Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19285
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Dzis Krecik znowu zrobił brzydką luźną kupę do tego z krwią. Mama powiedziała, ze wcześniej tez mu się to zdarzało. Mój pies tak samo załatwiał się "na raty" i z krwią, jak miał przerzuty do jelit. Widziałam dziś Krecika na spacerze i zamiast iść na smyczy tak dziwnie podskakiwał. mama mówi, że tak czasem robi, chyba jak go za bardzo ciągnie blizna. Leki przeciwbólowe nie poluźnia mu tego, co ma na brzuchu, a zresztą jego wątroba i nerki nie zniosłyby chyba ich za wiele. On nie ma z życia radości. Całkiem inna jest sytuacja np. z Oskarem. Jest stary, ale ma szansę na normalne zycie po zaleczeniu. Biega, szaleje, jak ból mija po metacamie, pilnuje swojego terenu, ma cele w zyciu, jest otwarty na ludzi, a Krecik na nic nie reaguje. Żyje zamknięty w swoim świecie i wykazuje tylko podstawowe funkcje życiowe. Je, załatwia się, śpi, jak juz pokręci się w kółko i da radę się ułozyć. Ja osobiscie nie chciałabym tak zyć. Powoli moja mama oswaja się z myslą, że nie warto go za dlugo męczyć. Tylko juz mi zapowiedziała, że nie weźmie żadnego staruszka, bo to za trudne psychicznie. Liczyła na to, że po wyjściu ze schronu Krecikowi bardzo się polepszy i będzie jeszcze normalnie zył. Całkiem podobnie do Krecika żyje Majka. Ona też nie cieszy sie, nie rozpoznaje, nie wykazuje żadnych reakcji oprócz chęci jedzenia. Jest jak autystyczna. Trzeba dac jej jeść, wynieść na spacer, wnieść z powrotem. Na żaden kontakt nie reaguje, nie nawiązuje relacji z psami, teraz chociaz przytomniej patrzy. Nie wiem, czy to zycie w tych samych warunkach spowodowało takie otępienie? Nigdy nie miałam podobnych psów. Były lękliwe, płochliwe, zywiołowe, szczekliwe, spokojne, nerwowe, czyli rózne, ale nie tak przeraźliwie obojętne i odcięte od rzeczywistosci.
  2. W czwartek jedziemy z Oskarem do Tychów, wiec Majke wezmę. Skoro jednak USG miałobyc po 2 tyg., to akurat. P. neurolog ma doskonały sprzęt, umiejętności, Majka jelit nie ma już zagazowanych, więc zobaczymy pewnie, jaki jest stan faktyczny. Z synergalem chodziło mi o to, ze to słaby antybiotyk. Oskar też dostanie coś na stan zapalny w łapach, ale p. doktor zapowiedziała, ze na to musi być coś silnego. Do czwartku niestety nie mam jej co podać. Dzis była dłużej ze mną w ogrodzie, bo robiłam porządki i zauważyłam, że jak długo chodzi, to jakby sie rozkręca. Najgorzej na tych krótszych spacerach i w domu. Jak myślicie, może ją zostawic na dłużej luzem w ogrodzie? Ona tam najlepiej się czuje. Jak zobaczyła, że po nią idę, to próbowala nawet uciekać. Nie mam doświadczenia z takimi przypadkami, bo Sarze metacam pomógl raz i już dwa lata jest super, mimo wieku. Moje stare psy w ogóle nie mają z tym problemów, bo są malutkie, całe życie trzymane w cieple. Do tego co dzień dostają caniviton. Co najwyżej moga miec problem z rzepka kolanową czy więzadłem, a to się da wyleczyć czy zoperowac i po bólu.
  3. Nutusia, my jesteśmy na początku tej drogi z onkiem Oskarem. Nie dość, że ma gwoździowaną łapę po wypadku, miał usuwany śrut, to przy RTG wyszło że ma gigantyczne zmiany w kręgach, kolejne śruty do usunięcia. Jest teraz na metacamie i jest o niebo lepiej, ale nie wiem, co bedzie dalej. Śrut sie usunie, łapa się zrośnie, ale kręgów już nikt nie naprawi. Trudno patrzeć na cierpienie takiego dużego psa. Małemu łatwiej pomóc. Oskar jest niesamowicie mądrym psem, wszystko próbuje nam przekazać. Kto go poznał, to jest pod jego wrażeniem.
  4. Wkleiłam to, co dostałam. Miałam porównanie z wynikami innego, cukrzycowego staruszka mojej mamy, który był tego samego dnia badany. On ma dobre wyniki. Mocznik ma ponad 7, a wiem, że norma to własnie ok. 8. Krecikowe ponad 17 to bardzo dużo. Tylko raz kiedys mocznicowy 18-letni kot mojej mamy przed śmiercią miał mocznik 18. Kreatyninę ma 119, co przy krecikowych 237 stanowi ogromną róznicę. Po dotykaniu p. doktor stwierdziła, że go boli, zresztą, tam tak wszystko jest koszmarnie naciągnięte, ze nie ma szans, żeby nie bolało, pominąwszy guza. jak nie spi, to ciągle chodzi i ma trudności z siedzeniem, czy położeniem sie. Przysiada i znowu wstaje, krąży w koło. Trudno cokolwiek powiedziec o samopoczuciu Krecika, bo z nim nie ma praktycznie żadnego kontaktu. On żyje jakby w swoim świecie i interesuje go tylko jedzenie. Też wydaje mi się, ze operowanie w takim stanie byłoby niepotrzebnym męczeniem, bo zabiłaby go narkoza. P. doktor powiedziała, że on jest już w takim wieku, że przeżył swoje. Do tego teraz ma ciepło, dobre jedzenie, więc chyba nie ma sensu maltretować go operacjami, podtrzymywaniem zycia na siłę i lepiej dac mu godnie odejść. Mama ma stare zwierzęta, ale absolutnie żadne nie jest tak zdemenciałe, jak Krecik. Przy tak wysokim moczniku potrzebne byłyby regularne przepłukiwania, dieta nerkowa, a z mocznicą i tak nikt nie wygrał, tylko przedłuzył zycie. Niestety, mama absolutnie nie da rady go nawadniać, bo ma własnie swoja sukę z mocznicą, której co kilka dni jeździ zmieniac wenflony i spedza pół dnia na kroplówkach. Tamta nie ma zdiagnozowanego przewlekłego zapalenia nerek, więc ma szansę, jesli to stan nagle wystepujacy, który można wyleczyć. Moze, gdyby Krecik był u kogoś, kto miałby czas tylko dla niego, to dłużej pożyłby bez cierpienia, ale z drugiej strony, jak znaleźć kogoś, kto poświęci pól dnia na nawadnianie psa, kontrolowanie wyników, sprzątałby po nim siuśki i kupę, rozniesione wkoło n kilka metrów, wyprowadzał ciągle na spacery?
  5. Na Majkę udało się nazbierać 60 zł deklaracji i cieszyłysmy się z tego. Wątpię, czy uda się zebrać tak kosmiczną, na te warunki, kwotę. Nie dziwię sie dziewczynom, że juz nie chcą podejmować się prowadzenia kolejnych wątków. Starszy pies, to nie tylko koszty utrzymania, ale i leczenia, najpierw "na dzień dobry" krew, USG, ew. RTG, potem zęby i co jeszcze potrzeba. Do tego marna szansa na adopcję. Deklaracje po kilku miesiąca wykruszą się i co potem zrobic z psem na takim typowo płatnym DT? Uśpić czy zwrócić do schronu? Jednak często zdarza się, że od osoby prowadzącej wątek oczekuje się jakby odpowiedzialności za losy psa. Co innego, jesli ktoś sam się deklaruje wziać takiego psa, a co innego, jak się go umieszcza w płatnym DT.
  6. Synergal to na biegunkę ma. Teraz jest zauważalne pogorszenie. Wychodzimy na króciutkie 3 spacery. Po zrobieniu np. kupy już nie idzie sikać, tylko kładzie się, bo nie ma siły ustać. Tak samo zaczęła sie potykac o swoje nogi i przewracać. Jest cały czas w cieple, a jest gorzej. Na Metacamie było o wiele lepiej. Chyba w środe jedziemy z Oskarem, to wezmę ją na steryd. Za to psychicznie czuje się chyba lepiej. Ma żywsze spojrzenie, takie bardziej "kontaktujące", śledzi, co sie wokół niej dzieje. Tylko te nogi odmawiają posłuszeństwa. APSA, przypomnij, kiedy ma być kontrolne USG, po 2 tyg. czy 2 mies? Boję się o pieniądze, bo własnie na tą kontrolę trzeba mieć. Przyjechała ze strupkiem na nosie. Okazało się, że pod spodem jest ropiejąca dziura chyba po kle. Teraz wszystko się wygoiło i została blizna.
  7. Dostałam wyniki na maila. Wstawiam: KRECIK 15.X.2010 L 32 400 Hb 9,2 Ht 32% Erytrocyty 4 660 000 Rozmaz : pał.18, seg.41, mono.12,eoz.11, limfo.15, mielocyt 1, metamielocyt 2 AspAT 187 U/l AlAT 231 U/l Mocznik 17,4 mmol/l kreatynina 237,8 umol/l AP 372 U/l Ze względu na duży, bolesny guz w kanale pachwinowym, bardzo zły stan ogólny psa, jego cierpienie, trudności w poruszaniu się, wiek - 17 lat kierując się dobrem psa powinno się go poddać eutanazji. Opłata za badanie 53,50
  8. Emilio, pięknie dziękuję. Oskar teraz ma taki apetyt, że zjada swoje i jeszcze co dzień idzie do Soni dojeść. Rozmawiałam dziś z chirurgiem o śrucie. Powiedział, że wyjecie go z okolicy biodra może być niewykonalne. Jutro lub pojutrze powinny być wyniki z wymazu i znowu jedziemy do Tychów.
  9. Ja sama zdjęcia zrobię i rzeczy powysyłam. Nie mam tego duzo, wiec szkoda tylko na to bazarek robić.
  10. Co dalej z Melą? Mshume pisała o domach, które chciałyby taka suczkę, a ze mną nikt z Was sie nie kontaktuje. Po Meli trafiły do nas jeszcze dwie suki i 4 szczenięta. Bez sensu, zeby była u nas, jak może miec własny dom. Bardzo prosze o kontakt. Czas płynie, a pies nie jest wysterylizowany czy choćby zaszczepiony.
  11. ewab, dzwonił pan od Erki o małego Polly, może jego zaproponowac jutro? Czy masz jakieś lepsze zdjęcia? Maleńka Ewcia ma 78 dkg, piesek ma 1 kg i chciałabym, zeby takie drobinki znalazły super domy. Napisz, prosze jakiej są wielkości, albo ile ważą, żeby było jakies wyobrażenie.
  12. Czyli nie tylko ja mam wrażenie, że trochę tu się rozłazi. Muszę sie przyznac, że w tych wszystkich psach już gubie się, tyle ich. Gdyby nie rozmowy telefoniczne z Erką, to pewnie jeszcze mniej wiedziałabym. Savahna ma rację, u nas różnie bywało i bywa, ale zwierząt pozbyc sie o tak nie można. Najgorzej było jak Bary był ze Sonią, teraz tez nie jest lekko, bo niby mniejsze, ale za to ile. Przy szóstym spacerze w jednej rundzie, jak taszczę na rękach po krętych schodach 15 kg Majkę, to gadam sama do siebie, ze trzeba miec narąbane w głowie, żeby tyle wziąć na siebie. Pogadam, pogadam, ale trudno, skoro już są, to trzeba robić to wszystko. Bardzo biedny ten psiaczek spod sklepu. Ładny i mały, to miałby szansę na dom, tylko musiałby gdzieś znaleźć schronienie. Gdyby Lori znalazła dom, to wzięłabym go, ale chyba na razie nikt o nią nie dzwonił. Lori po sterylce troche zmieniła się. Mianowicie zaczęła się załatwiac w domu, zamiast na spacerach. Nie dość, że mam teraz 8 psów w dziecinnym pokoju, to jeszcze dwa razy dziennie mega kałużę pod łóżkiem. Na spacery chodzi i owszem, ale nie po to, żeby załatwic potrzeby fizjologiczne. Czytałam o kotkach, które nie maja możliwosci schronienia w piwnicy i jest zagrozone ich życie. Może zwrócić sie do Fiony? Ewelinka ma Jej telefon. Ja mogłabym wziąć którąś, ale niestety tylko po testach białaczka, FIP, FIV .
  13. Ogloszenie nie na Sonię. Jamniczek to za maly pies, żeby go Sonia tolerowała. Toleruje duze i średnie, na małe urządza polowania z nagonką. Ta Pani chyba już do mnie dzwoniła, bo rozmawiałam z osoba o dokładnie takich oczekiwaniach i warunkach.
  14. Tylko kto się podejmie ogłaszania ich, skoro Savahna ledwo wyrabia z tymi tymczasami, które są. Może ktos inny, podczytujący wątek zgłosi się?
  15. Niezła polityka, nie ma co. Gmina dając je do hotelu liczyła na co, że sie rozpłyną? W jaki sposób mają w hotelu znaleźć domy? Nie lepiej było je oddać od razu do schronu? Wtedy niektóre miałyby jakąkolwiek szansę wydostać się, a tak dostaną wszystkie od hycla siekierą w łeb i do dołu. Nie wyobrażam sobie znalezienia domów dla tych wszystkich psów, bo to jest czasowo i finansowo niemożliwe. Gdyby gmina przekazała je wraz z tymi pieniędzmi np. jakiemuś stowarzyszeniu, to chociaż nie byłaby to kasa wywalona w błoto. Gdyby były pieniądze na utrzymanie to sama wziełabym chociaż jednego do kojca, a tak nikt nie podejmie się nowych zobowiązań finansowych, jesli jest tyle braków z każdej strony.
  16. To kto ma je trzymać na własny koszt? Pani powinna od razu zapytać, co będzie z psami po tych trzech miesiącach. To jest własnie realne spojrzenie. Przecież Erka czy ktos inny nie bedzie zbierał na ich utrzymanie w tym hotelu, ani nigdzie nie umieści, bo nie ma gdzie. Dowiedz się może w gminie, co z nimi zamierzają zrobić.
  17. Wilczka, pani z hoteliku nie moze przecież wziąć od gminy pieniędzy za utrzymanie psów, a potem ich po prostu wypuścić na kieleckie ulice. U mnie i mojej mamy kieleckie psy siedzą od roku i nie ma na nich chętnych, więc nie dziw się Erce, ze nie chce angażowac się w inne psy, za które przeciez ktoś odpowiada i bierze kasę. Pani z hotelu mogła pomyslec o konieczności adopcji, jak je przyjmowała i ustalić tą kwestię z gminą. Widziałam, że np Jamor sam ogłasza swoje hotelowe bezdomniaki. Odnośnie kota coś doradzę, bo sama mam ich sporo. Trudno kota utrzymać jako niewychodzącego, jesli ma sie dom. Wiadomo, że latem częściej otwiera się drzwi i okna, a ogród kusi. Moje dachowce wychodzą, chociaz wolałabym nie, ale nie jestem w stanie zapanować nad kotami, które tylko czają się, żeby smyrgnac drzwiami na dwór. Nie wychodzą brytyjczyki, bo jako rasa nie maja ku temu skłonności i wolą bezpieczeństwo. W bloku łatwiej jest zapanować nad kotem, bo wiadomo, że nie ma tyle okien, drzwi nie prowadzą od razu na zewnątrz. Swoim niewychodzącym tymczasowiczom zawsze wybieram mieszkania, bo wiem, że jesli ktos ma dom z ogrodem, to nie bedzie siedział latem za zamknietymi drzwiami.
  18. Nie, to mój, mamy końcówka 28. mama i tak żadnego psa nie potrafi uśpić. Teraz ma dwa psy, którym ja pomogłabym już odejść, ale ona nie jest w stanie podjąć decyzji.
  19. Ewelinko, Mela to sunia z krakowskiej fundacji, a kotka to Zuzia. Jest u nas, tak jak Merlin, bo jakos nikt porządny o nie nie dzwonił. Zuzia zmieniła się po sterylce. Stała się bardziej zdystansowana, ale ludzi lubi nadal. Podaj, prosze mojego maila. Zakladałam, że zostaje u nas jako w DS, ale oczywiście dobrym domem nie pogardziłabym.
  20. Savahna, i tak Cię podziwiam, nawet jak się zamotasz.
  21. Własnie tez mam Encorton, a tu jest potrzebny inny steryd. Czytałam o tamtych lekach, ale nie mam psów z tym problemem.
  22. Może jakies ogólne ogłoszenia z numerem telefonu w lokalnej prasie, że w tym hotelu sa psy do adopcji? Tylko czy własciciel będzie odbierał telefony i pośredniczył w adopcji? Może w gminie gdzies porozwieszac plakaciki? Trudno tak o szybka adopcję, a jesli hotel wziął pieniadze na utrzymanie tych psów, to przecież nie ma sensu zbierac na DT czy forumowy hotelik dla każdego z nich. Pewnie, jak gmina umieszczała psy w hotelu, to poczyniła jakies ustalenia z właścicielem hotelu, co z psami, muszą miec umowę. wiadomo, że po 3 mies. właściciel nie wypuści ich z powrotem na ulicę czy sobie nie zostawi. Gdybym ja była właścicielem hotelu, to ta informacja najbardziej interesowałaby mnie.
  23. To na steryd w zastrzyku będę musiała ją wziąć do lekarza razem z Oskarem. Chyba, że powiem, ze poprzedni lekarz to zaproponował po wcześniejszym badaniu i tylko kupię. W domu mam jedynie encorton po zmarłym na raka Cymku, bo był na tym pół roku. Z piciem i jedzeniem to wiem, nie raz to przerabiałam, tylko nie obiecuję efektu mimo starań. Caniviton jest drogi. Małego opakowania nie oplaca się kupować. Najtańszy duzy na allegro kosztuje 88 zł z przesyłką. jesli go kupimy, to wydamy prawie całe pieniądze. Kupiłam ostatnio moim psom caniviton w proszku, rózniący sie jednym składnikiem i nie jestem zadowolona.
  24. Tylko nie wiadomo, czy takie zdjęcia zza krat kogoś ujmą na tyle, żeby adoptować psa. Pewnie lepszy efekt byłby, jakby mozna je obfocić poza boksem. Przynajmniej tak robią dziewczyny w schroniskach, jeśli ogłaszaja psy bezpośrednio ze schronu. To chyba niezbyt mądry pomysł umieszczac bezdomne psy w hoteliku, bo przeciez hotel nie prowadzi adopcji i nikomu do głowy nie przyjdzie przyjść tam po psa. Chyba, że to hotelik, który sam zajmuje się adopcjami swoich bezdomnych podopiecznych i ogłasza psy.
  25. To może ja dorzuciłabym parę rzeczy do bazarku Oskarowego? Zanim za to sama zabiorę się, to pewnie sporo czasu upłynie. Oczywiście wysylac moge sama.
×
×
  • Create New...