Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19285
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Może Divia_gg zgodziłaby sie zrobic bazarek? Rzeczy nie trzeba przewozić, wystarczy zrobić im zdjęcia, tylko potem wenucja musiałaby sama powysyłać fanty. Gosia świetnie organizuje i prowadzi bazarki.
  2. Ewo, trzeba ją było od razu ogłaszać. Domki nie czekają w kolejce, a przecież nawet szwy mogą sobie ludzie (gdyby się znaleźli) sami iść wyjąć do innego lekarza. Szkoda czasu. może ktoś jej zrobi prędko ogłoszenia, bo najwięcej telefonów mam zawsze w piątek i sobotę.
  3. Ja niestety nie. Jestem tak samo oświecona, jak Ty :evil_lol:. Sonia robi postepy socjalizacyjne. Nie szaleje już za drobiem sąsiada przez ogrodzenie i zauważa inne części ogrodu. Nie głupieje za moimi psami. Wczoraj były na spacerze w ogrodzie pierwszy raz od wiosny, a Sonia nawet wścieku nie dostała. Teraz mam do zapłacenia taką dzierżawę i podatek za ogród, że stwierdziłam, to zdecydowanie za drogo, żeby z niego korzystała wyłącznie Sonia i Oskar.
  4. Niestety, wiesci są gorsze. Wczoraj zadzwoniła jeszcze do mamy p. doktor, z wiadomością że Krecika nie można operować. Podobno jest w stadium terminalnym i ma tak złe wyniki, że nie nadaje sie już do narkozy i zabiegu. Dzis mam dostać je na maila, to wstawię. Mama chyba nie potrafi zdecydować się na eutanazję, przynajmniej na razie. P. doktor powiedziała, że jeśli ktoś z Was chce z Nią porozmawiać, to mam podac telefon.
  5. Nie pomyślałam jakoś, że wczesniej była gdzie indziej. Dziś już też poszła sobie po spacerze do budy. Dopóki jest ciepło, to mysle, że krzywda się jej nie stanie. Może jednak w domu gorzej czuje się w dzien, bo szaleją maluchy Polly, a ona trochę się ich boi. Niestety, jakoś adopcje ich nie idą, więc muszą być. Nawet Soni weszła rano do kojca. Szuka ciągle ciemnych, przytulnych miejsc. Wczoraj Oskar stał zszokowany, bo zajęła na chwile jego budę. Z tym, że buda jest bardzo duża i przestronna, wiec jej nie pasowała. Chyba też dieta już jej nudzi się, bo przy okazji bytności w kojcu wyjadła Soni suche z kurczakiem. Jednak wolę nie eksperymentować i nie dodawać jej miesa do diety, skoro teraz nie ma żadnych rewolucji. Za 10 tabl. Synergalu zapłaciłam 25 zł. Potem wstawię rachunek. Na nia wychodzi 1,5 tabl na dzień.
  6. Z Majką nie da sie robić nawet 20 min. spacerów i jej forsować. Przejdzie kawałek i przysiada. Odkryła ogród bez smyczy i to jej sie podoba. Tylko jej spacery bez smyczy wyglądają podobnie, jak Krecika, czyli idzie na koniec ogrodu i kiwa sie pod siatką. Nie wiem, skąd takie zachowanie? Wczoraj uciekła mi prosto do zagródki w której była pierwsza noc i smyrgnęła do budy. Trochę tam posiedziała, zanim udało mi się ją wbrew jej woli wyciągnać. Dziś zrobiła to samo. Zostawiłam ja, bo na razie jest ciepło, a w budzie ma mięciutko i przyjemnie. W domu chyba jest jej za ciepło, bo cały czas ziaje. Ona chyba nie mieszkała w budzie, prawda? Na zdjęciach była przeciez w pomieszczeniu. Szkoda, ze nie miała zrobionego RTG od razu, bo ceny macie zdecydowanie niższe w waszej przychodni. Przedwczoraj własnie byłam w Tychach u p. neurolog z Oskarem, który też ma problemy z chodzeniem. Co prawda miał robione 4 zdjęcia, pobierany wymaz z łapy, dostał lek do oka, Metacam i komplet badań krwi, ale zapłaciłam 386 zł za ta wizytę. Nawet tyle nie miałam. Myślę, ze jakby pojechała z Majka, to na pewno musiałby mieć zrobione RTG, jak Oskar i nowe badania krwi, żeby móc dostosować lek do jej stanu. Pani doktor jest doskonałą diagnostką, jest skrupulatna, świetnie dobiera leki, ale trzeba by od początku za wszystko zapłacić. Co mam robić? APSA, a bez RTG lekarz, który ją badał we Warszawie nie dałby czegoś innego? Szkoda, żeby nic nie podawać juz i zaprzepaścic to, co zdziałał metacam. Najgorzej ma z przednimi łapami. Są już tak krzywe, że jak chodzi, to je zakłada na krzyż przy każdym kroku. Do tego sa tak sztywne, że w legowisku siedzi z jednakowo wyciągniętymi sztywno przed siebie łapkami. No i pupę tez trudno sie jej dźwiga. Mięśnie wygladają już lepiej.
  7. Emilio, robisz dla niego baaardzo dużo. Gdyby nie jedzenie od Ciebie, to na pewno nie byłby w takiej kondycji, jak jest. Skąd wzięłybysmy tyle pieniędzy na dietę, gdyby nie Ty?
  8. Tylko, że operacja jest konieczna. APSA miała go w domu, więc chyba dotykała, co on ma pod brzuchem. Tam wszystko jest naciągnięte do granic mozliwości od prącia po odbyt. Bez względu na to, czy to jądro czy nowotwór, to trzeba poprawić mu, to co tam ma, zrobić po prostu plastyke, żeby wreszcie bez bólu mógł chodzić. P. doktor powiedziała, że jego zęby sa drobiazgiem w stosunku do tego, co ma zrobione po tej schroniskowej operacji. Koszt badań i rachunek mama bedzie miała przy wynikach, bo p. doktor powiedziała, ze zrobi je w zalezności od potrzeb, od tego, jakie bedą wyniki podstawowe.
  9. Jakoś leci. Po metacamie już ani lepiej, ani gorzej. APSA, czy dowiedziałaś sie, co dalej mozna jej podawać?
  10. Przeciez nie napisałam, że Krecik ma zostac uśpiony, tylko takie jest osobiste zdanie p. doktor. Operacja jest konieczna, bo go to podobno boli. Jesli nie jest to jądro, to w takim razie guz. Zresztą, co to za zycie, skoro psa stale boli i odczuwa dyskomfort przy każdym ruchu. USG nie miał robionego, bo operować go trzeba i tak. Na razie mama zapłaciła 50 zł za badania. 20 zł musiała dac na paliwo, bo ona nie ma samochodu i prosiła kogos o zawiezienie. Wyniki bedą później, bo zostały oddane do laboratorium. Jesli to byłby nowotwór, to słowo eutanazja i tak tu padnie, bo na pewno moja mama nie bedzie patrzeć na powolne umieranie psa. Operacja pewnie bedzie w granicach 300 zł, bo zazwyczaj tyle płacimy.
  11. Czyli te wszystkie cierpiące, nieuleczalnie chore psy muszą konać same, bez względu na to jak bolesna czy długa jest agonia? Przeciez to niehumanitarne i nigdzie czegos takiego sie nie praktykuje.
  12. Mama była z Krecikiem w Mikołowie. Czekamy na wyniki badań. P. doktor zobaczyła jego brzuch, dlaczego nie jest w stanie normalnie chodzić. Musi być koniecznie operowany, bo miał źle zrobioną kastrację lub operację guza. Ma coś -albo zostawione jedno jądro, albo taki guz, to go bardzo ciągnie i uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Na dotyk nie da się rozróżnić. Jego wiek oceniła na 17 lat. Operacja jest konieczna bez względu na ryzyko, bo nie można pozwolić mu cierpieć z tego powodu. APSA, czy on miał w dokumentach zapisane, że był kastrowany, czy tylko miał usuwany nowotwór z jednym jądrem, o którym była mowa od początku? Powiedziała, że dla niej to pies do eutanazji, ale jeśli mama chce go operować, to żeby zrobiła to u dr. Parczyka w Chorzowie, bo może go zaintubować i tam ma operacja najwieksze szanse powodzenia. Od razu, jak przyjechał, to go dotykałam i czułam, że na brzuchu wszystko jest naciągnięte jak struna, do tego stopnia, że nie jest w stanie normalnie nóg ustawiać. Myslę, ze to może byc również przyczyna jego nietrzymania kału i moczu.
  13. Jak ją zobaczyłam również pomyślałam od razu o humanitarnym skróceniu cierpienia. Tu nie ma szans na wyleczenie. To wrak psa. Sama miałam psa z nowotworem i wiem, co to za koszmar. tylko mój budził mnie w nocy, dostawał leki, spał w łóżku, więc od razu mogłam na wszystko reagować. Kiedy zaczął cierpieć, a my nie bylismy już w stanie mu pomóc, zdecydowaliśmy się na eutanazję.
  14. Tylko Mela nadawałaby się, a fundacja dalej nie odzywa się. na jej wątku również nikt mi nie odpowiada. Lori nie załatwia sie na smyczy, a Polly jest bardzo szczekliwa w stosunku do innych psów. jesli byłyby w bloku jakies, to może być problem.
  15. Tylko nasza Sonia rzeczywiście duzo je. Tyje, bo ma niewiele ruchu, ale jesli próbuję jej zmniejszyć porcje, to wtedy z głodu wymiotuje śliną. Czyli jednak tyle potrzebuje. Lepiej od razu powiedziec, niż później miałaby jeść byle co czy głodować, albo mieliby sie jej pozbyć. Jednak przeciez ludzie miewają i wieksze psy, które jedzą więcej. Myśle, że to po prostu nie były odpowiednie osoby i tyle. jesli ktos szuka duzego psa i mówi mi na dzień dobry, że "śpi pod krótką kołdrą", to dla mnie jest nieporozumienie :shake:. Jedzenie jedzeniem, a gdzie profilaktyka, koszty ewentualnego leczenia? Potem na to równiez żałują kasy.
  16. Najciemniejsza suczka Polly ma zaklepany dom.
  17. Tak, Lori załatwia się tylko luzem, dlatego potrzebuje domu z ogrodzeniem wkoło. Andziu, juz rozmawiałam z Erką. ma zadzwonić do Agnieszki, bo maluchy chyba nie były tak przepłukiwane, jak Sara. Gdyby była potrzebna krew od Soni, to oczywiście mozna ja zabrac do lekarza. Malutka Malwinka, córka Polly ma zaklepany dom z ogłoszenia w przychodni w Tychach. Jak pojedziemy z Oskarem, to ją weźmiemy i od razu beda ja sobie ludzie mogli zaszczepić. pani zgodziła się na sterylkę.
  18. [quote name='mshume']przeslijcie mi fotki z opisami na pw, ja nie mam nietsty czasu przekopywac sie przez watek, bede wtedy sunie polecac. A polly to bardzo jest szczekliwa?[/QUOTE] Polly jest szczekliwa w stosunku do innych psów. Tak ogólnie do reszty swiata nie. Trzeba jeszcze wziąć poprawkę na to, ze pilnuje małych. Nie mam jej żadnych zdjęć, bo na wszystkich widac tylko stado rzepów przyczepionych do jej brzuch. Zrobię jutro. Lori jest bardzo ładna, ale cięższa, no i idealna Mela, w sprawie której fundacja milczy i która niepotrzebnie jeszcze siedzi u nas bez sterylki. Lori [URL="http://img89.imageshack.us/i/dsc097291.jpg/"][IMG]http://img89.imageshack.us/img89/8872/dsc097291.jpg[/IMG][/URL] Lori i Mela [URL="http://img155.imageshack.us/i/dsc09734a.jpg/"][IMG]http://img155.imageshack.us/img155/2064/dsc09734a.jpg[/IMG][/URL]
  19. [quote name='agnieszka24']Wrzucę tutaj, bo sytuacja jest bezadziejna :( Na DT u slaya są aktualnie szczeniaki zabrane z Nowego Miasta nad Pilicą. Maluchów było 6. Jedna sunia odeszła za TM - zabiła ją babeszja :( Pozostałe szczeniaki też mają babeszję. jedna z suniek jest w ciężkim stanie - bez transfuzji krwi - nie przeżyje :( Nie mamy 300 zł by zapłacić za transfuzję :( Czy to znaczy, ze mamy pozwolić jej umrzeć?? Prosze, zajrzyjcie i pomóżcie rozesłać wątek! [URL="http://tiny.pl/h9v99"][IMG]http://i56.tinypic.com/2vs3erl.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://tiny.pl/h9v99"][IMG]http://i54.tinypic.com/2d6nl7c.jpg[/IMG][/URL][/QUOTE] Agnieszko, a dlaczego musicie tyle płacić za transfuzję? Nie mozna po prostu wziąć ze sobą jakiegoś zdrowego dużego psa, żeby oddał krew małej? Mój p. doktor w takiej sytuacji zaproponował nawet swojego onka, żeby tylko uratowac życie. Nasza Sara tez miała babeszjozę, ale od razu dostała specjalny lek. Siedziałam z nią kilka dni stale pod kroplówką, bo lekarze nie dawali nastoletniemu psu z 9 letnim stażem w schronie wiekszych szans. jednak udało sie i przezyła. Gdzie są maluszki, bo chyba gdzies na Śląsku? U nas jest Sonia, młoda, zdrowa i ogromna, moznaby jechac z nimi do naszego lekarza.
  20. Bardzo dziękuję za zainteresowanie Oskarem. Tez zrobię na niego bazarek, ale teraz nie mam nawet kiedy. Dziś rano, po wczorajszej dawce Metacamu nie było poprawy, ale później po drugiej już tak. Oskar pierwszy raz podniósł nogę do sikania i głaskany, machał ogonem. Przedtem z bólu tego nie robił. Dziewczynki mówiły, że o wiele szybciej z nimi biegał. Do tego chodzi na wszystkich czterech łapach. Koślawo, bo koślawo, ale jednak. Na razie nie miałam odwagi poinformować naszego chirurga o potrzebie kolejnej operacji. Jesli da się przeczekac, to może uda się połączyć usuwanie śrutu i wyciąganie gwoździa z nogi. Przecież i tak trzeba by go usypiac do tego.
  21. Gosiu, dziekuję. Trzymam kciuki za powodzenie.
  22. Mshume, ich mama jest też do adopcji. Zdjęcia juz wstawiała ewab. Mała, wygląda jak jamnik, któremu uszy nie klapły. Do tego jest Lori, ma ok. 7 kg już po sterylce i mam jeszcze śliczną Melę, ale fundacja, która ją u mnie umiesciła milczy w sprawie sterylki i adopcji. jak czegos sie dowiem, to zgłoszę ją do Ciebie.
  23. Mshume, moze Ty miałabyś jakieś domy dla szczeniaczków jamnisiowatej Polly? One będą malutkie.
  24. Napiszę na ogólnym, bo na poszczególnych wątkach umyka. Bardzo proszę o ogłoszenia dla Lori. Erka miała jakiś dom, ale jednak zrezygnowali z niej. Lori od sterylki załatwia się wyłącznie do łózka. Sytuacja mnie przerasta. Dzieci płaczą, że musza spac razem, bo psy opanowały jedno łózko. Ja już nie wyrabiam z praniem kołder, poduszek i koców. Nic nie schnie przy takiej wilgotności. Dziś usunęłam materac, żeby zmusić je do spania w legowiskach. Oprócz Lori jest jeszcze Mela z fundacji, która nie daje znaku życia i mimo moich próśb o sterylkę nie kontaktują się ze mną. Jest Polly ze swoją gromadka maluchów. Maluchy chodza wszędzie, wszędzie się załatwiają i już zaczynają rozrabiać. Polly ciągle warczy i jazgocze. jest jeszcze staruszka Majka, którą musze 3 razy dziennie wnosić i znosic na rękach na spacery, podawać leki. Nie ogarniam tego i jestem juz psychicznie wykończona. Nie wspomnę o Soni i Oskarze. Oczywiście z Oskarem sa ciągle problemy, jeżdżenie, podawanie leków. Andrzeja nie ma i wszystko musze robic sama. Dlatego bardzo prosze o pilne ogłoszenia dla Lori i jeszcze raz dla maluchów i Polly, bo wiem z doświadczenia, że jak nikt nie zadzwoni w ciągu pierwszych 3 dni, to potem raczej już nie ma odzewu. polly, gdyby miała "zaklepany" dom, to przecież mogłaby jechac po odstawieniu małych i sterylce.
  25. Oskar wczesniej nie był prześwietlany ze względu na jego wielkość i... już istniejący spory dług. Nie da się inaczej odkryć śrutu. Coraz gorzej chodził. Miał prawie 40 stopni gorączki. Erka podejrzewała, że to zapalenie stawów, bo podobno miewał już takie objawy wcześniej. Pani doktor dotknęła jego łap i stwierdziła, że są bardzo gorące, czyli jest w nich stan zapalny. Chciała zrobić RTG, żeby porównać zmiany zwyrodnieniowe w obu przednich łapach. No i wtedy wyszło, że cierpi z powodu śrutu. W konsekwencji został wczoraj prześwietlony w 4 częściach. Od nosa do ogona. W przedniej lewej łapie, na którą kuleje ma śrut i co gorsza kolejny, w okolicy miednicy. Do tego ma coś w żołądku. Okrągłe, za duże na śrut i nie tak kontrastujące. Wygląda, jakby zalegały mu tam kamienie czy jakies inne ciała obce. Miał pobrany wymaz z ropiejacych zmian wkoło pazura. Oprócz tego ma sączące się rany pod przednią, śrutową łapą i przy wargach. Ma całkowicie zwyrodniałe kręgi. P. doktor neurolog uznała, że zostawienie go bez silnych środków przeciwzapalnych w takim stanie jest niehumanitarne, bo odczuwa ciągły ból. Ma zrobiony komplet badań z krwi. Wątroba jest w o wiele lepszym stanie, mimo drugiej narkozy. Dietę i leki wątrobowe musi cały czas jeść nadal. Z badania krwi wyszła wysoka ilość leukocytów i jeszcze czegoś, co wskazuje na silna infekcje bakteryjną. Ze względu na wątrobę właśnie nie dostanie antybiotyku "w ślepo", tylko musimy czekać tydzień na antybiogram z wymazu. W jego przypadku musi to być silny antybiotyk. Podobno organizmy róznie reagują na śrut. Niektóre zwierzęta zyją z nim całe życie bez szczególnej reakcji organizmu, Oskar jest przypadkiem skranej nietolerancji ołowiu, który ciągle go truje i wywołuje stany zapalne. Do tego ma wadę oka dotykającą właśnie owczarki niemieckie. Oko tez mu ropiało, ale wyszło, że tu jest inna przyczyna. Ma miąższowe zapalenie rogówki. Wygląda to mniej więcej, jak krwiak na rogówce. Stan zapalny objął i białko oka, które zamiast białe jest krwiście czerwone. Oskar powinien unikac silnego słońca, musi dostawać specjalne krople, które trzeba przygotować w aptece i sterydowe krople. Wada pogłębia się. Podobno niektóre psy z tą wadą noszą specjalne okulary. Robione krople będą tańsze, bo gotowe kosztują ponoć ok. 170 zł za maleńką buteleczke. W przychodni spędziliśmy wczoraj z Oskarem 4 godziny i ma przebadane dosłownie wszystko. Na pocieszenie dodam, że ma zdrowe uszy i prostatę. Czyli cos ma w porządku. Waży 36 kg, czyli jak na onka chyba nieźle. No i na koniec kwestia finansowa. Do zapłaty za wczorajsze badania i wizytę jest 386 zł. Nawet nie miała tyle pieniędzy, bo jechalismy na rutynowe badanie wątroby i oglądnięcie łap. Wylożyłam ze swoich 200 zł, a resztę trzeba zaplacić za tydzień, jak pojedziemy po wyniki wymazu, na antybiotyk i kontrolę. Oczywiście ta następna wizyta też będzie kosztowała, do tego trzecia, najbardziej skomplikowana operacja i jesteśmy z Erką w kropce. Bo Oskar i tak jedzie na długach, a tej sytuacji absolutnie nie wiemy, co robić w kwestii finansowej. Zostawienie go w takim stanie jest okrucieństwem, ale nikt sam nie jest w stanie ponieść takich kosztów. Na wątku są osoby, które mu pomagają, ale to są naprawdę spore wydatki.
×
×
  • Create New...