Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19285
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. [quote name='emilia2280']A to Casanova rozpuszczony! Je tylko karmiony réká kobiety ;pp Mogé zrobic mu zakupy w krakvecie- jedzenie na stawy, canivition forte? Z darmowá dostawá do Jaagi. On bierze jakies wspomagacze konkretnie na stawy?[/QUOTE] Emilio, pieknie dziękuję w imieniu Oskara :loveu:. Albinka miała własnie w Krakvecie zakupioną taką specjalną karmę RC na stawy, ale na nią dla Oskara nie mamy pieniedzy. Ludzie w opiniach bardzo ją sobie chwalili. Caniviton tez najbardziej poleca nasza znajoma p. doktor. byłoby super, jakbys mogła mu to kupić. Adres podam na PW. Tak, jak Erka napisała, jedyne co mamy, to reszta preparatu na stawy po Albince. Oskar jest przekochany i naprawdę wyjątkowy . Byłam za eutanazją, dopóki go nie poznałam. Dziś już na mój widok z daleka machał ogonem i cieszył się. Na noge nie staje, dalej skierowana jest na zewnątrz i pewnie tak już pozostanie, ale lepsze to, niż nic. Kości połączone są tak, jak tylko sie dało. Rana jest sucha i ładnie wyglada.. Wydaje mi sie, że Oskar smiało mógłby być psem domowym. niestety, drugie mieszkanie mamy po kocie z grzybicą i nie mogę dać tam Oskara, bo za duże ryzyko. Oskar jest też ulubionym psem moich dzieci. Minia zachwyca się, jakie ma cudowne futerko, jak miś :lol:. To chodząca łagodność. Nie wiem, czy całkiem dobrze sie czuje. Dziś spał z Sonia, bo noca były burze, a on panikuje i bałam sie, żeby uciekając gdzieś nie wsadził nogi. Na materacu zrobił kupę a oprócz tego były trzy okrągłe mokre plamy na wylot. Boję się, czy nie popuszcza moczu. Dałam mu teraz białą poszewke na materac, to bedę dokładnie wiedzieć. Sika dalej bardzo długo i duzo pije. Przydałby mu sie Dry Bed na materac lub choćby drugi materac na zmianę. Jest taki specjalny dry bed dla starych psów, ale na razie nie ma go za co kupić. Mam poduszke z legowiska, które dostały moje kieleckie tymczasy, tylko ona nie jest przeszywana i wszystko w niej ucieka spod psa. Chyba nie jest wiec najlepszym pomysłem dla Oskara. Erko, czy prałaś kiedyś mu ten materac? Chyba tylko recznie, we wannie się da.
  2. Nagotowałam mu miesa z ryżem i nakarmilam. Oczywiscie zjadł. Nie wiem, jak to jest, że u ewab jadł sam i suche. na razie ma taryfe ulgowa, ale niech nie mysli, ze go bedę stale karmić z ręki ;). Kolejny wyczuł, ze może mną manipulować :evil_lol:. Na razie nie czuje sie lepiej, bo jest paskudna burza. Zerwał sie i nie wiedział, gdzie uciekać. Musiałam zamknąć go ze Sonią w kojcu, bo tam jest całkowicie sucho, a on nie moze zamoczyc nogi. Oczywiscie Sonia też była zaniepokojona i tak mną rąbnęła na drzwi, że mam cały pośladek posiniaczony i poraniony. Jutro nie siądę do komputera. Lepsze to, niz ostatnio, jak uchem trzasnęłam. Kojec Soni jest fajny, ale trochę dla mnie niebezpieczny. Ledwo udąło mi sie ich zamknąc, to w panice uciekła Sara. Z ledwoscią udało mi sie ją złapać. Oskar został wykastrowany, bo przy cieczkach naszych suk kazdy samiec powyzej 7 mies. musi być pozbawiony "klejnotów".
  3. Ja również. Kolejne wieści, niestety gorsze :shake:. Oskar czuje sie gorzej. Nie chce jeść. Co podziubał wczesnym wieczorem, to wszystko. Cała miska stoi. Nadal duzo pije, bardzo długo sika. Kupa nieciekawa, luźna, szklista, połowa to zjedzona trawa.Trzęsie się i patrzy mi w oczy, jakby chciał cos powiedzieć. Noga wyglada ładnie, rana sucha i czysta, ale noga cała jakos ustawiła się na zewnątrz. Z tym, że lekarz ostrzegał, że kości są połączone nierówno, bo było za dużo odłamków do usunięcia i nie było czego ze sobą równo połaczyć. Oskarek próbuje na nią stawać, ale nie daje rady z bólu. Dostaje antybiotyk i środek przeciwbólowy i przeciwzapalny. Erko, Oskar chyba nie jest zabezpieczony przeciw kleszczom? Dziś miał jednego wbitego w pysio. Ogoloną nogę obsiadaja mu komary, a on nawet nie ma ich jak odgonic, bo ma kołnierz. Koniecznie trzeba go zabezpieczyć. Tylko, co mu mam kupić? Zastanawiam się co z badaniami? Dziś jest piątek. Jedziemy do lekarza do Mikołowa i wieczorem do Chorzowa. Nigdzie tam nie robią badań od razu, tylko wysyłają do laboratorium. Pobrac i czekac do poniedziałku? Nie dam rady jechać jeszcze gdzieś. Patrząc na wstawione tu zdjęcia Oskara ze złamaną łapą jeszcze w Kielcach, to wyglada duzo gorzej. Jest bardzo chudy, ma zapadnięte boki. Nie byłabym optymistką taka, jak Erka odnośnie wieku Oskara. Zęby ma starte, żółte, takie jak nasza Sara, a ona ma udokumentowane 13 lat. Może ktoś zrobiłby banerek dla Oskara :lol:? Wtedy wiecej osób mogłoby sie o nim dowiedzieć. Jak zwykle jesteśmy same na wątku i to był też jeden z powodów, dla których lekarz namawiał nas na eutanazję. Koszty operacji, leczenia, wyżywienia, suplementów na chore stawy Oskara są tak duże, a nie bardzo jest skąd brać na to pieniądze :-(. Tylko jak ktos pozna Oskara osobiście, to nie dałby rady go uśpić bez dania mu szansy. To naprawdę wspaniały pies, który nie powinien już wiecej cierpieć.
  4. Nie ma mi za co dziekować. Jak usłyszałam, co lekarz mówił na temat zabiegu, to przekonał mnie do eutanazji. Jesli jednak miał byc operowany, to czemu miałabym mu odmówić szansy? Jest bardzo grzeczny. Jak bedzie wątek i zdjęcia, to może jednak ktos go dostrzeże i wypatrzy w tłumie innych, dajac dom na stare lata. Jesli zjadał całe suche wczesniej, to może mu akurat to nie smakowało. Nie wiem, co to za karma, bo przeslała ją Erka, ale wygladała ciekawie. Puszeczki jednak smakowały bardzo. Z zachowaniem czystosci rzeczywiscie jest idealny. Odchodzi daleko, w kojcu się nie wysika. Kupy jeszcze nie robił, ale tez jest po głodówce i bardzo obolały, wiec nie ma co sie dziwić. Dostał już zastrzyki. Rana wygląda ładnie. Ogólnie, wszystkich tymczasowiczxów moglabym miec, takich jak Oskar. Tez mysle, ze podstawowe badanie krwi możnaby zrobic, jakby były pieniadze. Od mojej mamy starszemu psu narkoza przy czyszczeniu zebów tak obciążyłą wątrobe, ze dostał zółtaczki. Potem wyszedł z tego, ale pojawiła sie cukrzyca. Teraz jest bardzo chory i z dnia na dzień całkiem niewidomy, mimo stałego leczenia.
  5. Tylko ona oprócz koloru nic z goldena nie ma. Jak napisała JOMA, jest bardzo delikatnej kości, szczupła, smukła. Allegro jej robię. Innych ogłoszeń chyba nie ma. Prosiłam dwukrotnie na wątku sosnowieckim o ogłoszenia, ale skoro tu nikt nie wstawił informacji, to pewnie dalej bez odzewu. Nie mam czasu śledzić wszystkich wątków. Chyba musiałabym ja oddac z powrotem do schroniska, żeby ktos sie nią zainteresował i zaczał ją ogłaszać :shake:. Wczoraj przyjechał staruszek onek Oskar z gwoździowana łapą po ciężkim złamaniu. Już nie wyrabiam, a Lulka jest bardzo uciązliwa, bo obszczekuje ludzi. Ludzie nie wiedzą, ze jest łagodna i nie gryzie. Nawet nie mam jej gdzie wsadzić. W zagródce jest wlasnie Oskar, w pomieszczeniu w garazu niedowidzący kot, u którego wyszła grzybica i musi byc izolowany.
  6. Własnie sprawdziłam. To ta sama osoba. Jakos kojarzy mi się mail, ale nie jestem pewna, bo wczesniej juz dostałam wiadomość od osoby z Wrocławia, ze jest zdecydowana na adopcje Soni. Napisałam, ze w takim razie wczesniej bedzie wizyta przedadopcyjna i prosze o kontakt i podanie adresu. Wtedy juz nie dostałam żadnej odpowiedzi. Próbowałam znaleźć ta wiadomość, ale nie mam ani w odebranych, ani w koszu, wiec musiałam usunąć. Dlatego nie mam pewności. Nie wiem, co robic w takiej sytuacji? Czy ktos na miejscu poprosiłby o adres i sprawdził dom?
  7. Pomyślałam, że może ktos inny innej osobie wysyłał zdjęcia. w sumie juz kilka osób ogłaszało Sonię, więc tez tak może byc.
  8. Nie wiem, czy mówimy o tej samej osobie. Wczoraj do Andrzeja na komórkę dzwoniła Pani z Wrocławia, która dostała zdjęcia Soni. Andrzej powiedział, że sprawiała wrażenie, jakby była pod wpływem alkoholu i własnie mówiła, że to ma być wrocławski pies, bo nie ma transportu. Czy ktoś z Wrocławia mógłby wcześniej sprawdzić ten dom? Poza tym, jesli pani sama wychowuje malutkie dziecko, to czy tak duzy, energiczny pies jest dobrym pomysłem? Jak beda wygladac spacery? Z wózkiem absolutnie nie da się. U nas wyglada to teraz tak, że ciągnie Sonia( obroża nie działa, Sonia ma tyle luźnej skóry na szyi, ze jej nie zauważa) mnie, ja na wyciągniętej ręce wlokę młodszą córkę, która ledwo nadąża, a ona starszą. Przy każdym mijanym psie puszczam dziecko i zapieram się pietami, zeby utrzymac Sonię, i krzyczę, że dzieci mają trzymac się razem za ręce. Chodzimy po pustym terenie, bo po ulicach tak nie dałoby się. Park jest już wyzwaniem i nie odważyłabym się iść z nią tam z dziecmi. Jest jeszcze kwestia utrzymania Soni. Tez trzeba na to zwrócic uwage. Ostatni zainteresowani nią zrezygnowali głównie z tego powodu, bo na spokojnie obliczyli sobie koszt. Sonia jest bardzo duża i naprawde sporo je. To duzy wydatek w budżecie domowym i to na najblize ileś lat. Czy ta Pani ma dom, bo Soni nie mozna puszczać luzem w miejscach publicznych? Nie chcę odstraszyc potencjalnego domu, ale wydaje mi sie, że Sonia powinna trafic do domu z ogrodem, gdzie jest wiecej osób, które mogłyby sie nią zająć i najlepiej, gdyby był meżczyzna, który potrafiłby z nia popracować. Sonia to "męski" pies.
  9. Odnośnie psa u p. Ani, to trzeba przede wszystkim zbadać go neurologicznie, czy nie ma zerwanego nerwu. Nie ma co faszerować go lekami, bo jesli nie ma przewodnictwa nerwowego, to łapa i tak nadaje sie do amputacji, bo będzie niesprawna i bedzie nią wlókł. Tak przeciez ma Albinka. Tyle, ze ona sama stopę ma niesprawną, a jesli to cała noga, to podobno najlepsza jest amputacja. Teraz wieści Oskarowe. Oskar spedził noc w kojcu. Ma przywiezione swoje legowisko. Wczoraj nic nie jadł, bo nie mógł. Jest bardzo zagłodzony przez tą cieczkę i ucieczki. Dałam mu rano suchej karmy z dwoma puszkami, które Erka dała jeszcze dla Pako. Puszki wsuniete od razu, sucha karma oblizana - zostawiona. Był glodny, ale jest bardzo przez Erkę rozpuszczony. Erko, nie wiem, czy ta karma, którą dałaś dla niego, to sie nadaje. Jest dla starszych mniejszych psów o obnizonej aktywności, ale on jest tak zabiedzony, ze chyba wysokoenergetyczna przydałaby mu się. Może tą dam Soni, a jemu wysokokaloryczną, bo wczoraj kupiłam worek dla Luli i Sary? Im w gruncie rzeczy wystarczy normalna, od Soni. Za niedługo zacznę się gubić w tych karmach. Każdy dostaje inny rodzaj. Oskar po spacerze nie chciał już wejść do kojca i połozył sie na trawce w ogrodzie. Jest mu dobrze, wszystkie suki oprócz Teri go zaakceptowały, ale Teri trudno przyzwyczaja się do zmian. W nocy jakoś udało mu sie zdjąć kołnierz. Może za luźno mu dałam obrożę, nie wiem, ale na szczęście nogi nie ruszył. Najbardziej chyba polubił Minię. Jak przyszłam do ogrodu wieszac pranie, to Minia akurat go głaskała. Zapytałam, co tam robi, a ona odpowiedziała, że pilnuje Oskarka, żeby nie uciekł. Co jest o tyle śmieszne, ze Oskar od dwóch godzin nie zmienił nawet pozycji. Jedno, co mnie niepokoi, to fakt, że Oskar bardzo dużo pije i sika. Muszę zaobserwowac, bo może tylko po operacji. Jesli nie przejdzie, to badanie krwi trzeba mu zrobić. Erko, czy nie zauwazyłaś wczesniej tego? Andrzej zastrzegł, że teraz to juz NAPRAWDĘ ostatnie zwierzę, jakie przyjechało, do czasu jakiejś adopcji :evil_lol:. Ostatnie miało być już 4 koty temu ;).
  10. Andrzej pojechał po Oskara. Już po operacji. Duzo było odłamków, które trzeba było usunać, wiec kość jest na jakiejs wzmocnionej śrubie. Ze względu na fakturę i podatek mam dopłacic 30 zł. Cena operacji wraz z kastracją 430 zł.
  11. Moje też są mądre. Wieczorem stoja już pod drzwiami sypialni, zeby iść do łóżka :grin:.
  12. Ja też tak mam. Tylko z Barym udało się. Ludzie zaraz zaczną nas unikać :oops:. Ja dodatkowo jak ktos dzwoni o moje brytyjczyki i nie pasuje mu cena, to zachwalam dachowce. Niestety, jak do dziś bez żadnego efektu. Wolą kupić bez rodowodu 100-200 zł taniej, niż rasowego czy wziąć zdrowego, zaszczepionego dachowca, czesto po testach. Brytyjkę Grace kupił mi Andrzej podstępnie, żebym nie mogła wiecej zbierać bezdomniaków, bo zbieralam je już hurtowo. Jednak do dziś wolę zwykłe mruczki. Ewa, pilnuj meża, żeby Ci też tak nie zrobił :eviltong:. Cioteczki drogie, co z Oskarem? Chodzi mi o wątek. Czy planujecie, jesli tak, to kto go zaloży? Erka dziś go wiezie na operację. Warto byłoby zrobić mu szybciutko wątek, dodać jego RTG, bo może ktoś wspomoże go grosikiem, złozy deklarację :cool3:. Dzis rozmawiałyśmy z Erką i najlepszym, choć najdroższym wyjściem jest kupić mu chociaż na początek specjalistyczną karmę RC na stawy i chrząstki, tą którą dostawała Albinka. Ludzie sobie ją chwalą i podają stale psom z takimi problemami. Jako, że Oskar rozpuszczony jest przez Erkę, bede musiała mu dodawać do tego mięso, bo karma chyba nie nalezy do najsmakowitszych. Albince też trzeba było dawać podstepem, z kurczakiem. Potem, po operacji już mało kto wzruszy się losem połamanego, starego Oskara, wiec stąd moje pytania i pośpiech. Jeszcze pytanie formalne do ewab. Czy faktury, np. za karmę mozna wziąć na ŚTOZ?
  13. Monika083, dziekuję. Może akurat, tylko wiek się nie zgadza, a reszta pasuje jak ulał.
  14. Chodziło mi o włos, taki jak ludzki. Długi, bez podszerstka, który trzeba co tydzień kąpać, suszyć suszarką i czesać :evil_lol:. Stosować rozmaite specyfiki kosztujace fortunę, olejki, papiloty. Za to jak sie już takie włosy zetnie i zrobi fryzurkę, to nie ma ani jednego kudełka w domu :lol:. Ja też śpię w łóżku 2x2 m. Miałam najpierw sam materac, zeby całą noc nie wsadzać do i ściągac psów z łózka. Tylko mój Tomi musiał sobie róg oblewać, wiec po zmianie materaca wróciło do łask łózko, a ja macham już bezwiednie reką raz w góre, raz w dól, jednego sciągam, drugiego wsadzam. po 14 latach mozna sie przyzwyczaić. Tu muszę jednak przyznać wyzszość wiekszego psa nad moimi.
  15. Ewab, skąd Ty bierzesz te kocie domki? Moje kieleckie kociaki sa zaszczepione, odświerzbione, odrobaczone, sliczne i nikt ich nie chce. Z kim z Miau rozmawiam, to ma ten sam problem.
  16. Albinka pasowałaby, tez mi przyszła do głowy, tylko ona nie chodzi zbyt chętnie na smyczy. Najpewniej stawia nogi jak jest luzem. Nie mozna jej absolutnie pociągnać na smyczy, żeby znowu cos jej nie przeskoczyło, bo pewnie już drugi raz nie byłoby "cudownego uzdrowienia". Luzem chodzi i nawet biega bez problemu.
  17. Moje nie są szczekliwe, nie gryzą po kostkach. Małe są i owszem i to dla mnie zaleta. Co do uczenia, to sa teriery, więc ponoć bardzo pojętne, złe rzeczy łapią od razu ;). Moje psy wystarczy, że są, nie muszą wiele umieć. Duże psy są dla mnie problematyczne, bo nie potrafie od nich niczego wyegzekwować, rozpuszczam je. Potem 30 kg psom wydaje sie, że też sa łóżkowymi yorkusiami. Gubienie włosa nie jest zależne od wielkości, ale chyba nie ma duzych ras z włosem. Oczywiscie Szymus był mały i sypało się z niego cały czas. Chodziło mi o to, ze im wiekszy pies, tym wiecej sierści na nim :eviltong:. Do włosów i tak jakos trudno mi przywyknąć.
  18. Te małe psiaki, jesli łapać, to tylko do miejsca, gdzie są inne psy. W hotelu nie zmienią się. Potrzeba im psich wzorców, zeby widziały, że kontakt z człowiekiem może być fajny. Mała Pchełka z jednostki przyjechała do nas całkowicie dzika. Cały czas siedziała pod meblami, obserwowała psy. Po kilku dniach szalała ze szczeniętami, ale uciekała, jak sie do niej zblizałam, potem była zawsze w centrum zabawy i juz sie nie bała, bo widziała, że całe stado do mnie lgnie. Timuś u Javeny nie miał takiego towarzystwa do naśladowania i został płochliwy. Erko, zapomniałam zapytać, czy wg Ciebie Oskar dałby radę mieszkać w mieszkaniu?
  19. [quote name='kika22']Obroza da sie regulowac ;-) Ja tez lubie miec taki duzy "kawałek" psiaka. Jest sie do kogo przytulic.[/QUOTE] Ja też mam sie do kogo przytulać :eviltong:. Śpię z 5-6 psami, tylko 3 z nich ważą po 1,6 i 1,7 kg, więc to nie "kawały" a "przecinki" :evil_lol:. Za to jestem otulona nimi z wszystkich stron. Mam odwrotnie niż Wy. W domu wolałabym mieć 10 małych psów, niż 1 dużego. Kwestia przyzwyczajenia. Chociaż najbardziej to chyba nie wielkość, ale sierść mi przeszkadza. Mam stado psów z włosem, wiec nie mam tego problemu, a jak miałam np. Jagiego,Szymka czy Nika w domu, to wszędzie była sierść. Nawet w praniu. Pół roku mam to też z Sarą. Nie licząć moich z włosem, wole szpicowate takie jak Wolf czy Kala. Co prawda linieja dwa razy w roku, ale nie gubią wlosów, tylko trzeba je wyczesać, bo sie zbijaja w kołtunki. Dobrze, ze każdy lubi co innego w psach :razz:.
  20. Rozmawiałam z Erką i jednak Oskar uciekł. Rozniósł wszystko wkoło, zeby sie wydostać.Trzeba go znaleźć. Instynkt przedłużenia gatunku jest niestety tak silny. Mój pies chory na raka kilka dni przed śmiercia, na kroplówkach, sterydach, jeszcze chciał kryć sukę. Oskarowi nalezałoby załozyć szybciutko wątek, bo odnosze wrażenie, ze Erka nie da rady go uśpić. Ewa już jest tak zrezygnowana, że sprawa Oskarka całkowicie Ją dobija. U nas dr Gierek jest specjalistą od twardej chirurgii. Jutro zapytam o mozliwość i koszt operacji. Przy operacji trzeba by go wykastrować.
  21. Cioteczki, co z ogłoszeniami dla Lulki? Podałam wątek, post, w którym jest tekst i zdjęcia. Utrzymuje ja jkp, która pomaga moim kieleckim tymczasowiczom, wiec o pomoc finansowa nie proszę, tylko o ogłoszenia. Po co ma siedzieć u mnie w pełni adopcyjny pies, tylko dlatego, że nie ma jej kto ogłaszać? Ja mam tyle zwierząt, że ogłoszeń nie dam rady zrobić. Lulka goni mi tymczasowe koty, które muszą siedzieć poupychane w domu. Dłużej tak się nie da. Muszę jej zrobić zadaszenie w zagródce, bo po siatce wspina sie na dach garażu i będzie zamykana. Szkoda młodego, wesołego psiaka, zeby spedzał cały dzień w kojcu. Gdyby raz w tygodniu zrobic jej zestaw ogłoszeń, to pewnie szybko znalazłby sie dom.
  22. Nie ma problemu z mailem, z lecznic i tak przeważnie ludzie dzwonią, a tel. jest do p. Teresy. Dr Parczyk sam do mnie dzwonił zapytac o Pako. Myslałam, że jeszcze Pako miał sie pokazać u niego, wiec nie mówiłam o nim. Bardzo sie przejął operacja i psem, wiec chciał wiedziec, jak się goi. Z tego, co tu przeczytałam, przekazałam, że dobrze.
  23. Erko, ja tez nie umialabym uśpić psa z powodu złamanej łapy, ale cos trzeba zrobić. Mówiłaś kiedys, ze jeszcze jakas pani go dokarmia, jak Ciebie nie ma w pracy, wiec może moglaby poprosić do niego lekarza, bo Ty sie nie rozerwiesz przecież? Zwykła pyralgina pewnie duzo pomogłaby mu, bo zlikwidowałaby ból i stan zapalny. Tylko ja zawszę mam podawać w czopkach, a to chyba nie wchodzi w gre przy takim psie. Może chociaz masz Metacam? Zapytaj lekarza, co mozesz sama podac, zeby ulzyć w bólu, a może ktos przywiózłby lek dla Oskara z lecznicy? Szkoda, że wszystko masz na głowie.
  24. [quote name='kika22']Jaaga wyslalam Ci obroze i kilka plakatwo Soni ;-) Obroza mam nadzieje, ze sie sprawdzi. Jesli nie bedzie potrzebna zostaw ja na nastepnego bezdomniaka.[/QUOTE] Bardzo dziekuję. Mam nadzieje, że takich bezdomniaków już nie bedę brać więcej. To jedyna prośba Andrzeja. Stwierdził, że skoro musze je brac, to w porządku, ale nie takie ogromne. Chyba, ze obrozę da sie jakos regulować do szerokosci szyi, to moze byc na kolejnego ;).
×
×
  • Create New...