-
Posts
5887 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Lidan
-
Wybacz ZUZANNA11 :modla: wiadomo, że nie o Ciebie mi chodziło. Wiem, że zdarzają się takie cudne osoby jak Ty, które podziwiam tym bardziej, że "walczą z wiatrakami". Jesteś lepsza i masz dużo trudniej niż osoby mieszkające w mieście. A co robi te 9999 osób mieszkających w Twojej wsi? Przypuszczam, że Ci "najlepsi" najczęściej nic nie robią, nie wezmą psa, nie dokarmią bezdomnego, a nawet swojego do weterynarza nie zawiozą i nie konieczniecznie dlatego, że ich na to nie stać. Pracuję z wieloma osobami, w różnym wieku, mieszkającymi na wsi, wiele tych młodszych jest wykształconych.Jedna z dziewczyn "dopuszcza" swoją suczkę bo sąsiad chce mieć takiego ładnego pieska po niej. Druga na sugestię, że suczki można sterylizować (bo suczki to ona w życiu nie weźmie) stwierdziła, że jakby ją ktoś wysterylizował to by go zabiła. Bardzo miły pan w wieku przedemerytalnym z żalem opowiadał, że jego psa potrącił samochód i po dwóch dniach pies pożegnał się ze wszystkim członkami rodziny i umarł. Na pytanie dlaczego nie zawiózł go do wetrynarza zrobił wielkie oczy. Wiem, że napisałam zbyt ostro i przepraszam wszystkie osoby, które poczuły się urażone.Jednak wiem jak jest na wsi, mamy na wsi działkę,rodzinę i sąsiadów. M.in. miłą sąsiadkę, wykształconą, zaradną, lubiącą psy... Mimo to wyłożyła kiełbasę naszpikowaną trutką na szczury, żeby otruć psy sąsiada, które podbierały jej w nocy kury. Przykładów na traktowanie psów na wsi można podawać w nieksończoność, ale nie ma sensu tego robić, szczególnie na tym forum. Nas to boli i przygnębia, a ci którzy powinni się wstydzić mają to w d... i śmieją nam się w nos :cool3: "Mieszczuchy" też nie są takie cudowne. Przypuszczam, że 90% psów wywiezionych i porzuconych przy ulicach czy pod lasem :mad: to zasługa miejskich właścicieli psów. Ja też! Ja też!:loveu:
-
Kraków-stara,malenka Majeczka,czy musi wrocic na ulice?? MA DOM
Lidan replied to karusiap's topic in Już w nowym domu
Ta suczka miała nawet dwie obróżki - jedną pewnie przeciwpchłową. Pieska z nią biegającego dokładnie nie pamiętam... Był gładkowłosym mieszańcem, tzw. niskopodwoziowy, raczej dłuższy niż wyższy i niewiele wyższy od suczki,chyba najwięcej miał brązowego lub ciemno szarego. Wyglądał na młodego. Był o tyle charakterystyczny, że utykał na tylną łapkę i wydawało mi się, że ta łapka była krótsza lub podwinięta. Miał obrożę. Suczka musiała mieć wtedy cieczkę bo gdy pierwszy raz ją widziałam to jeszcze jakiś jamnikopodobny, młodziutki bez obroży psiak przez chwile kręcił się z nimi. Wydaje się, że już coraz mniej ludzi wypuszcza w mieście psy same na spacer, ale gdy suki mają cieczkę to nagle okazuje się, że nie jest tak optymistycznie jak myślałam :-( -
Kraków-stara,malenka Majeczka,czy musi wrocic na ulice?? MA DOM
Lidan replied to karusiap's topic in Już w nowym domu
Ciekawa jestem czy to przypadkiem nie jest suczka, którą kiedyś widziałam biegnącą środkiem ulicy razem z niewiele większym psem. Było to pomiędzy rondem Młyńskim a rondem Polsadu, chyba na początku kwietnia. Dwa psy, obydwa w obrożach wygladały jak bawiące się szczeniaki. Szybko zniknęły wśród bloków po drugiej stronie ulicy. Kilka dni później dzwoniła do mnie sąsiadka z pytaniem co ma zrobić bo znalazła leżącą pod ławką suczkę. Na moją prośbę sprawdziła czy na obroży nie ma jakiegoś numeru lub adresu - nie było. Pan z pobliskiego kiosku i jacyś przechodnie nie pozwolili zabrać suczki twierdząc, że ona tu już od jakiegoś czasu jest, że dają jej pić i jeść. Jakiś młody chłopiec zadzwonił nawet do schroniska ale oni kazali suczkę przywiązać do ławki, żeby nie okazało się, że jak przyjadą to psa już nie będzie. Sąsiadka nie miała czym psa przywiązać, zresztą w końcu suczka podniosła sięi uciekła. Od tej pory nie widziałysmy jej choć zawsze przejeżdżając w okolicy rozglądamy się za nią. -
Piękna i wzruszająca ta opowieść o odwiedzinach Włodka. Wierzę w to, że osoby które odeszły mają zdolność odwiedzania nas żyjących na różne sposoby. Częste są opowieści o tym jak zmarli bliscy ostrzegają przed czymś (np. w śnie) tych, którzy zostali na ziemi. Wiem też ze słyszenia, że zwierzęta najwcześniej wyczuwają gości "z zaświatów". Śliczne zdjęcia :-)
-
I to jest nasza wiejska rzeczywistość :-( To jest coś co różni większość osób urodzonych i wychowanych w mieście od tych którzy dorastali na wsi. I tak będzie się działo dalej bo dzieci od małego widzą i slyszą, że pozbycie się psa to tak jak splunąć... nikomu w niczym nie szkodzi... i po kłopocie... Jako dziecko spędziłam nie jedne wakacje na wsi, kłóciłam się z własnym dziadkiem o konieczność zawiezienia chorego psa do "weteryniarza" (bezskutecznie zresztą), myłam psom miski i napełniałam wodą bo nawet tego nikomu nie chciało się robić. Nie jeden pies zginął rozjechany przez ciągnik, zastrzelony w lesie, zabity widałmi bo np. podszedł do suki... Do tej pory podobno jeden z sąsiadów swoją sukę, gdy ma cieczkę wynosi w klatce za stodołę, żeby mu psy przychodzące do suki nie szczekały pod domem...Wieś jest piękna, cicha i spokojna, tylko...żeby ludzi w niej nie było... Starzejemy się wszyscy i wszystkich nas wk... Ale jeśli większość z nas wk... to samo to chyba znaczy, że nie jesteśmy nienormalni, bo inaczej wszyscy musielibyśmy być chorzy umysłowo :razz:
-
Każdy z nas ma inną psychikę i inaczej przeżywa odejście bliskiej osoby. Każdy radzi sobie ze swoim smutkiem i bólem inaczej. Jedni zamykają się w sobie obojętniejąc na otaczający świat, inni przeciwnie mają potrzebę wygadania się i łakną towarzystwa. Są tacy , którzy rzucają się w wir pracy i zmęczeni padają wieczorem do łóżka za wszelką cenę próbując nie dopuścić do siebie przykrych myśli. Miesiąc to zbyt krótko, żeby człowiek mógł sie otrząsnąć po śmierci ukochanej osoby. Nie bez powodu ktoś ustalił czas żałoby na okres 1 roku. Dopiero po takim czasie większość z nas zaczyna "powracać do życia", wyrywać się z letargu, pomału wydobywać się z głebin rozpaczy. Dzięki temu, że masz tyle obowiązków związanych ze swoim sporym stadkiem nie poddasz się, nie wpadniesz w depresję, nie zamkniesz w sobie, bo ani psiaki ani my nie pozwolimy Ci na to. Trzymaj się tak dzielnie jak udawało Ci się do tej pory i pamietaj, że nie jesteś sama. Życzę zdrówka Tobie, Brajlowi i reszcie towarzystwa :-)
-
Sznaucerkowaty Hektorek już nie gaśnie w tyskim schronisku! MA DOM!
Lidan replied to grazyna9915's topic in Już w nowym domu
Hektorku, co u Ciebie słychać? Jesteś tam jeszcze czy wszyscy już o tobie zapomnieli? -
Ależ się porobiło przez kilka dni mojej nieobecności... :-o Dobrze, że chociaż Brajl wydobrzał :-) Chodzi mi po głowie taki jeden post, którego trudno będzie znaleźć bo to już dawno było, ale może ktoś z Was sobie przypomni... Była taka osoba, która zalogowała się tylko po to, żeby napisać jeden krytyczny i zjadliwy post pod adresem Edyty. Wydaje mi się, że "wyrzucała" tu, że nie jeden Brajl jest, że dlaczego wszyscy na nim się skupiamy i jemu pomagamy... Chyba tam było też coś o czerpaniu korzyści... Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby to ta żmija przyczyniła się do obecnych problemów Edyty. Ktokolwiek jest tym donosicielem życzę mu żeby los potraktowł go tak jak na to zasługuje.:mad: Będę jutro trzymać kcikuki za Edytkę :kciuki:
-
Sznaucerkowaty Hektorek już nie gaśnie w tyskim schronisku! MA DOM!
Lidan replied to grazyna9915's topic in Już w nowym domu
Może się w końcu staruszek jednak doczeka. W ciągu ostatnich kilku dni przeczytałam, że dwa pieski, które też długo już czekały znalazły domki (jeden tymczasowy) i niedługo opuszczą schroniska :-) [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=103943"] Olga [/URL] i [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=105036"] Maxiu [/URL]