-
Posts
10672 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Czarodziejka
-
Ja mam cofkę, jak czytam twoją wypowiedź. Po pierwsze, to nie jest wiejski wet i wielokrotnie ci o tym pisałam, a nawet mówiłam przez telefon, szkoda, że olewasz moje wypowiedzi. Pozostaje mi olewać twoje złośliwe uwagi i namiastki wiedzy weterynaryjnej, której oczywiście nie posiadasz, a na którą się powołujesz. Nie ty diagnozujesz i nie ty podejmujesz decyzje odnośnie leczenia. Nie przebywasz z Sabą i nie widzisz jej. Nie rozumiem więc, po co się w tej materii w tak kategoryczny sposób wypowiadasz. Po drugie...kobieto, Saba przyjechała do mnie przebadana na SGGW z pakietem wyników w listopadzie bodajże, z którymi to wynikami i zdjęciem rtg wet się dokładnie zapoznał. Od maja, poprzez czerwiec i lipiec, co miesiąc Sabę woziłam do lecznicy gdzie była dokładnie oglądana. Poza skórą i spondylozą jej stan był dobry. Nie sądzisz chyba, że nakażę wetom , żeby zrobili serię badań, bo jakaś Oktawia na wątku powiedziała, że tak trzeba. Wybacz, ale oni lepiej wiedzą, bo widzą - mają psa przed nosem. Zawsze podczas wizyty w lecznicy przy psie obecnych jest 2 weterynarzy i czasem jeszcze technik weterynaryjny. Wszystkie badania kosztują, a więc mając ograniczone fundusze leczy się to, co faktycznie psu dolega i tego trzymają się w tej lecznicy wiedząc, że mam kilka bezdomnych psów pod opieką. Fanaberie i dodatkowe ekstra badania nie wchodzą rtmczasem w grę. Dobrze wiesz, jak przedstwaia się kwestia deklarowanch wpłat na utrzymanie Saby, bo rozmawiałyśmy przez telefon. Dzięki twoim bazarkom mam pieniądze na leczenie, ale proszę weź pod uwagę kwotę i dostępną kurację. Ponadto przedtem fundusze na leczenie Saby pozyskiwałam w głównej mierze sprzedając swoje obrazy, a nie jestem w stanie malować tylko i wyłącznie na utrzymanie i leczenie Saby, mam jeszcze na tymczasie Rexa - też w ciężkim stanie, Funię z Niną, swoje zwierzęta, dom i dziecko, a także jakieś skromne potrzeby bytowe. Niewątpliwie teraz, kiedy zostało wysunięte przypuszczenie podejrzenia nowotworu wet zrobi jej konieczne badania, a być może okaże się, że przyczyna chudnięcia będzie inna, może nawet prozaiczna. Napisałam po prosyu to, co usłyszałam w lecznicy, ponieważ czuję się w obowiązku informować o wszystkich istotnych rzeczach dotyczących Saby. Szkoda, że czasem stanowi to pożywkę do niemiłych wypowiedzi. Wiesz, Oktawio...czasem myślę, że nie ma sensu opisywanie zdrowia Saby, bo ty wciąż szukasz winnych - ja nie dopilnowałam, wet - wiejski nieuk, warunki bytowe do doopy, jedzenie nie takie, jak powinno być itp. A czy nie przychodzi ci na myśl, że staram się, żeby sunia miała najlepszą opiekę zaróno domową jak i medyczną? Cóż, środki mamy skromne, chociaż dzięki osobom takim jak ty mamy je w ogóle. Sterydy Saba dostawała w iniekcjach, podobnie jak antybiotyki, żeby odciążyć układ trawienny - pewnie nie doczytałaś. Wybacz, ja mam Sabę na codzień, martwię sie każdym potknięciem, każdą raną i nie mam ochoty czytać twoich roszczeń w stosunku do skuteczności, czy zasadności kuracji i diagnoz wetów. Poza tym...wkrótce minie rok, odkąd trafiła do mnie, a dla psa to 4 lata życia, sama mówiłaś, że zaniżono jej wiek. To kilkunasoletnia staruszka.
-
LISIA- maleńka. MA DOM! :) Są nowe fotki z domku :)
Czarodziejka replied to Mysia_'s topic in Już w nowym domu
Liśka bez domu nadal! -
Dziś pojechałam do lecznicy wykupić Rexowi zastrzyki. Opisałam wetowi jego stan, a ten stwierdził, że na razie wstrzymamy ten antybiotyk, zrobimy nowy wymaz i zobaczymy, może trzeba zmienić. Rex ma w uszch ogniska 3 groźnych bakterii i potrzebne są różne antybiotyki. Tak więc za mniej więcej tydzień muszę zawieźć biedaka na wymaz. Do tego czasu nie wolno czyścić uszu :-? Wet ponownie wspomniał o nacięciu pod uchem, przez które będzie się ono mogło dodatkowo oczyszczać. Dodał, że te uszy mogą się nigdy nie zaleczyć. Nie chce mnie naciągać na koszty nieskutecznych kuracji antybiotykowych, więc proponuje to nacięcie. Zanim jednak cokolwiek zostanie ustalone musi być nowy wymaz. Zrobię wszystko, żeby Rexowe uszy nie zaznały skalpela.
-
Byłam dziś w lecznicy, żeby wykupić antybiotyki dla Saby i Rexa, a także, żeby zaszczepić przed adopcją maleńką Ninkę. Opisałam wetowi stan Saby, że zaczęła chudnąć, chociaż dużo je i ma apetyt. Wstrzymał sterydy i kazał ją przywieźć, bo to prawdopodobnie nowotwór :( W dodatku z Rexem kiepsko, bo te bakterie, które ma w uszach mogą być nie do wytępienia i za tydzień mam go przywieźć na wymaz. Wówczas zabiorę też Sabę.
-
Dziś zawiozłam Ninkę do lecznicy na totalną lustrację. Dostała szczepionkę przeciwko wściekliźnie, nosówce i parwowirozie. Za miesiąc nowa pani powinna stawić się u swojego weta na kolejne szczepienie, na które sunia jest jeszcze o miesiąc za młoda. Ninka ma już swoją książeczkę zdrowia, w której wszystko jest zapisane. Nabyłam też dla niej kropelki przeciwko insektom - Ektopar. Koszt wizyty i szczepień wraz z kropelkami = 55 zł. Faktura na łódzką fundację Morii - Niechciane i Zapomniane. Wetka dokładnie obejrzała Ninę i zauważyła przepuklinę pępkową...:-? Wskazany zabieg, na który jest jeszcze za wcześnie, ale liczę, że zakochana w Nince nowa pani i jej rodzice na pewno tego nie zlekceważą. Co jeszcze...Nina uwielbia jechać samochodem - wtula się we mnie, albo pakuje do fotelika Julci i tam zasypia kamiennym snem. Ugryzła w kufę psiaka cioci, bo on jest fotelowy piesek i nigdy nie widział takiej małej suni w łatki, więc chciał za bardzo powąchać ;) Odnośnie Funi, zaniedbałam strategię marketingową i nie przesłałam Katyi nowych fotek. Niestety domek w bloku u pana, który wozi chleb nie wypalił...Podobno sąsiedzi w klatce solidarnie nie życzą sobie żadnych zwierząt. Co za głupota.... Przyszła pani Ninki powiedziała mi przez telefon, że popyta sąsiadów, może komuś Funia zapadnie w serce. Pozostaje jeszcze kwestia sterylizacji. Wszystko przeciąga się w czasie ze względu na brak transportu do lecznicy - 70 km w obie strony. Kierowca, który mnie wozi musiałby czekać ze mną ok. półtorej godziny. Liczę jednak, że wkrótce jakoś to załatwię. Powinam zacząć już zbierać pieniądze na ten zabieg, wsparcie obiecała Moriaa, ale jej fundacja ma sporo nieszczęść w hotelikach. Nie wiem, jak się do tego zabtać, bo po dzisiejszej wizycie w lecznicy wet wysunął niemiłą diagnozę odnośnie dalszego leczenia zapalenia uszu Rexa i w dodatku jest podejrzenie, że Saba może mieć nowotwór :( Oba moje tymczasowe onki są w ciężkim stanie i oba powinnam leczyć. Dlatego Funia została zepchnięta nieco na margines, bo jest zdrowa, maleńka i po prostu nie odczuwam ciężaru jej utrzymania. Tym niemniej foty dla Katyi będą.
-
Niestety Zbigniew nie doczekał zimy
Czarodziejka replied to ciapuś's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Pan sołtys na pewno po Zbysia do Łodzi nie przyjedzie...:-? Tak więc każda pomoc mile widziana. Dziewczyny, zobaczcie jeszcze co z tym okiem, żeby mi potem nie wypominał ( jak to na wsiach bywa), że kalikę mu załatwiłam... Zbyś jest piękny i taki misiowaty. -
Ja w ogóle nie rozumiem, ktoś mógłby być tak nieodpowiedzialny, żeby psa ze stwierdzoną spondylozą oddawać do adopcji jako okaz zdrowia! Ta jakiś potworny cynizm! Spodnyloza to choroba, która jest przekleństwem zarówno dla psa, jak i jego właściciela. Przede wszystkim pies cierpi, a właściciel wraz z nim, ponieważ nie może mu pomóc - można jednynie wzmacniać organizm i ograniczać ból. Moja Saba dostaje leki przeciwbólowe na przemian ze sterydami, które wyniszczają organizm, a więc trzeba wzmacniać. I tak w kółko. Jestem dla Saby domem tymczasowym i wciąż zbieram pieniądze na jej leczenie i tylko dlatego jakoś jestem w stanie zapewnić jej leczenie - dzięki ludziom dobrej woli. Jeśli ktoś chciałby adoptować Sabę, to musi być przygotowany na poświęcenie jej dużo uwagi, serca i pieniędzy. Pieniądze są niezbędne! Ktoś, kto zaadoptuje Klarneta jako psa zdrowego, może potem mieć pełne prawo do pretensji, bo leczenie spondylozy może przerosnąć jego możliwości zarówno finansowe jak i psychiczne. Poza tym...warunki - musi być w cieple, nie może biegać, skakać, nie może go wytrząść jazada samochodem, ponieważ ma to wpływ na stan kręgosłupa. Zresztą, co tu pisać. Taka osoba powinna sama skontaktować się z wetem, który ewentualnie opiekowałby się potem Klarnetem i ten wet powinien uświadomić potencjalnego opiekuna w kwestiach spondylozy. Sabie coraz bardziej sztywnieją łapy, potyka się żałośnie, chudnie, bo zanikają mięśnie. A prawdopodobnie ma jeszcze noworwór, o czym przekonamy się podczas następnej wizyty... Jeśli chcecie mieć czyste sumienie - znajdźcie mu odpowiedzialny domek...
-
Grzybek/Roan wciąż bezdomny!
-
LISIA- maleńka. MA DOM! :) Są nowe fotki z domku :)
Czarodziejka replied to Mysia_'s topic in Już w nowym domu
Lisia bardzo czeka na domek! -
18 letni Murzynek,ze schronu, na YOUTUBE, JUZ w DOMU!.
Czarodziejka replied to ARKA's topic in Już w nowym domu
I wciąż czeka.... -
Niestety Zbigniew nie doczekał zimy
Czarodziejka replied to ciapuś's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Pozostaje nam czekać obiecany tydzień na przemyślenia pana sołtysa. -
Niestety Zbigniew nie doczekał zimy
Czarodziejka replied to ciapuś's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Może wyczuwa subtelny zapach nadziei.... -
Obejrzałam filmik i choć nie znam się na dobermanach, to chód Klarneta wydaje mi się niepokojący! Mam psa ze spondylozą na tymczasie, to Saba - onka z Rembertowa. Klarnet ma w podobny sposób sztywne tylne łapy. Chociaż spondyloza atakuje kręgosłup, to odbija sie to na stawach i wpływa na sposób poruszania się....Saba ma spondylozę w bardzo zaawansowanym stadium i jest już staruszką, a Klarnet mógłby jeszcze podratować swoje zdrowie prawidłowym leczeniem. Niestety spondyloza jest nieodwracalna i postępująca...I potem bardzo boli... Trzeba wykorzystać wszystkie drogi leczenia tego psiaka, bo piękny jest i taki delikatny...
-
LISIA- maleńka. MA DOM! :) Są nowe fotki z domku :)
Czarodziejka replied to Mysia_'s topic in Już w nowym domu
O, jaka inspirująca sunia, jak ożywia ducha literackiego w umęczonych poszukiwaniem domku głowach wiernych dogomanek ;) Piękne wierszyki! Powinny pójść wraz z nią do nowego domku, na pamiątkę! -
18 letni Murzynek,ze schronu, na YOUTUBE, JUZ w DOMU!.
Czarodziejka replied to ARKA's topic in Już w nowym domu
Kto pokocha bardzo wiekowego pieseczka, którego pan tak bestialsko potraktował? -
Im bliżej do adopcji, tym Ninka mi się robi dłuższa w łapach i coraz bardziej rozrabia. Dziś pracowicie odpruła wszystkie cekinki od moich klapek :crazyeye: Klapki są na jeden sezon i i tak zbyt długo przyzwoicie wyglądały. Aż grzechem byłoby je wyrzucić, ale teraz...:evil_lol: Zabawy w ciąganie uszu też już nie wchodzą w grę, bo kociczka drze się rozpaczliwie w niebogłosy, chociaż jeszcze próbuje zaczepiać i oddawać ukąszenia, ale nie pozwalamy na takie zabawy. Kiedy tylko słyszę pod oknem, albo za drzwiami wrzask pędzę jej na ratunek. A kiedy jestem zajęta - córeczka czuwa i krzyczy na sunię: " Nina! Nie wolno ciągać niemu uszów!" :evil_lol: A Ninka słucha i ciągać zaprzestaje ;) Ma jeszcze jeden śmieszny zwyczaj - nadstawia swoje akcesoria do mycia i bynajmniej nie rodzonej matce. Najpierw podnosi tylne łapki przed nosem Rexa, manipuluje nimi, powarkuje, ale Rex nie potrafi się w tej roli odnaleźć. Ninka zmienia obiekt - idzie do Foczki - odwraca się ogonkiem i zadzera łapy, siada jej na nosie. Focz oczywiście nie zamierza myć cudzego tyłka i warczy urażona. Ninka idzie więc do Miśka, a on maleńki staruszeczek, więc kiedy Nina siada mu na pysku prawie się dusi. Kiedy nikt nie chce dziecka umyć siada smutne w żałosnym rozkroku i samo rozpoczyna toaletę. Czasem się to tyłu przewróci i nakryje łapkami. :lol: