-
Posts
702 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Kenzo
-
Gulka po kleszczu jest czymś naturalnym. Ciężko nie miec nic po ugryzieniu;) Jak nas ugryzie komar to tez jest gulka, jak pszczoła-to samo...normalka. Wazne, to obserwować czy po kleszczu nie robi sie rumień, stopniowo powiekszajac "zakole". Jak ugryzienie jest blade, to mozna spać spokojnie. Jeżeli pies jest zabezpieczony np kropelkami a mimo to, znajdujemy na nim NAPITEGO KLESZCZA, znakiem tego, że nie tyle środek nie działa co my nie zastosowalismy sie do kilku zasad: 1. nie kapac psa 2 dni przed i 2 dni po zakraplaniu (ja sobie ten czas wydłuzyłam do tygodnia) i w tym czasie nie kapie psa, nie pozwalam mu też wchodzic do wody. Przed zakraplaniem i po. 2. Zakraplam go "jednym ciagiem" od karku po ogon. Wzdłuz lini kręgosłupa-na całym kregosłuspie!!a nie tylko miedzy łopatkami! Znalazłam na moim psie kleszcza ale był suchy, nie napity!!!I to oznacza sukces! Stosuje krople FIPREX-Frontline tez sa bardzo dobre. Reszty nie znam.
-
Ja kleszcza zawsze wyciagam pensetą. Łapie, kręcę w lewo i wychodzi. Ponoc kleszcza nie powinno sie wykrecać tylko wyrwać...ale lepiej idzie mi wykręcanie;) Powinno sie go złapać jak najbliżej głowy-chodzi o to, żeby nie łapać za odwłok bo wpuscimy jego zawartość do krwi zwierzaka-to działa jak balonik. Jak zostanie głowa-nic z tym nie robimy. Sama opuści ciało zwierzaka jak np drzazga-zrobi sie robień i wszystko wyjdzie.
-
Z dwojga złego, już chyba wole, żeby jadł niż sie tarzał:diabloti:ale nie ukrywam, że to nie jest przyjemne. ja wiem, że to pies i dla niego to normalne-staram sie mysleć jego kategoriami, ale wierzcie mi, jak wczoraj wszystko zwymiotował, to myslałam, że padnę...miałam ochote go rozerwac na strzepy:angryy:
-
Witajcie;) Topik ucichł ale zapewne dlatego, że było po sezonie... Wiec teraz sezon na jedzenie qup OTWIERAM...:angryy: Zrobiło sie cieplutko, ludzie w pobliskich lasach, na łąkach i polach grillują to i za potrzeba chodzą... Mój Kenzo już w tym sezonie zjadł 4 spore qpki:mad: Dzis pobił mistrzostwo swiata... Zjadł 2-dostał lańsko, solidne...ale to nic...przyszlismy do domu-pies napił się wody i ...zwymiotował...nie chce pisać, co przeżyłam...na samą mysl mnie telepie...zapewne macie wyobraźnię:roll: Nie mam siły-co robić?
-
U nas zawsze sprawdzał sie KIlltix, uważam jednak, że Preventic jest sto razy lepszy-tak wynika z moich obserwacji. Teraz zakupiłam na znanym wszystkim portalu kropelki bo sa o nieboooo tańsze. Za trójpak zapłaciłam z przesyłką 37zł. W sklepie jedna pipetka 28,40:crazyeye: Mam nadzieję, że podziałają:)
-
Tu wklejam stary topik o brodawce mojego psiaka-: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=30692[/URL]
-
He, he..może troszke sie rozpedziłam;) w każdym razie miałam na myśli to, że obroża zawsze sie sprawdzała, nawet w najbardziej "zakleszczonych" laskach-żaden sie nigdy nie wpił...az tu nagle...jestem poprostu przerazona.
-
Z przykrością muszę stwierdzić, że w tym roku nic nie działa:placz:Kleszczory sa potworne, koszmarne...Mam juz na ich punkcie jakąś psychozę. Zawsze Killtix pomagał-nie pamietam kiedy ostatnio widziałam kleszcza-w tym roku wyjęłam z niego juz chyba z 5-mało tego-2 wielkie kleszczory-napite jak banie, wielkości winogrona znalazłam na podłodze...Codziennie psa ogladam, sprawdzam, macam...nie wiem jak mogłam przeoczyc takiego baniaka:crazyeye:Rece mi opadają!Myślę, że może wpił się jakoś wieczorem na spacerze ale czy to mozliwe, żeby przez noc tak się napił, do takich rozmiarów? Zainwestowałam dodatkowo w krople, jak to nie pomoże to poprostu kuweta, siedzimy w domu i byle do zimy;)
-
[quote name='kaskaSz']A jeśli te grubsze się sprząta to też można z psem wejść? Bo sików to raczej nie pozbieram...[/quote] Myslę, że tak:D ale wiesz, ja szłam z psem do lasku na pół godziny przed plazowaniem i na plazy nie siurał. Co jakis czas szłam z nim znowu do lasku-bo lasek jest obok-zreszta tam wszystko jest obok:D:D
-
w Chałupach są takie dwa lub 3 domki-duzy teren-ogrodzony. Były 2 rodziny z dziecmi i chyba pies-parking zamykany...no co tu dużo mówić-jak w domku jednorodzinnym;) tylko mniejszym:D tylko obok domków jest przejazd kolejowy i prawda jest taka, że przez całe Chałupy (Półwysep Helski ) jest przejazd i pociagi kursują ale na szczescie nie za czesto. To jedyny minus Chałup-ale wiecie co?Najgorzej jak przejeżdza pierwszy-drugi raz-potem ani mnie nie budził ani nic:D Nie wiem jaka cena i nie mam namiarów-trzeba poszperac w necie.
-
[quote name='darunia-puma']oj nie nie to ja dziekuje bardzo a takie fajne warunki jak pokoik z łazienka....?[/quote] Musisz popatrzeć na pokoje w Chałupach. Sa takie z tv, natryskiem...i wszystkim, co potrzebne do życia:) popatrz tu: [URL]http://morze.turystyka.org.pl/wyniki.php?miejscowosc=20&typ=&szukaj=&x=44&y=9[/URL]
-
Hahahahah-i jeszcze na stronie jest napisane, że ciepła woda 24h-hahahahahahahaha. Oni maja bojler, który ma 120l-wiec jak jest na osrodku full ludzi to 120l starcza na moment-a nim on sie nagrzeje....to turnus mija. Zreszta pokoje sa fatalne. Na pierwsze pietro strome schody-dla psa to udreka. Jadalnie taka, że apetyt odbiera-obok jadalni toaleta-tam tez myje sie zeby i naczynia. Tam chyba ktoś zapomnial o minimum sanitarnym....Ech...może i tanio ale ludzie w kwaterach obok mieli balkony z widokiem na zatoke pucką-wlasne toalety, tv-pełen komfort i płacili po 40zł.
-
[quote name='darunia-puma']kenzo jak dobrze pamietam ty sie gdzies tez załapałaś gdzie nie było fajnie bo był syf prosze napisz gdzie zeby tam przypadkiem nie pojechac mam nadzieje ze nie pomyliłam osob[/quote] To był osrodek FAJNE POLE-katastrofa poprostu-ale i tak nadal uwazam,że Chałupy to moje a przede wszystkim mojego psa miejsce na ziemii:) [URL]http://www.fajnepole.pl/[/URL] No-chyba, że ktos ludzi jeden natrysk na 30 osób i zimną wodę...brrrrrrrr:angryy:
-
W Chałupach jest naprawde cudownie, jeżeli chodzi o psy!Pełen komfort chodzenia z psem-na płaży jest niewiele ludzi-naprawdę!!Nawet w tak zwanych "godzinach szczytu" Spokojnie mozna połazić z psem po plaży, spuścic go ze smyczy (byle sie tam nie załatwiał!!-wystarczy wczesniej isc do lasku i po kłopocie-ja tak robiłam) Podam Wam linka do filmiku-filmik był krecony na plazy w Chałupach ok godz 10-11 rano.Mam nadszieje, że widzicie te "tłumy" :D A jeszcze lepiej jest w oddalonej o kilka kilometrów Kuźnicy-tam to juz same psy:D [URL]http://pl.youtube.com/watch?v=dr0GsZ_mqLE[/URL] a tu macie spis kwater w Chałupach-wiekszość z nich przyjmuje z psami:) [URL]http://www.windsurfing.com.pl/pensjonaty,_kwatery_id_128_3.html[/URL] Ja w tym roku tez jade do Chałup:)
-
[quote name='model11']hmnnn! jestem zdania że jak naprawdę kocha się psa to i w nowej choć ciężkiej sytuacji znajdzie się miejsce dla ukochanego zwierzaka... Rozumiem problemy ludzi którzy mają psy i nie wiedzą co z nimi zrobić, ale dla chcącego nic trudnego... Ja chcę i mój pies jest ze mną a nie gdzieś w schronisku... Choć moim marzeniem jest mieszkanie na wiosce, gdzie i ja i pies mogli byśmy poszaleć :)[/quote] Zgadzam sie w 100%:) Ja mojego psiura strasznie kocham, co by się nie działo-on zawsze bedzie ze mną. Nawet jakbym miała wyladować pod mostem-to on pójdzie tam ze mną:pŁączy nas wielka przyjaźń i miłość:loveu:
-
Witajcie Jak zmieniłam porę karmienia na póżniejszą (około 23) i na wczesnie rano to narazie jest spokój. Może zdarzyło się raz od tamtej pory. Dodam, że zaczęłam też dawać mu troszkę więcej suchego. Jak się problem powtórzy-to pójdę do weta. Pytałam o ten refluks-weterynarz to wykluczył.
-
Mnie nie tyle drażni chamstwo-bo z tym sobię radzę-puszczam wiązankę i po sprawie, co głupota ludzka...i to głupota, największego szczebla, wobec której jestem totalnie bezsilna... Przykład pierwszy: Idę sobie z psem chodnikiem, za mna jedzie paniusia na rowerze i się drze..k**wa znowu te psy...to ja nic... Ona dalej jedzie za mną..i cos mamrocze pod nosem...ja nic (a dodam, że mogła spokojnie obok nas przejechać) Ja do niej mówię:dzwoneczka sie nie ma? a ona na to:mam ale boję się dzwonic bo pies mnie zaatakuje ( :turn-l:)_ Więc ja mówię: o taaaaak połknie w całości;) a ona mnie wyzywa-no to sie zaczęło....dodam, że ściezka rowerowa była tuz obok i nie omieszkałam panience o tym przypomnieć...skończyło się na strasznej awanturze ale ja wyszłam z wygraną-tak czuję:B-fly: Scena druga-na głupotę!!! Idzie pan z labradorką-sliczna sunia:) Mój pies głupieje, widzę to!! On do mnie:heheh ona jest uszkodzona (na swojego psa) Ja mówię:ma cieczkę? On:tak: hehehehe Ja: i co w tym śmiesznego? On: a no nic, na smyczy nic sobie nie zrobią!!:roll: Ja: No nic ale mój pies ma tylko jedno w głowie... Ja: niech Pan idzie, ja poczekam (mój psiak się zaparł) i pojde dalej On: a tam, niech się powąchają... Ja: a chce pan mojego psa na tydzień?piszczącego, odmawiajacego posiłków i zakochanego po uszy? Ja wezmę Pana sunię... on: a tam, niech się powąchają... ****!!!!No ręce opadaję....Nie mam siły, poprostu nie mogę...
-
Mój pies łazi za mna jak...pies:D Mnie juz troche przeszło...ja często mam tak, że dam mu w dupsko a łzy lecą mi po policzku...uhhhh z tymi kundlami słodkimi:angryy: Kaganic ściąga na potęgę:( nie umiem go nauczyć chodzić w kagańcu:-( A sąsiadów jak cos to opitole jak nic i jak bedzie trzeba to wstydu narobie na pół osiedla a jak bedzie trzeba to i straz wezwę...uhhhhh
-
Ach... ja długo stosowałam Rummen Tabs-pies na poczatku miał po tym rozwolnienie ale potem było oki. Szkole go sama-ale moja sasiadka była pół roku na szkoleniu-nic to nie dało. Poprostu będzie zawsze chodził na smyczy i koniec:angryy: Swoja drogą, jak zobacze, kto wywala żarcie przez okno to nie ręczę za siebie-jak Boga kocham!!!
-
Mi juz ręce opadają-ja nie ma siły do własnego psa... Włąsnie wróciłam ze spaceru-chodziliśmy sobie bez smyczy-chciałam zobaczyć, czy mój pies po treningach i tych innych dyrdymałach poprostu się słucha...było cudnie, pilnował się, przychodził na zawołanie dopóki nie poczuł resztek z kolacji pod balkonem mojej sąsiadki...poleciał tam jak wybity z procy-dorwał jakiegoś kurczaka i zaczął z nim uciekać. Dorwałam go i pierwszy raz w życiu mój pies dostał ode mnie takie lanie, ze aż mi serce krwawi na samą myśl...poprostu obiłam mu mordę. Ja juz nie mam siły, to trwa 1,5 roku. Żadne komendy-żadna tresura-nic nie działa...potem ja mam 2 dni z głowy, bo pies ma sraczkę...Rummen Tabs na nic-przystko na nic. Dzis nie wytrzymałam. Zlałam go-poprostu.:-(Jest mi z tym bardzo źle, ale wyprowadził mnie z równowagi solidnie...:angryy:
-
Byłam u weta z psem-no cóż...to kwasy zoładkowe...tak się dzieje, gdy pies ma pusty zołądek...wczesnie dostawal kolacje to miał problemy w nocy-a rano nigdy nie dawalam mu jesc przed spacerem...teraz bede dawala mu jesc pozniej i wczesnie rano-przed spacerkiem. Zobaczymy, czy cos się zmieni.
-
Witajcie. Od jakiegos czasu zauważyłam u mojego psiaka dziwne zachowanie...otóż, 1-2 tazy w tygodniu w nocy psiak ma odruch wymiotny (spiąc)...to jest tak, jakby treść żołądkowa cofała się, on przełyka, znowu się cofa i znowu przełyka...zawsze mnie to budzi...słyszę, jak mu się cofa a potem on przełyka ślinę. Trwa to może z pół minuty...Nigdy nie zwraca. Czasem zdarza mu sie to też rano-przed spacerkim-mówię spacer a on sie napręża, i mu sie cofa...tak, jakby chciał zwymiotować lub jakby go coś obrzydziło...(mówię, z punktu widzenia człowieka) Gardło ma zdrowe-ostatnio bylismy na szczepieniu-był skrupulatnie badany...Jak moge to tłumaczyć? Dodam, ze psiak normalnie je i pije-generalnie nic mu nie dolega...Ponad rok temu miał usuwany nowotwór z fafla, ale od tamtej pory jest pod stałą opieka weterynarza... Wszystko jest w porządku! Bawi się jak zawsze, biega...żywe złoto.
-
Troszkę odświeżę:) Mój pies nigdy nie miał pcheł-nigdy...stosujemy na przemian-killtix-preventic-obie świetne...co prawda kleszcze łażą po psie np po spacerze w lesie-ściagam je ale zdaje sobie sprawe z tego, ze coś moge przoczyć (gęsta siersć) ale póki co-odpukać... wczesniej miał jakąś traficzną, tanią obrożę i codziennie wpijał mu się jakis kleszczor... Mój wet odradza stosowanie róznych metod jednocześnie np obroża +krople...a ja mu bardzo ufam, to się go słucham:)
-
Stonka-z całym szacunkiem ale myslę, że nie potrzebnie uprawiasz czarnowidztwo:shake: Ja wiem, że sie martwisz-ale nie myśl na zapas-psiak ma sie lepiej, jest żywy to i Ty myśl pozytywnie. Ja juz na własnej skórze przekonałam się, że mysląc negatywnie i zbytnio panikując-tylko ściągamy na siebie nieszczęścia... Ja tez przeszłam ciężkie chwile, wiem, że nie jestesmy w stanie pewnych rzeczy uniknąć ani tez w żaden sposób im zapobiec...na wiele spraw nie mamy wpływu. Ciesz się chwilą tak, jak Twój psiak...jak Ty będziesz szczęśliwa, on też:) Myśl pozytywnie a zobaczysz-wszystko będzie dobrze. Życzę Ci tego z całego serca:Rose:
-
Stonka i jak tam psiak sie ma?