Jump to content
Dogomania

ajlii

Members
  • Posts

    3153
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ajlii

  1. Tak to jest właśnie Rysio... obecnie Reksio :) Ten, który mieszka w Krakowie. Muszę wysłać opiekunom zdjęcia rodziców, bo dopytują czy też byli tacy "rasowi" :))) mari23 - jeśli napisałaś pw, to nie dotarło :(
  2. [IMG]http://filumlanae.blox.pl/resource/Rysio.JPG[/IMG] A tego przystojniaka rozpoznajecie...?
  3. Dobrze będzie ;) Moja Julka też była szkielecikiem - wyniszczył ją i głód i masakryczny stan zapalny. A teraz... kto ją później poznał, to nie wierzy ;) Bierka jeszcze da czadu ;)
  4. Coż mogę dodać... oprócz tego że żyjemy sobie radośnie. Julka jest trochę mniej upierdliwa, bo ma z kim bawić - panny potrafią godzinami ciągać się po podłodze za zabawki ;) Iskra jest bardzo "moim" psem. Gdy jest niepewna, zdenerwowana, to siada koło mnie i nie da się odkleić. Na początku nie mogłam nawet pójść się wykąpać, bo Iskra szalała - biegała po domu, jęczała, szukała mnie. Po kilku dniach już tylko chodziła zaniepokojona przez cały czas mojej nieobecności. Jubu wg Iskry jest fajny - można mu wpaść w objęcia (szczególnie jak woła: "chodźcie moje wszystkie rybki kochane!"), wleźć na kolana, pogrymasić przy podawaniu leków. Wczoraj musiałam wyjść na chwilę do sklepu. Jubu spał na kanapie. Gdy tylko wyszłam, Iskra obudziła go i poinformowała że wyszłam ;) Na tajniaka to ona się nie nadaje... ;) Porcje swoje zjada, choć muszę być przy tym i podziwiać jak pies ładnie je ;) Dodatek do karmy być musi - jogurt grecki został łaskawie zaakceptowany. Niestety, postawienie psu miski z samą karmą kończy powątpiewaniem Iskry w ludzki intelekt - patrzę na mnie jak idiotkę, ze znakiem zapytania na pysku "no chyba nie wyobrażasz sobie że to zjem!". Jogurcik, olej, rosołek, mięso dodane do karmy przywraca Iskrze wiarę w ludzi...
  5. Joanna83 - masz zapchaną skrzynkę. Czy o tego przystojniaka chodzi? Bo możliwe że miałabym transport łączony na tej trasie.
  6. Wbrew pozorom współpraca z niewidomym psem nie jest bardzo uciążliwa. Z moim ś.p. niewidomym Medem wypracowaliśmy sobie różne sposoby radzenia z taką sytuacją, dzięki którym mógł chodzić nawet bez smyczy po otwartym terenie. Jesli taka pomoc by się przydała opiekunom Bierki, to chętnie pomogę.
  7. Meldujemy się na wątku - Julka, Kazan i Iskra trzymają kciuki za Bierkę.
  8. Nadal walczymy. W dzień kanapa jest MOJA!!!! W nocy... hmmm... w nocy udaję że nie widzę tych 4 łap wyciągnietych do góry... Poza tym Iskra zdetronizowała (zdekanaponizowała?) Julkę...
  9. Zawsze mogę sobie pójść na antresolę... Mimo usilnych prób, nie udało się psom samodzielnie wejść wyżej niż jeden stopień :D
  10. Praga Północ (blisko Wschodniego i Wileńskiego). Mogą też dojechać na Paluch (blisko schroniska). A gdzie Ty mieszkasz? Może uda nam się podrzucić je w najbliższym czasie.
  11. Mam cały czas transportery, w których jechała Melba z mamą. Czyją są własnością?
  12. Bo Awka uczy się że świat nie jest taki zły właśnie przez rozwiazywanie kryzysów... Pamietacie jak miała problem ze spacerami? Każde nowe miejsce ją przerażało, zmiana trasy była traumą. A teraz? Kochamy spacery! Uwielbiamy wycieczki! Każde nowe miejsce jest witane z radością i entuzjazmem :) Podobnie było z bramą, przez którą nie chciała przejść gdy ktoś w niej stał. Teraz nie ma problemu. Albo z odgłosem szlifowania papierem ściernym - pierwszy raz był straszny dla psa... teraz nie rusza jej to ;) Natomiast sytuacja z Kazanem możliwe że jej coś przypomniała... jak faceci w roboczych ubraniach czy odgłosy prac remontowo-budowlanych. Nie wiem... ale myślę że przy następnym takim wydarzeniu, Awka sobie świetnie poradzi :)
  13. Nie wiem szczerze mówiąc co Awkę tak "uderzyło"... Emocje widziała nie raz - mieszka z nami od września, przez ten czas odeszło kilka ogonów z naszego stada. Pierwszy raz gdy chodziłam cały dzień zdenerwowana, Awka bardzo przeżyła... nastepne takie sytuacje już jej wogóle nie obchodziły. To że Kazan został zabrany, a ona i Julka zostały? Wczoraj znów Kazana zabraliśmy na kontrolę, ale wrócił od własnych siłach i Awka nie zareagowała na to wogóle. Cały czas ma jakieś zmiany, nowe sytuacje, nowe trasy spacerów, wycieczki, goście - ona nie ma czasu się nudzić ;) Nie wiem, naprawdę nie wiem... Awka mimo wszystko cały czas jest zagadką... Ale na pocieszenie mogę dodać, że humor już pannie dopisuje :) Dziś chciała się bawić w łapki przed spacerem, nie mogłam jej smyczy zapiąć tak się wdzięczyła :)))
  14. Awa dziś przeżyła bardzo silny stres :( Nie sądziłam że przejmie się tak Kazanem i jego niedyspozycją po kastracji... Gdy przynieśliśmy Kazana do domu, już praktycznie wybudzonego - Awka zaczęła biegać bardzo zaniepokojona. Nie cieszyła się do nas, nie reagowała na wołanie. Patrzyła jak Kazan zsiusiał się, jak mu się łapy rozjeżdżają... i wyglądała na toralnie przerażoną. Gdy przenieśliśmy posłanie psie (duża kołdra) pod kaloryfer... Awa załatwiła się pod siebie (kupa + siku). Potem trochę się uspokoiła, położyła na swojej ulubionej poduszce. Na dwór wyszła niechętnie. Lubi spacerować po okolicy, wie że załatwia sie potrzeby poza podwórkiem... ale tym razem od razu za dzwiami siku i ciągnięcie do domu. Teraz już sytuacja opanowana, posłanie wróciło na swoje miejsce, Kazan normalnie już chodzi po domu. Chociaż nadal Awka trochę poddenerwowana. Spróbujemy jutro pojechać na wycieczkę z Awą (uwielbia jazdę samochodem i bieganie z Julką i Kazanem), może zapomni o tym nie fajnym przeżyciu...
  15. Nikt tak pięknie nie rozpłaszcza sie na podłodze jak Iskierek...
  16. O taaaaak... Awcia jest łasa na pochwały i smakołyki :) Ostatnio mam wrażenie że się za bardzo jednak rozpuściła. Pamiętacie jak próbowałam nauczyć ją żebrać - jak na przyzwoitego psa przystało...? No to panna opanowała tą sztukę do perfekcji :D
  17. Czyżby moje Julka i Kazan zostały uznane za obiekty szczególnego zainteresowania...? ;) A co do Awcii... to została niedawno "sterroryzowana" przez mojego męża. Dla jej własnego dobra, bo planowała wleźć w miejsce gdzie mogła pokaleczyć łapy. Niestety, jak Awka się uprze na coś, to wlezie tam chociaćby po trupach... i nie zmiłuj. A są miejsca, choć wybitnie ciekawe, to niewskazane jest ich zwiedzane. I cóż się okazało...? Że pies potrafi wykonywać wszelkie polecenia, np. przychodzić na wołanie (a nie proszenie), wychodzić z miejsca szczególnie psa interesującego, nie ruszać rzeczy której nie pozwalamy... Świetnie to Awce zrobiło! Dotychczas była proszona, zachęcana "Awciuniu, może być przyszła z łaski swojej... albo nie przyszła - wedle psiego uznania". A teraz Jubu woła i Awka migiem przylatuje do niego.
  18. [quote name='malvaaa']a jak zniosły podróż? Jak zareagowaly na nową sytuacje? mamusia zdenerwowana?[/QUOTE] W sumie lepiej niż myślałam. Jechały bardzo grzecznie, cicho i sucho ;) (w przeciwieństwie do drugiego pasażera, który wydałam wszystko co się tylko dało na wszystkie strony). Obejrzały nową miejscówkę, mama dała się pogłaskać po grzbiecie nawet. Napewno nie ufne, przestraszone sytuacją... ale też zaciekawione. [B]Bambino -[/B] zapomniałam Ci powiedzieć: Melba koniecznie potrzebuje zabawki do obgryzania. U mnie wylewała nawet wodę z miski żeby mieć czym sie bawić. Moja suka nie chciała niestety podzielić się swoimi zabawkami.
  19. Melbą z mamą Miką odstawione już daaaawno na miejsce. Z adresem spokojnie, nic się nie działo. Bambino uprzedzała mnie że nie ma zasięgu i to Ona będzie dzwonić do mnie. A nam się udało nadgonić czasowo na autostradzie i mogliśmy dojechać wcześniej. Tyle że nie wiedzieliśmy gdzie :D Ale Bambino zadzwoniła w odpowiednim momencie i sunie dotarły na miejsce bezproblemowo.
  20. [quote name='malvaaa']dziewczyny mam jeszcze pytanie... czy to 35zł dla ajlii za weta, mam dac z kundelkowej skarbonki? wiga138 deklarowała pomoc dla nich i nie wiem czy to aktualne.[/QUOTE] Rozliczam się z wigą sama. Napisałam orientacyjnie, że mała obejrzana przez weta, zaszczepiona i dlaczego nie wziełam faktury. Zaraz ruszamy... wrócimy w nocy pewnie, więc napiszę jutro co i jak. Na mamę roboczo wołałam "Mika". Nie lubię jak zwierzaki są bezimienne, to tak jak by były bezdomne i opuszczone.
  21. Mam dobrą wiadomość! Sunie jadą tranportem łączonym z innym psiakiem - czyli odpada część kosztów :)))
  22. Mama i z córką obsrały się w nocy po pachy. Ale w czasie sprzątania kenelówki były obie zainteresowane co robię - patrzyły na moje ręce, zamiast tak jak wczoraj odwracać wzrok i udawać że ich tu nie ma.
  23. Byliśmy u weta. Mamy nie dało sie zbadać - zareagowała agresją na nową sytuację. Prędzej by się udusiła niż dała dotknąć... Nie ma zewnętrznych oznak żadnej choroby. Nie udało sie zmierzyć temperatury ani zaszczepić - mogłaby sobie zrobić krzywdę wyrywając się w czasie tych zabiegów. Mała, ochrzczona przez pania weterynarz imieniem Melba ;), została zbadana i zaszczepiona. Została oszacowana na poniżej 4 miesięcy, waży 4,5 kg. Jest zdrowa. Dostała tabletkę na odrobaczywienie i szczepionkę p/c wirusówkom. Weterynarz uznał że szczepienie jest konieczne jak najszybciej, bo mała miała dużo stresów, zmian środowiska i lepiej by odporność narastała już od dzisiaj. Zapłaciłam łącznie 35 zł - tyle co cena hurtowa szczepionki. Odrobaczywienie gratis. Nie brałam faktury, bo trzeba by policzyć całość: pełna cena szczepionki + odrobaczywienie + wizyta (wyszło by prawie 100 zł). Co do zachowania psiaków - są wystraszone i nie ufne. Ale nie jest to panika, tylko lęk sytuacyjny. Melba obsewuje mamę i przy niej zachowuje sie równie ostrożnie. W lecznicy rozkosznie zwinęła się w kłębek na podgrzewanym stole i zaczęła podsypiać ;) Obie sporo piją. Jedzą... ale ciężko powiedzieć ile zjada mama. Melbę widziałam jak pracowicie chrupała suchą karmę. Mama przy mnie nie chce jeść, nawet surowego miesa nie tknęła (ale znikło jak wyszłam z kuchni). Cały czas mają do dyspozycji jedzenie, dosypuję im trochu suchej karmy. Robaków w kupie nie zauważyłam. Co do transportu - ruszamy w niedzielę rano. Mam nadzieję że obędzie się bez problemów. Melba jest trochę miaucząca w samochodzie, ale z mamą pewnie będzie raźniej ;) Co do faktur za paliwo - jadą prywatnych samochodem, nie mogę więc wziąć faktury na fundację.
  24. Mama i mała ładnie przespały noc. Są wystraszone i niepewne... Mała chętnie obwąchała się z moim psem. Mama udaje że nie widzi człowieka, ale jak tylko się zbliżamy to chowa dzieciaka pod siebie.
  25. [quote name='Kinia1984']kurcze to moze podjedziemy jutro na zastrzyk..[/QUOTE] Dzisiaj jedźcie, na ostry dyżur. Tylko mówcie że od ugryzienia nie upłynęło jeszcze 8 godzin.
×
×
  • Create New...