Jaaga
Members-
Posts
19270 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Jaaga
-
Jesli moge od siebie dodać, to tez zmieniłabym jej miejsce. Inne miejsce, inni ludzie i pies może zachowywać się inaczej. Czy dobrze zrozumiałam, że ona w ogóle nie wychodzi z domu? Nie może nawet luzem do ogrodu? Mam 3 dzikie psy i świetnie sobie radzą jesli chodzi o normalne funkcjonowanie. Mysle, ze szkoleniowiec za ogromna kasę i tak niewiele pomoże . Dziki pies to jak każde dzikie zwierzatko; liczy się czas kiedy mial kontakt z człowiekiem. Mela i Ada nie dość, że odłowione, to jeszcze obie pokaleczone przez człowieka. Ada ma cały czas pociski w okolicy serca. Nie wyobrażam sobie trzymać ich zamknietych w domu, bo luźne życie i wychodzenie to dla nich podstawa.
-
Znam to, o czym piszesz.
-
U nas tak odpoczywa Szymek. Wcześniej gospodarzył i pilnował, a przy Krecie odpuścił i teraz wiekszosc czasu leniuchuje na kołderce.
-
To Ci go sprezentuję Adres mam, to będzie z dostawą pod drzwi
-
Strasznie smutne. Biedactwa nie wiedzą, co je czeka. Jeszcze liczą, że będzie jak wcześniej. Nie dość, że Pani nie żyje, to czeka je wyprowadzka. Dla kota podwójne nieszczęście. Tolu, przekaż osobie która szuka im domu, żeby je pokazać koniecznie na Miau. Może tam coś pomogą. My sami mamy 10 kotów, wiec pomoc nie mam jak.
-
-
Kupilismy slome na targu dla kur do gniazd. Babuc w budzie tez ma kołdrę i koce, ale jak widać, obie same mają inny gust od tego, co im ścielimy. Balam się, że sloma może swinię drapać, dlatego nie dałam jej. Natomiast Wena ma tyle futra, ze mogłaby chyba spać na śniegu i nie poczułaby No i jeszcze ta warstewka tłuszczu
-
Wena po swojemu sobie żyje. Spokojnie, powoli i jak to ona, od posiłku do posiłku. Babuć rozwaliła kostkę słomy i zrobila sobie w szopce legowisko z niej. Wenie przypadło bardzo do gustu. W dzień spi na nim Babuć, a Wena tylko pilnuje kiedy się zwolni. Jest zawsze idealnie ułożone, co świnia robi nosem. To wręcz nieprawdopodobne, jak idealnie potrafi pozgarniać slome zawsze w ten sam kształt. W budach Wena ma koce, ale woli to babuciowe wyrko. Zainteresowania z ogłoszeń nią nie ma żadnego. Tola zrobila jej adopcje wirtualną na Ratujemy zwierzaki i tez nikt się nie zgłosił. Niby pisala moja znajoma, ze zamierza, ale nie wpłaciła na razie.
-
Masz rację, że chyba na przyszłość tylko jak jest p. Wiesio. Niepotrzebna trauma, ktora potem ma takie konsekwencje. Na zamojskim pisalam wlasnie, jak Luna zareagowała dzis na widok moich butów, podobnych do roboczych ze schroniska, totalne cofniecie czasu spędzonego ze mną. Myslalam jeszcze nad adopcją. Jesli ma mieć szukany dom, to musiałby mieć calkowicie szczelne ogrodzenie, bo na początku naprawdę kombinowała pod murem. Nie dawałam rady utrzymywać jej na smyczy, która miała przypiętą, tylko wabiłam ją ścieżką smaczków. Murka pisala, ze wczesniej czy później psy u niej przekonywały się do smyczy. Tez nad tym myślałam, ale moga mieć znaczenie warunki. Jesli pies jest w kojcu czy boksie, to rzeczywiście smycz kojarzy z czasem ze spacerami, czyli wolnoscią i atrakcją. Kiedy jednak psy są domowe, otwieram drzwi i wypuszczam je, to ciąganie psa na siłę na smyczy nie skojarzy mu się z niczym przyjemnym, bardziej zrazi. Swoje uczę chodzenia na smyczy na zewnątrz. U nas w ogrodzie nie byłoby szans- to teren wolności. Tylko to normalne psy bez traum, wiec wiem, ze nie będą miotać się, nie przegryzą ringowki i nie czmychną w pola między dwoma głównymi drogami. Trochę boje się działania z psem pod przymusem. Kiedy przyjechała szczeniaczka z parwo od Ali to musieliśmy koniecznie zaszczepić Melę. Wczesniej bala się, ale nawet lekko dawala się dotykać po udzie, spala na kanapie, na środku w legowisku z Lindą. Do szczepienia musieliśmy ja złapać w koc w rękawicach spawalniczych. Szczepiłam sama, w znajomym miejscu, trwało to kilka sekund. Jednak łapanie, przymus, paniczny strach spowodowały regres u Meli. Od sierpnia wybiera ustronne legowisko lub budkę tylko na piętrze, unika kontaktu, nie ma mowy o dotknięciu jej i tak do dzis bez zmian. Drugim przykładem jest Zoja. Przyjechala jako dzika, gryzaca ze strachu, jednak szybko się ogarnęła, dala założyć smycz, wyjść na niej. Rozkręciła się do tego stopnia, że zaczęła rządzić całym domem, chciała atakować obcych ludzi, dwukrotnie wtedy przekierowała agresję na domowników. Pojechala na szkolenie do specjalisty. I niestety mija drugi tydzień, a nie są w stanie zacząć nią pracować. Trafila z domu do boksu wewnętrznego i jest w totalnym szoku. Domyślam się, że wróciła tam do etapu, kiedy byla łapana w klatkę łapke, a gryzienie było jej jedynym kontaktem z człowiekiem. Bardzo mi jej żal , zdecydowaliśmy się na to dla jej dobra, żeby miala szanse na adopcję, ale ona odebrała to jako krzywdę i wycofała się.
-
Obawiam się, że i u Luny jest podobnie, bo poza tym jest zrównoważoną, spokojna suczką. Kupilam sobie śniegowce-do połowy z pianki, wyżej z czarnego ortalionu. Na pierwszy rzut wyglądają jak noszone w schroniskach gumofilce. Dzis je pierwszy raz założyłam. Luna popatrzyła na nie i odmowila ruszenia się. Stala jak posag wpatrując się w te buty, bala się kolo mnie przejść, jak podeszlam, to uciekła do tyłu, jakby tyle czasu mnie nie znała. Nie mialam pojęcia, ze buty moga wywołać u psa taka reakcję.
-
Fafel jest miłym, wrażliwym i typowo domowym psem. Na pewno gdzieś jest ten przeznaczony mu dom. Wstawienie łóżka do pokoju niewiele wpłynęło na Greya, za to bardzo przypadło do gustu Faflowi. Teraz jest psem łóżkowym. Oczywiście Fafel zalega na środku jak sfinks, nie ma jakiegos skromnego spania w nogach
-
Pikselek jest już dlugo u Szafirki, jak teraz radzi sobie ze smyczą? Bo z tego, co wiem, tez kłapaniem reagował na zbliżanie rąk jak Luna.
-
U Greya nie jesteśmy w stanie za nic nawet przytrzymać przypiętą smycz. Dostaje takiego ciśnienia, że w momencie zlewa się moczem, robi kupę, a oko wygląda, jakby miało zaraz pęknąć. Nie wyobrażam sobie psa w takim stanie prowadzić na smyczy. Podobnie, jak opisujesz Lumi, robiła Tosia, ale to był zupelnie inny poziom stresu. Tez gryzlą smycz, robiła krokodylki, ale to było do ogarnięcia i nauczyła się chodzić. A czy Lumi gryzła przy zakładaniu smyczy? Bo my Lunie nie jestesmy w stanie zapiąc smyczy. I jak to wyglądało? bo Luna ucieka jak szalona i rozbijała się na meblach. Problemem nie jest nawet niechodzenie, ale to ze nie jesteśmy w stanie zapiąć smyczy, zbliżyć się z dłonmi do obroży. Jak zapielam w aucie na początku, to dala sobie zdjąć w czasie głębokiego snu. Przegladne filmiki, dziękuję za wstawienie. Dokładnie. Luna przeszła to dwukrotnie, a Greyowi zafundowano dodatkowy, zupełnie zbędny koszmar. Zaraz po przyjeździe mogłam odczytać jego chip i nie trzeba było robić festiwalu przemocy, żeby udowodnić, że odbierający psa sa bezradni wobec kierownika.
-
Mamy Lemur z Wojtyszek. Przyjechala jeszcze jak mieszkaliśmy w Katowicach, jest u nas dobre 5-6 lat. W nocy spi z człowiekiem, nachalnie każe się łaskotać , ale poza łóżkiem boi się dotykania, a już z ogromnym trudem daje się wziąć na ręce. Wtedy wije się i sika pod siebie. Robimy to wiec sporadycznie i z potrzebą.
-
Kojarze, ze zmienial miejsce. Nie dam rady przeglądać wątków. Wie ktoś po jakim czasie od wyjazdu ze schroniska ogarnąl smycz, bez chęci gryzienia?
-
Mogę dać poszewki na ktore zalatwia się. Wlasnie rano, kiedy Fafel wychodzi, sprzątamy je po nocy i myjemy podłogę. Wtedy mogę je położyć rozciągnąć za próg.