Jump to content
Dogomania

ajlii

Members
  • Posts

    3153
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ajlii

  1. [quote name='Ladymonia0610']Tak samo myśle zeby kupić wyprawkę dla kazdego psa - Jak pojdzie do domu stałego to dostanie np. Miseczke , obrózke , smycz i legowisko.Albo worek karmy. Co wy na to?[/QUOTE] Narazie zapewnij wyprawkę do DT. "Moim " szczeniorom potrzebne są szelki, smyczki, posłanie (buda pluszowa), karma, możliwe że podkłady do siusiania. Nela też ma zapewne swoje potrzeby. W kwestii karmy - nie zgadzam sie na karmę typu chapii czy pedigree. Te maluchy właśnie rosną, potrzebują składników odżywczych a nie popiołu i 4% mięsa. Nie mam czasu im gotować, mogę jedynie wzbogacać karmę wg zaleceń lekarza weterynarii. W czwartek kupię w lecznicy tą karmę, którą były dotychczas karmione przez weterynarza. Żeby drastycznie nie zmieniać sposobu żywienia. Co do dalej - trzeba podjąć szybko decyzję. Jeśli mam zamówić w sklepie internetowym, to trzeba liczyć sie z kilkudniowym okresem oczekiwania. Niestety żadna z karm które mam w domu nie nadaje się dla szczeniorów.
  2. W kwestii karmy dla szczeniaków - co im kupić? W czwartek będę w hurtowni weterynaryjnej, ale tam jest tylko Royal Canin. Mogę kupić w cenie hurtowej. Lub cokolwiek innego co można dostać w sklepie zoologicznym, supermarkecie itp. Proszę na propozycje uwzględniajace finanse psiaków z nory.
  3. To przyjedź do mnie na dłużej :) Awka musi mieć trochę czasu na ośmielenie się. Jak przychodzą goście to najpierw zaszywa się w klatce - ale w końcu wychodzi i np. siada pod stołem albo pod moim krzesłem.
  4. Coś faktycznie sie chyba ruszyło... Awka w środę zrobiła coś niesamowitego - ucieszyła się na mój widok :))) Normalnie, jak wracam do domu, to Julka i Kazan szaleją. Awka też wychodzi z klatki, przebiega przez przedpokój i siada pod stołem w kuchni. Z tego miejsca patrzy jak się rozbieram, wnoszę zakupy itp. W środę też wróciłam do domu jak zwykle. Witając się z moją dziką bandą, widziałam jak Awka biegnie z pokoju. Ale jakoś nie widziałam jej pod stołem w kuchni. Rozglądam się... a Awka stoi za mną i merda ogonem :))))) Ucieszyłam sie do niej, więc Awcia zaczęła marszczyć nosek, przysiadywać na przednie łapki, ziewać i mruczeć :) Poza tym zaczyna łapać o co chodzi z tym żebraniem przy stole :) Uczę ją tego... choć swoje psy muszę oduczyć. Ale zależy mi na tym, żeby Awka nawiązywała kontakt z człowiekiem. A że to baaaaaardzo przekupny pies, to smakołyki na stole stanowią świetną zachętę by przyjść do kuchni i zacząć "miauczeć" w celu zwrócenia uwagi na niesamowicie-wygłodzonego-psa..:)
  5. A rozmawiałaś też na temat przedłużenia DT?
  6. [quote name='Annica']Jeśli chodzi o szczeniaki to sa w domu tymczasowym w Bełchatowie i weterynarz szuka im domku... To chyba lepsza opcja niż wozić je gdzieś?[/QUOTE] DT u lekarza weterynarii mają tylko DO CZWARTKU.
  7. [quote name='Ladymonia0610']Ajlii może lepiej sama po nie jedz. Za paliwo zwróce pieniązki.[/QUOTE] Zróbmy tak: jeśli znajdzie się jakiś transport bezpłatny lub łączony na wtorek, środę lub czwartek - to korzystamy z tego. Jeśli nie - w czwartek pojadę. Druga sprawa, która jakoś umknęła w tym wszystkim - pani ze Świdnicy. Tego dnia, postraszona policją (sprawa o wyłudzenie) zgodziła się zwrócić kasę za transport. Mam jej pesel, nr dowodu, adres wynajmowanego mieszkania. Ladymonia - trzeba do niej zadzwonić, podać nr konta, sumę oraz nieprzekraczalny termin 7 dni na zwrot pieniedzy. Nie widzę dużych szans na wydobycie kasy, ale warto spróbować.
  8. Ostatnie 2 dni byłam w trasie, więc dopiero zaglądam na wątek. Widzę że rodzice już w hoteliku. Bardzo się cieszę. Dobrze że w tym czasie szczeniaki grzały tyłki u weterynarza - bo nadal nie dostałam odpowiedzi co z nimi by się stało po zabraniu rodziców. Nawet gdyby miały zostać w lesie tylko do nastepnego dnia, to dziś byłyby tylko dwa zimne trupki. Widziałam zamarzniete szczeniaki. Tego sie nie zapomina. I nie jest łatwo żyć z świadomością, że gdyby dotarło się kilka godzin wcześniej to nie były by już tylko bryłką zmrożonych, wtulonych w siebie ciałek tylko ciepłymi, żywymi psiakami... Mój transport do Świdnicy w pełni rozliczony - II ratę mam na koncie. Teraz w kwestii szczeniaków. Są obecnie w DT u lekarza weterynarii, do czwartku. Nie wiem jakie poniósł koszty dotychczas, napewno je odrobaczywił. W czwartek można poprosić też o szczepienie (na wirusówki obowiązkowo przed czwartkiem - mam w domu 3 psy, które mogą coś przywlec ze spaceru). Jakby sie znalazł transport z Bełchatowa do Warszawy na wtorek, środę lub czwartek - super. Jeśli nie - to pojadę po nie sama, ale proszę o zwrot za paliwo. Daje szczeniakom DT bezpłatne - na zasadzie zwrotu kosztów (za karmę, weta itp). Do czasu znalezienia DS lub innego DT.
  9. Anett - dziękuję :)))))) Śliczne ogłoszenia :)
  10. [quote name='obraczus87']Funduszy jest tyle ile napisala Ladymonia. JEsli uda nam sie znalezc transport do Kamiennej, szczepienia wykona juz przyszla Pani. Niestety nie mozemy szastac kasa na prawo i lewo. Przypominam też o tym, że musimy zwrocic pieniazki za smycze, obroze, szczepienia doroslych psow. Ponadto w Hoteliku na razie przebywa Nela (ruda sunia szczyl). .[/QUOTE] Co mam powiedzieć weterynarzowi jak zadzwoni i zapyta kiedy zostaną zabrane szczeniaki? Ladymonia - co z transportem? Znalazłaś już coś? Jeśli nie - co ze szczeniakami jeśli nie znajdzie się tranport do niedzieli?
  11. Trzeba się teraz zastanowić co dalej. W niedzielę lub poniedziałek trzeba je odebrać z DT. Dobrze gdyby udało się je zaszczepić - czy są fundusze na to? Czy ten lekarz może to zrobić? Daje to szansę umieszczenia je w hotelu. Schronisko w Bełchatowie ma taką opcję - 12 zł/doba. To zawsze jakieś zabezpieczenie na czas zanim znajdzie się tańczy DT, DS czy nawet transport do któregoś z tych miejsc. Sprawa nagrana w kilku miejscach, coś może się uda znaleźć. Ale ZAWSZE trzeba mieć plan awaryjny.
  12. Czy szczeniaki są już w DT u lekarza weterynarii?
  13. Co do szczyli - tymczas jest do niedzieli. Jeśli do tego czasu znajdą domy i transport do nich - to ok. Ale jeśli nie - trzeba będzie je gdzieś umieścić, nawet z opcją "czekamy na transport". Czy ktoś może je w razie potrzeby przetransportować do Łodzi? Może tam szybciej uda się im znaleźć DT.
  14. Melduję się na wątku Neli. Ładne imię :) Mój mąż w drodze mówił na nią Ślęza :D
  15. Mój mąż wykonał raptem 2 telefony. I cóż się okazało? Miejscowe schronisko ma opcje hotelowania psów (12zł/doba) - trzeba by je tylko wcześniej zaszczepić. Do weterynarza zadzwonił z pytaniem o wolontariuszy na tym terenie. [B]Lekarz, wysłuchawszy historii szczeniąt, zaproponował że weźmie je na tymczas do niedzieli![/B] Maluchy będą odrobaczywione i zostaną im wystawione książeczki zdrowia. Daje to czas na szukanie trasportu dalej (DT? DS?). W poniedziałek mogę je przewieźć do Warszawy lub okolic - jeśli coś dla nich tutaj znajdzie.
  16. [U]Przede wszystkim szczeniaki nie mogą zostać nawet na chwilę same w norze![/U] Jedzenie to nie wszystko. Ktoś musi je ogrzewać, odstraszać drapieżniki (lisy, jenoty, szczury czy inne psy). Zabranie rodziców to wyrok śmierci na maluchy - nawet jesli mają tam zostać same kilka godzin. Kto weźmie na siebie odpowiedzialność za ich (nie) przeżycie?
  17. No dobra, a co z braćmi rudej sunieczki? Ona już tyłek grzeje w hoteliku, a dwa pozostałe maluchy marzną w lesie... Czy ten domek w Berlinie jest nadal aktualny? Czy ktoś go sprawdził? Kiedy jadą? Czy do tego czasu będę miały zrobione szczepienia i wystawione międzynarodowe książeczki zdrowia? Bez nich - jeśli straż graniczna się zainteresuj - to szczeniaki nie wjadą do Niemiec. Co z nimi wtedy? Czy osoba z którą jadą ma dla nich alternatywę jeśli nie przejadą przez ganicę? To trzeba załatwić TERAZ, żeby nie było więcej przykrych niespodzianek.
  18. Co do pani która chciała "adoptować" sunię - mamy jej imię, nazwisko, pesel, nr dowodu... Gdzie jest wątek nowy sunieczki?
  19. Właśnie ściągnęłam do domu. Sunieczkę odstawiliśmy do Astaroth - tam ma zapewnioną opiekę, będzie też zaszczepiona i odrobaczywiona. Jubu jeszcze pojechał ze szczurem. Jak wróci zda pewnie relację. Muszę teraz zająć się moimi zwierzakami. Jutro napiszę co widziałam na miejscu i dlaczego nie zgodziłam się zostawić małej.
  20. Jak się Iskierek dziś czuje? Martwię sie bardzo o nią...
  21. Nie oceniam Awki, nie mam do niej pretensji czy żalu... Po prostu smutno mi z powodu tej sytuacji. Julka i Kazan zostały ze ulubionym wujkiem, a mimo to były bardzo stęsknione. Są NASZE, wiedzą o tym i bardzo potrzebują naszej obecności - nie jakiegokolwiek człowieka, ale właśnie nas. A Awka mimo wszystko jest taka "niczyja". Był kiedyś jakiś tam dom, potem schronisko, domy tymczasowe. Nie ma sensu się przywiązywać. Nie ma potrzeby korzystać z uczuć. I tak wszystko przeminie, raz jeden człowiek nakłada jedzenie do miski - a jak nie ten to będzie inny... Po co kochać? Po co tęsknić? Tak tylko marudzę... Julka też kiedyś taka była... Kazan od zawsze z nami... Awka wciąż czeka - a jak nawet znajdzie swojego człowieka długo nie będzie wiedziała czy może już kochać, czy lepiej jeszcze nie...
  22. Awka zaskakuje - jest bardzo pociesznym i nawet wesołym psiakiem! Dziś widziałam jak coś gadała Kazanowi na ucho... on leżał, ona musiała stać :D Mimo wszystko, nadal "lepiej" jej jak jest tylko ze mną. Potrafi za mną dreptać po domu, wdzięczy się przy misce, podchodzi do ręki. Przy Jubu jest bardzo ostrożna, wycofana... Mimo że on się bardzo stara, podkarmia ją przysmakami, głaszcze... Zgadza się tylko na spacery z nim. Wczoraj nasze psy zostały na prawe dobę same - tzn. z ulubioną opiekunką, ale bez nas przecież. Nasze rozpieszczone paniczątka nagle zostały porzucone na pastwę losu ;) Dziś odchodzi komedia - szczególnie jeśli chodzi o Kazana oraz jego chodzenie za mną krok w krok i tulenie się. Łącznie z zaanektowniem moich kapci i traktowaniem ich jako poduszki :D Julka reaguje na każde moje mrugnięcie - pies natychmiast zwarty i gotowy do przytulania się. Natomiast Awka nie przejawia żadnych głębszych refleksji - ot zmienił się osobnik który wyprowadza psa na dwór, ładuje karmę do miski, pogłaszcze, pogada do psa... nic nowego przecież :( Smutno mi jakoś... Szczególnie że wczoraj wieźliśmy taką schroniskową bidę, której smutek zdawał się wylewać z psich oczu... Przy niej nasze gnoje... ehhh... Chyba powinnam zacząć pisać blog... O tych paskudach, i kolejnych 30 mniejszych, ma ciągle duuuuużo do opowiadania... Nie będę Was wtedy zanudzać ;)
  23. Oj, wesoło to mamy... ;) Dziś Awka dostała też kubek po śmietanie (uwielbia!). Najpierw rozłożyła się z nim w kuchni. Potem widziałam jak truchta na tych swoich łapinkach do pokoju, oczywiście z kubkiem w mordce. Za chwilę tą trasą podążą Julka... i zaraz wraca do kuchni - już ze zdobycznym kubkiem. No to Awa biegiem za Julką do kuchni. I wraca znów z kubkiem... a za nią pędzi Julka :D A to wszystko przy akompaniamencie powarkiwań Kazana, którego te drepczące panny najwyraźniej wyprowadzały w równowagi......... ;)
  24. No właśnie wróciłam do domu... Na podłodze resztki jajek, które miały być dla szczurów. Przewrócony kubek z kawą... Wszystko można by było zwalic na Julkę, gdyby nie drobny szczegół - kawą śmierdoli Awce z pyska :D Dziś była też ulubiona sąsiadka Awki, ta która zawsze głaszcze moje psy na spacerach. Awka przyszła do kuchni, wlazła pod stół i machała ogonem :)
  25. Awka potrafi zrobić "siad" :) Próbuję nauczyć ją podawania łapy, ale skutecznie utrudnia to Julka - która BARDZIEJ musi podawać łapę... Dziś Awka znów narozrabiała wspólnie i w porozumieniu z Julką... rozwlokły worek nici, kordonków i mulin, które dostałam od Astaroth. Część wyniosły sobie do klatki, rozplątały, rozemłały... ehhhh...
×
×
  • Create New...