Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19196
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Dziś zadzwoniła Jusstyna85, że mąz jej znajomej pracuje w okolicach Skarżyska K. i na budowie oszczeniła się suczka. poszli w mieście do wetów i oni odmówili uśpienia ślepego miotu. Później zadzwoniła ta dziewczyna. Zaproponowałam, żeby lekarzowi mąż przekazał, że za dwa mies. przyniesie do niego wszystkie te bezdomne szczeniaki i zostawi w poczekalni. Mama zgodziła się wziąć sunię z jednym małym. Dziewczyna ma dac znac, co z małymi. Nie wiecie, jak w tym mieście jest z bezdomniakami? Czy jest jakiś wet, który uśpi małe, czy jest SM, gdzie można zgłosić problem? Nie wiem, co doradzić. Małe mają 3 dni.
  2. Emilio, ona jest u mnie, nie u mamy. Z tym dożywociem to problem, bo ona ma szalony apetyt. Przyjechała chuda jak badyl, teraz jest jeszcze raz grubsza, niż wtedy, a dopiero jest po sterylce. Nie chcę myśleć, co bedzie później. Ona nawet moje mopsy gryzie i odgania przy misce, a nie mam możliwości osobno jej karmić. Mopsy i ona dostają już i tak odzielnie od mojego drobiazgu. najpierw ona wyjada z porcji dla pięciu psów, a potem może podejść reszta. Mama raczej jej nie będzie chciała, bo ona ciągle jojczy i chce wędrować. Jest w domu, to chce iść na spacer, na spacerze, jak już ma dość, to skomli, że chce do ogrodu, w ogrodzie po 20 min. znowu zawodzenie, że do domu i tak w koło. Nie lubi, jak nic się nie dzieje. Najchętniej to pół dnia spacerowałaby po mieście, żeby w koło był ruch i coś się działo. Z żadnym psem tyle nie spacerujemy, co z nią. Za to jej wieku nie widać absolutnie po zachowaniu czy zdrowiu. Jest energiczna, na smyczy nawet trochę ciągnie, apetyt jak wyżej, jednym słowem pies dla średnio aktywnych ludzi. Jedyne, to że oczy starsze i troszkę drżą jej tylne nogi. Może pisać, że starsza, a nie pisać jak bardzo? Schroniskowa p. doktor zrobiła z niej w książeczce zdrowia 8-latkę :eviltong:. Emilio spróbujcie może ogłaszać gdzie indziej i chyba największy odzew jest zawsze na Kraków. Ja najbardziej jestem zadowolona z ogłoszeń wyróżnionych na miesiąc na Tablicy.pl i z wyróżnionego olx (1,99 zł na tydzień). Z Gumtree jeszcze żaden pies mi nie poszedł, co najwyżej tylko pytania były. Może ktoś się ulituje nad nią. Nie niszczy, jest grzeczna, łagodna, ułożona, oprócz wokalizy i apetytu ;) nie ma żadnych wad.
  3. [quote name='ewab']Jaago czemu piszesz, że Albinka to geriatryk:razz:?[/QUOTE] Bo jest starsza. Już pisałam, że na początku pobytu, jak ciągle bywała w róznych lecznicach, to wszyscy lekarze sami określali ją na ok. 8 lat, a siedzi już u mamy sporo. Nie odbiega więc od nastoletniego Oskara, Chow, Balbiny i Wolfa. Za to ożywiła się teraz i chyba nawet do głowy jej nie przyszłoby, że mogłaby zmienić dom.
  4. Nie, nadal czeka. Nikt nie chce widocznie starszej suni, a ona ma tyle energii i jest taka miła :roll:. Jest już po sterylizacji. Okazało się, że miała ropomacicze. Zastanawiałyśmy się z Emilią nad sterylką w tym wieku, ale pozostawiłyśmy decyzję wg uznania p. doktor i to była dobra decyzja. Nie było wycieku czy innych objawów, a sterylka uratowała jej życie. Jest trochę słaba po zabiegu, nie ma za bardzo apetytu, ale na swoje ulubione spacerki jednak ciągnie jak zawsze. Niestety, to nie koniec zabiegów. Balbinka ma bardzo duza przepuklinę, jednak p. doktor powiedziała, że ze względu na wiek i aktualnie podaną narkozę, kolejna operacja powinna odbyć się za kilka miesięcy. Przy ropie nie można było zrobić drugiego cięcia, żeby jednocześnie zlikwidować oba problemy.
  5. Świetna wiadomość. Tylko dajcie znać, co z transportem, czy bedzie łączony, czy ma jechac z Andrzejem. Jesli z nim, to musze wiedziec, żeby powiadomić koleżankę, że ma osobno jechać. Próbowałam dziś na spacerze zrobić jej zdjęcia. Niestety, raczej nie wyszły, bo mój aparat nie łapie w ruchu. Chyba trzy są w miarę. Czy moge komuś podesłac na maila ?
  6. Linssi, nie wiem, czy wydanie psa z ulicy jest bardziej ryzykowne. Tym bardziej, że raczej nie ma dla niego alternatywy. biorac psa ze schroniska też nie możesz być pewna, że bedzie taki, jak tam. Reza przez schronisko pełzła pół godziny, żeby dostac się z nią do bramy, sikała rozpłaszczona na widok człowieka, a u nas musze pilnować ją podczas spacerów z moimi małymi, bo zagryzłaby chyba, gdyby jej głowe wsadził któryś do kojca, tak szaleje. Przykład Meli: u nas uległa, grzeczna, nie licząc zapędów morderczych do małych zwierząt, typowych dla husky, a w nowym domu atakowała ludzi i psy, w tym własnego opiekuna. Czułam się, jakbym słuchala o innym psie. Niby sprawdzona w DT, a jednak w nowych warunkach całkiem inaczej reaguje. Onkę Sarę ze schroniska odmówił nam pielęgniarz wydać, bo ponoć agresywna. Andrzej musiał wziąć smycz i sam wejść po nią do kojca. Okazało się, że wodę z węża zębami łapała i to było to groźne kłapanie paszczą, a pies o łagodności Oskara, ale z etykietką agresywnego. No i sam Oskar :razz:. W firmie dokarmiany przez ekrę dzikawy, niedotykalski, a tu piecuch i pieszczoch, bywalec wszystkich lecznic, który wszędzie potrafi się zachować. Fotki Ewelinki sa świetne. Trzymam kciuki za dom dla pięknisia.
  7. Wagi nie znam, bo nie mam jej gdzie zważyć. Jest szczupła, delikatnej kości.
  8. Na stałe, to za dużo byłoby dużych psów. Oskar, Chow, Wolf i Reza. Erko, gdyby Tosia pojechała do domu, to nie problem z tymczasowaniem. Jednak jeśli nawet pojedzie, to pewnie dopiero z Andrzejem za 3 tyg. No i jeszcze jest staruszka spanielka Balbina, która gania na spacery jak kot z pęcherzem. To wszystko przekłada się na ileś spacerów dziennie. Jednak pies mnie zauroczył :lol:.
  9. Pies śliczny i dorodny. Takiego własnie szukaliśmy, ale w schronisku prawie wszystkie duże były nastoletnie, a takie to mam wszystkie. Reza trafiła się tylko 7-letnia ;). Myślę, że warto wyciąć onka z fotek, żeby było bez bezdomnego tła (duzych psów ludzie boją się brac prosto z ulicy) i ogłoszenia powinny szybko dac efekt. Młody, efektowny, do tego widac, że zrównoważony.
  10. Ja również dziękuję za karmę. Przy okazji, Emilio napiszę Ci pózniej maila odnosnie Balbinki, bo jest już po operacji i miała ropomacicze. Ma jeszcze przepuklinę do zoperowania, ale w tym stanie nie mozna było ryzykowac drugiego cięcia. Istny geriatryk mam u siebie, co jedno stworzenie, to starsze od drugiego.
  11. Tosia ma w kłębie wysokość 55 cm. Czy mam jeszcze coś zmierzyć?
  12. Onki to jedyne psy, o które po latach mam jeszcze telefony. Nie mam pojęcia, gdzie ludzie je wypatrują. Linssi, jakbyś coś kiedyś wiedziała o jakimś szczególnie onkolubnym domu, to w schronisku jak bralismy Rezę, opiekunka pokazała nam onkę taką bez szans na adopcję. Suczka była katowana przez właściciela, który wybił jej jedno oko, a na drugie ponoć straciła wzrok. Do tego nie lubi dzieci. Siedzi w takiej maleńkiej zagródce tylko z budą. Nie poznać, że nie widzi. Bardzo mi jej żal, ale z powodu córeczek nie mogłam wziąć. Stałam i kombinowałam, niestety bezskutecznie. Zresztą Reza też była w pilnej potrzebie. Pełzała tylko i sikała ze strachu na widok człowieka. Po 10 dniach to nie ten pies. Biega, łasi się z brzucholem do głaskania, nawet psy obszczekuje. Może tamta też zmieniłaby się w normalnych warunkach. Do dorosłych ponoć super.
  13. Świetna wiadomość. Oboje w nowych domach. Tak było u mnie ze starachowicką parą. Również długo siedziały bez żadnego zainteresowania, a potem jednoczesnie znalazły domy.
  14. Ang, zrób zdjęcia koniecznie, bo onki najszybciej znajdują domy. Jak pojechalismy do schroniska po psa stróżującego, to miałam upatrzonego na stronie onka 7-latka. Okazało się, że nawet on znalazł dom. Reza, którą wzięliśmy, jakby jej uszy przytrzymac ;), to też onka przypomina. Do mnie ludzie jeszcze dzwonią o Dine, onkę którą miałam 3 lata temu na DT :crazyeye:.
  15. Najlepiej, jesli jest coś pilnego kontaktowac się ze mną telefonicznie lub na PW, bo na maila mam powiadomienie, a nie zawsze mam czas tu zaglądnąć. Zmierzę Tosię i podam wymiary. Byłoby super, jakby miała dom. Z transportem do Białegostoku tez nie byłoby problemu, ale za zwrot połowy kosztu transportu. Andrzej jedzie z psami tam na wystawę pod koniec miesiąca. Ze względów finansowych ma jechać z naszą koleżanką i jej psami. Gdyby był dom dla Tosi, to jechałby sam z naszymi, więc stąd potrzeba pokrycia połowy kosztów benzyny. Niestety wszyscy razem nie zmieściliby się, ale chyba lepszy taki bezpośredni transport, niż łączony z obcymi dla Tosi osobami.
  16. Erko, Hepatic Oskarowi skończył się. Może na wątku ogólnym kieleckim poprosić o pomoc bazarkową dla Oskara? On jest chyba najbardziej zapomnianym psiakiem, a tam najwięcej osób zagląda. Radku, leci ten czas niesamowicie. Jego koleżanka Chow jest już u nas prawie rok. Na szczęście oboje jakoś się trzymają, mimo tak zaawansowanego wieku.
  17. Albinka to już u mamy wrosła z korzeniami. Teraz z Wolfem są nierozłączni. Odkąd nie ma mama innych tymczasowiczów, to Albinka przejęła się swoją pozycją i zaczęła stróżować. Do moich tymczasowiczów doskakuje z jazgotem, poza tym ogólnie stała się bardzo szczekliwa. Chyba przejęła zachowania od Wolfa. Dobrze, że chociaż Oskar tego nie robi. Jedyny rozsądny w tym geriatryku.
  18. Myślę, że warto z takim tekstem ją ogłosić. Jest sympatyczny, podkreśla jej zalety, a i tak można się dowiedzieć z niego, że jest bezdomna. Moim zdaniem zachęca do wybrania własnie jej, a nie budzi obaw, że coś będzie z psem nie tak. Aniu, tablicę najlepiej wyróznij na 30 dni, to wychodzi najtaniej, a nawet gdyby znalazła dom, to możesz tam zmienić psa, więc nic się nie traci. Tak, to trzeba pamiętać o wyróżnianiu co tydzień.
  19. A tu Hepatic znowu kończy się. Za kila dni minie dwa lata, jak Oskar jest u nas. Na szczęście, mimo złych diagnoz, trzyma się nawet nieźle. Wczoraj go wyczesałam idealnie, bo w końcu wymienił sierść. Teraz chcielibyśmy go wykąpać, tylko nie wiem, czy uda się to z raną na tylnej łapie. Od dwóch dni zaczęła go znowu boleć prawa przednia. No i trzeba jechać do lekarza obciąć pazury, bo są już koszmarnie długie, a nie mam takich cążek i personelu do trzymania, bo to cała akcja jest w gabinecie.
  20. Mam lepsze wieści. Dobrze, że trafili na mądrego lekarza, który powiedział, że aklimatyzacja może trwać miesiąc i pies może się tak nienaturalnie zachowywać. Kupili kaganiec i już ponoć jest poprawa w zachowaniu na zewnątrz. Najwazniejsze, że mają dalej chęci. Nie dziwię się, że się wcześniej poddali, bo doświadczenia raczej nie mają, a Mela rzuca się z agresją. Ostatnio nawet na swojego pana. Tłumaczyłam, że przeciez jak przyjechali ją oglądać, to ich z agresja i jazgotem nie przywitała, tylko normalnie towarzysko, czyli to nie jest teraz jej typowe zachowanie. Lekarz im powiedział, że gdyby jej nie przeszło, to są jakies tabletki, które podaje się raz na pół roku w celu wyciszenia. Wiecie o co mu chodziło, bo ja nie mam pojęcia. Zaproponowałam pomoc szkoleniowca, bo znam panią, którą mogłabym poprosić o pomoc. Czyli czekamy i trzymamy kciuki. Mają się kontaktować ze mną, czy są postępy.
  21. Dziękuję za kości sznurki i gryzaki, wczoraj dotarły. Te duże kości bardzo jej przypadły do gustu. Trudno uwierzyć, ale od wczoraj poradziła sobie z dwiema. Myślałam, że nawet nie da rady główek rozgryźć. Teraz Tosia już nie wychodzi na spacery wyłącznie na smyczy, jest też puszczana luzem na ogród, co ją bardzo cieszy. Tosia najbardziej nadawałaby się własnie do domu z ogrodem, żeby mogła się wyszaleć i wybiegać. Towarzystwo Rezy zamiast Meli zdecydowanie lepiej na nią wpływa.
  22. Właśnie w domu są nią zachwyceni, że taka ułozona i mądra. Dziś idą z nią do weterynarza, bo jakiś szewek ze skóry wychodzi, a takiego to ja nie potrafię wyjąć. będa kupować obrożę, chcą się tam doradzić i zobaczymy, czy coś da taka zmiana plus podejście. Mają do mnie dzwonić za 2-3 dni. Ang, zaraz dane podaję Ci na PW, ale myślę sobie, że skoro Państwo sami mają dzwonić, to na razie zaczekaj z telefonem do nich, żeby mieli czas na próbę zmiany. Ja myślę, że Mela wyczuła, że sobie może innych ludzi owinąć wokół palca i próbuje, co jej wolno. Ewelinko, chyba dużo zależy właśnie od reakcji, bo z tego co Państwo mówili, to tylko Pan reagował. Ja myślę, że jakoś sobie poradzą. Powiedziałam, że najwazniejsze, żeby nie bali się szczekania i rzucania się Meli, bo ona nie jest agresywna, a tą obawę wyczuje i może wykorzystywać.
  23. Dziewczyny, jak z ogłoszeniami Tosi? Może warto jej robić mniejsze pakieciki, ale co kilka dni. Mela, przyjaciółka z którą tu razem ptrafiła, pojechała już do domu. Teraz Tosia ma kolejną kolezankę i jest zdecydowanie spokojniejsza i bardziej przyjemna w jej towarzystwie.
  24. Są wieści, ale takie pół na pół. w domu wszystko ok, ale podobno na spacerach rzuca się z agresją na wszystkie psy i na ludzi. Mieszkają na osiedlu, więc to dla nich problem. Zmienią jutro szelki na obrożę i "nie wolno" mają wzmacniać krótkim szarpnięciem smyczą, wg zalecenia, które mi udzieliła moja behaviorystka. Jeszcze pana jakoś słucha, choć narzeka, że tak mały pies, a siłę ma taką, że bark może wybić. Andrzej chodził z nimi obiema jednoczesnie, więc dopiero jemu dawały popalić. Po zabiciu królika zrobiła się pewna siebie i bardziej zadziorna, ale u nas nie pozwalała sobie na takie zachowanie. Jak bym dziś słuchała o innym psie. Tu startowała do innych zwierząt, ale nie do psów i ludzi. Ang, jutro rano spiszę Ci dane z umowy na PW, to zadzwoń najwyżej do nich pojutrze, czy wskazówki pomogły i jak sobie radzą. Pani z bardzo delikatnym podejściem, nie wiem, czy zdobedzie się na zdecydowane traktowanie. Dziś już było np. żebranie przy stole. Za Melę mam teraz całkowite jej przeciwieństwo, suczkę Rezę. Jest naprawdę dużym psem, który jednak wszystkiego się boi. Pojechałam do schroniska po psa stróżującego, a wróciłam z największą ciumcią z 400 psów.
×
×
  • Create New...