Jaaga
Members-
Posts
19190 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Warto popytac w znajomych przychodniach. Tam, gdzie jeździmy z naszymi zwierzętami jest o połowę taniej, ale to wieś. To tez inaczej, niż w miastach, choć przychodnia wyposażona w nowy sprzęt. Teraz ceny moga się znacznie różnić. Najważniejsze, żeby wet byl doświadczony i sprawdzony. Szczepionki dla szczeniąt tu kosztują 35 zł, a w innej znajomej przychodni za te same wetka policzyla mi 60 zł.
-
Na filmikach widac, że wchodzi na psy, żeby kopulować. Nie nie staje nad nimi jak bocian nad żabą, jak robi Andżela, żeby psa sprowokować i zdominować. Wyciszy się, to młody pies i króciutko po kastracji. Mój Krecik, mimo że staruszek, to przez jajka dał popalić i też czekamy, az hormony zejdą z organizmu.
-
Niestety, ceny teraz sa obłędne. Mama przed porodem swojej yorki zadzwoniła do dyżurującej kliniki w Katowicach z pytaniem o cenę cesarki, gdyby coś poszło nie tak. Cena, jaka usłyszała, powaliła ją -3000 zł. Ja wczesniej płaciłam tam 1500 zł. Teraz wiec wszystkie suczki rozmnażane w pseudo będą umierać przy komplikacjach przy porodach, bo jakoś nie widzę, że ich właściciele przeznacza na zabieg cały swój dochod ze szczeniąt, a wystarczy, że jedno ze szczeniąt źle się ułoży do porodu i już suczka nie wypchnie.
-
Z tego, co słyszałam tam jest tyle psiaków, że siłą rzeczy bedzie kontaktować się z nimi i na pewno nie będzie miał opiekunki tylko dla siebie Mysle, ze w normalnym stadzie szybko się odnajdzie. Jednak hotelowe psiaki w domu, to nie pitbull w zamkniętym pomieszczeniu schroniska. Agat tak nas pozytywnie zaskoczył, że i pewnie psie relacje szybko ogarnie.
-
Chlopaki maja tak samo. Czasem odnoszę wrażenie, że duze psy są adoptowane tak do 3 lat. W rozmowach z dzwoniącymi jest to zazwyczaj podawana granica wieku. Bardzo to przykre, bo są najukochańsze, grzeczne, mądre a nie dostają szansy. Nasz Jimmi ma ponad 16 lat, więc i żyć moga tyle, co małe. Jedynie adoptowany został trojłapek Maxim, ale to tylko dlatego, że Pani chciała pomoc potrzebującemu psu z Ukrainy, a wtedy jeszcze były zamknięte granice. Jest mi smutno, kiedy zastanawiam się, czy one wszystkie będą z nami do końca i nikt nie da im szansy, żeby pokochać i poznać ich miłość.
-
Dziękuję. Chcialam tylko dodać, że to nie jest sam koszt operacji, tylko za całość z pierwszą wizytą czyli Rtg, badanie krwi, koszt ubranka pooperacyjnego, no i operacja plus ekstrakcja zęba. Mysle, ze przy obecnych cenach wetów, została Andżela bardzo korzystnie podliczona. Rewelacja Nie spodziewałam się, bo od 3 dni zbiorka stala w miejscu i nie pomogły nawet moje maniaklane udostępnienia na grupach pomocowych. Co za niespodzianka.
-
Pamiętam lata temu do nas do przychodni ludzie przyszli z taką malutka, tez czarną sunią z ogromnymi guzem, który uniemożliwiał jej juz poruszanie się. Operacja była trudna, guz byl bardzo mocno ukrwiony, opleciony siecią grubych naczyń, które po kolej trzeba było łapać. Udało się ładnie odpreparowac guz, zrobic plastykę skóry, ale po zakończonej operacji , kiedy już cieszyliśmy się, suczka umarła. To był za duży wstrzas dla organizmu. Było mi tak bardzo przykro, bo liczyłam na szczęśliwe zakończenie. Naprawde można znienawidzieć ludzi, którzy doprowadzają psa do takiego stanu.
-
Mój pierwszy ślepaczek - Finek zostaje u nas na zawsze ;)
Jaaga replied to elik's topic in Już w nowym domu
Niezależnie od wyniku badania on i tak już wygrał życie i jest szczęśliwy dzieki Tobie Elu -
Jaki kochany staruszek, śliczny jest, ale na tych pierwszych zdjeciach juz mu odstają żeberka, a dalej wklęsniety jest. On moglby odżyć w domu, jak moj Krecik. Krecik tez kulał, ledwo chodził, a teraz tylko czasem nie staje po obudzeniu na tylną łapkę (pewnie rzepka) i śmiga tak szybko, ze nigdy nie dałabym mu tych kilkunastu lat, gdyby nie wyglad i oczy. Nie jesteśmy go w stanie we dwoje dogonić, a taki stary piernik Tolu, jak będziesz to nie zapomnij o tym umaszczonym jak husky. Myślę o nim, bo wydaje się starsz, a zima się zbliża.
-
Mój pierwszy ślepaczek - Finek zostaje u nas na zawsze ;)
Jaaga replied to elik's topic in Już w nowym domu
No i super, że będzie zbiórka, bo uda sie pewnie w miesiąc zebrać potrzebne środki. Elu, nie wiem co Moli@ miała na myśli, ale piesek może rozrózniać światło, a to dużo daje i pies jednak troszkę inaczej sie wtedy zachowuje. Moja Goplana miała koszmarnie zniszczone głaki oczne przez jaskrę. Lekarze zapewniali, ze jest całkowicie ślepa. Najpierw usunęliśmy jej jedną gałkę i nie było róznicy w zachowaniu. Po amputacji drugiej zaczęła się dopiero zachowywać jakby nagle straciła wzrok-zaczęła się gubić, nie potrafiła trafić, dobijała, choć już bardzo długo nie widziała. Czyli, mimo ze gałka oczna była ogromna i całkowicie zmieniona chorobą, jednak musiała rejestrować zmiany natężenia światła i to pomagało sie jej doskonale orientować w pokonywaniu znanych tras. Po tej drugiej amputacji musiała dopiero uczyć się funkcjonowania całkowicie bez oczu. Tylko się cieszyć, jeśli jest szansa że Finek może widzieć na jedno oko. Jednak nawet jeśli nie miałby na to szansy, to psy świetnie dostosowują swoje pozostałe zmysły i nawet trudno po jakimś czasie zauwazyć, ze są niewidome. -
Mój pierwszy ślepaczek - Finek zostaje u nas na zawsze ;)
Jaaga replied to elik's topic in Już w nowym domu
Raczej ta górna granica, jeśli nie więcej teraz, bo weci ostatnio bardzo podrożeli, a zabieg kilka lat temu we Wrocławiu kosztowal ponad 3000 zl za jedno oko. I cena u okulisty w Krakowie byla wtedy taka sama. Tez mysle, ze zbiorka to najlepszy pomysł. Stowarzyszenie może ją zrobić na swoje konto, wiec będzie wiarygodna, co zwiekszy ilość wpłat. Przy moich psach zawsze udało się nazbierac ze zbiorek na ratujemy zwierzaki kwoty potrzebne na operacje. -
Ubranko pooperacyjne? Zdjęłam jej, bo nie wylizuje ran. Nie krępuje jej więc ruchów. Może być i narkoza, moze i ząb, ale wczesniej była ciągle w ruchu, a teraz zdecydowanie jest spokojna. Martwiłabym się, gdyby była osowiała, ale własnie jak już chce wyjść, to zachowuje się normalnie, no i duzo je. Mam nadzieję, że jeśli to nie bólowe, to zostanie już taka uspokojona. Wcześniej trudno było zastać Andżele leżacą.
-
Trochę dziwi mnie Andżela. Od operacji ciągle leży. Wstaje rano, popoludniu i wieczorem na spacer. Wtedy jest normalnie aktywna, goni Zoję, zalatwia się, ale po powrocie ciągle leży. Daje jej przeciwbólowe od operacji Cimalgex, który pożyczyłam od Lindy, bo dopiero jutro będzie w przychodni. Najgorzej z wyrwanym zębem. Jeszcze wczoraj byla żywa krew na karmie. Puszke zjada, a suche zostawia wlasnie poznaczone krwią. Zjada normalne, duże porcje. Andżela pierwszy raz odkąd mamy świnię spotkala się z nią luzem i nie było żadnej reakcji. Wzdluz zagrody szalała, jak Babuć byla mniejsza, wiec balismy się je puszczać razem. Teraz, kiedy to Andżela jest mikrusem przy Babuciu, to jej nie zauważa. Andżelę Po operacji daliśmy do części odgrodzonej barierką od reszty większych psów i jest tylko z Lindą. Może ta zmiana i brak wielu bodźców ją tak wyciszyły. Nie reaguje na psy za bramką i tylko kiedy chce iść sika, to uderza łapą w bramkę, żeby jej otworzyć.
-
Oby umiescili go tam, gdzie był Drugi, bo byłby biedny niewidomy w ogólnym kojcu.
-
Nadziejko, dziękuję za wpłatę z bazarku - 76 zł. Wpisałam w rozliczenie na pierwszej stronie.
-
Mdk8, na pierwszej stronie w rozliczeniach dodaj powyższe wpłaty na konto ZEA - 582,73 i wydatki z niego, bo to się zgubi z czasem.Juz poszła do opłacenia faktura z przychodni (Tola zna dokładną kwotę), teraz kupiłam puszki - 149,90 zł. Na koncie ZEA nie ma na razie kwoty do opłacenia badań i operacji, a termin był 14 dni. Przychodnia od tego miesiaca ma nowego własciciela, więc nie chce sobie palić mostów brakiem wpłaty. Chyba więc musiałabyś wpłacić brakująca kwotę z pieniędzy zbieranych na swoje konto. Zbiórka na ratujemy zwierzaki trwa miesiac, a potem jeszcze kilka dni, zanim przekażą pieniadze. Uzgodnijcie sobie to najlepiej z Tolą.