Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19191
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. [quote name='kika22']Obroza da sie regulowac ;-) Ja tez lubie miec taki duzy "kawałek" psiaka. Jest sie do kogo przytulic.[/QUOTE] Ja też mam sie do kogo przytulać :eviltong:. Śpię z 5-6 psami, tylko 3 z nich ważą po 1,6 i 1,7 kg, więc to nie "kawały" a "przecinki" :evil_lol:. Za to jestem otulona nimi z wszystkich stron. Mam odwrotnie niż Wy. W domu wolałabym mieć 10 małych psów, niż 1 dużego. Kwestia przyzwyczajenia. Chociaż najbardziej to chyba nie wielkość, ale sierść mi przeszkadza. Mam stado psów z włosem, wiec nie mam tego problemu, a jak miałam np. Jagiego,Szymka czy Nika w domu, to wszędzie była sierść. Nawet w praniu. Pół roku mam to też z Sarą. Nie licząć moich z włosem, wole szpicowate takie jak Wolf czy Kala. Co prawda linieja dwa razy w roku, ale nie gubią wlosów, tylko trzeba je wyczesać, bo sie zbijaja w kołtunki. Dobrze, ze każdy lubi co innego w psach :razz:.
  2. Rozmawiałam z Erką i jednak Oskar uciekł. Rozniósł wszystko wkoło, zeby sie wydostać.Trzeba go znaleźć. Instynkt przedłużenia gatunku jest niestety tak silny. Mój pies chory na raka kilka dni przed śmiercia, na kroplówkach, sterydach, jeszcze chciał kryć sukę. Oskarowi nalezałoby załozyć szybciutko wątek, bo odnosze wrażenie, ze Erka nie da rady go uśpić. Ewa już jest tak zrezygnowana, że sprawa Oskarka całkowicie Ją dobija. U nas dr Gierek jest specjalistą od twardej chirurgii. Jutro zapytam o mozliwość i koszt operacji. Przy operacji trzeba by go wykastrować.
  3. Cioteczki, co z ogłoszeniami dla Lulki? Podałam wątek, post, w którym jest tekst i zdjęcia. Utrzymuje ja jkp, która pomaga moim kieleckim tymczasowiczom, wiec o pomoc finansowa nie proszę, tylko o ogłoszenia. Po co ma siedzieć u mnie w pełni adopcyjny pies, tylko dlatego, że nie ma jej kto ogłaszać? Ja mam tyle zwierząt, że ogłoszeń nie dam rady zrobić. Lulka goni mi tymczasowe koty, które muszą siedzieć poupychane w domu. Dłużej tak się nie da. Muszę jej zrobić zadaszenie w zagródce, bo po siatce wspina sie na dach garażu i będzie zamykana. Szkoda młodego, wesołego psiaka, zeby spedzał cały dzień w kojcu. Gdyby raz w tygodniu zrobic jej zestaw ogłoszeń, to pewnie szybko znalazłby sie dom.
  4. Nie ma problemu z mailem, z lecznic i tak przeważnie ludzie dzwonią, a tel. jest do p. Teresy. Dr Parczyk sam do mnie dzwonił zapytac o Pako. Myslałam, że jeszcze Pako miał sie pokazać u niego, wiec nie mówiłam o nim. Bardzo sie przejął operacja i psem, wiec chciał wiedziec, jak się goi. Z tego, co tu przeczytałam, przekazałam, że dobrze.
  5. Erko, ja tez nie umialabym uśpić psa z powodu złamanej łapy, ale cos trzeba zrobić. Mówiłaś kiedys, ze jeszcze jakas pani go dokarmia, jak Ciebie nie ma w pracy, wiec może moglaby poprosić do niego lekarza, bo Ty sie nie rozerwiesz przecież? Zwykła pyralgina pewnie duzo pomogłaby mu, bo zlikwidowałaby ból i stan zapalny. Tylko ja zawszę mam podawać w czopkach, a to chyba nie wchodzi w gre przy takim psie. Może chociaz masz Metacam? Zapytaj lekarza, co mozesz sama podac, zeby ulzyć w bólu, a może ktos przywiózłby lek dla Oskara z lecznicy? Szkoda, że wszystko masz na głowie.
  6. [quote name='kika22']Jaaga wyslalam Ci obroze i kilka plakatwo Soni ;-) Obroza mam nadzieje, ze sie sprawdzi. Jesli nie bedzie potrzebna zostaw ja na nastepnego bezdomniaka.[/QUOTE] Bardzo dziekuję. Mam nadzieje, że takich bezdomniaków już nie bedę brać więcej. To jedyna prośba Andrzeja. Stwierdził, że skoro musze je brac, to w porządku, ale nie takie ogromne. Chyba, ze obrozę da sie jakos regulować do szerokosci szyi, to moze byc na kolejnego ;).
  7. Gosiu, wielkie dzięki za te wszystkie śliczne plakaciki. Teraz masowo bedę oklejać przychodnie.
  8. Dzięki dziewczyny. Lulce juz rozwieszałam plakaciki, bo dla niej miałam. Lulką jestem zdołowana. Młody, zdrowy, miły, całkowicie adopcyjny pies, którym nikt się nie interesuje. Otrzymałam 20 zł od agaty51. Zaraz robie rozliczenie na 1-szej.
  9. Szczyt tupetu :crazyeye:. Dobre serce miała, ale cudzymi rękami i szkoda, ze nie dla 80-letniej staruszki :angryy:. Tu litością i współczuciem sie nie wykazała. Erko, nie zazdroszczę decyzji w sprawie Oskarka, ale tak jak napisała Joasia, zostawić go tak nie można, bo cierpi. Jesli nie ma perspektyw, to chyba będziesz musiała go uspić.Gdybym tylkowydała któregos z naszych nieadopcyjnych tymczasów, to wziełabym go do siebie. Mam to samo z Sarą. Oprócz stawów ciągle chora nerka. Ostatnio po chemioterapeutykach było lepiej, teraz znowu gorzej, ale wciąż robie co moge,jeżdzę po lekarzach, powtarzamy badania, stosujemy kolejne leki, bo nie mam sumienia jej uśpić. Tylko, ze Oskar zostanie sam ze swoim cierpieniem :-(.
  10. Gosiu dziękuję, odpisałam Ci na maila. Sama sobie podrukuję plakaciki. Od Lulki mam, głównie chodziło o Pako, bo dr. Parczyk go reklamuje, a ludzie nie chcą psa w ciemno.
  11. Andziu, tylko czy Erka da radę wziąć Oskara i uśpić? Do usztywnienia może być taka plastikowa termoutwardzalna siateczka, która przepuszcza powietrze, a usztywnia jak gips. Piszesz o Puszku, ja mam tak podrzucona Łatkę nietrzymajacą moczu. Forumowiczki się na nią wypięły i mam wiecznie zalanego, śmierdzącego psa na głowie przez następne co najmniej 10 lat, bo nie miałam sumienia jej uspić. Tak najłatwiej, mają później czyste sumienia, bo pies bezpieczny. Ja nie potrafiłabym sie wypiać na powracające psy. Tyle każdy z nich kosztuje nas pracy, poświecenia, inwestycji uczuć, że nie potrafiłabym zostawić swojego byłego tymczasowicza na pastwę losu.
  12. Erko, błagam nie dołuj nas już bardziej :shake:. Co się z tymi ludźmi dzieje? Szczeniaczki od terierki mają 4 mies. skoro ona ma znowu cieczkę. Divia zrobiła mi plakaciki, to porozwieszam znowu po przychodniach, ale jak na razie, bez efektu to robiłam. O koty też nikt nie pyta. Dzięki pomocy jkp zaszczepiłam jeszcze ich mamę :lol:. Wszystkie są wiec zaszczepione, zdrowe. Nie dziwiłabym sie, że nikt nie chce naszego niewidomego Elvisa, ale takie śliczne maluszki? A z Pako przecież podobnie. Dr Parczyk dwoi się i troi, zeby mu znaleźć dom. Rozpytuje wszystkich, którym odeszły psy, ale nikt już nie chce następnego. Gdyby nie Pako, to wzięłabym jednego malucha od terierki, ale muszę trzymać miejsce, jesli p. Teresa oddałaby go. Wiecej psów wziąć nie moge, bo przeciez mam jeszcze swoje 7 mies.yorki, których nikt też nie chce :roll:. Rasowych nie chca kupowac, kundelków nie chcą brać, jak biora to zwracają, to co jest grane? Erko, co zrobisz z Oskarem? Chyba trzebaby mu łapę w gips wsadzić, jeśli złamana?
  13. Czy mogłabym prosic o zrobienie małego plakaciku do wydrukowania ze zdjęciem i podstawowymi informacjami o Pako? Wczoraj dzwonił dr Parczyk pytac o niego. Wszystkim, którym odeszły psy go reklamuje, ale bez zdjęcia trudno. Fajnie, jakby mozna było w przychodni powiesić taki plakacik. Jeszcze jedną pania bedzie pytał o niego.
  14. Jasne, ze jakby była jakaś szansa na dom, to napisałabym. Od razu było wiadomo, że adopcja Kali łatwa nie bedzie, wiec Gosiu nie przeklinaj swoich ogłoszeń ;). Kompletnie nikt nie chce rocznej, wesołej i łagodnej Lulki, to co dopiero mówic o Kali - starszej, gryzacej i bez oczka :roll:. Musi sie znaleźć ktos, kogo ujmie i tyle. Gdybym tylko miała swój dom (na to sie jednak nie zapowiada :shake:), to nikomu Kali nie oddałabym, taka jest kochana. Jednak nie da sie nastepnych 10 lat ścigac z nią do drogi. Zresztą zimą nie mam już gdzie dawać tych wszystkich psów. Przecież oprócz moich są jeszcze na stałe Wolf, Sara i Łatka.
  15. Gośka, taki trening nie wchodzi w grę, bo Sonia wazy tyle co ja i z trudem ledwo nadążam za smyczą. Czasem muszę przystawać i zapierać się z całych sił, żeby nie przewrócic się. Teraz jestem sama do jej wyprowadzania. Przedwczoraj przy wyciąganiu jej z kojca tak mną rzuciła z radości na pręty, że mam całe ucho spuchnięte i pół głowy mnie łupie. Nie dam rady nawet jej do siebie przyciągnąć. Same pociągniecia smyczą nic nie daja, ona je olewa. Ciągnie prawie cały spacer. Puścić jej nie mam gdzie, bo sąsiad już skoro świt wypuszcza drób do naszego ogrodu. Już otruł mi psy dwa razy, więc ryzykować wiekszych spieć nie chcę dla dobra psów. Na spacerze absolutnie jej nie moge puścić, bo gdyby coś wypatrzyła, to przechlapane. Najgorsze są małe psy. Na spacery z Sonia musze jeszcze chodzić z dziećmi, bo przecież ich nie zostawie samych w domu. Kika22, już podaje adres na PW. Zobaczyłam filmik z halti. U nas jest tak, jak na filmie przed uzyciem, ale Sonia wazy tyle, co dwa onki. Nie wiem, czy to tak sprawdziłoby się, bo zauwazyłam na filmie, że pies potem nawet był inaczej prowadzony. Najpierw osoba za nim praktycznie była wleczona ze smycza w jednej ręce, a potem przesuwając smycz w obu rekach kontrolowała psa. Tu chyba bardziej jest kwestia szkolenia, niz uzytego halti.
  16. Jesli możesz mi przysłać taka obroze, to byłoby super. Pytam, żeby bez sensu nie wyrzucić pieniędzy na nieudany zakup. Co to jest halti, bo nie mam zielonego pojęcia?
  17. Holly, Ty mi dziękujesz, a ja Tobie chcialam podziekowac za bazarki dla Soni. No, nie ma wyjscia, jakoś trzeba sobie radzić. Dziś rano nawet trochę puściłam ja luzem po ogrodzie, ale oczywiscie od razu przylazły kurczaki i musiala iść na smycz. Chyba musiałabym wstawac o 6 rano, zeby zdążyć przed sąsiadem i jego drobiem. Chciałam ją wybiegac, bo tyje. Nie moge jej ograniczać jedzenia, a nie ma jak spalać kalorii, do tego jest przeciez po sterylce i tłuszczyk się zbiera. Sonia bardzo ciągnie na spacerach, ma zwykłą obrozę. Zupełnie nie znam się na takich duzych psach. Doradźcie, jaka obroze jej kupić, żeby tak nie ciągnęła? Są zaciskowe, półzaciskowe, kolczatki, łańcuszki i całe mnóstwo innych, nie wiem więc co jest odpowiednie.
  18. [quote name='Jenny19']Jasne, podeślij tekst i zdjęcia to ogłosimy Lulę.[/QUOTE] Tekst i fotki sa na wątku, który wstawiła Zapka w 1148 poście. Gdyby dało sie ja do Oferty dac, to byłoby super. Siedzi u mnie już trzeci miesiąc.
  19. Andrzeja już nie ma, wiec sama z nią muszę sobie radzić. Z braku perspektyw na hotel i tak nie mam wyboru, bo przeciez do schroniska jej nie oddam. Mam tylko nadzieje, ze wypali ten dom po wakacjach, bo mi ciężko. Z ogłoszeń dno całkowite. Zadzwonił jeden pan z Zabrza, i powiedział, że jesli bedzie kiedys w okolicy, to zagladnie ja zobaczyć. Dzwonił jeszcze tępak, który zapytał czy aktualne i chciał adres. Ot tak, po prostu bez zadnych wiadomosci, pytań. Zaczełam drążyć. Chciał psa do kojca i był bardzo zdziwiony, jak powiedziałam, że Sonia sie nie nadaje. W głębokim szoku zapytał, czy pies się nie przyzwyczai i co to za wymyślanie? To tyle nowości.
  20. Przypominam, ze u mnie na DT ciągle jest Lula z tego schroniska. Czy ktos może ją pomóc regularnie ogłaszać? Widze, ze sprawnie idzie Wam ogłaszanie schroniskowych psów, a o Luli już prawie wszyscy zapomnieli.
  21. Mam fotki, ale nie mam nigdy czasu, jak u mnie się uspokoi, to je poszukam i wyslę.
  22. Linssi, jeździsz jak mój mąż, tylko on te kilometry wyrabia głównie po weterynarzach, ale oczywiscie inne psie transporty tez ciagle sa potrzebne. Kazdy pomaga jak może. P. Ania i ja tymczasujemy, Ewelinka i Divia ogłaszają. Linssi jeździ, Erka spedza chyba 3/4 zycia na telefonie organizujac wszystko, jeżdżąc, chodząc i roznosząc picie i jedzenie, ewab (z meżem)jeżdzi, interweniuje i wyciąga psy ze schronu. To z grubsza, oczywiscie są jeszcze inni. Ważne jest, zeby współpracować. Pracy jest wiele, zwierząt jeszcze więcej, więc trudno o super organizację i może się zdarzyć, ze pies jest już wyadoptowany, a jeszcze jest ogłaszany. Na dobrą sprawę, to ja zawsze pytam Erki, kto ogłasza które moje tymczasy, bo nawet nie nadążam. Do mnie przyjeżdża wiecej psów z podkieleckich miejscowości, niż z Kielc, więc dziewczyny pomagają nie tylko kieleckim.
  23. Przyłaczę sie do prośby o ogłaszanie Kali. Sytuacja u nas jest bardzo trudna, powoli nie daję rady. Pilnie potrzebna choć jedna adopcja! Oprócz wszystkich innych zwierząt i Kali bez oka mam jeszcze całkiem niewidomego kota, który plącze sie miedzy tymi wszystkim psami, bo nie ma go gdzie już dać.
  24. Zuzka, tak świetnie ogłaszałaś kieleckie bezdomniaki. Pierwszy raz spotkała się z kims z taką werwą i zapałem. Nie zostawiaj ich. One nie maja nawet dachu nad głową.
  25. Pięknie dziękuję za wsparcie. Kto jeszcze pomoze Elvisowi? Wczoraj miał robione testy i na szczęscie jest zdrowy. To miły, łagodny i towarzyski kot, ale na dzień dzisiejszy najbardziej potrzebne na niego są fundusze. Jest leczony, i nie ma pieniędzy ani na testy, które miał wykonane, ani na dalsze leczenie. Stoimy prawie w punkcie wyjścia.
×
×
  • Create New...