Jaaga
Members-
Posts
19271 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Mogę dać poszewki na ktore zalatwia się. Wlasnie rano, kiedy Fafel wychodzi, sprzątamy je po nocy i myjemy podłogę. Wtedy mogę je położyć rozciągnąć za próg.
-
Dziekuje Tolu. Suvi po założeniu smyczy przegryzła ją ekspresowo, nie zważając, ze kaleczy sobie dziąsla do krwi, i załatwiła się wtedy też pod siebie. Tylko ona spędziła praktycznie cale życie w schronisku, wiec to trudniejszy przypadek. Mam nadzieje, ze teraz będzie jednak lżej. Wg mnie Luna robi i tak spore postępy od tego, co było kiedy przyjechała. Natomiast z Greyem jest trudniej, bo jest niewidomy. Dzis wyszedl z pokoju na ok 1, 5 m., podszedł do otwartych drzwi drugiego pokoju i wąchał. Potem wrocil do siebie. Próg pokoju jest jego granicą między tym, co zna i bezpieczne, a zagrożeniem resztą świata. Przyznam, że bardzo chcielibyśmy, żeby wyszedł, bo załatwianie się tak dużego psa w pokoju jest uciążliwe. Nie wiem jednak co mam robić w przypadku takich reakcji. Do tego Grey i Luna przechodziły to dwukrotnie, wiec myślę, że utrwaliły w sobie stres związany z sytuacją i reakcję na taki kontakt.
-
Napiszę tutaj, bo wchodzi wiecej opiekunów zamojszczaków. Intryguje mnie, jak sobie radzą inne psy łapane w schronisku na chwytak i umieszczane w ten sposób w klatce do transportu? Niestety, ze względu na koniecznosć zaszczepienia w schronisku Grey i Luna musieli być w ten sposób łapani dwukrotnie i oboje mają ten sam problem - boją się rąk, reagują agresją na próby gmerania przy obroży, nie dadzą się objąć, totalną histerią kiedy czują, że trzyma się drugi koniec smyczy. Widac cały czas skutki tej dwukrotnie przeżytej traumy. Przy próbach załozenia smyczy załatwiają się pod siebie ze strachu, kwiczą i robią krokodylki. Nie interesowałam się wczesniej, jak były wydawane ze schroniska poszczególne psy, wiec nie mam wiedzy na ten temat. Chyba Fado był tak łapany w schronisku? Nie śledzę teraz jego wątku, a nie bardzo mam czas na przebrnięcie wielu stron. Czy Fado poczynił postepy w hoteliku ze szkoleniowcem? Jesli tak, to po jakim czasie to nastapiło? może ktoś podzieli się swoim doświadczeniem lub wiedzą odnosnie innych psów z podobnymi doswiadczeniami. O Zewie to już nawet nie wspominam, on został całkiem złamany. O ile Grey jest u mnie na BDT i co prawda jest to uciążliwe, to jednak nie ma presji. Natomiast Luna jest hotelowa i trzeba jej szukac domu. Moze doświadczenia innch opiekunów innych psów pomogłyby.
-
Nie ma problemu, tylko nie mam jej jak przypiąć smyczy i nie da się na smyczy absolutnie prowadzić. Ktoś musiałby przyjechać z transporterem i musialabym ją zwabić na jedzonko do środka, żeby przetransportować. W schronisku byla łapana na metalowy chwytak i wsadzona właśnie do klatki. Zreszta stąd raczej ten jej uraz. moim zdaniem wlasnie się już calkiem zadomowila. Nie widzi odchodzących psów oprócz Zojki, która pojechala na szkolenie. Jest luzem z moimi psami, stado ma stabilne i stałe. Blanka i Pola mieszkały w pokoju i tylko byly wyprowadzane osobno na spacery. Luna nie nawiązywała z nimi żadnych relacji. Może znajdzie się jednak ktoś, kto da jej dom z ogrodem, gdzie będzie miała ludzi tylko dla siebie. Warto oczywiście spróbować.
-
Jest mądra, więc pewnie jest tak, jak piszesz. Zupełnie inna. Luna jest spokojna, wyluzowana, opanowana. Mozna ocierać się o nią nogami, przycisnąć sie do niej i nie reaguje. jest zawsze za mną, wszędzie za mną chodzi np karmić świnię, wieszać pranie, zamykac kury. Tylko dłoni sie boi. Bez dotykania nie boi się zupełnie, wita się, normalnie reaguje, a przy dotykaniu stosuje unik, nie gryzie. Zębami reaguje dopiero, kiedy jest wg niej " przyparta do muru". Kiedy spi, moge ją głaskac, sen ma mocny. Mela reaguje nerwowo. Kiedy przy niej stoję, to zamiera i cała w napięciu obserwuje, co bedzie. Dotykana, od razu zrywa się lub reaguje zębami. Śpi jak zając, budzi się, jak wchodze do pokoju czy coś robię. Zasypia w budce lub legowisku w kącie, a Luna preferuje kanapkę, fotel, rozłozony na środku podłogi drybed. Absolutnie nie szuka ustronnego miejsca, chce być w centrum. Też tak mi się wydaje.
-
Wielkich zmian nie ma, daje się czasem dotykać, Nie odskakuje jak oparzona, jak wczesniej, ale po chwili, jak się orientuje, odsuwa się. Z ręki zjada bez problemu, sama wtedy podchodzi i tego nie boi się. Boi się rąk w pozostałych sytuacjach. Kiedy np leży i podejdę z telefonem, żeby zrobić zdjecie, to od razu podnosi się i czeka, co zrobię. Jesli nie odpuszczę i stoję, to po chwili zeskakuje i odchodzi, żeby położyć się w inne miejsce. Z psami ma rewelacyjne stosunki. Do ludzi (domowników) podchodzi, przed gośćmi w domu nie ucieka, kręci się koło nich, ale nie podchodzi. Nie jest wypłoszona do momentu, kiedy sie ją dotyka. Jest dość czujna, szczególnie w nocy, jak coś z zewnątrz usłyszy, to szczeka razem z Kretem.
-
Dziekuje, rano zapisze z komputera w rozliczeniach. Pani Ewelina jest koleżanką mojej klientki. Pomagała wpłatami Krecikowi, juz wczesniej wpłaciła na Greya, dodała glos w skarbonce ZEA i jeszcze wciągnęła swoja siostrę do pomocy. Opowiedziala jej o mnie ta nasza wspolna znajoma i po wejściu na moj profil, sama zaangażowała się w pomoc. Dlatego takie ważne są udostępnienia, informacje o zwierzętach w potrzebie, żeby znajomi naszych znajomych tez dostrzegli potrzebę.
-
Tez mysle podobnie.Udostepnilam znajomym na priv konkurs, zrobilam na profilu post o nim z linkiem, udostępniłam na profilu zbiórkę na adopcję wirtualna Weny i juz nie mialam odwagi wrzucić staruszków, żeby mnie znajomi nie znienawidzili za żebractwo staruszki odłożyłam na weekend. Bardzo ważne jest to, o czym pisze Tola, ze jakiekolwiek środki możemy pozyskać dzieki wspólnym udostępnieniom zbiorek. Sytacja jest trudna i musimy szukać pomocy na zewnątrz. Na każdego ze "swoich" psow zbieram od kilku lat w ten sposób i zawsze uzyskuję pomoc. Niestety, wymaga to poświęcenia czasu, przykucia uwagi ludzi i niekiedy pomysłu. Czasem zbierałam na karmę lub prosiłam o nią, czasem legowisko, pieluchy, wózek, środki na zakup konkretnego leku. Niektórzy ludzie nie chcą wpłacać tak ogólnie, ale kupia lub opłacą konkretny wydatek. Zawsze takie akcje zakończone były powodzeniem. Temat i tytuł zbiorki zaproponowany przez Rozi uważam za przykuwajacy uwagę i rzeczywiście w następnej kolejnosci, po zakończeniu aktualnej, Tola mogłaby zrobic taka zbiórkę, tylko juz z innymi zdjęciami tych psów. Wiele fundacji robi jednak ogólne, zbiorowe akcje szukania środków. Czasem na naprawde ogromne kwoty. Sama niekiedy niedowierzam, że udaje się im nazbierać tak dużo, ale jednak. Świetnie Tolu, że działasz. Wspólnie uczymy się, jak wykorzystywać nowe możliwości. Może nie zawsze wyjdzie idealnie, ale zawsze do przodu
-
Konto tez nie, bo robiłam przelewy 3 razy z tego samego i kolejny dopiero z drugiego.
-
Fundacja Maltańczyk Przyjaciel Człowieka po raz kolejny pomaga naszemu psu. Wczesniej to było wsparcie dla Lindy, Andżeli, Maro i Zewa. Tym razem zabezpieczy na 7 miesięcy wyżywienie Greya. Kupiłam też na ich koszt pojemnik5 l Vitoparu, bo Grey jest spory, a potrzeby załatwia tylko w domu, więc jest co myć i odsmradzać. Jeszcze mam ciut zapasu środków na potrzeby weterynaryjne. Za każdym razem pomoc fundacji jest naprawdę hojna. Dzięki temu wsparciu, deklaracje stałe z dogo mogą wpływać na konto ZEA jako zapas na czarną godzinę, bo nikt z nas nie spodziewał sie, ze Grey bedzie młodziutkim psem i do tego tak wycofanym i trudnym. Osobiście trochę boję się o jego przyszłosć i cieszę się z otrzymanej dotychczas pomocy, bo wiem już przy Lindzie, Amely czy Barytonie, ze w miare upływu lat, środki mimo oszczędnego gospodarowania, znikają, a o kolejne zbiórki już jest bardzo trudno.
-
Myślałam, że jednorazowo można tylko. Moi znajomi wszyscy wpłacili większe kwoty, a ja wpłaciłam za siebie, męża i jeszcze córka na dwa maile Tak szybko chciałam udostepnic, ze nie zorientowałam się w zasadach. Zazwyczaj na innych konkursach jest tak, ze jedna wpłata z jednego maila. Wielka szkoda, bo byłoby już o wiele więcej wpłacających.
-
Może stąd kilka osób wpłaciłoby po złotówce? Widze po moich znajomych, że im chyba głupio tyle wpłacić, czego nie spodziewałam się. Gdyby było wiecej wpłat 1 zł, to może ludzie nabraliby odwagi i to moje spamowanie na FB nie poszłoby na marne
-
Konkurs skarbonkę wysłałam do 40 osób i oczywiście udostepniłam u siebie na FB i na profilu hodowli. Poszukiwania wirtualnego opiekuna to świetny pomysł, udostepniłam Wenę na swoim FB. W weekend powstawiam ją na rózne grupy pomocowe. W weekend też poudostepniam skarbonkę staruszkową, bo wtedy ludzie mają więcej czasu i może bedzie większy odzew. w tygodniu poudostepniam jeszcze na privach ten konkurs.
-
Bardzo się stara
-
Przyszly odżywki dla Andżeli, zaraz odbieram z paczkomatu kapsułki. Andżela dzis energiczna, ale też byli goście i dziewczyny sa obie w domu, wiec dużo się dzieje. Przy gościach nawet nie szczeknęła, nie wstała. Zawsze byla izolowana, jak ktoś był. Oprócz p. doktor, bo ją zna, wiec przyzwyczaiła się. Od dzisiaj widzę, że nie musi być osobno. Jest super grzecznym psem
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Dziekuję bardzo. Szczególnie wczoraj miałam dość i chciałabym ułatwić nam funkcjonowanie. Dziś sypie snieg, wiec jest lepiej. Choć z drugiej strony mam całe sznury zawalone w zasypanym praniu i nie mam co rozkładac na podłogi. Nie może byc za łatwo.