-
Posts
10672 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Czarodziejka
-
Saba ma taki zmarszczony wyraz pyska. I to jest właśnie jej broń skuteczna, której jest świadoma. Trzyma łep nisko, skóra zjeżdża i wydaje się taka pokornie ujmująca. :) Ona ma mnóstwo luźnej skóry, wisi jej pod brzuchem, wokół szyi... Sierści wyczesane na dwie pakowne poduchy, ale jeszcze jej wyłazi - strasznie linieje. W książeczce ma wpisane - maść wilcza ;) Aasiu, na pewno nieco schudła - ma sporo ruchu i zabawy. Dziś stanowczo dała mi do zrozumienia, że do domku na noc nie wraca. Leży na trawie przed domem i co jakiś czas podchodzi do płotu poszczekać.:) Pies obronny z prawdziwego zdarzenia :) Za to w dzień chętnie sypia w kuchni, albo na swoich kołderkach. Ta małpa, Loozy to chyba pawian - on ma taki niewinny, chwytający za serce wyraz pyszczka, ale ta małpka słynie ze sprytu i cwaniactwa ;) Sabcia trochę też. Patrzę co chwila, ale Saba gnije na trawie w swej dostojnej pozycji. Zrobiło się ciepło, najadła się porządnie, to wzięła się dziewczyna za robotę jako stróż.
-
A jeśli chodzi o gary... Zanim ustawię równo wszystkie i dopuszczę inne psy, to wszędobylska Gaja już jest i już konsumuje z gara największego:) Misiek np leży obok i nie ruszy się, aż nie zawołam i nie pokażę mu, która micha jest jesgo. Kiedy wszyscy już się zbiorą - ustawiam, przesuwam, pokazuję, tłumaczę, prowadzę za ucho, bo różnie to bywa...A kto ma więcej psów ( co nie AniuG?) wie, że wszystkie jedzą z wszystkich misek jednocześnie ;):) Sznaucerki w nowych koafiurach :) Ciekawe - foty wstawiła?
-
Przypominamy się :)
-
Wydaje mi się, Loozy, że to właściwy tok rozumowania. Jak się leży i je, to się wygląda - sama spróbuj ;) Rex jest pięknym psem, ale wymaga jeszcze mnóstwo pracy. Jeżeli chodzi o karmienie, to, Przyjacielu Koni, on się nie da tak łatwo zatuczyć. Jest niesamowicie ruchliwy i wciąż głodny, bo wszystko spala. Dzień w dzień gotuję kilo czegoś - dziś ryż z mięsem i kość na dobranoc. Rano karma. Saba zjada powolutku i porcję normalną ;) powiedzmy. Maluchy jedzą jak maluchy, a Rexiątko dostaje największą porcję. I gnacik na dobranoc, żeby smutno nie było w szopce. On zje tyle, ile może, ale dużo dojada w ciągu dnia. Saba np woli raz a porządnie. Dziś był bardzo grzeczny, tylko raz dałam klapsa w doopę za wycieranie łapy w moje wyprane spodnie. Spał w domku cały dzień zwinięty w kłębuszek. Wieczorem jest na dworze i waruje prz drzwiach. Kochany pyszczek i jakie śliczne ma te oczka, czy ktoś to zauważył? Przyjaciel Koni - co z Figo? Dobrze? Daj jego mordkę na swój avatar! Bardzo mnie interesuje, w jakim stopniu przypomina swoją panią :) ;)
-
Przed spacerkiem Saba z Rexem i córcią. Zmierzyłam tłuściochę, ma 70 cm w najcieńszym miejscu, Rex ma 64, ale razem z siusiakiem, który zaburza wiarygodność pomiaru. A tak sobie wędrujemy. Gaja akurat śpi zakopana w poduchy, bo cały dzień szlajała się z Miśkiem. Na zdjęcia nie dała się namówić. A tu patrzą na Miśka, który coś tam sobie obszczekuje. Saba postawa bojowa ;-) Saba obrabia patyk. Szkoda, że mam tylko kamerkę internetową, która nie chwyta ruchu... Patyk cd. A tu portrecik Rexa. Oczka trochę zaświerzbione, ale wracają do normy. Brakuje jeszcze zdjęcia z Rexa tułowiem..jakoś nie chce się załadować, ale popróbuję.
-
Przed spacerkiem Saba z Rexem i córcią. Zmierzyłam tłuściochę, ma 70 cm w najcieńszym miejscu, Rex ma 64, ale razem z siusiakiem, który zaburza wiarygodność pomiaru. A tak sobie wędrujemy. Gaja akurat śpi zakopana w poduchy, bo cały dzień szlajała się z Miśkiem. Na zdjęcia nie dała się namówić. A tu patrzą na Miśka, który coś tam sobie obszczekuje. Saba postawa bojowa ;) Saba obrabia patyk. Szkoda, że mam tylko kamerkę internetową, która nie chwyta ruchu... Patyk cd. A tu portrecik Rexa. Oczka trochę zaświerzbione, ale wracają do normy.
-
Schroniskowa weteranka Jaga znalazła swój DOM, przenosimy!!!
Czarodziejka replied to Masza4's topic in Już w nowym domu
Jaga prosi i prosi.... -
Jak narazie składa mi się do rymu Gaja - faja :lol: Poza tym brak natchnienia...jakoś nie mam natury poetki. Gajeczka jest taka słodka i taka milusińska - wszędzie się wciśnie, zawsze pierwsza, zawsze blisko, a jak ją czasem pominę, to te oczy...:-( i trzeba ukochać maleńką. Jak ustawiam michy i gary z żarciem, to Gaja wybiera naczynie odwrotnie proporcjonalne do jej postury. :diabloti: Prawie, że tonie w tym garze, a Rexowi trafia się mikro miseczka...i pokornie z niej chlipie.
-
Jelenia Góro - zapraszamy do lektury wątku o Sabie - zaczyna się na stronie 1 :razz: Tania - poczciwy wyraz pyska, to pic na wodę dla naiwnych. :evil_lol: Żebyście słyszały, jak ujada na koty sąsiadów i wogóle, jak sobie podje to staje w pozycji napastniczej i obszczekuje cały świat. W sobotę w nocy wypuściłam obie sunie na sioo i nagle Saba padła :crazyeye: podbiegłam, bo myślałam, że to może koniec...a ona pod osłoną nocy przymierzyła się do tarzania łapami w górę. Od tego czasu robi to regularnie! Przewraca się na grzbiet i przebiera...:loveu: Zdjęć nie ma, bo pada :cool1: Ale będą :cool1: Co jeszcze... Może nawiążę do propozycji dodatku od szkód wszelakich. Moja wyjściowa kurtka na łąki zaznała ponownie uszczerbku. Sabiszon mnie szarpnął ząbkami, bo zachciało się biegusiem w innym kierunku. :lol: Saba jest zaczepną, cwaną i radosną sunią. Dziś biegała po łąkach nie gorzej niż reszta, podszczekiwała, zaczepiała Gaję, przewracała się co chwila na grzbiet, łapała mnie za rękę i nawet skoczyła na mnie z radości. Aż serce rośnie, jak się widzi, jak ona się zmienia. :loveu: Jest przekochana i ma niesamowitą cierpliwość do dzieci. Córcia chodzi z nią wszędzie trzymając za obrożę, a jak Saba się gdzieś dłużej zawącha, to zawraca ją ustawiając tył w kierunku zamierzonej drogi. Bardzo spokojnie znosi zabiegi pielęgnacyjne - dziecko pół dnia ją czesało. Saba wypiękniała, a córeczka cała w psich kudłach. Szczerze i poważnie - ta jej powolność i pokora, to chyba stan depresyjny, który już został zwalczony.;) Wczoraj przy kolacji - Saba z Gają jadły na werandzie, a panowie w szopie, specjalnie wyniosłam moją kocinę i postawiłam przed sabiną michą - 0 reakcji. Czyli tylko obce kociska ją irytują.
-
Córeczka jest psiarą, kociarą i koniarą. Sama tak chciałam, jak byłam mała, ale rodzice mieli inne zdanie. W domu był duży pies, kota nie dało rady, chociaż próbowałam, były papużki na gwiazdkę dla mamy ;), chomik na Dzień Matki, świnka morska na imieniny i tak cyklicznieKilka generacji się przewinęło :) Moje dziecko wychowuje się bardzo naturalnie, bo ja jestem zwolenniczką życia w zgodzie z naturą. Pomaga mi w codziennych użerkach ze stadkiem i wie mniej więcej co czym może grozić. Razem też pochowałyśmy Frocię. Widzę, że zaczyna intuicyjnie wyczuwać nastroje zwierzaków. Dziś, kiedy przytulałam Sabę, córeczka zwróciła mi uwagę, że moja "kochana cycusia, psia córeczka" siedzi taka smutna i patrzy. Chodziło o Gaję. Wykochałyśmy ją bardzo i było dobrze Bo teraz Gaja to moja "cycusia". Kiedy tylko kucnę, ona już się wtula j/w. Nie za bardzo jest w co, ale jej wystarczy Rexio dziś bardzo pracowicie spędził dzionek. Zafundowałam mu zabawę z kijem i skoki przez rów. Niestety, sama musiałam posłużyć jako materiał poglądowy :cool1: Bardzo grzecznie dziś warował pod drzwiami na dworze. Muszę jakoś zagospodarować przestrzeń. Kiedy Gajka jest na dworze, Rex musi być w sieni, bo franca lubi poszpanować i kiedy są razem ona go podpuszcza, żeby szedł z nią w pola, albo obszczekiwał rowerzystów na drodze, a na to nie mogę pozwolić, zwłaszcza, że posesja od frontu nie jest ogrodzona. Gaja wraca - Rex out. Nie jest już taki cherlawy, jest zwinniejszy i szybszy. Na początku człapał przy nodze, a teraz gna przed siebie i patrzy, czemu ja się snuję jak mucha z tyłu. Podbiega i mnie trąca nochalem, albo łapie za rękę, żebym zagęszczczała ruchy. Dostaje za to w pysk, bo nie lubię, jak mnie się ciągnie za rękę. Potem już uważa i czai się pod innym kątem:lol: Gna w siną dal przed siebie, gdzieś tam zawraca, przybiega z wywieszonym jęzorem i znów gna. I tak kilka razy. Dziś ze złości, że tak rozwodzę się nad Sabą i ją tylko wołam ( reszta depcze mi po piętach :roll: ) ostentacyjnie wywalił nosem gar z chrupami. Musiałam go utulić i pogadać, bo widzę po oczach, że jest zrozpaczony i zazdrosny. On jest naprawdę bardzo rozumny, tylko potrzebuje uwagi. Wciąż popiskuje, jak tylko widzi, że idą do mnie ine psy, albo zwracam się do nich, a nie do niego. Musimy nad tym popracować. Jak? Uwagi? Sugestie? Wskazówki? Porady babuni? Czekam.:roll:
-
Ja się dołączam :oops: Sabiszon totalnie się zregenerował, więc w ramach akcji polecam pobyt u mnie. Która chce się odmłodzić, odzyskać wigor, zgubić pare kilo ? Dziś z trudem, bo tłusta, biegała na spacerku, podszczekiwała. Apetyt dopisuje aż nadto.:lol: Rexowi buzują hormony, więc podjęłam sprytną decyzję :razz: wymęczę go. Niech się wybiega, wyskacze, to potem spokojnie padnie. Wzięłam kija i macham, żeby chłopak poskakał. Owszem, podjął wyzwanie, ale zaraz zaatakowała ten kij Saba i pękł na dwie części. Każde chwyciło swoją i ciągną, warczą ja z łapami na krzyż. Rex to Rex, już przywykłam, że młody, głupolek i nadpobudliwy, ale spojrzałam w oczy Saby i zamarłam. Taka zmieniona - zmotywowana, zębusie starte i żółte, ale trzymają patyk, warczy, łapami przebiera, uszy położone. Ona zna tę zabawę - już kiedyś tak się z nią bawiono i lubiła to. Poszarpaliśmy się trochę i potarmosiliśmy. Saba widząc Gajkę, która jest mistrzynią w tarzaniu się na trawie też zapragnęła...Kręciła się w kółko, bo taka jest wielka i nieporadna, aż wreszcie położyłam ją na wznak i pomogłam jej się poturlać. W ramach mojego planu Rex musiał 10 razy przeskoczyć szeroki rów, ja niestety też, żeby cwaniak mnie gonił :cool1: Saba stała i już miała chęć, ale ...tylko szczekała i machała ogonem. Potem chyżo pobiegliśmy do domku. Saba nie człapie, proszę państwa, skończmy z tym spiskiem przeciwko mnie - ona biegusiem przebiera łapami. Jest zapasiona! Jest inwalidką, ale nie aż tak powolną i stetryczałą, jak było na wstępie, chociaż wierzę, że w mieście po prostu nie miała ochoty żyć. Nażarła się i poszła w bety. A tu napiera do drzwi, pochodzi i wraca na kołderkę. Ma 3 kołdry i różne poszewki od Oktawii. Najmniejszą sprezentowałam Gai, żeby miała do kompletu z podusią w tygrysy. Widzę, że Gaja uwielbia spać na kołdrach przytulona do Saby. Nad ranem znalazłam je obie wtulone w siebie.:loveu: Sabcia jest przekochana, dziś usmażyłam naleśniki z serem i Saba bardzo była na nie napalona ( o Gajce nie wspominam :evil_lol: ). Siedziała przede mną i stosowała wszystkie swoje sztuczki - piękne oczy, łapę dać, jęzor wysoko, ryczenie, energiczne machanie ogonem, zwieszanie nosa, marszczenie nosa, buzi i wreszcie złapała mnie za policzek zębami:loveu: ale tak czule i delikatnie rycząc przy tym basem. Wieczorkiem, kiedy mistrz kuchni w mojej osobie serwował wykwintne danie będące kwintesencją dotychczasowej praktyki zawodowej, (jestem niestety analfabetką kulinarną...) Saba na widok gara, przepraszam, teraz używam kociołka, z radością skoczyła na mnie!:crazyeye: Może nie był to Małyszowski kunszt, ale skoczyła :loveu: ! Gaja np skacze do wysokości mojego ucha :lol: Teraz śpi. Gaja na łóżku, ale w nocy, jak łapki zmarzną, to pójdzie je wtulić w wilczą sierść Saby ;) A propos - dobrze, że Oktawia pomyślała o tym zgrzebełku - wytarmosiłam dziś Sabie 2 reklamówki sierści. Porządnie zawiązałam w supełki i wystawiłam na dwór w celu umieszczenia ich w śmietniku. 2 pełniutkie, baloniaste reklamówki! Przyszedł znajomy i pyta, czy to pakuły do uszczelniania rurek w łazience, bo potrzebuje...:diabloti: I faktycznie, Sabcia niedosłyszy...Tak myślałam, przeleciałam więc wątek od początku i doczytałam to, co napisała wcześniej Oktawia :( Zdjęcia jutro!
-
Poznań-jamnikowata wielkoucha Sonia...BRAWO, SAKSANA!!! :-)))
Czarodziejka replied to MonikaP's topic in Już w nowym domu
Może cień szansy dla tej ślicznej sunieczki??? -
Poznań-jamnikowata wielkoucha Sonia...BRAWO, SAKSANA!!! :-)))
Czarodziejka replied to MonikaP's topic in Już w nowym domu
Ledwo patrzę na oczy, ale Sonia idzie na topik! -
Poznań-jamnikowata wielkoucha Sonia...BRAWO, SAKSANA!!! :-)))
Czarodziejka replied to MonikaP's topic in Już w nowym domu
Dlaczego nikt się nie interesuje jej losem....? -
Poznań-jamnikowata wielkoucha Sonia...BRAWO, SAKSANA!!! :-)))
Czarodziejka replied to MonikaP's topic in Już w nowym domu
Znów nikogo u Soni! -
Loozy...:cool1: A jak byś traktowała faceta, który przy pierwszym spotkaniu toczy hektolitry śliny, obwą****e, narusza twoje swobody obywatelskie pchając nos gdzie nie należy i skacze na ciebie w celu natychmiastowego skonsumowania znajomości?:roll: :razz: Rex jako facet jest spalony. Pozostaje mu tylko miętolenie gumowej kaczuszki.;)
-
Miałam się spokojnie położyć spać i jutro wam napisać, ale nie wytrzymam !:mad: :mad: :mad: :mad: :mad: Wszystkie, które zaklinały się, że Saba to powolna staruszka mają zrobić 100 pompek, żeby poczuły to, co ja dziś.:cool1: Otóż. Pod wieczór wyciągnęłam machinę na dwór, żeby poczłapawszy trochę rozruszała zaspane gnaciska. Chodziła to tu, to tam, wąchała listeczki. Pomyślałam w dobrej wierze - niech sobie dziewczyna pochodzi po łące i otworzyłam furtkę :roll: :cool1: Za Sabą wyleciał cały orszak, wszyscy zgodnie i rytmicznie załatwiali swoje potrzeby i nagle usłyszałam, jak Saba zaczyna basem ujadać. I nie był to bynajmniej zachrypnięty skowyt psiej babki. Nie zdążyłam ochłonąć, a ta maszyneria... jak ruszyła wciąż ujadając w kierunku posesji sąsiada. Za nią drąca niemożliwie pysk Gajka i ten głupol Rex. Jak poszedł w długą, to słyszałam tylko tętent psich kopyt. Powodem było niewinne kociątko, które zawsze sobie siada na tej łące i ani Miś, ani Lula, ani Frotka, ani już po praniu mózgu Gaja krzywdy mu nie robiły. Musiała się do mnie sprowadzić stara tufta z wbitym w książeczkę trwałym inwalidztwem, niechodliwa, nieruchliwa i baaardzo obolała.:mad: Pobiegłam co sił w wątłej piersi, ale Sabiszon, jak się rozpędził, to ledwo przed płotem wyhamował. A przygłup biegał pod płotem i ujadał. Kot sobie poszedł, bo co to dla niego przeskoczyć płotek...:roll: Ile sił wpakowałam w to, żeby zawrócić ów czołg? Musiałam jej doopsko obrócić o 180 stopni i ciągnąć za obrożę. Nagle, proszę ja was, jak oślica. Zaparła się i nie idzie. Tamten ujada, Gajka nadal się pruje....Wreszcie Saba wystratowała w kierunku domu i biegiem - powtarzam - biegiem znalazła się przyswojej misce. A wieczorkiem poszła sobie na obchód i wykopała misiowe skarby. :placz: Jeden gnat wzięła w pysk i napiera do domu. Za nią Gaja z ryjem rozdartym, że ona też chce. Saba zległa na swojej kołderce. Gaja obok, a ja poszłam sobie do kuchni. Za chwilę słyszę, jak Gaja szczeka ze złością na Sabę, która mając swoją mniejszą siostrę w doo... spokojnie gryzie gnat. Kawałek odprysnął, więc dałam Gai, żeby przestała lamentować. Co jeszce u waszej ulubienicy? Saba wsadziła pysk do szafki i z pomocą córeczki nażarła się Rexowego Chappi. Rex to widział i burczenie wydobywające się z jego wąskiego brzuszka prawie złamało mi serce. Ale ani nie drgnął - kufa jeszcze obolała po tamtym. Saba ma w sobie jakiś magnetyzm, bo wystarczy spojrzeć na ten poczciwy pysk i człowiek się rozczula. Moje dziecko spędza prawie cały dzień z Sabą na jej kołderkch. Przykrywa ją, wyciera łezki, bo wciąż jej troszeczkę oczęta łzawią...Całuje ją w pysk, a Saba ją liże w policzek i daje jej łapsko. Gdzieś tam bokami przykleja się Gaja pragnąca buzi i klapsika w tłustości :loveu: A panowie mają swoje kąty - Misiek na dworze, a Rex pod moimi nogami z miną zbitego psa. A wogóle to jestem wycieńczona