A które?:loveu:
Gaja znów wyciągnęła Rexa na eskapadę:mad:, ale krótką i po naszych łąkach.
Dziś odwiedziła mnie kuzynka i nie mogła się nadziwić, ża w takiej małej suczy jest tyle piękna i skąd ono w niej jest, bo przecież piękna nie jest :lol:
Pół dnia Gajka nosiła na szyi szalik, na grzbiecie kocyk lalki, a pod szalik miała równo wepchnięte moje majtki :roll: Córcia uznała, że Gai zimno i trzeba ją ubrać, żeby się od nas nie zaraziła. :lol: I jeszcze syrop jej przyrządziła. Z puzzli, połamanych kredek świecowych startych na tarce:mad: , podartych chusteczek i wody z kociej miseczki.
Ech...co ja tu z nimi mam. Moja córeczka uważa, że dzieci, to same córeczki i jej dzieciątka - misie, lalki itp to też same córeczki, Gaja córeczka i Rex córeczka...
Już nie napiszę, jak Rexowi dziecko mierzyło temperaturę i gdzie chciało wsadzić flet, ani, że butelkę z mlekiem dla tej chorej dużej córeczki zastąpił płyn do mycia naczyń, ani nie opiszę, jak Rex ufnie łyknął z owej flaszki...