-
Posts
3153 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by ajlii
-
Chciałam tylko poinformować, że Jaśmin ma się świetnie :) Pierwszy dzień był niepewny, ale od wczoraj rozruszał się bardzo. Jest strasznie towarzyski i przytulaśny. Chodzi za mną krok w krok po domu, podrzuca rękę. Rano wita sie entuzjastycznie :) Spacery lubi, nie chce wracać do domu ;) Próbował nawet trochę pobiegać, ale łapcie się gną... W domu mu się podoba - szczególnie kołdra na podłodze, na której można rozciągnąć sie na całą długość psa :) Albo plamy słońca, w których można się wygrzewać. Uznał też szafę za najfajnieszą "drapaczkę" i ociera się o nią regularnie (ma wystające w poziomie listewki). Zdarza mu sie nasiusiać w domu, narazie jeszcze nie dograliśmy sobie pór spacerów - ale to przyjdzie z czasem. Tabletki zjada chętnie w parówkach lub gotowanym kurczaku. Lubi też twaróg. Faktycznie mało je. Oglądałam mu zeby, a właściwie to co z nich zostało... Sucha karma to juz nie na jego możliwości niestety. Spróbuję mu ją namoczyć porządnie, ale generalnie raczej miękkie będzie musiał jeść. W sumie nie pomyślałam wcześniej - jak był w narkozie to można było zdjąć mu najgorszy kamień. Choć nie wiem czy by to wiele dało, bo zęby bardzo starte, a częściowo wypadły. Spróbuje powoli wprowadzić mu tarte jabłko, może uda mi się choć trochę "rozmoczyć" kamień i usunąć węglem leczniczym. Uczymy się już porozumiewania na wypadek gdyby jednak stracił zupełnie wzrok - bardzo dobrze to idzie. Budzi też dużą sympatię wśród sąsiadów - mieszkam w dzielnicy, gdzie jest dużo kudelków. Dzięki temy mój każdy tymczas był "socjalizowany" przez obgłaskiwanie przez mnóstwo osób. Jaśmin generalnie jest zachwycony każdą formą uwagi. A od dzisiaj rano jesteśmy juz tylko we dwoje w domu + szczuractwo, bo Grzesiek, Kazan, Julia i Iskra wyjechali remontować psi pensjonat (może ktoś ma pomysł na kolor ścian do psiego salonu? wszelkie sugestie mile widziane :) ). Mamy wiec z Jaśminem dużo czasu na przytulanie i głaskanie.
-
28.11.2011 Jaś pobiegł za TM... Jaśmin... Jaś... Jasiek... Jest obecnie u mnie od marca 2011 roku. Nadal w trakcie diagnoznowania i prób leczenie doraźnych problemów. Obecnie walczymy z grzybem candida glabrata... Prawdopodobnie otorbiony w jamie nosowej i uwikłany w śluzówkę zatok, powoduje patologiczną nadprodukcję wydzieliny (która zbiera się pod skórą tworząc ów guz). Ale to tylko czubek góry lodowej, nadal nie wiemy co Jaśkowi jeszcze dolega... Wiosną Jaś miał zdiagnozowany złośliwy nowotwór w jamie nosowej, ale dziś wiemy że jeśli to jest rzeczywiście nowotwór - to jednak łagodny. Jasio także nie widzi. Ma ciągły przewlekły stan zapalny oczu (przerwany kanalik łzowy + ucisk na lewe oczko). Ma przerost prostaty, anemię, wysoką leukocytozę i podwyższone wskaźniki wątrobowe. Doszły problemy ze stawami i zaburzenia krążenia. Walczymy o każdy dobrze przeżyty dzień - bez bólu, spokojnie i radośnie. Jasio ma lepsze i gorsze dni. Czasem je, czasem trzeba go karmić łyżeczką. Sam chodzi po domu, wychodzi do ogrodu. Chętnie spaceruje. Nie dosłyszy... ale jak otwiera sie paczkę biszkoptów, to leci na tych swoich chudych nogach..... uwielbia biszkopty i świeży chlebek :) Ale jest z nami i chcemy by jak najdłużej mógł cieszyć się życiem. Jaś jest naszym skarbem. Ma ogromną wolę życia, mimo tak wielu problemów zdrowotnych. Bardzo potrzebujemy wsparcia finansowego - na badania, leki, specjalistyczną karmą. Jaś bardzo wybrzydza przy jedzeniu, potrzebuje różnych karm by mógł sobie wybrać na co ma ochotę i co mu akurat służy... Kalendarium Jaśkowego diagnozowania i leczenia: 19.03. - Jasio trafia do mnie po rinoskopii. Diagnoza: nowotwór złośliwy z jamie nosowej (nie pobrano wycinka do badań histopatologicznych!!!). 25.03. - wizyta domowa weterynarza - pierwsza nadzieja na leczenie nie tylko paliatywne, ale też diagnoza wielu innych problemów Jasia. 30.03. - I konsultacja u onkologa. Propozycja lekarza leczenia paliatywnego za pomocą chemii. Przepisane leki p/c bólowe. 08.04. - I konsultacja u homeopaty. Przepisane leki homeopatyczne spowalniające rozwój nowotworu. 20.04. - w ciągu jednej nocy pojawia się u Jasia zmiana na głowie. 29.04. - usg jamy brzusznej i głowy. Zmiana na głowie okazuje się wypełniona płynem - podejrzenie że jest to płyn z rozpadu guza. 29.04. - II konsultacja u homeopaty. Natarcie zmiany na głowie sterydem, zalecenie antybiotyku. 12.05. - II konsultacja u onkologa. Diagnoza: rozpad guza, zanik nieprawidłowych odruchów neurologicznych. Propozycja onkologa poddania Jasia radioterapii. cdn... A to relacja z pierwszych dni Jasia u mnie... Dziś w nocy Jaśminek odkrył psi-raj-na-ziemi, czyli... kanapę :/ Usłyszałam przez sen, że coś mi ładuje z kanapy na podłogę, ale nie zajarzyłam że moich psów nie ma. A rano znalazłam kłęby sierści - czyli wszystko jasne :P Z jedzeniem sobie radzimy, ale sucha karma jest be ;) Próbowałam z vitake, wolsblutem, royalem - nie chce i już. Chyba że kulki z rozmoczonej karmy mu ulepię, to łaskawie weźmie... Problem ma też z samym jedzeniem, nie może sie nachylić, bo zaraz sapie - nowotwór w przegrodzie nosowej przecież... Dostaje więc jedzenie z talerza, podstawionego do boku mordki (żeby nie musiał jeść z nosem w pionie), albo z ręki (o tak, to Jaśminy lubią najbardziej ;) ). Wycfanił się też w kwestii leków... wg Jaśmina układ: 1 tabletka=1 parówka, jest jak najbardziej uczciwy. Na żadne kompromisy pies nie pójdzie ;) W każdym razie nauczył sie wypluwać z jedzenia leki. Poza tym próbuje się przeciągać, przysiadać na przednie łapki (choć ciężko, bo się gną). Ze spacerów wracać nie chce, najchętniej by chodził godzinę po trawniku i oglądał każde źdzbło trawy z osobna. Towarzyski też się robi coraz bardziej... od wczoraj "gada", czyli wydaje pomruki jak mu się coś podoba bardzo. Wczoraj wyspał sie też na górze materiałów, które wyciągnęłam do szycia - czyli wiadomo, pies domowy :D
-
Mojej Julki, w wersji cuchnącego ropą szkieletu, też nikt nie raczył zauważyć na stacji benzynowej :/ No może oprócz baby, która żrąc hot-doga, odpędzała wygłodzonego psa... Mam nutramigen (pełnowartościowy preparat mlekozastępszy dla niemowląt uczulonych na wszystko), mogę się podzielić. Pomaga przetwać wyniszczonym zwierzakom, które mają płynnę dietę.
-
[quote name='Lulka']no niestety moze to byc po urazie:( Pani doktor powiedziała, ze miał wylew. Cukier ma w normie, wiec to nie cukrzyca. Mogl miec wypadek samochodowy albo.... ktoś mu w głowę przyłożył:( [/QUOTE] Cukier zbadajcie mu jeszcze ze 2 razy - jeden wynik może być prawidłowy mimo nawet zaawansowanej cukrzycy. Mam paski do glukometru Accu-chek active, dla zwierząt nie są refundowane wiec dość drogie. Jeśli taki dostęp do tego typy glukometru, to mogę Wam przesłać opakowanie pasków.
-
Cześć Kazio :) Miło było Cię dzisiaj poznać :) Tak miłego, spokojnego, cierpliwego psa już dawno nie spotkałam... Dobrze zniósł jazdę samochodem. Wogóle jak tylko po niego przyjechaliśmy, natychmiast podszedł do nas, chętnie zajrzał do samochodu... tylko wsiąść nie miał siły :( W hotelu od razu wszedł pewnie do kojca, chyba mu się spodobało od razu :)
-
Strasznie słodka jest z tym jednym uchem na baczność, a drugim klapniętym :)
-
Spanielka Tusia - w NOWYM DOMKU! Dziękujemy wszystkim za pomoc!
ajlii replied to Avilia's topic in Już w nowym domu
Czy te kąpiele muszą być wykonywane tylko w lecznicy? -
Mam 3 psy, średniej wielkości. Chodzą na smyczy, ale bez kagańca. Nie są agresywne do innych psów, choć lubią obszczekać konkurencję. I mam sąsiada po drugiej stronie ulicy. Dziś był pijany, wyszedł ze swoim dużym psem na smyczy i w kagańcu. [B]Zaczął go szczuć na moje psy. [/B] Pechowo stałam z moimi tak, że nie miałam jak uciec. Za mną kilkanaście metrów byli inni ludzie z mniejszymi psami, gdyby doszło do awantury by ich maluchy też ucierpiały. Moje psy szczekały. Jeden spanikował, zerwał sie ze smyczy i próbował uciec do domu. Nie miałam komórki żeby zadzwonić na policję. Zaczęłam krzyczeć że atakuje mnie pies, że właściciel go szczuje. Zareagował inny sąsiad - przytrzymał właściciela psa, żebym mogła uciec z moimi z psami do domu. Pojawiła sie też moja koleżanka, pomogła złapać spanikowaną moją sunię. Sytuacja jest absurdalna i nie wiem co zrobić [B]żeby nie zaszkodzić tamtemu psu.[/B] Bo obawiam się że to on poniósł by konsekwencje za głupotę właściela. Jeśli będzie dalej szczuty na inne psy, albo zostanie w końcu pogryziony przez broniącego się psa albo dostanie kopa od właściciela psa którego zaatakuje. Moje psy mogły też ponieść konsekwencję, choćby spanikowana sunia która zerwała sie ze smyczy i próbowała uciec - mogła zostać potrącona przez samochód. Nie jest to pierwszy raz kiedy ten człowiek szczuje swojego psa na inne, ale bardzo dawno tego nie robił wobec moich psów. Czy ktoś miał do czynienia z taką sytuacją i może podpowiedzieć jak to rozwiązał?
-
Już w miarę na spokojnie... Dzięki za zorganizowanie szybkiej akcji pomocy :) Pan Ludwik wysłał dwóch pomocników z Serocka, którzy pożyczyli 20 zł na bilet do Warszawy. Dziękuję serdecznie :) Inga.mm - dziękuję za chęć sholowania auta... :) Auto stoi już na poboczu, w środę trzeba będzie pojechać autobusem z nowym akumulatorem i spróbować uruchomić samochód. Mój mąż niestety poszedł łapać stopa, bo z Serocka nie ma już o tej porze żadnego autobusu :( (ten którym miał jechać niestety kursuje co drugi dzień). Mam nadzieję że szybko coś złapie...
-
Serock jest jakieś 30-40 km od Warszawy. Czy ktoś ma może konto w banku Milenium? Mój mąż ma kartę do tego banku, ale puste konto (założył połowę sumy za paliwo). Ja mogę zrobić przelew z Aliora, ale nie dojdzie do jutra. A z Milenium byłby w kilka minut na koncie męża - mógłby wrócić PKS-em do domu.
-
Malutki Loluś - pojechał do swojego wymarzonego domku!!!
ajlii replied to Agmarek's topic in Już w nowym domu
Mój mąż wiózł psiaka do Wrocławia i potem Sabę do Pułtuska. I teraz ma wielki problem - stoi na skrzyżowaniu w Serocku (30 km od Warszawy). Akumulator nie wytrzymał zimowych warunków (niska temperatura + sól) i zdechł. Czy macie znajomych w tych okolicach? Mój mąż potrzebuje pomocy w zepchnieciu auta na pobocze. Nie ma przy sobie żadnych pieniedzy, nawet na bilet do Warszawy (o ile o tej porze jeszcze coś jeździ) czy ciepłą herbatę. -
To mój mąż wiózł Sabę z Wrocławia. I teraz ma wielki problem - stoi na skrzyżowaniu w Serocku. Akumulator nie wytrzymał zimowych warunków (niska temperatura + sól) i zdechł. Czy macie znajomych w tych okolicach? Mój mąż potrzebuje pomocy w zepchnieciu auta na pobocze. Nie ma przy sobie żadnych pieniedzy, nawet na bilet do Warszawy (o ile o tej porze jeszcze coś jeździ) czy ciepłą herbatę.
-
Malutki Loluś - pojechał do swojego wymarzonego domku!!!
ajlii replied to Agmarek's topic in Już w nowym domu
Mały jedzie z moim mężem. Ruszają bardzo rano, planowo będą we Wrocławiu ok. 11-12. [B]Yuki[/B] - to nr mojego męża 668 155 860. Czy możecie spotkać się pod schroniskiem dla zwierząt? Jesli możesz, to zadzwoń do niego jeszcze dziś, nawet o północy ;) -
Malutki Loluś - pojechał do swojego wymarzonego domku!!!
ajlii replied to Agmarek's topic in Już w nowym domu
Tranport jest przełożony na poniedziałek. Piesek może do mnie trafić dopiero w niedzielę wieczorem - nie mam możliwości przetrzymania go dłużej niż jedną noc (mój Kazan jest psem terytorialnym i nie toleruje innych samców). Mój mąż mógłby też odebrać psiaka w poniedziałek rano z Mokotowa (ok. 5-5.30 rano). -
Malutki Loluś - pojechał do swojego wymarzonego domku!!!
ajlii replied to Agmarek's topic in Już w nowym domu
Mój mąż może zabrać pieska do Wrocławia, ale z Warszawy. Nie da rady jeszcze jechać po niego do Otwocka. Piesek musiałby dzisiaj wieczorem lub jutro bardzo rano (godz. 4-5) dowieziony do nas. Możemy go odebrać na Dworcu Wschodnim. Ale póki co czekamy jeszcze na pieniądze na paliwo, jeśli nie dotrą do wieczora to transport będzie przełożony na inny dzień.