Jaaga
Members-
Posts
19285 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Ja zamieniłam z Warszawy, bo mąż już tam był i nie bede miała opcji transportu, na Kraków. Niestety, bez jednego zapytania. Ogłoszenia są wszystkie wyróznione, zaznaczyłam to na pierwszej stronie w rozliczeniach z tych pieniedzy, jakie wpłynęły na moje konto. Dziś korzystajac z okazji powyrózniałam swoje psiaki w tym ogłoszenie Margo na Katowice. jesli ktoś może ją ogłosić gdzieś na inne miasto, to bede wdzieczna. Nie było na razie żadnego odzewu. Zaraz wstawię jej ogłoszenie tu. Niestety, nie ma już środków na wyróżnienie kolejnych ogłoszeń. Psiaki w poniedziałek mają wyjechać z Kijowa.
-
Tego psiaka wypatrzyłam na zdjeciach Toli w tym czasie, co zdecydowałam się na Borysa. Wtedy był taki mróz, a on z króciusieńką sierścią jak bokser. Przyjechał Borys, bo ledwo stął na łapach. Czarny, którego pokazuje Tola dla mnie jest ładny. Wyraz pysia ma jak buldożek francuski, tylko rozmiar inny. Widac, że to ten sam pies, tylko się postarzał. Dla psa ok. 3,5 roku to naprawdę sporo w takich warunkach :( gdybym wyadoptowała Borysa, to pewnie wzięłabym go, ale to raczej tylko moje gdybanie, bo trudno liczyć na adopcję Borysa.
-
Tak, najbardziej to mi dziś żal tej, co nie przyjedzie. Gdybym nie była tak zapchana, to wzięłabym do siebie tą oneczkę, ale juz parka tych diabląt daje nieźle popalić. Szczególnie, w czasie lekcji na mikrofonie. Co dzień przekupuję je suszonymi żwaczami i świńskimi uszami, żeby były cicho w czasie lekcji. Tyle psiaczków ostatnio dostało szansę. Ty miałas chyba szczególnie trudno wybrać jednego.
-
Nie szczególnie to jest walka. Dostał tydzien leki, teraz przerwa i drugą serię dostanie. Kupy sa idealne. Nie mają żadnych problemów. Mała Gugu pojechała do nowego domu z tabletkami. Nie szukamy domu o jakichś szczególnie wielkich wymaganiach, ale albo dzwoni o niego osoba, która z trudem jest w stanie sklecić zdanie, albo ktoś w bardzo podeszłym wieku lub dziś chyba Ukrainiec. Zadzwoniła bardzo sympatyczna dziewczyna, ale wynajmowane w bloku mieszkanie, 3-letnie dziecko, oboje pracują, mają już kota i 4 psy. mimo, że napradę fajna, to jednak trzeba myślec perspektywicznie, no i trudno mi wyobrazić sobie spacery z dzieciakiem w tym wieku, psim staruszkiem i szczeniakiem. Jeszcze takim, jak Mati, że ciągle piszczy na ręce i plącze się idealnie pod nogami. Nie podejmuję decyzji sama, konsultuję je z Tolą z fundacji, bo to na nich sa wydawane maluchy i z Olą, która opłacała ich transport.
-
Ja też się dziwię. Chciałabym, żeby zadzwonił w końcu ktoś fajny i z warunkami, bo dotąd jesli nawet ktoś brzmi sympatycznie, to nie bardzo ma warunki, o reszcie pytajacych nie wspomnę. Ogłosiłam go nawet na Warszawę bo stamtad zawsze był odzew, a mąż dziś jechał i pierwszy raz z warszawskiego ogłoszenia nie miałam ani jednego zapytania. Tyle już wpłaciłas na nie, że rzeczywiście chyba bedziesz chodzić do pracy piechotą. Bardzo dziękuję za wpłatę. Dodam do rozliczenia.
-
Nie ma problemu z jedzeniem, bo ona pożera wzrokiem kocią puszkę, wiec nie musze kombinować. Dziś juz stała pod wejsciem i uciekła dopiero na mój widok do budy. Jak zostawiłam przy brzegu kojca jedzonko, to poczekała tylko az odwórcę się do niej tyłem, zrobię krok i podeszła je zjeść. Nie czekała az znikę z widoku. jest więc już jakiś postęp.
-
Dziękuję bardzo, własnie ujęłam tą wpłatę w rozliczeniu i skopiowałam całe rozliczenie powyżej. dodatkowo rozliczenie zgodnie z sugestią Poker, dodałam na pierwszą stronę do pierwszego postu, pod zdjęciami zdjęć "moich" maluchów. Niestety, nie zostawiłam sobie tam wiecej rezerwowych postów. Jutro musze już kupić euro i zawieźć do Katowic Brakuje 103 euro do opłacenia transportu czwartego psiaka. Może ktoś jeszcze dorzuci?
-
Spróbuję skopiować, jesli jest miejsce, bo na poprzedniej stronie prowadze aktualizację deklaracji i wpłat. Wczoraj nie było, a mój bank ksieguje po 12.00, więc teraz sprawdziłam i jest Twoja wpłata 50 zł, dziękuję. Niestety, ale ta cała covidowa sytuacja i zawirowania wymuszają na wszystkich anielską cierpliwość. Ja zakladałam, że po dojeździe moich trzech maluchów, już bede tylko skupiac się na szukaniu im domów. A tu nie dość, że musze ogarnąć zbiórkę środków, dowieźć euro do Katowic, żeby córka miała czym zapłacic, to jeszcze musze pośredniczyć w ogarnianiu odbiorów wszystkich psiaków i jechac tez odebrać potem z Katowic sunię Toli. Na dokładkę Marina poprosiła o odebranie i przetrzymanie psiaczka do innego domu dla kogoś z Poznania. nawet nie wiem, co z płatnością za niego, bo to sprawa załatwiana przez łancuszek osób. Mruczko, teraz myślę, że jesli Amelia rzeczywiście bedzie mogła zabrać małą kaszlącą sunie na koniec maja, to musze dac Ci do niej tel i musisz się umawiac z nią na odbiór z Bochni, bo nie bedzie wtedy mojego męża, więc nie pomogę z transportem. Już aktualizuję wpłaty, jakie pojawiły się na moim koncie.
-
Marina jak zwykle nie miała litości nad nami i przysłała znowu dwie suczki do wyboru. Obie cudne, choć całkiem rózne. Wysłałam fotki Mruczce, ale nie da rady wybrac. Nie dziwię się, bo biała świetna, a druga wygląda na piękną owczareczkę. Sama nie miałabym sumienia jednej wybrac, a drugiej zostawić. Gdybym miała wyadoptowanego któregoś ze szczeniaków, to prosiłabym dziewczyny na FB o zbiórkę na transport
-
Tez mi wczoraj przyszło do glowy, że obecność innego psa sprowokuje ją do wyjścia z budy. najpierw dałam tam Borysa, ale on nie zrobił nawet kruku tylko stął i monotonnie mnie nawoływał. Wypuściłam go i dałam tam naszego bakstera. on juz bardziej się pokecił, powoachał, ale ona nie zareagowała. Po 20 min. tak zaczął szczekac, że musiałam go wypuścić, bo wszystkie psy w okolicy jazgotały. Nie mam żadnego psa, który grzecznie pobyłby z nią w kojcu. Jedzenie dostaje, zjada wszystko ze smakiem. jednak kiedy podaję jej mokre z puszki na ręce do połowy budy, tylko patrzy na nie i oblizuje się, ale nie weźmie. Nie kuli się, nie odwraca, nie ucieka. lezy w normalnej pozycji, ale nie ruszy się. Dopiero jak odchodze od kojca, to zjada. Myslę, ze to kwestia czasu. Moja niezyjąca już Sara 2 tyg. koczowała po 20 godz na dobę pod drzwiami szczekając. Drzemała na siedząco i znowu wyła. Po 2 tyg wszystko przeszło.
-
Niestety, nic nie wiemy. Marina tylko to odpisała. Nie mogę stale o szczególy pytać Amelii, bo ona zamiast Oli organizuje teraz wszystkie adopcje i to ona zadaje Marinie w sumie dziesiatki pytań od wszystkich. Nie dowiem się o leczenie. Czyli chcesz wziąć innego szczeniaka, zamiast tamtej? mam zapytać o to, czy inny może jechać? Na razie nie wpłacaj, bo nie wiem, czy jest jakiś przygotowany z dokumentacją.
-
Chciałam podziękować Pani ani za kolejną wpłate na kojec - 100 zł. Zaksiegowałam ją na pierwszej stronie. Wczoraj miałam pierwsze zapytanie o Borysa, ale niestety czy może zamieszkać z kotem. może ktos jeszcze nim się zainteresuje.