Jump to content
Dogomania

Czarodziejka

Moderators
  • Posts

    10672
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Czarodziejka

  1. [quote name='Hund']mamy taką kurtkę ....[/quote] A może fotel się znajdzie...starczy na dłużej :evil_lol:
  2. Możecie sobie prosić... Znów kotów ubyło :roll: On je dopada, miętoli, liże, dociska nochalem i zgniata...
  3. Przypominamy się...
  4. Ale ONki....jakie piękne!
  5. Co za nieodpowiedzialność!!! Co za grzech!!! :(:(:( Słów mi brak.....
  6. Jest jeszcze jedna bardzo zdecydowana osoba, choć po tym incydeencie brzmi to może górnolotnie i jeśli nie wypali ta adopcja, to cóż, może Hundehilfe znajdzie dom. Rex w schronisku miał świerzb i nużycę w zaawansowanym stadium. Miał bardzo opuchnięte łapy, opuchlizna nie została zdiagnozowana. Puchną w upały, więc jest to związane być może z krążeniem, a być może nerki. Stwierdzono kulawiznę tylnych łap (nie znam terminologii medycznej, ale wszystko jest w komputerze w lecznicy i raport na prośbę gwarantowany), ponadro dysplazję stawów biodrowych. Obecnie Rex botyka się z ciężkim ropnym obustronnym zapaleniem ucha wewnętrznego. Antybiogram wykazał 3 bakterie niezwykle trudne do wyleczenia, ponieważ każda wymaga odrębnej silnej kuracji antybiotykowej i nie można ich zwalczać równolegle...A antybiotyki osłabiają układ odpornościowy itd. Te bakterie to: paciorkowiec hemolityczny, gronkowiec złocisty i pałeczki ropy błękitnej. Smród, bród i ból...Jest już lepiej, wciąż w miarę środków staramy się go leczyć. Ponadto Rex w maju miał zapalenie odbytu, coś z nerkami i z poziomem białka, nie przyswajał go, czy też miał za mało - musiałam i wciąż to robię dodawać mu do posiłku 2 jaja dziennie. Weterynarz odłożył na później wszelkie inne diagnozy i badania, bo zapalenie ucha wymagało natychmiastowej interwencji i zagrażało życiu psa. Powiedział też, że łapy mogły puchnąć od nerek, a nie, jak przypuszczał wcześniej inny wet od niewydolności jednej z komór serca. Aby to wykluczyć miał mieć zrobione EKG serca w lecznicy, w której nakazano najpierw natychmiasrowe leczenie uszu. Podobno opuchlizna łap nie jest tak groźna jak zapalone uszyska. Teraz w chłodnej porze roku można przeprowadzić bardziej efektywne leczenie uszu, gdyż bakterie się tak nie namnażają, jak w upały. Szczepy są mniejsze i łatwiejsze do zwalczenia, chociaż wet zapowiedział, że Rex może nawet do końca życia zmagać się z nimi...Uszy trzeba czyścić i podawać antybiotyki. Dostaje je w iniekcjach, więc oszczędzamy żołądek i budżet, bo sama wstrzykuję. To tyle na dziś. Jakbym znalazła transport, a z tym na wsi problem, to wiedziałabym więcej, bo wet chce pobrać wymaz z uszu - poprzedni był w maju i czas najwyższy. Jerdnak od miesiąca nie mam kierowcy. Rex strasznie śmierdzi, a raczej jego uszy i wiecie, jak to jest na wsi...
  7. Hmm........... Pani domagająca się Rexa, o której wspomniała Katya po tym jednym telefonie, o którym wspomniałam wyżej, zalicytowała na Allegro i nabyła (chyba w jej rozumieniu) prawo do zgarnięcia Rexa za 1 zł :-? Sama strategia działania jest jakaś dziwna, bo przecież wiadomo, czemu służą takie aukcje, a poza tym zwierzę nie jest rzeczą i nie można ot tak kupić go sobie za 1 zł na aukcji internetowej... Wczoraj ok. 13.00 dowiedziałam się, że pani jest już właśnie pod Łodzią i pyta, gdzie dalej ma się kierować. Ja osłupiałam, bo nikt się ze mną wcześniej na ten dzień nie umawiał, podałam oczywiście wskazówki - do mnie od Łodzi jest ok. 80 km. Byłam jednak w trakcie załatwiania spraw osobistych i daleko od domu. Umówiłam się z nią na okolice godz.17.00 Pani stwierdziła, że wystarczy jej sama nazwa miejscowości i trafi. W mig załatwiłam swoje sprawy i pędem do domu. Czekamy, czekamy... Po godz. 18.00 pani dzwoni do mnie, że już jest na miejscu i właśnie idzie pod jakąś górkę, bo ktoś jej powiedział, że tam..... Okazało się, że trafili w zupełnie inne miejsce w Polsce. Niestety, przekręcili nazwę miejscowości. A mówiłam, że nie łatwo do mnie trafić. Powiedziałam, że skoro zaistniała taka sytuacja, to może następnym razem do mnie wjadą, bo ciemno, zimno, do domu daleko. Pani jest ze Szczecina, ale podobno bywa często w Łodzi. Dowiedziałam się, że nie wchodzi to w ogóle w grę. Zapowiedziałam, że nie oddam psa w nocy osobie, której nie znam ani ja, ani pies. Nie wiemy też, jaka będzie reakcja obu stron na siebie. A poza tym...spójrzcie sami na poczciwy pysk Rexa - musiałabym serca nie mieć, żeby oddać go w nocy obcym do samochodu o pustym brzuszku. A tu gar właśnie z jedzonkiem stygnie i on czeka jak codzień...A tu za karę jakąś pani go obcym wydaje. Pamiętam, jak płakał po Hani, która go do mnie przywiozła, jak wychodził na drogę, jak tęskie patrzył za każdym czerwonym samochodem. Biedaczysko nic by nie zrozumiał...:( Pani owa podjęła jednak decyzję, że przyjedzie teraz do mnie, pozna się z Rexem, obejrzy, pogadamy, znajdziemy motel, a następnego dnia spokojnie doprowadzimy tę adopcję do finału. Ja rozdzwoniłam się po znajomych, wyszukałam nocleg, przygotowałam nawet kolację, bo strudzeni, zmęczeni, głodni...Zadzwoniłam, podałam jeszcze raz trasę, zapowiedziałam, że nocleg już zapewniony i czekam. Czekam, czekam, psy zjadły kolację....Nikt nie przyjechał. Rano Rex wyczesany, śpiochy z ocząt wypalcowane i czekamy...Cały dzień nam zszedł na tym wczekiwaniu. Nawet nie zadzwonili. Postanowiłam sama nie dzwonić, bo już nabrałam przekonania, że i tak nie wydam Rexa - znów noc się zbliżała. Katya za to zadzwoniła, bo przecież to na jej aukcji pani zakupiła psa. Nikt nie odebrał telefonu...
  8. Muszę pierwej spojrzeć na fotkę. Mam nadzieję, że to nie będzie ten erotyk, który widzimy powyżej? Fotkę na pw, albo maila of course ;)
  9. [IMG]http://www.otofotki.pl/obrazki/mnop2014568477f.JPG[/IMG] Czas się nauczyć foty wstawiać ;) A Ninuś całuśna po mamie.
  10. Funia czeka na domek... Czy komuś sie spodoba takie maleństwo?
  11. A miała być łagodna, całuśna, chodząca słodycz...
  12. Ja ni w ząb niemieckiego nie znam i chyba nie poznam...:-?
  13. Pozostają domysły... Ja też do końca nie jestem pewna, czy Foczka słyszy dobrze, czy tylko trochę. Czasem drę się w niebogłosy, gdy ją wołam, a ona całkiem niedaleko kwiatek sobie wącha. A czasem, kiedy raniuteńko otwieram drzwi do wc w domu w celu hm..., to ona już się dopomina, że czas ją i Rexa - parszywego śpiocha z kojca wypuścić. Słyszy przez grube mury....
  14. Czyli Luna warkotna jest? :D
  15. ok. 12 chyba, ale w książeczce jest pusto - pewnie nikt nie miał pomysłu ;))
  16. A oto wieści z nowego doku Szarika, który trafił tam dzięki Zbyszkowi. Szarik został spuszczony z linki już po 3 godzinach od naszego pójścia i do po dziś dzień chadza wolno, a raczej leży przed domem na wycieraczce i pilnuje. Kiedy nowi państwo pojechali po zakupy, Szarik położył się przed domem i przez kilka godzin leżał jak kamień :D Cieszył się z ich przyjazdu jak dzieciak. Wciąż jest dokarmiany i to nie byle jak ;) Takie gary, jak ciotki i wujek widzieli dostaje kilka razy dziennie, do tego co i rusz ktoś coś mu wynosi, a że dzieci jest tam 3 i jeden chłopiec dodatkowo co weekend, to pojada psina, pojada... Dziś dwóch facetów ze wsi przyjechało do mnie zapytać, czy to ja załatwiam takie fajne psy, co to obszczekują na dzień dobry, ale są przyjazne i łaskawe dla ludzi i jeszcze przyzwoicie wyglądają :D Opowiedzieli mi również, jak dziś po obiedzie p.sołtys pojadł sobie kotletów schabowych i najedzony zaniósł dwa porządne Szarikowi, za moment z kawałkami kotletów wybiegły dzieciaki, a na koniec pani domu wyniosła gar. Ma chłopak dobrze, tak więc nie martwić mi się tam w Łodzi :mad: Jedna niezbyt miła wiadomość, to ta, że Szarik "zachlał" na śmierć już dwa koty z niepoliczonej rzeszy dzikusów...:-? Przykre, ale nowi państwo są z tego zadowoleni, bo "koty srają po stodołach i oborach". Zbysiu, teraz tobie domek się należy.
  17. Miłość wielka i namiętna ;) I buziaczki śmierdziuszki...
  18. Reszta fotek....
  19. Połowa mojej jesiennej gromadki pomagająca w pracach ogrodowych, reszta fotek na wątkach Saby i Foczki ;) No coś się dzieje z Image Shackiem...biała strona i nie mogę doładować reszty fotek, może za chwilkę.
  20. Sabi jesienna asystująca przy porządkach w ogrodzie. Z Foczką, Rexem i Julcią :) Leciuteńko przyciągamy za niesforną kufę, bo pozowanie nie należy do ulubionych czynności Sabi.
  21. Przypominają się bezdomne piękności.
  22. Lisiczko na pierwszą stronkę biegnij!
×
×
  • Create New...