Rex jest na poziomie szczeniaka...głupawe toto, nieokrzesane i takie kochane :)
Wczoraj szalałam w ogrodzie, bo zaczyna wszystko kwitnąć i gdzie nie kucnę, tam Rex obok mnie. Ja hakam z impetem zawodowca, a ona patrzy na mnie z politowaniem spode łba i uwala się nagle wprost pod nogi na nieszczęśliwe główki tulipanów. Łapy w bok i nie wiem, co on sobie zamiaruje :) A ile sił muszę włożyć, żeby go przeciągnąć za te łapy dalej, bo sam przecież doopy nie podniesie.
Saba za to zawsze dostojnie leży gdzie trzeba.