Głupie pytanie, właśnie przeczytałam na poprzedniej stronie, że jest.
Ech...
Snuję się jak cień, ledwo patrzę na oczy i żyję też ledwo. Mały i duży krwiopijca zaczynają mnie eksploatować wcześnie rano i każdy w swoim interesie. Mam nadzieję, że Sabcia będzie działać jak balsam w porównaniu z wiecznie głodnym, niedopieszczonym i szukającym obiektu do kopulacji Rexem i niemożliwie przytulaśną Gają. Teraz Misiek, który zawsze spał na dworze domaga się poduszek i na noc woła do domu. I to tylko po to, by za kikanaście minut drapać w drzwi, bo chce na dwór. Rex wyje w szopie z miłości, Misiek drapie w tę i wewtę, Gajka sama otwiera drzwi i tupie łapami po sieni, kocica śpi z nami i kiedy słyszy tupot łap Gajki burczy tak głośno, że spać nie można. A ja czuwam - dokąd idą te łapy i czy wrócą na miejsce, czy może się franca gdzieś zleje, za moment przemawiam słodkim głosem do kociczki, po czym szukam - gdzie moje kapcie i idę sprawdzić co u Gai. Misiek wyczai światło i ruch w domu - drapie...
Rano Rex wyje, bo chce się kulturalnie załatwić i przy okazji szuka Miśka...
Nie wiem, kiedy Miśkowi skończy się urojona cieczka, albo kiedy Rex przejrzy na oczy...?