Niestety, nie byliśmy, bo pada i mój kierowca "namokniętego, ubłoconego smrodu wozić nie będzie". Dwa duże psy faktycznie nie pachną, tym bardziej, że Rexowi dodatkowo śmierdzą uszy. Zawsze kładę prześcieradło, ale jak to w podróży jedno wstaje, obraca się, drugie gdzieś wsadza łeb. Dla mnie oczywistość, dla innych nie do przyjęcia.
Gdyby ten wet zechciał przyjechać do mnie, ale jakość tej wizyty też będzie niższa, a koszt większy, więc pozostaje mi czekać. Na prawdę, nie jestem w stanie zmienić wiejskiej mentalności i nakazać spojrzeć na zwierzę, jak na istotę czującą. Od tego kierowcy słyszę tylko drwiny, których powtarzać nie chcę, ale jest to jedyna osoba, która mnie łaskawie wozi.