Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. Misia już zachwyciła panią z fundacji. Pojutrze jedzie do nowej rodziny, a do tego czasu jest w domu u tej pani. Pogoniła koty, ale uprzedziłam wcześniej, więc nic im nie grozi, są odseparowane. Misia chodzi za swoją tymczasową panią, jest bardzo grzeczna i przymilna. Dostała już jeść i ma swoje mięciutkie posłanko. Pani stwierdziła, że jest w bardzo dobrym stanie fizycznym i psychicznym oraz, że jest zadbana, co mnie cieszy niezmiernie :) Bo przecież Misia idzie dalej. Stablina, nie ma w niej lękliwości, otwarta, ufna i radosna. Fizycznie też się podoba, bo należycie odżywiona i futerko też pasuje. Czekamy na kolejne wiadomości. Kaja smutna...Co spojrzę w jej oczy, widzę oczy Misi. Mają takie same...
  2. Powolutku, ale stabilnie. Upały i duchota są dla staruszków koszmarem...
  3. Dziś kiepściutko...:( Nie wstaje...Wyprowadziłam go pod boki na trawkę w cień i tak sobie leży biedactwo.
  4. Misiorek pojechał po nowe życie ambulansem fundacji...Łzy nam się z Julką w oczach kręcą, ale wierzymy, że będzie jej lepiej niż u nas. Wiadomości będą na pewno.
  5. Właśnie ponoć jedzie ambulans po naszą Misię. Będzie do godziny.
  6. Chyba takie jest moje przeznaczenie. Wciąż ktoś przy mnie umiera i ja czuwam, żeby odszedł spokojnie. Człowiek czy zwierzę... A Duke się wziął w garść, jak potrafił i przewrócił na drugi bok. Zauważam, że Dukowi szybko schnie w pysku, jakby jego ślinianki nie pracowały prawidłowo. Stąd to częste picie. On się bardzo męczy podczas gryzienia, bo nie ma sliny i nie ma transportu....Zaobserwowałam to wczoraj podczas kolacji. Najgorsze jest to, że on nie lubi pożywnych papek. Musi być mięso i rosołek do wypicia, albo coś treściwego: sucha karma, albo kanapka, albo samo mięso.
  7. Zimą zamówiłam zgrabne kloce słomy. Pięknie wymościłam budy, podścielałam legowiska, pachniało naturą, po czym się zaczęło :mad: roznoszenie, szarpanie, wywlekanie...Zwinęłam interes i koniec. Grom wywalił wszystko ze swojej budy i lał na to, a spał na gołych dechach.
  8. Smród z pyska faktycznie powala, ale reszta jest kochana. Po burzy znów stał się zgarbionym złośliwym zgredem, który kocha tylko mnie ;)
  9. No cóż...ja też go pokochalam. Sierotka z przekrzywionym łepkiem. Kolacyjkę zjadł ze smakiem, popił i leży. Parzy na mnie z nadzieją, a ja robię co mogę. Chodziłam z nim nawet trzymając go między nogami, ale szkoda mi go było, bo się bardzo czuł zażenowany. Może jutro będzie lepiej.
  10. A tu o Misiowej poprzedniczce znalazłam: [URL]http://fundacjaludziezwierzetomwpotrzebie.pl.tl/GALERIA-.htm[/URL] Podobieństwo niewielkie...Tamta Misia już nie żyje.
  11. Pani mnie dziś zapewniała na bank, że nie odpuszcza Misi, bo na nią czekają i powiem, że brzmiało to bardzo przekonująco :-? Podała mi nazwę swojej fundacji Ludzie Zwierzątom w Potrzebie... Znalazłam nawet ich stronkę: [URL]http://fundacjaludziezwierzetomwpotrzebie.pl.tl/Strona-startowa.htm[/URL]
  12. Carmen dostaje LupoSan. Wypasiony preparat na stawy i praktycznie wykańczają z Aronem opakowanie. Nie widzę jakiejść znacznej poprawy. Starość i koniec. Może byłoby jeszcze gorzej.
  13. [quote name='Luzia']To gdzie ten pan mieszka, że tyle jedzie? W Afryce?? :hmmmm:[/QUOTE] Kraków psze pani.
  14. Isź Belu spać...Nikt dziś pewnie po Misię nie przyjedzie.
  15. Sakuś chodzi gorzej, ale może to faktycznie winia dużej wilgotności powietrza, ulew i burz, które nas wciąż nawiedzają. Duke wcale się dziś nie podniósł...ani kroczka...Qoopa sama wyszła, nawet nie poczuł pewnie, bo był zajęty rzewnym patrzeniem mi w oczy. Masuję, rozcieram, Sako nie lubi zabiegów wokół swojej osoby i podwarkuje, ale poddaje się, bo widać przynosi mu to ulgę. Podaję mu wciąż 5 ml Athofleksu i to ze strzykawki wprost w zmarszczoną papę, bo wtedy wiem, że napewno dotarło ;) Po 28 dniach trzeba Arthofleks odstawić.
  16. A jakże...czekam i ja :mad: Misior znów dostał podwójną kolację, bo mi się serce łamie, że gdzieś pojedzie w nieznane....Ale na chłopski rozum, to czuję, że pan dojedzie w weekend. :roll:
  17. PIęknie się żegna....Smutne oczy wodzą za nami i to żałosne przywoływanie, żeby do niego przyjść i utulić. Tuli się bardzo kochany pyszczek. Myślę, że on bardzo chciałby jeszcze pożyć, ale natura i wyniszczony organizm na to nie pozwalają. Wierzę, że w przyszłym życiu dostanie zdrowe ciałko i kochającego człowieka.
  18. Carmisia jest bardzo pogodna, ale widzę, że pogłębiają się trudności w chodzeniu, więc to na pewno wpływa na jej mobilność i temperament. Już jej się nie chce gonić Kajki, bo wie, że jej nie dogodni. Kaja zresztą też bardzo spokorniała i widzę, że sunie lubią obok siebie leżeć. Carmisia ma 9 latek...
  19. Koce, kołdry, stare kapy, jaśki i ręczniki zbieram gdzie mogę, kupuję na lumpach i nigdy nie wzgradzam, bo bardzo dużo się tu użytkuje i niszczy ;) Psy zazwyczaj wciąż na zmianę linieją i kudły włażą w koce, inne popuszczają, więc nawet po praniu z czasem wszystko cuchnie moczem i po prostu palę lub wyrzucam. Nigdy też nie piorę w pralce, tylko w balii na dworze jak za króla Ćwieczka, co ma swój niewątpliwy urok ;) Tak więc jeśli macie zbędne cokolwiek w typie koca, to chętnie przyjmę. Niektóre kapy są takie cieplutnie, że ratuję jak mogę, ale ze smrodem w tym przypadku nie wygram. Na lumpach regularnie poluję na śpiwory, bo są lekkie i tak nie obłażą, w dodatku łatwiej się je pierze i szybko schną. No i szybko płoną 8)
  20. Żeby mu się jeszcze chodzić udawało...Bo co po życiu, kiedy leżysz jak kłoda drewna.
  21. Ja też lubię wiersze Basi, zawsze są wzruszające. A Daszeńka dziś wyszła do mnie do ogrodu tuż przed samą burzą. Grzmiało, zrobiło się czarno, a tu tupa nasza gwiazdeczka sprawdzić, czy mnie piorun nie tknął i czy dom wciąż na miejscu ;) Popatrzyła, polizała mnie po ręce, przytuliła się do Julki, pomachała ogonkiem, powarczała na młodszych i pokuśtykała zlegnąć na nowym kocyku. Stare poprałam i porozwieszałam, ale nie doschły, bo ulewa. Może to i lepiej, takie dodatkowe płukanie dobrze im zrobi ;)
  22. Zgadza się. Wszystko senne, słabe. Dziś jest tak parno, że ja sama mam dość. Na szczęście w garażach jest chłód. Poprałam koce, ale nie wyschły, bo przyszła ulewa, więc wciąż schną...To, co miałam w zapasie porozścielałam, bo stare kości lubią miękko. Duke zawsze leży w drugim garażu, a tam jest żwir, więc ma miękko, ciepło i sucho. Dodatkowo kocyk pod doopką i poduszka pod łepek, bo lubi mieć wyżej.
  23. Bardzo cichutka się zrobiła i taka zdystansowana. Drzemie sobie gdzieś na uboczu, podszczekuje na gości, ale raczej już do nich nie podbiega, apetyt jej na szczęście dopisuje :)
  24. Dziś Duke nie zrobił samodzielnie ani jednego kroku...Zaprowadziłam go pod boki na kocyk, bo zbliżała się burza z ulewą, qoopa sama wyszła już na posłanku, a on leży tylko....Podszczekuje, podnosi łepek, ale nie zmienia pozycji. Może to pogoda...
  25. Belu, co mnie obchodzi nierozgarnięty kierowca? Różnie mi się w życiu układa, ale aż tak wyposzczona nie jestem 8) Misiora chcę zapakować i wysłać w dobre ręce. Dziś burza nas nawiedziła, Grom wyskoczył z kojca, Daszka wyszła zobaczyć, czy budynki jeszcze stoją, a Kajka wpakowała się do budy i Misia znów przeleżała burzę pod okapem budy na zewnątrz. Mam nadzieję, że wszystko będzie jej w dalszym życiu wynagrodzone.
×
×
  • Create New...