Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. Carmiś najpiękniejszejsza jest ;)
  2. Dziś kolejne podanie. Daszeńka, pomijając krzywą kulejącą łapkę, żyje na całego. Wychodzi z garażu na każdy psi sygnał, że coś ciekawego się dzieje, domaga się spacerków, wchodzi między stadko do mnie, żeby się ukochać i warkąć co na niektórych. Mordeczka uśmiechnięta, tylko niestety łapka....
  3. Ja obmyśliłąm, że wygrodzę teren dla ludzi i kota, dla suń i special area dla obszczańców. Aron leje pod każdym krzakiem, Duke i Ząbal chodzą i leje im się z siura, więc przynajmniej nie obsikują krzewów, ale Bej, Rafi, Sokół, Szarik, każdy po każdym poprawia, czaem po kilka razy, żeby jego było na wierzchu 8)
  4. Czyli to nie są kropelki. Kiedyś takie miałam w pojemniczkach na jednego psa.
  5. Pokrzywę sparzam i siekam. Nie parzy. Julka zbiera gołymi łapkami i też nie parzy, może czasem...Trzeba się z roślinką zaprzyjaźnić ;) Psom też służy, bo działa na wszystkie organizmy żywe. Poprawia przemianę materii i ma mnóstwo antyrakowej witaminy C. Zbieramy, siekamy, dorzucamy pod koniec gotowania i piesom smakuje.
  6. [quote name='Anja2201']Czarodziejko , ja chciałam zapytać czy Ty jakoś zabezpieczysz dziewczyny przed kleszczami i jaki będzie koszt ??[/QUOTE] Właśnie o tym pomyślałam, kiedy zobaczyłam wczoraj ubłoconą Kajkę po godzinnej nieobecności. Czy ten Kiltix jest na jednego psa, czy wystarczy na obie?
  7. Piękna pogoda i Szarusia grzeje się nadobnie w słońcu. Trochę ciężko chodzi jednak, a na spacer wcale nie chce. Woli przy domu.
  8. Może i będzie umiała. Jeżeli zobaczy, że jest kochana, karmiona, przytulana. Ona za mną aż pełznie, żeby ją utulić. Na smyczy chodzi, nie wiem, jednak, jak z czystością w domu...Nigdy nie mieszkała.
  9. One są piękne, kiedy się na nie patrzy w naturze...Niestety, nikt nie wierzy...:-?
  10. Teraz mamy wiosenne menu i obowiązkowo pół wiadra pokrzyw dorzucam do gotującego się mięcha ;) My również jak co roku dodajemy naszą rodzimą roślinę do sałatek i pijemy z niej herbatki. Polecam. A Duke przerabia codziennie jabłuszko i ogryzki.
  11. Fotki oczywiście, nawet jakieś mam w komórce, ale zładuję jak się obrobię w ogrodzie. A po zimie nie ma lekko. Wszystko zdeptane, obsz**ane. Tulipany nawet nie zakwitły, bo były udeptywane całą zimę przez dziesiątki łap. Muszę poogradzać swoje biedne roślinki. Fridunia leży sobie spokojnie na słonku i leniwie obserwuje wszystko dokoła. Szczeka, warczy, marszczy pychol;)
  12. Tak na nie patrzę...są w swojej brzydocie bardzo kochane i my je tu z Julką zawsze podziwiamy. Że Misia ładnie leży, Kaja ma pyszczek wierny itd. Oby trafił się domek. Ręczę, że właściciele będą zadowoleni. Misiorek w dodatku pełznie przy nodze, kiedy ma ochotę być przytulony ;)
  13. Moja córcia jest w pierwszej klasie ;) Hera na pewno będzie się bawić z twoją pociechą. Dzisiaj np. ganiała się z Miśką skacząc przez oczko wodne - trzeba było dać fest susa i to z dobrej strony, żeby łbem w płot nie walnąć. Ganiały się, błociły, skakały do wody, wyrywały sobie z pysków jakieś wodorosty i ogólnie sama radość. Misia ma wg schroniskowej metryki 13 lat, ale hmmm...Herze daleko do jej skoczności i zwinności :D
  14. Kajka dzisiaj znów poszła w tango, tym razem z Rafim bez łapy i grubym Bejem. Bej wrócił szybko, a tamte dwa patałachy snuły się po lasach i wróciły po godzinie. Miałam dać w doopę i głodzić, jak poprzednio, ale skończyło się na kręceniu uszu Kajki, bo Rafi ledwo dokuśtykał i zaraz grzmotnął się w oczku wodnym i dochodził do siebie mocząc jedyną łapę. Kajka nawet nie dyszała. Misiorek natomiast pół dnia tarzał się w trawie i biegał za Julką wraz z Herą. Misior oczywiście jest bardziej zwinny i skoczny niż roczna Hercia 8)
  15. Może jakiś się znajdzie...:-? Gromiś prócz tego, że ma teraz w kojcu cieknącą Carmen i wcale nie chce wychodzić, bo piluje i odgania płaczącego Arona, to: wyrwał kolejną dechę z budy - wiosna idzie, trzeba wietrzyć - oraz wyszedł do Julki, żeby go pogłaskała, bo Carmen siedziała między prętami, to on też. Ośmielił się przy niej. Ale gdy weszła do kojca, żeby go przytulić wcisnął się w budę i koniec. Bardzo jest kochany, że tak się dla Carmen poświęca. Kłapie zębami, rzuca się na pręty, a Aron, zmurszały i ledwo chodzący woła i tęskni. Caren niczym głaz 8)
  16. Ja też miałąm Foczunię wyglądającą jak foka. Ze schroniska w Łodzi. I też już biega za TM.
  17. Dziś kolejny raz zaplusowała u Julki - były minusy za łapanie za nogę, albo cokolwiek, żeby ją dla siebie zatrzymać, kiedy chciała wejść do domu i łapanie za koło od roweru, bo się fanie kręciło ;) Uznanie Hercia zdobyła ucząc się nowej komendy, a mianowicie: "Bierz go!" 8) Podczas zbierania garów i misek Rafi bez łapki skakał na Julkę i zaczepiał ją. Odganiała, strofowała - nic nie dało. Wreszcie Hera zauważyła, że dziecko ma kłopot i zaczęła obszczekiwać skaczącego Rafiego. I wtedy Julka wpadła na pomysł, że to jest jej obrończyni. Na komendę do obszczekiwania Hera dołożyła jeszcze skakanie z łapami na Rafiego i szarpanie za futro. Śmiesznie to wyglądało, bo odciągała go od Julki, a on za wszelką cenę chciał na nią skakać. Ma taki paskudny zwyczaj, że rzuca się z tą jedną łapą i wisi na człowieku. Wystarczy się schylić i już Rafi opiera się na plecach.
  18. Bardzo ;) Ale to był ostatni raz, kiedy były razem na spacerze. Wolę, kiedy są grzeczne i pod kontrolą, a razem zupełnie mnie nie słuchają.
  19. Nie mam jej książeczki, ale przyjechała w ubiegłym roku jako sunia 8-letnia, czyli ma 9 latek. Na pewno by się nadwała, o ile nie jest za wysoko, bo ma problemy z tylnymi łapkami. Po przebyciu jakiegoś tam dystansu siada i odpoczywa. Żeby domek nie oddał jej, kiedy będzie coraz bardziej niezdarna. Jest w dobrej kondycji ogólnie, ale łapki nieco siadają.
  20. Rafi pozdrawia ze swojego grajdołka. Mając dość nocnych gonitw i warczącego turlania się w świetle księżyca pod oknami podpinam Beja na noc. Rafi wtedy nie szaleje, bo musi pilnować swojej maskotki, tak więc wiernie waruje przy maleńkiej Bejowej budce, albo śpi przytulony do niego. Hera - jedyna po Rafim młódka nieco ich zaczepia, ale nie widząc efektu idzie sobie spać. I jest błoga cisza. Za to nadrabiają w dzień ;)
  21. Siedzi sobie nadal i zjada przydziały. Bardzo jest kochana i taka spokojna. Może schudnie, ale kto wie...ruchu żadnego.
  22. Ona jest nadpieszczona. Wciąż przytulana, kochana, ryjek ma wycałowany i żaby z ocząt własnymi palcami wyciągane ;) To takie maniery. I wyszło skąd ta bucowatość. Nie dość, że ruja, to jeszcze nażarła się suchej karmy uprzednio wdzięcznie rozpruwszy wór zębami. Dlatego nie tknęła kolacji i miała mdłości. Wczoraj już zjadła normalnie, ale wciąż siedzi w kojcu. I powiem, że wcale nie upomina się o wyjście. Zreztą po co...Żadnego poprządnego faceta, tylko niedojdy, które podrapią, obślinią i nie zadowolą ;)
  23. Herasek dzisiaj był wyjątkowo grzeczny i nawet nie łapał za nogę dziewczynek na huśtawce. W nagrodę piknikował na kocu i pożarł pączka, którego sobie przygotowałam do kawy ;)
  24. Jaśnie torba już w kojcu. Nadęta jak bąk i w dodatku o suchym pysku, bo wczoraj nie tknęła kolacji. Od rana zawijała kitę przed Aronem, bo tylko on z Dukem przy jajkach się osali. Co z tego...Aron płacząc sztywną łapą niezdarnie ją tylko drapał, bo wyżej jej nie podniósł, a Duke się zaraz z miłości pokracznie przewrócił. Z amorów nici. Humor nasza dama straciła do reszty, bo przecież starsza, ale wciąż bardzo twarzowa, a tu nikt się nie garnie i nie walczy o rzut jej carminowego oka. Zaprowdziłam do kojca i siedzi z Gromem. Aron śpiewa jak zawsze, a reszta go bezczelnie ucisza. Carmen leży niczym odaliska i nie raczy nikogo zauważyć.
×
×
  • Create New...