona tymi cudnymi przemianami u Waszych milusińskich, którym życie odmieniło się często z koszmaru na raj spróbuję wstawić kilka zdjęć mojej suczki ok 6-7 letniej Gapy. Zaniedbana, okropnie wystraszona suczka, śmierdząca, skołtuniona, zapchlona i chuda koczowała bez jedzenia późną jesienią 2006 roku przez ponad tydzień w rowie, przy szosie. Została prawdopodobnie wyrzucona z samochodu i przywiązana do krzaka. Wlokła za sobą ok 2 metrowej długości cienki nylonowy sznurek. W sierści miała mnóstwo wczepionych rzepów. Bała sie dorosłych ludzi. Na prośbę mamy udało się ją złapać przy pomocy dwuletniej dziewczynki. Suczka miała być odwieziona do schroniska, ale jak to czasem bywa, gdy sympatyczna psinka pobędzie u kogoś kilka dni mama uznała, że szkoda jej do schroniska bo "ona taka wierna, spokojna, cicha" I tak po wstępnym ostrzyżeniu i kąpieli Gapa przyjechała do mnie.[SIZE="1"] (Nie pamiętam czemu tak bardzo zmniejszyłam te zdjęcia)[/SIZE] [img]http://img.webme.com/pic/w/wredota/thumb_sunia4.jpg[/img] [img]http://img.webme.com/pic/w/wredota/thumb_sunia2.jpg[/img] Ważyła wtedy niecałe 8 kg, miałą biegunkę, nie umiała pić wody i bała sie wszystkiego: podniesionej ręki, nadepnięcia na patyk, podniesionego głosu... Tu, pół roku później, po pierwszej wizycie u psiego fryzjera. [img]http://img.webme.com/pic/w/wredota/p4230005.jpg[/img] Nie podobała jej się ta fryzura, zresztą fryzjer też nie był najlepszy, więc teraz pozwalamy jej trochę zarosnąć a potem dopiero prowadzimy do miłej pani, która tylko nożyczkami, w spokojnej atmosferze obcina Gapę "na Gapę", a nie na sznaucera :lol: Kolejne zdjęcie, zrobione rok później pokazuje oczywiście Gape po sterylce. [img]http://img.webme.com/pic/w/wredota/pb150019.jpg[/img] Teraz Gapa jest dużo odważniejsza, waży ponad 12 kg i nie potrafię wyobrazić sobie życia bez niej (Jak ja mogłam 7 lat bez psa wytrzymać :hmmmm:) Wiem, że w porównaniu z wieloma wcześniej pokazywanymi psami, nie widac tu tak wielkiej metamorfozy, choć ja i moi znajomi potwierdzają, że to nie ten sam pies.
  14. Co słychać u pieknej Olgi? Zdrówko i humorek dopisują ślicznotce?
  15. Hektorku, żyjesz jeszcze? Znowu wszyscy o Tobie zapomnieli biedaku :-(
  16. Oj, Edytka nadal obolała :glaszcze: Maleńka kruszynka jest słodka :loveu: Czy wiadomo w jakim jest w wieku i czym spowodowana była jej choroba? Życze szybkiego powrotu do zdrowia obu chorowitkom ;)
  17. Tam gdzie króluje śmierć, ból i strach zdjęcia nigdy nie będą radosne, piękne ani wesołe :shake: Nikt nikomu siłą pod nos ich nie podstawia. Osobiście specjalnie nie wgapiam się w tego typu horrory i jeśli mogę tego uniknąć rezygnuję z oglądania jakichkolwiek scen drastycznych z udziałem zwierząt. Już czytanie o tych biednych psach, które przeszły tam piekło wyciska niechciane łzy i sprawia wieczorem problemy w zasypianiu bo gdy tylko zamknę oczy widzę te osłabione, wystraszone, w połowie łyse i ciągle drapiące się pieski :-( Podziwiam osoby biorące udział w akcji ratowania wszystkich poszkodowanych psiaków. Jednak Ci, którzy jeżdżą do Krężla (czy Krężela) zasługują na najwyższe uznanie i jednocześnie na współczucie bo to co tam widzą, słyszą i czują od samego początku jest zapewne nie do opisania. Nie wiem czy ja osobiście nie potrzebowałabym pomocy psychiatry po takich doświadczeniach... Dlatego trzymam kciuki za Was wszystkich czynnie biorących udział w opiece i wywożeniu chorych zwierzaków. Zamówiłam w Krakvecie DOLFOS Biotyna - preparat mineralno - witaminowy dla psów (proszek) 1kg, kilka obroży i smycz. Mam nadzieję, że dotrze to do końca tygodnia do Olgi Grąziewicz. (Nie mam z nimi doświadczenia, pierwszy raz u nich zamawiam.)
  18. Niektóre psy właśnie z powodu lęku atakują inne psy. Może to w myśl reguły, że najlepszą obroną jest atak. Wiem, że to jest niezgodne z logiką, ale przekonaliśmy się o tym, że tak powiem "na wlasnym podwórku". Tyle tylko, że w naszym przypadku strachliwą była suczka dog de bordoux, która była w domu od szczeniaka, czyli teoretycznie bez bagażu złych doświadczeń. Ze strachu zaczęła atakować najpierw kupionego kilka lat przed nią rottweilera, a z czasem, na zewnątrz wszystko co się ruszało. Ze mną mieszka przygarnięta prawie dwa lata temu Gapa. Najpierw bała się wszystkiego dokładnie tak jak napisała Zachary oraz psów i niektórych ludzi. Jednak im pewniej Gapa czuje się u nas, im mniej się boi tym zacieklej atakuje na spacerze napotykane psy. Do niedawna warczała tylko na suki, teraz coraz częściej nie podobają jej się również niektóre psy. Z tym, że narazie zachowuje się tak źle na znanym sobie terenie, natomiast w obcych rejonach obchodzi psy z daleka. Zauważyliście może czy wykastrowane psy są częściej od tych niewykastrowanych atakowane przez inne psy? Pytam bo Gapa ostatnio zupełnie bez powodu zaatakowała takiego sympatycznego kastrata. Sąsiadka opowiadała też o jakims wykastrowanym psie swojej znajomej, który podobno jest notorycznie gryziony przez spotykane na spacerach psy. Przypadek, czy coś w tym faktycznie jest?
  19. To samo miałam napisać :-) Piękna, puszysta i zadbana :-) Poza tym, niestety, wygląda też jak staruszka styrana życiem. Śliczna Morgana i maleńka Sonia też ślicznie wyglądają i jakby bardziej chętne do współpracy z fotografem.
  20. Czy nadal potrzebne są miski dla piesków? Jeśli tak to jaka pojemność najlepsza? Nie mogę sobie na wiele pozwilić a chciałabym choć troszkę pomóc. Miski plastikowe są stosunkowo tanie :oops:
  21. Miło czytać, że Liberek tak świetnie wygląda. Ciekawe skąd niby miałaby sie wziąć ta bakteria u suczki. Kilka lat temu mój nieuleczalnie chory tata miał odleżynę zakażoną właśnie pałeczką ropy błękitnej. Pielęgniarka powiedziała, że to dosyć popularna bakteria, typowo szpitalna. Ja to zrozumiałam tak, że najłatwiej zarazić się nią właśnie w szpitalu... Wiem, że przy okazji badania co to takiego zrobiono antybiogram (czy coś o podobnej nazwie) i na tej podstawie dobrano odpowiednie lekarstwo. Niestety nie zdążyliśmy przekonać się czy skuteczne. Może w przypadku psa też możnaby zrobić taki antybiogram, tylko pewnie to znowu sporo kosztuje...
  22. No i nadal cisza :-( Nikt go nie obserwuje na allegro. Trzeba było wymyslić jakąś wstrząsającą i mrożącą krew w żyłach historię to może czyjeś serce drgnęłoby podczas czytania. A taki ładny z niego chłopak :-)
  23. Hm...Specjalistą nie jstem, ale na podstawie zdjęć, które z uwagą obejrzałam to to zwykły kundel jest (bez obrazy) ;-) Z sylwetki to on najbardziej owczarka niemieckiego mi przypomina, z koloru może trochę rottweilera... Ja bym go nie zaliczyła do grupy agresywnych psów.
  24. Przypadkiem widzę, że mam coś wspólnego z końmi:mi też deszcz nie przeszkadza, a w każdym razie dopóki mam jeszcze jakąś parę suchych butów :lol: i lepiej znoszę taką pogodę niż 30-stopniowe upały :eviltong: A może goście znudzeni brakiem słoneczka wrócą do swoich domów :diabloti: U nas przestało padać, choć rano jeszcze wisiały nad Krakowem ciemne chmury.
  25. Nie wiem co zrobić, żeby go wreszcie ktoś dojrzał. Może dać jakieś ogłoszenie w lokalnej gazecie, nawet płatne, byle ze zdjęciem? Myślę, że sporo psów mogło znaleźć domy dzięki co tydzień zamieszczanym przez wolontariuszy ogłoszenieom w krakowskim Dzienniku Polskim, a w każdym razie ja nie jeden raz ryczałam czytając te krótkie smutne historie i żałowałam, że nie mam warunków na wzięcie drugiego psa. Może w jakiejś tyskiej prasie codziennej możnaby takie ogłoszenie Hektorkowi zrobić? Najlepiej pewnie tak pod koniec wakcji, jak już ludziska zjadą do domów na stałe. Dorobiłam Hektorkowi jeszcze kilka ogłoszeń na bezpłatnych stronach.
×
×
  • Create New...