Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19291
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Kobieto, daj już spokój. Chyba na pierwszy rzut oka widać, czy pies jest towarzyski i aktywny. Nie robiłam jej przecież opisu do ogłoszenia. Dlatego własnie jej nie wzięłam. Bałam się, że będzie Reze zaczepiać. Zabrałam za to spokojna Funie, co tez było od razu widać. Krótkonożne dla mnie jest shih-tzu czy pekińczyk, a nie ten pies. Dla Andrzeja zresztą też, bo równiez ją widział. Dzięki temu robieniu wg Ciebie na siłę sznaucerków sporo psiaków znalazło świetne domy, bo po prostu w ogłoszenia typu "sznaucer/terier mix" jest o wiele więcej wejść. Do tej pory tymczasowałam głównie świętokrzyskie psiaki i tam jakoś większość psów jest ogłaszana jako mix jakiejś rasy własnie po to, żeby zwrócić uwagę. Jesli ktoś chce psa idealnego ze wzorcem to sobie po prostu kupuje rasowego. Dla przykładu niedawno ktoś wyrzucił takiego sznaucerkowato-terierkowatego psiaka. Zamiast oddać go do schronu, zrobiłam takie właśnie ogłoszenia. Po 4 dniach pies był w swoim domu. Wspaniali ludzie, psem zachwyceni. I o to własnie chyba chodzi.
  2. Nie zwraca uwagi na koty na zewnątrz. Przy każdym wyjściu i wejściu spacerowym mija koty w sieni, bo dwie kotki się wszędzie kręcą i zawsze nam towarzyszą. Nie wiem, jak w domu, bo jest oddzielona od reszty moich zwierząt ze względu na kwarantannę po schronisku. Pewnie mogłaby obszczekać kota tylko przy misce. U mnie nie ma żadnego psa, który źle reagowałby na koty. Wszystkie prędzej czy później przyzwyczajają się i dostosowują. Pytasz ze względu na tą Panią, która szuka suczki?
  3. Niech sobie sunia będzie jaką chce rasą ;) byle tylko ktoś ją chciał adoptować. Dla mnie budową przypomina sznaucera, a na pewno nie shih-tzu. Nie ma ani głowy, ani anatomii, ani charakteru tej rasy. Jest zdecydowanie wysokonożna i aktywna. Zajmuję się psim fryzjerstwem, więc na pierwszy rzut oka dla mnie pasującą dla niej fryzurą jest na sznaucerka. Szczególnie przy tych skołtunionych włosach ja nie męczyłabym jej rozczesywaniem. Kudłacze są fajne, ale mało kto chce takiego psa bez strzyżenia. Nowi właściciele moich szczeniąt długowłosych prawie wszyscy strzyga swoje psy. Zresztą u mnie psy mają włosy do wystaw, a potem wszystkie są strzyżone na krótko. Szczególnie jak są dzieci w domu, to zarośnięty kudłatek odstrasza tym, co przynosi na włosach ze spacerów. Dzięki dyskusji została zauważona, więc to już jest sukces :lol:. Gosiu, napisałaś że pracownicy nie doradzą chętnym. Teraz jest trochę inaczej, bo połowa pracowników wie, jaki jest konkretny pies. Przynajmniej z tych, którymi stale zajmują się. Na pierwszej zmianie jest więcej pracowników, wiec chyba zależy na kogo ludzie trafią. Co do godzin wydawania zwierząt, to praktycznie są wydawane do godz. 15. Jak bywałam później po koty, to musiałam być zapowiedziana przez kogoś ze stowarzyszenia, a i tak nie było łatwo. Nie każdemu pracownikowi na drugiej zmianie chce się angażować w adopcje. Teraz parę słów o Funi. Jest bardzo fajnym psiakiem. Typem paróweczki z mega apetytem. Na zdjeciach na stronie była znacznie grubsza, niż teraz. Tylko, że jej ulubionym zajęciem jest jedzenie. Spacerki wyglądają tak, że idzie w jedno miejsce załatwić się i ciągnie do domu z powrotem. Jest bardzo spokojna, więc nadawałaby się najbardziej do starszej osoby. Tylko trzeba pilnować jej wagi. Brak większej aktywności na spacerkach i w domu plus apetyt mogą być problemem. Szczególnie później, po sterylizacji. Jest super łagodna, ładnie chodzi na smyczy. Zachowuje pieknie czystość w domu. Tylko dziś o jedzenie był konflikt. jeśli więc miałaby mieszkać z innym psem, to trzeba pilnować miski. Reza dostaje suche jedzenie z dietą wątrobową w puszce, więc Funia jak poczuła zapach, to warczała, szczekała i stawiała się na Rezę, żeby dostać się do jej michy. O tyle to nierozsądne, że Reza jest dużym psem. Wniosek: dla jedzenia zrobi wszystko i nie czuje lęku. Do dzieci w porządku. Nie ma raczej żadnych lęków. Lubi ludzie bez względu na płeć czy wiek. Pies idealny dla każdego oprócz osób bardzo aktywnych.
  4. Na razie jakoś niestety nie działa. Nawet w rozmowach telefonicznych do schroniska ludzie są informowani, że nie przyjmuje się zwierząt od właścicieli. Większość z nich wczesniej dzwoni. Choć swoją droga przydałoby się zdjąć w biurze cennik, gdzie jest wycenione przyjmowanie psa od właściciela np. na 10 zł. Z tego co słyszałam, to oficjalnie psy wydaje się w tygodniu, nie w sobote i niedzielę. O tym rozmawiali pracownicy, więc część z nich na pewno psa nie wyda w niedzielę. W sobote jest wolontariat, to jest inaczej.
  5. [quote name='malawaszka']są gdzieś zdjęcia? Gosia a wiadomo już coś o Felku? jaki jest?jeszcze kwarantanna?[/QUOTE] Nie widziałam nigdzie jej zdjęć. Jest czarna, ma bardziej miękki i dłuższy włos niż zarośnięty sznaucer, ale ma rasowe proporcje ciała :evil_lol: :razz:. Ja ostrzygłabym ją od razu na sznaucerka, a wtedy po kilku dniach znalazłaby dom u miłośnika rasy. Jest miła, pogodna i przyjacielska. Chudziutka i ponoć wszędzie ją gryzą. Malawaszko, jakbyś miała jej zdjęcie i zdecydowała się ją gdzies umieścić, to mogłaby ją od razu wziąć na 2-3 dni do kojca. Gdyby zdjęć nie było, to pojutrze mogę dać Andrzejowi aparat do pracy.
  6. Pracownicy już mają nie przyjmować zwierząt od właścicieli z tego co wiem. Tylko co to da, skoro jak ktoś tego psa nie bedzie chciał, to po odmowie w schronie, po prostu go gdzieś przywiąże lub wypuści. Własnie problem jest w tym, że schronisko jest za małe na taką liczbę psów. Nie da się ich stale dokładać. Trzeba więc coś dodatkowo robić, żeby więcej psów ubywało. Stąd właśnie mój pomysł na pokazanie psów na kwarantannie na schroniskowej stronie. Kolejna rzecz, to fakt, że psów nie wydaje sie w niedzielę. Fajnie, jakby się to zmieniło. Wiekszość schronisk najwięcej psów wydaje właśnie w niedziele, kiedy rodziny mają praktycznie jeden wspólnie wolny dzień. Takie czasy. Tu trzeba by przekonać urzędników, bo to zakaz ponoć odgórny. Wiem już, że zainteresowanie adopcjami w niedzielę jest w sosnowieckim schronisku spore. To kolejne stracone domy. Ci ludzie sprowadzą sobie psa z innego miasta z ogłoszeń w internecie lub pojada do innego schroniska czynnego w okolicy, np. w Mysłowicach czy Chorzowie. Katowice też w niedzielę nie wydają psów, bo nie ma nikogo w biurze. Domyślam się, że potencjalni chętni z Milowickiej od razu jada do Sosnowca i też zamknięte, a tak podjechaliby i zaadoptowali psa. Gdyby w niedzielę, podobnie jak w sobotę, znalazły domy 4-5 psy, to już daje ok. 20 psów w ciągu miesiąca. Jak byłam po Rezę w schronisku w Rudzie Śl. właśnie w niedzielę, to był tam spory ruch. Kilka rodzin jednocześnie oglądało psy. Oczywiście to takie moje prywatne uwagi. Po prostu byłam już w wielu schroniskach i tak pewne rzeczy wpadły mi w oko.
  7. Kojec byłby pełen, ale tych ofiar rzeczywistych i potencjalnych. Przy takiej liczebności psów (co dnia przychodza kolejne) trzeba zastanawiać się, co robić z agresorami. Kudłatka stała przywiązana przy drzwiach, ten ze zranionym okiem przywiązany przy ścianie przed gabinetem. To one są ofiarami, których nie ma gdzie umieścić, a agresywne psy są rozmieszczone pojedynczo w boksach. Te agresywne psy i tak chyba nie idą szybko do adopcji, więc niedługo coś z tym problemem będziecie musieli zrobić, skoro liczby kojców nie przybędzie. Malawaszko, taki wolnostojacy kojec można ustawić gdziekolwiek, gdzie jest miejsce. Ta nękana przez inne psy kudłatka po ostrzyżeniu byłaby śliczną sznaucerką mix. Nie miałabys miejsca gdzieś dla takiej?
  8. [quote name='gosia2313']Funię ogłasza już Dorota -Dorin91 :)[/QUOTE] Dopiero doczytałam. Prosze wiec o podanie maila, to prześlę fotki. Z nowymi zdjęciami można zrobić kolejne ogłoszenia, żeby nie dublowały się. Namiary do ogłoszeń:(32) 3533135, 660124623.
  9. Byłabym wdzięczna, bo ja ogłaszam już koty i tymczasowiczkę mojej mamy. Raczej psów nie biorę już na DT, więc cieszyłabym się z pakietu ogłoszeń, żeby mała szybko znalazła dom. Bardzo biedna była też kudłata czarna sunia, rónież gryziona w boksie. Ją na DT zaproponowała mi p. dr Edyta, ale jest młoda i żywiołowa, a musiałaby być z moją dużą Rezą i nie wiem, czy takie zachowanie Rezie spodobałoby się. Funia jest sunią w średnim wieku, bardzo spokojną i miłą. Przed gabinetem był dziś kolejny pogryziony psiak. Wyglądał nieciekawie, ledwo było mu oko widać spod opuchlizny, ale może to już coś więcej napiszą wolontariuszki, bo ja psów nie znam. W schronisku jest bardzo dużo psów, a mało miejsca. Te pogryzione czy staruszki powinny mieć jakiś osobny kojec. Tak pomyślałam, ze warto byłoby na dogo zrobić akcję, żeby nazbierać pieniądze na kojec dla nich. Tak własnie było w przypadku mojego byłego tymczasowicza Barego. Mogłam go wziąć do siebie, ale potrzebował kojec. Dziewczyny z Kielc zrobiły akcję i bazarek puzzelkowy przedstawiający kojec. Ludzie kupowali puzzelki i w ten sposób udało się kupić na Allegro gotowy kojec z drewnianą podłogą i montażem gratis od firmy. Bary już dawno pojechał do swojego domu, a z kojca skorzystało wiele kolejnych psów. Myślę, że jeśli ludzie przeczytają, ze jest potrzebny taki jednorazowy wydatek, który może pomóc wielu psom, to również pomogą. Lepsze to, niż szukanie później na gwałt DT dla tych biedaków. Taki gotowy kojec można postawić gdziekolwiek i zawsze można przenieść, gdyby była konieczność. Pisałam już na Miau, ale mam napisać wam. Dobrze byłoby, gdyby na stronie schroniskowej był dział "kwarantanna", jak to jest na stronach innych schronisk. Ludzie w schronisku szukają psa zaraz po tym, jak im zaginie i w ten sposób na pewno byłoby więcej psich powrotów do domu.
  10. Tak. Wczoraj została pogryziona przez inną sukę w boksie. Ma rozwalone ucho. Jest już wykąpana i odpoczywa. Czy moge prosić kogoś o jej ogłaszanie? przesłałabym jej fotki na maila. W międzyczasie umówię ją na sterylkę.
  11. Pimpek bardzo przeżył sylwestra. Nie wychodził prawie z domu. Dzien później powtórka, bo znowu strzelali. Pani, której wysłałam jego zdjecie nie zdecydowała się na żadnego, mimo że podesłałam jeszcze dwa inne terierowate szorściaczki ze schroniska, w którym pracuje mój TZ.
  12. Witam w Nowym Roku. Dajcie znać, czy Funia spodobała się Pani i będzie miec dom, bo myśleliśmy o tym, żeby ją wziąć na DT.
  13. O, ulubieniec Andrzeja. Super, że ma dom.
  14. Ze zdjęciami gorzej, bo mam kiepski aparat. Ładowałam baterie całą noc i nic. Do tego robi zdjecia praktycznie tylko na dworze, nie w pomieszczeniach, więc wychodzą tylko spacerowe. Prześlijcie mi maila, na którego moge je wysłac, jak zrobię. Dziś wysłałam zdjecie Pimpka pani, która jest zainteresowana adopcją poprzedniego tymczasowicza mamy terierko/sznaucerka.
  15. Znowu mam maila o terierko/sznaucerka, który był u mojej mamy na DT. Jesli macie cos w typie sznaucerka średniego, to podeslijcie. Mam już jedną propozycję, ale bardziej kudłaty, więc może coś terierkowatego tez podesłać?
  16. [quote name='malagos']Święta racja, Jaago![/QUOTE] Mój Andrzej teraz pracuje w schronisku, więc widzi, jak np. przyjeżdżają z innego miasta i twierdzą, że nie wzięli ze sobą żadnych pieniędzy (adopcja 30 zł). Czyli wyjechali z domu biletami w kieszeni? Ludzie są też zdziwieni, że dla psa mają mieć obrożę i smycz. Przecież robią łaskę, litując się i adoptując psa, więc powinni dostac psa za darmo, ze smyczą i obrożą. Nie przyjdzie im do głowy, że te 30 zł, to tylko symboliczna cząstka kosztów odpchlenia, odrobaczenia, chipa, szczepień na wściekliznę i wirusówkę oraz talonu na darmową sterylkę/kastrację, które ponosi schronisko. Ruda Śl. jest specyficznym miejscem. Są dzielnice, gdzie mnóstwo psów biega luzem, schronisko jest zawsze zapełnione, więc dziwi mnie to, że własnie stamtad ludzie wydzwaniają po całej Polsce i szukają psów do adopcji. jak kiedyś pytałam o powód, to słyszałam właśnie o konieczności opłaty. Tylko jak rokują takie domy na przyszłość? Wystarczy zaglądnąć na schroniskowe strony, ile zwierząt zostaje tam oddawanych z powodu choroby. ludzie później zamiast leczyć, pozbywają się psa czy kota oddając go do schronu.
  17. Erko, zapytałaś tych ludzi z Rudy Śląskiej, czemu nie wezmą psa ze swojego schroniska? Jest ich tam przeważnie ok. 400. Zazwyczaj ludzie tam nie biorą, bo jest opłata schroniskowa. Idą, oglądają, powzruszają się, że tyle biedaków i żadnego nie wezmą, bo trzeba wydać 30-50 zł., a psy są szczepione i dorosłe sterylizowane. Zaproponuj im, żeby pokryli część kosztów transportu, to zobaczysz, czy naprawdę chcą waszego psa.
  18. O tych kosztach "na dzien dobry" już wczesniej pisałam. Jasne, że sunia nie musi cierpieć, tylko musiałaby miec stałe deklaracje i należy jej szukać wtedy miejsca. Na warunki świętokrzyskie ona i tak jest w lepszej sytuacji niż dziesiątki psów błąkających się po lasach i polach, przeganianych przez wiesniaków. Dlatego raczej na DT na miejscu nie ma co liczyć. ktos musiałby koordynowac całą akcję, zbierac deklaracje. Trzeba wysyłac prośby o wsparcie. Nikt nie weźmie suki w takim stanie bez zapewnienia stałej pomocy. Wiem z doświadczenia jak później jest. Po kilku miesiącach zostaje jedna osoba, która pomaga psu i dwie inne zaglądające na wątek. Mamy tak z 45 kg Oskarem, który do końca życia będzie chory i na specjalistycznej diecie. Po 2 latach jest jedna osoba, która co miesiąc płaci swoją deklarację. Dobrze, że cioteczki z wątku kieleckiego z ogólnych pieniędzy go wspierają.
  19. [quote name='gosia2313']PILNIE POTRZEBNY DT DLA CHOREGO KLIPSA !!! PROSZE UDOSTĘPNIAĆ ! : [B][URL]http://www.facebook.com/events/527011963984217/[/URL][/B] [CENTER] [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-iBkfsqoznow/UMNUl5CJsBI/AAAAAAABhDE/3WQezCVexO8/s512/DSC_1285.JPG[/IMG] [/CENTER] [/QUOTE] Co mu jest, że dom z zaszczepionymi psami? Jesli parwo, to mam surowicę, moge odsprzedać po kosztach i kocie cioteczki ze stowarzyszenia tez chyba mają. Na nosówkę nie mam, ale można w Cz. Cieszynie kupić.
  20. Tamtej koleżanka zdecydowanie nie weźmie, bo niedawno odeszła ich onka. Zresztą ona chce onkę jako towarzyszkę do kilkumiesięcznej bernenki. Dowiesz się, w jakim wieku może być ta druga? to, że nie chodzi na smyczy, to nie problem. To jest dom z ogrodem. Jesli też jest starsza, to pamiętaj prosze jakby jakaś młoda w typie rasy pojawiła się w schronie.
  21. Koleżanka szuka suki w typie ON. łagodnej w stosunku do innych, szczególnie małych psów. Szukała wczesniej, ale takiej nie znalazła. Kupiła więc bernenkę, ale chcą jednak jeszcze onkę. Jeśli taka jest w schronisku, to Andrzej będzie w pracy we wtorek, możecie mu pokazać lub prosiłabym o info na PW.
  22. Zgłosiłyście go do Fundacji Prima? Ja też miałam taką bardzo chorą staruszkę i fundacja bardzo mi pomogła. Poza tym pomogły labradory.info. Dzięki tym wszystkim miłośnikom rasy udało się pokryć koszty operacji, leczenia i specjalnej diety.
  23. Dzięki za wstawienie zdjec Muszki i Perełki na stronę. Perełkę można usunąć, bo pojechała do DS i już ludzie dzwonili, że wszystko w porządku.
  24. [quote name='wilczy zew']może ma przeziębiony pęcherz?[/QUOTE] Raczej nie bardzo. Nie ma żadnych symptomów. Sika bez problemu, tyle że w domu. Ani za rzadko, ani za często, mocz normalny. Myślę, że potrzeba mu cierpliwości i treningu. Pimpek najchętniej wychodziłby na minutowe spacery. Już na pierwszym spacerze ciągnął sam do domu. Z doświadczenia wiem, że ludzie nie chcą psa z problemem z zachowaniem czystości. Niektórzy dzwoniący o moje szczeniaki są zaskoczeni, że z małym nie można wychodzić do końca kwarantanny poszczepiennej i szczenię załatwia się na podkład. Oni chcieliby, żeby 8-tyg. szczeniak załatwiał się już na spacerach. Agresji czy dominacji żadnej Pimpuś nie wykazuje, a dzieci ciągle biegają koło niego. Do obcych psów też normalnie podchodzi. Daje się obwąchać i nie reaguje na prowokację. Towarzystwo Muszki na pewno mu pomaga. Na spacerach ożywia się, bo ona stale zachęca go do zabawy. Na zdjęciu z hotelu widziałam, że były tam podesty z lukami między deskami. Może łapa Pimusiowi uwięzła tam i stąd uraz. Podłoże w kojcu powinno być raczej jednolite.
  25. Mama powiedziała, że jakby trochę mniej kuleje. Bardzo polubił się z Muszką, która u mamy tez czeka na dom. Dzis razem fruwali wręcz na smyczach w czasie spaceru. Wątpię, czy prawdziwym powodem jego oddania była agresja. Raczej sikanie w domu. Niestety, ma z tym ogromny problem. Na spacerze nie chce długo chodzić, bo po hotelu już dość ma wyziębienia i szybko ciągnie do domu. Dzisiaj pierwszy raz normalnie wysikał się na spacerze własnie dzięki Muszce. Ona wysikała się pierwsza, a on podszedł i poprawił. Oby się nauczył, bo nikt nie weźmie średniej wielkości psa, który wraca ze spaceru i załatwia się w domu. Poza tym to bardzo grzeczny i miły pies. Mama nie ma jak z nim pojechać do lekarza, u nas w dzielnicy nie ma weterynarza. Niestety, mój zmotoryzowany TZ pracuje i nie mam jak pomóc. Jesli Pimpek nie przestanie kuleć, to trzeba zobaczyć, co jest powodem.
×
×
  • Create New...