Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. Pieniądze doszły - dziękuję. Ząbalek to dziwak. Włazi do wody i tak smętnie stoi zgarbiony, potem wyłązi i łazi wkoło domu schnąc przy okazji. Każdy lubi paprać się w błocie. Ostatnio Duke też chudzina przewracająca się i w dodatku ze skręconym łepkiem, wszedł do stawu i siedział cały ranek mocząc jedną łapę ;) Rafi ma tylko jedną z przodu i zakotwicza się na niej, a reszta na brzegu 8) Lubią to ;) A kanapki robię jej dwie, tylko, że czasem nie zje ani jednej i dzieli na wybrane chudziny ;)
  2. Jej wysokość właśnie rozpoczęła menstruować. :-?
  3. Paradoksalnie im więcej dostają tym bardziej są głodne, a najbardziej głodem z oczu wyziera tym najgrubszym ;)
  4. A Hercia pasjami uwielbia grać w piłkę ;)
  5. Zauważcie również, że jakieś gnaty poniewierają się samotnie ;) Ordung musi być, a psy to wiedzą. I między nimi kociczka sobie czasem pomyka.
  6. On nie zaakceptuje ludzi. Może się przyzwyczaić do konkretnej osoby, któa go karmi, ale nigdy do ludzi jako do gatunku. 2 lata ze mną i tylko machanie ogonem.
  7. Podane 1,5cm. Kolacja wciągnięta. Teraz leży pod stołem i liże łapę ;) Przywitała mnie, kiedy wieczorkiem wróciłam do domu z zajęć. Wyszła z garażu i ogonek machał. :)
  8. No nie da się ukryć, że siedzi, jak baca na zagrodzie. Tu gdzieś ;) [IMG]http://img20.imageshack.us/img20/158/20110424867.jpg[/IMG]
  9. Jak mówią we wsi o ideale urody: "Udzik krótki, dupka blisko" ;) Bej pasuje idealnie.
  10. Dziękuję. Ząbi ma lepszy apetyt, tzn zjada już wszystko i nie wybrzydza. Ostatnio nawet nie muszę mu chleba dodawać. Zjada sam makaron i ryż, nawet marchewkę pokrojoną w plastry, a nie tartą jak zazwyczaj ;) Podczas mojej choroby była sucha karma, a zapas marchwi mi się zaczął psuć, więc oczyściłam, okroiłam i ugotowałam 2 kilo w plastrach. Wszystko zżarte - nie ostało się nic. Daję mu też większe porcje mięsa, a Julka nadal kanapki, które dzieli pomiędzy niego i Duka - kolejną lichotę.
  11. Aniu - oby się taka osoba znalazła. Grom nie jest bez kontaktu, ja do niego mówię, on poznaje swoje imię. Kiedy jest w kojcu, a ja wychodzę z domu, zawsze go wołam i wtedy macha ogonem i podszczekuje. Czeka na jedzenie - uczestniczy w naszym życiu, ale po swojemu. I w tym mu nie przeszkadzam. Nie podpinam go, bo panikuje, nie ciągnę na smyczy, bo go dosłownie paraliżuje. On uznaje te zabiegi za jakieś przekroczenie granic. Julka do niego mówi, psy się z nim bawią. Jest bezpieczny i jest częścią stada. Dziwak z niego, ale szczęśliwy. Nie chcę go męczyć socjalizacją, bo z początku to robiłam - z marnym skutkiem. Cieszę się, że jest radosny i wyluzowany, bo pierwsze miesiące siedział cicho w kącie budy bojąc się własnego cienia.
  12. Wciąż czekamy na decyzję...:-? A tymczasem....8) [IMG]http://img20.imageshack.us/img20/158/20110424867.jpg[/IMG]
  13. Jeszcze nie wiem, ile. Dopiero przy odbiorze paszportu powiedzą. A tu ułamek rzeczywistości. Hera gdzieś tu jest, ciekawe, czy ją poznasz 8) [IMG]http://img20.imageshack.us/img20/158/20110424867.jpg[/IMG]
  14. Negrito, Fridy nie poznajesz???? Leży jak na talerzu 8) Dzwoniłam do ciebie, ale komórka nie odpowiada.
  15. Przedwczoraj zadzwoniła pani zainteresowana Rafim. Ma się zastanowić nad jego adopcją. Bardzo była wzruszona Rafikową historią, ale jakie to będzie miało przełożenie na fakty, to dopiero zobaczymy...
  16. Jeszcze nie podałam. Wolę na wieczór, bo mamy znów trochę słońca i Dasz troszkę maszeruje po podwórzu ;) Nie za dużo, ale wychodzi z machającym ogonkiem i wchodzi między psy, wącha, pcha się do mnie. Zadowolona i mobilna ;) Nie chcę jej odbierać tej radości, a zastrzyk i tak musi dostać. Wieczorkiem sobie posiedzi podtruta pod stołem i prześpi nockę. I tak wtedy nie chodzi.
  17. Ale właśnie mi 2 maja wetka zadzwoniła, że wszystko jest ok :)
  18. Dajemy radę. Kociczka wciąż ma szlaban i siedzi w domu. Rana się pomału goi. Czeka nas jeszcze kontrolna wizyta u weta. Wetka dzwoniła i zapewniła, że paszporcik już się robi, wszystko ok i po pół roku od pobrania krwi Hera może jechać. A sunia ma się wyśmienicie, nieco się zaokrągliła. W święta wyciągała Julkę z dzieciakami z domu, czego bilansem było parę rozerwanych spodni i rękawów. Nie chciała, żeby wchodziły do domu i zostawiały ją samą;) Na szczęście nikt nie marudził, bo łaszki były specjalnie do biegania na wsi założone, czyli gorsze. A zabawy z Herą i Rafim to czyste szaleństwo. Dzieciaki biegały, skakały, psy za nimi, piłka, stare buty, jakieś kije...Sama radość :)
  19. Dlatego żadne diety nie wchodzą w paradę, bo Carmen piska i węszy podstęp w kazdym garze. Mimo, iż nałożę jej mniej, to dożre u innych i w konsekwencji wygląda jak wygląda :D
  20. O tak, on jest mój misior kochany. Tak sobie tu gdzieś wczasuje 8) [IMG]http://img20.imageshack.us/img20/158/20110424867.jpg[/IMG]
  21. Czyli jutro podaję mniejszą dawkę. Tak faktycznie jest lepiej. Muszę dokupić sprzęt medyczny, bo wczoraj normalnie brakło mi igieł i musiałam parzyć i moczyć w spirytusie igłę z dnia poprzedniego. Dasz dziś rónież w normie, wyszła na siku, poczłapała i poszła w bety, bo mokro wszędzie ;)
  22. Brawo :D :D :D To jest właśnie Sokołek.
×
×
  • Create New...